Napisane przez: pirath | 11 Maj 2011

Guerlain Heritage – stęchlizna?


dostałem niedawno od Cassyoosh’a dwie próbki (śliczne dzięki zwłaszcza za wspaniale wykonaną miniaturkę Guerlaina) z którymi miałem przyznam nie lada zagwozdkę…
Jedna próbka pochodząca od bardzo starego domu Lubin aspirującego dumnie do partycypacji w poletku zwanego „niszą” czyli Lubin – Figaro
a drugi to stricte mainstreamowy klasyk od Guerlain – Heritage (sakrebleu co za nazwa Wink )
i jeśli mam być szczery to zapachy powinny zamienić się półeczkami na których stoją, bo Lubin tym zapachem się IMO pogrążył, a Guerlain niesłusznie kala się przebywając w tej samej „drużynie” z bossem, lacostą i ostatnio guccim…

Teraz zajmiemy się właśnie legendarnym już Guerlain Heritage…
już na pierwszy niuch nosa widać że to oldschool pełną gębą który powstał w czasach gdy serwowano w restauracjach autentyczny creme brulee zamiast budyniu, a wypłata pensji w starych frankach miała masę i kubaturę taką samą jak legendarny nad Wisłą telewizor Rubin Wink

To co mnie najmocniej uderzyło na wstępie to znana charakterystyczna sucha stęchlizna, która towarzyszyła mi przy pierwszej aplikacji mojej 30 letniej miniaturki Guerlain Habit Rouge…
czyżby próbka Cassyego była również zleżała? czy mam czuć „stęchliznę” w otwarciu i sercu?

Ale pomijając te nieprzyjemną woń (możliwe, że charakterystyczną i swoistą dla męskich pachnideł sygnowanych w tamtych czasach) zapach to doniosły i niezwykle majestatyczny krążownik szos…
jest wyniosły jak angielski lord i przeładowany składnikami do tego stopnia ze identyfikacja poszczególnych nut jest dla mnie niemożliwa… więc jego imponujący skład muszę przyjąć do wiadomości na samą wiarę…
gdy nieprzyjemne otwarcie i równie trącące tą nutką serce przemija ukazuje się przepiękna baza tego zapachu… prawdziwy majstersztyk… naprawdę wielkie i wzniosłe pachnidło starej daty bez zbędnego pitu pitu…
zapach tak charakterystyczny i męski że nie sposób pomylić Haritage z czymkolwiek innym (no może poza moim zatęchłym Habit Rouge)
owszem czuć tu kwiaty a nawet sporo (fiołek, róża, konwalia, jaśmin, goździk) ale pomimo ich potężnej mocy własnej nie wybijają się na niezwykle złożony front. giną gdzieś pośrodku dodając zapachowi smaku i głębi, ani odrobinę nie ujmując z jego męskiego oblicza…
do tego dochodzi solidna moc i ponad 12 godzinna mocno wyczuwalna trwałość… to prawdziwy tytan pokroju Kourosa!
powiem szczerze nie jestem miłośnikiem tak mocno zdeklarowanych kompozycji i tak przytłaczających swym bytem, ale doceniam wielkość kompozycji…. nie kupię go, bo zakrzyczy mnie na śmierć i przesłoni zupełnie mnie samego…
jest jak ciężka teatralna kotara, która nie przebija światła… ten zapach świetnie by pasował dyrygentowi albo pułkownikowi starej daty w wojsku, czyli ludziom od których emanuje władczość…

nuty (zapewne niektóre tylko) Wink
Podstawa – aldehydy, jagody jałowca, lawenda, zielone nuty, fiołek, szalwia, petit grain, bergamotka, cytryna
Serce – cyklamen, kolendra, goździk, paczula, pieprz, jodła balsamiczna, korzeń kosaćca, jaśmin, konwalia, róża, bodziszek
Baza – drzewo sandałowe, ambra, piżmo, mech, cedr

Reklamy

Responses

  1. Ja zamówiłem ‚Heritage’ na podstawie próbki – rzeczywiście zapachy się różniły. Moja flacha pochodzi z ok. 2002 roku (checkcosmetics) i początek jest w niej bardziej ziołowo-lawendowy. Próbka ma tę ostrą nutkę stęchlizny, która utrzymuje się przez 30-60 minut. Co ciekawe – zapach z próbki sprawia wrażenie mocniejszego, ostrzejszego (w testach równoległych), jednakże ostatecznie szybciej się wygasza.
    Są dwie możliwości – albo próbki (w l.mn. bo spotkało to kilka osób) pochodzą jeszcze z zamierzchłych czasów lub był źle przechowywane i skisły po drodze, albo zawierają starą wersję edt (złoty korek), albo zawierają starą wersję i skisły ;))

    Generalnie początek „Dziedzictwa” nie podoba mi się zbytnio – najbardziej lubię jak kompozycja się wygładzi nieco po godzinie, dwóch – niesamowity klimat.
    Chętnie powąchałbym wersję perfumowaną, ciekaw jestem czy ktoś posiada.

  2. ano zapach nawet z próbki nie budzącej zastrzeżeń natury technicznej również zalatuje stęchlizną i coś czuję, że jest to jeden ze swoistych walorów estetycznych tej kompozycji… tak chyba miał się rozwijać, ale szczęśliwie dość szybko owa stęchlizna wietrzeje i później można cieszyć się resztą walorów które roztacza Hertiage… 😉

  3. Absolutnie nie zgadzam się, że Heritage pachnie stęchlizną! Jest to wg. mnie jeden z bardziej eleganckich zapachów jakie wąchałem. To prawda bardzo guerlainowski. Nie da się takich zapachów pomylić z inną firmą. Jedynie nie odpowiada mi EDP, różni się dość znacznie od EDT, ma znacznie silniejsze akordy tytoniu.

  4. pełna zgoda, to jedno z najlepszych, najbardziej rasowych i szykownych męskich pachnideł… w końcu to Guerlain… 😉
    z perspektywy czasu sądzę, że za tą stęchliznę z otwarcia (każdemu z nas pachnie to nieco inaczej) odpowiadają te pręciki z pyłkiem z róży w gatunku ogrodowej… to one w wysokiej koncentracji odpowiadają za tę stęchłą, przekwitłą woń…

  5. Uwielbiam Twój blog. Nie mieć pojęcia o pisaniu i pisać – w dodatku o perfumach – to wielka odwaga. Ilekroć myślę, że nie przebijesz swojej grafomanii, skutecznie wyprowadzasz mnie z błędu. Kłaniam się nisko. Jesteś wielki.

    • A ja uwielbiam tego rodzaju komentarze. Ironiczne, błyskotliwe, acz anonimowe, pełne krytyki – przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek merytorycznej argumentacji. Ale komentować, tak jak krytykować też każdy może, bo to miłe, łatwe i przyjemne – więc śmiało, wylej swoje frustracje i żale, a nawet rozładuj napięcie, prawdopodobnie wywołane przez PMS (być może permanentny)… nie krępuj się Małgosiu, e-papier zniesie wszystko…
      Pozdrawiam ciepluchno :*

  6. Piracie czujesz tutaj coś w rodzaju nuty kaszlu na kaszel ? Podobny element czuję w Shalimar Inital i Azzaro pour homme ? Taka charakterystyczna nuta perfum z tamtych lat. Heritage trąci z lekka myszką ale czy to nie jest piękne ?

    • *syropu 😮

    • Tu akurat nie, ale wiem o jaki niuans Ci się rozchodzi. Niektóre olejki zapachowe, utleniając i rozkładając się, wpadają czasem w tego rodzaju brzmienie, ale to tylko oznaczy że trzeba szybko zużyć, bo zapach zaczyna się psuć. Inna sprawa, że niektóre nuty zapachowe mają tendencję do wybrzmiewania w ten sposób, np agar, karmel, cynamon i anyżek, ale przecież te również znajdziemy w aptece, jako dodatek aromatyzujący do leków 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: