Napisane przez: pirath | 15 Maj 2011

Gucci – Envy for Men


Zapach już niestety nie oferowany i nie produkowany (bo to co dobre nie może wiecznie trwać, a zwłaszcza wg obecnej filozofii Gucci), a szkoda, bo to przykład jednego z najlepiej skrojonych zapachów męskich w historii perfumiarstwa… przyznam, że podchodziłem do niego wielokrotnie by w końcu go zrozumieć, docenić i w rezultacie pokochać…

Pierwszy kontakt z Envy miałem za namową „współtowarzyszy niedoli” z zaprzyjaźnionego forum (pozdrawiam Panowie i Panie) 😉
Jako, że zapach jest ciężko osiągalny i do kupienia w zasadzie tylko w sklepach internetowych i na nielicznych aukcjach na alledrogo, szczęśliwym zbiegiem okoliczności wypatrzyłem go któregoś dnia na półce w lokalnej aptece Superfarmie (literówka zamierzona i celowa 8) )…

Od razu wtrącę, że nie polecam wąchania perfum, a tym bardziej podejmowania decyzji o świadomym zakupie czegokolwiek poza znanymi sobie doskonale zapachami w tego rodzaju przybytkach, gdyż warunki do wąchania w tego typu przybytkach są dalece niekorzystne….

Po pierwsze wszędobylska i subtelna w działaniu jak armia czerwona ochrona… wbijająca podejrzliwe spojrzenie w moje plecy, bo w ich mniemaniu za długo się interesuję zawartością regału, zamiast błyskawicznie wrzucić jakąś Lacostę do koszyka i poczłapać w stronę kasy…

Po drugie w tego typu miejscach jest klimatyzacja i sztucznie w dość silny sposób wymuszany ruch powietrza, więc większa część wąchanego zapachu zostaje pochwycona przez system wentylacyjny nim zdoła dotrzeć grawitacyjnie do mojego nochala…

Po trzecie ciągle kręcą się tam różne osoby spowite mniej lub bardziej intensywnie w swoje własne zapachy, a do tego co rusz psikają czymś obficie w blotery lub na siebie… do tego dochodzi kakofonia zapachowa wydobywająca się z jakby na to nie patrzeć „nie do końca hermetycznych” atomizerów dziesiątek testerów na półkach…

W takich warunkach wąchać się nie da, absolutnie nie będzie to miarodajne, dlatego każdemu kto chce poznać ten zapach jak i każdy inny, zalecam zdobycie próbki i przetestowania zapachu na spokojnie w domowych pieleszach… zapewniam, że odbiór będzie zaskakująco inny niż w warunkach bojowych…
Moje zdziwienie podczas powtórnego testu (śliczne dzięki Lichu za sporego dekanta) w warunkach domowych było przeogromne… zapach pachniał zupełnie inaczej, pełniej, chętniej dzielił się swym kształtem i co rusz objawiał nowe nieznane wcześniej fragmenty kompozycji…. a jest co kontemplować…

Envy jest złożony, wielowymiarowy i zdradliwy jak diabli… potrafi zaskakiwać równie mocno, jak nadopiekuńcza mamuśka wpadająca co rusz do pokoju nastolatka pod byle pozorem, a mając na względzie zachowanie dziewictwa i czystości swego syna w kontakcie z kobietami 8)

Kompozycja Envy jest majstersztykiem pod względem składu i uwalniania poszczególnych elementów kompozycji… potrafi raptownie zmieniać skrajnie swe oblicze w zależności od warunków, pory dnia, wilgotności i temperatury otoczenia… to co pozornie wydaje się chimeryczne i kapryśne… po poznaniu bliżej zaczyna się z czasem doceniać… Envy ma tyle twarzy, co użytkowników i na każdym zagra koncertowo, ale nieco inaczej…. ta ujmująca gra anyżku, który niczym zielona wróżka absyntowa krąży i porusza zmysły, łączy się ze swoistą warzywną wonią przypraw i roślin tworząc wielowątkową nieco kulinarną nutę…

Jest to fenomenalne doznanie, które zaskakuje zarówno nosiciela i jego otoczenie… zapach nie jest ani trochę napastliwy ani nieznośny… projekcję ma stosunkowo leniwą i trochę czasu mija, nim zacznie spowijać swymi mackami nasze otoczenie, ale jest w stanie poruszyć zmysły pomimo pozornej senności kompozycji…

Uwielbiam tę subtelną anyżkową nutę, która w Envy jest niezwykle wyważona i wyzbyta agresywnej ostrości znanej choćby z Opium YSL….
Jest spokojnie, nieco sielankowo, moje nerwy są delikatnie kojone przez leniwie ciągnące się smugi raz to anyżku, raz nut warzywnych, aż po słodkawą, stonowaną, acz niebywale męską bazę zapachu…

Całość zamknięto w klasycznym prostokątnym, jednostronnie spłaszczonym flakonie z grubego szkła, który zwieńcza nieco za duża czarna plastikowa zatyczka przypominająca tę z serii Gucci PH/PH II, ale przesłaniająca prawie całą zawartość flakonu… Kolor cieczy w postaci intensywnej żywej zieleni jest niejako na przekór, choć po części nawiązuje do składu i aranżacji kompozycji…

Trwałość jest co najmniej satysfakcjonująca u mnie do 10 h… można by się na siłę przyczepiać nieco leniwej projekcji, bo ogonek pozostaje za nosicielem stosunkowo niewielki, ale to fenomenalne pachnidło i na stałe zagościło w mojej kolekcji…

Głowa: anyż, kolendra, kardamon, irys, gałka muszkatołowa
Serce: piżmo, opoponax, kadzidło
Podstawa: drzewo cedrowe, sandałowe drzewo, wanilia, ambra, wetiwera
Reklamy

Responses

  1. Mój pierwszy luksusowy zapach, a w zasadzie tylko dezodorant w sztyfcie – na tyle było mnie stać 🙂

  2. Pomyłka: był to też zielony, też Gucci, ale Nobile – było takie coś, łza się w oku kręci…

  3. a ja żałuję, ze nie kupiłem nawet pięćdziesiątki, jak je mieli od ręki w superfarmie… teraz cena Envy na aukcjach dochodzi do absurdalnych kwot 700 zł… obyście sczeźli paskudni spekulanci!

  4. Teraz to juz go nie produkują, żal…..

  5. niestety, ale ma godnego następce w postaci Silvan marki Rouge Bunny Rouge, dostępny w perfumeriach na D – więc polecam powąchać… 🙂

  6. Nie mam pojęcia jak z oryginalnością tych perfum bo nie robiłem tam zakupów ale na perfumeria24h.pl jest. Gucci pour homme i Envy w cenach w jakich kilka lat temu były w sieciówkach i Cartier Must też jest .

    • spróbuj zadzwonić, albo wysłać maila i nagle się okaże, że nie mają i już nie dostępne… nie pierwszy raz widzę te perfumy w ofercie perfumerii internetowych i coś mi się zdaje, że są tam po to by sprytnie ściągnąć szukających je ludzi na stronę sklepu…

  7. w sumie mnie to nie dziwi bo też już się z tym spotkałem. ps próbki powinny być jutro u Ciebie.

    • próbki dotarły, dziękuję… 😉

  8. Dwie próbki są typowo na zjechanie ich na maxa choć nie ukrywam że licze na to iż zmienisz zdanie o ostatnim Ysl bo jako nie inwazyjny zapach do pracy jest spoko.

    • nie zmienię, YSL Parfum Intense to gniot jakich mało… nie sądziłem że można tak nisko upaść robiąc EdP, które nie pachnie, a jeśli już je czuć to wieje od nich nudą na kilometr… 🙂

  9. ha ,ha już nie moge się doczekać Twojej recki to będzie ostra jazda

    • sam sie zastanawiam, jak ubrać to w słowa, aby nie przeklinać… 😉

  10. Hm…. Ciekawe. Bardzo ciekawi mnie skąd wziąłeś skład Envy… Bo składnik, który najbardziej „rzuca się w nos” (przynajmniej mojej osobie) pominąłeś… Tak, mówię o imbirze. Anyżu/anyżku, który z kolei tak podkreślasz, wg mojej skromnej osoby tam nie ma, ale rozumiem skojarzenie. Pachnie to niewątpliwie korzennie. Mandarynka, imbir i drzewna baza plus co jakiś czas kadzidło, które, ciekawostka, raz czuję, a raz nie. Jedno wiem na pewno, imbir tam jest „od początku do końca”. Kojarzy mi się to z przedreformulacyjnym Diorem Homme Sport, aczkolwiek tam imbir nie jest ciepły, a orzeźwiający, otoczony cytrusami. Tu – wręcz przeciwnie. Ostatnio jadłem kandyzowany imbir i trochę wrzuciłem do herbaty. Poczułem aromat jakby zbliżony do Envy, naturalnie wiem, że herbaty w nich nie ma 🙂

    Miałem sporą próbkę, ale z tego co pamiętam, Envy pachniał super zimą. Idealny wręcz zapach na zimną pogodę. Nie rozumiem jego wycofania, ale od kasacji tego zapachu bodajże zaczęła się idiotyczna polityka Gucci uprawiana do dnia dzisiejszego…

    • hmm nie pamiętam, zresztą już dawno temu przestałem się sugerować i ślepo polegać na tym co producent raczył podać – tylko piszę co rzeczywiście poczułem… wydaje mi się, że wątek wykazów nut przewałkowaliśmy wystarczająco dobitnie – aby kolejny raz do niego nie wracać… czy Ci się to podoba, ja na pierwszym planie czuję nie imbir, a anyżek – choć czasem jest na odwrót, bo Envy to zmienny, kapryśny, wręcz chimeryczny, zapach który potrafi bardzo się na skórze zmienić, w zależności od warunków otoczenia… odsyłam Cię do drugiego wpisu (starszego niż ten, a który celowo zachowałem), gdzie dla odmiany wskazałem na imbir…

  11. Mam tą wodę stoi u mnie już chyba z 8 lat pół butelki kurcze nie wiedziałem że mam taki skarb hihi

    • obawiam się, że po tylu latach to już bardziej ocet albo Maggi, a nie Envy (no chyba że stoi w kartoniku i w ciemnym i suchym miejscu) 🙂

  12. Ahoj Piracie Perfumowych Mórz!

    Śledzę Twoje kąśliwe aczkolwiek niezwykle ujmujące i precyzyjne „wypociny” na temat zapachów różnorakich i gratuluję zajefajnej roboty!

    Co do Envy – dołączam oczywiście do wszystkich żałobników (to samo z PH – najlepszym zapachem do stylowego klasycznego garnituru IMO) i nie chce mi się nawet pisać co sądzę o obecnych „wypustach” G. Co do wycofania – czy to wina Fridy czy Forda – nieważne, faktem jest, że tych arcydzieł nie ma, no chyba że ktoś chce brać z aukcji za pół pensji prawie…

    A teraz ad rem – zamiennikiem do PH jest w miarę Dsquared2 Potion lub Brudny Angol, podobno też CdG 2 Man (nie wiem, nie wąchał żem). A co z Envy? Ty wskazałeś Florisa ale to chyba dość kosztowna zabawa… Co myślisz natomiast o zapachu Vetyver z sieci L’Occitane? Mnie on bardzo przypomina Envy (chociaż z Vetyverem senso stricto ma niewiele wspólnego, ale nie o to chodzi).

    Pozdrawiam serdecznie!!!!

    • Aloha 🙂 Dziękuję i życzę Ci miłej lektury… No cóż ceny ocalałych flakonów na aukcjach rzeczywiście osiągają kosmiczne, iście spekulacyjne pułapy, ale taka już specyfika vintage. Jedna z ostatnich na świecie tabliczek czekolady pewne tez kosztowałaby kilka tysięcy dolarów, albo lepiej… 🙂 Mam tego Florisa i rzeczywiście jest chwilami uderzająco podobny, ale z tego co wiem, marka nie ma już w Polsce dystrybutora i zostaje zakup online, ale proponuję zacząć od próbki. A tych perfum od L’occitane nie znam, bo nie ma w Opolu ich sklepu, a przelotne testy bloterowe do niczego sensownego nie prowadzą, zwłaszcza że po jakimś czasie ich zapachy zaczynają pachnieć bardzo do siebie podobnie. również pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: