Napisane przez: pirath | 11 Maj 2011

z cyklu szybki przelot przez – trzy nowe lacosty: mydło, cytrusowe mydło i nudne mydło…


przy okazji wizyty w Tesco wpadłem przelotem do sieciówki z pod znaku M….. szczęśliwie nie niepokojony przez nikogo z obsługi zajętej wycieraniem kurzu z perfum (pewnie przez te tłumy walące cały dzień drzwiami i oknami nie miały na to wcześniej czasu Cool ) sprawdziłem co nowego w temacie….
omijając szerokim łukiem i z ciarkami na plecach wystawkę z Gucci Guilty skierowałem swoją uwagę na 3 identyczne poza kolorem dość proste i w miarę szykowne flakoniki z nowymi propozycjami od Lacoste….

oczywiście nie obyło się bez wszędobylskich krokodylków wciśniętych w każdy flakonik, jakby napis nie wystarczał dla identyfikacji zawartości (zapewne wersja pod dresy, bo u nich kiepsko z czytaniem, tfu sylabizowaniem Cool )
ale efekt osiągnęli bop na kolorki flakonów zwróciłem uwagę, a pomijając wklejkę z krokodylkiem mają dość ciekawy kształt i stylistykę…

uzbrojony w bloterek testuję wersję blue… czuję mydełko fa o zapachu owocowo cytrusowym z muśnięciem mięty w tle…. hmmm klasyczny banalny świeżak myślę sobie już na wstępie…
sięgam po kolejny bloter i zieloną odsłonę kultowego krokodylka (każdy posiadacz z automatu dostaje po +100 do lansu na dzielni + fajną dżagę w białych kozaczkach gratis u boku Cool ) i psik….. o mamo mam deja vu? pomyliłem flakoniki? nieee nie jestem daltonistą, ale WTF? znów to samo mydełko, ale z jeszcze większą dawką cytrusów…. czuję wszędzie grejpfruta…
no i trzecie podejście, chłodny i stylistycznie nawiązujący do produktów Apple flakon z plain white glass i kolejny szok!…. znów mydełko, ale jakby mniej cytrusów a więcej kredowego pudru…..
to już 2 ostatnio odnotowany plagiat zrzynania z prady infusion d’homme, ale koszmarnie spartaczony….
zapach aż wywołuje kaszel i ciarki na plecach na myśl o mokrej kredzie, talku i pudrowi zmieszanych razem dla uzyskania nawiązania do tajemniczego „pure” w nazwie… cóż interpretacja czystości w wykonaniu Lacoste przypomina mi raczej czasy szkolne i mozolne wycieranie kredy z tablicy za pomocą suchej gąbki…. koszmar, ze aż zęby bolą….

cóż mam wrażenie że do poszczególnych flakoników trafił jeden i ten sam nudny, przewidywalny, nieprzeciętnie nudny zapaszek w ulubionej i szeroko akceptowalnej nucie skrajnie poprawnej świeżości, ale z niewielkimi modyfikacjami, co by jakoś uzasadnić obecność na półce aż trzech nowych flakonów do wyboru! shame on you Lacoste!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: