Napisane przez: pirath | 15 Maj 2011

Gucci – Pour Homme II


Przyszła pora na ostatni (chronologicznie) z wielkich Gucci’ch… zapach będący wedle nazwy wariacją na temat starszego klasyka, ale o zupełnie innym charakterze i przeznaczeniu… I wyszło nader dobrze, co w przypadku sequeli zdarza się równie rzadko, co przebłysk inteligencji u zawodowego boksera…

Wydaje mi się, że próba przebicia doskonałości Gucci PH była by o tyle ciężka, co niemożliwa wręcz – dlatego bardzo roztropnie zdecydowano się na wykreowanie przeciwieństwa dla korzennego klasyka… Kompozycja PH II jest skrajnym przeciwieństwem starszego brata i jest zarazem jego wspaniale skrojoną przeciwwagą, godną nosić nazwę po fenomenalnym przodku…

Pour Homme II jest delikatny, lekki, zwiewny i zmysłowy… pomimo pozornie wydelikaconego sznytu jest zapachem szalenie ujmującym, urokliwym i eleganckim… doskonale sprawdzi się pod biały kołnierzyk, jak i niezobowiązujący wypad z przyjaciółmi gdzieś w Polskę…. O ile, co sugeruje kompozycja i kolor korka Gucci PH ma charakter raczej wieczorowy (zimową porą jednak z powodzeniem można go używać za dnia, co sam z lubością czynię), to dwójeczka powstała z myślą o stosowaniu jej za dnia… i radzi sobie z tym zadaniem wprost doskonale….

Co prawda sporo osób w tym i ja w pierwszym kontakcie z tym pachnidłem narzeka na słabą projekcję i trwałość, nie ma nic bardziej mylnego… Gucci PH II jest zapachem delikatnym i dyskretnym co powoduje, że nos nosiciela bardzo szybko się z nim oswaja, co skutkuje brakiem intensywnego odczuwania zapachu z każdym ruchem ciała.
Jednak jak już wielokrotnie uświadomiło mi moje otoczenie, nie ma nic bardziej mylnego i nie ma konieczności, ani do powtarzania aplikacji po kilku godzinach, ani tym bardziej do wypsikania na siebie niezliczonej ilości chmurek…. Panie z mojego otoczenia potwierdzają niniejszym, że Gucci PH II jest świetnie wyczuwalny grubo po 6-8 godzinach i wciąż pachnie cudnie 🙂
Wystarczy więc standardowa aplikacja 4-6 psików…

Zapach otwiera się w niezwykle delikatnym otwarciu przywołującym mi na myśl fiołki, jakiś delikatny powiew nuty owocowej, słowem niezwykła filigranowa subtelność… by nie było zbyt słodko całość urozmaica delikatna nuta białego pieprzu, której moc oddziaływania zestrojono z resztą kompozycji… (Panie Jacobs, trzeba było się uczyć od innych, jak robić to dobrze, nim wypuścił Pan swoją wersję gazu pieprzowego o sugestywnej nazwie BANG!)
Tym właśnie mnie ten zapach podbił i położył na łopatki… zaczyna się tak niewinnie i ujmująco, że nie mogłem oderwać nosa od nadgarstka… cóż za lekkość i anielska wręcz transparentność…. nic nie dręczy zmysłów, wszystko zmieszane ze sobą w jednolitą, harmonijną całość, która ani trochę nie nudzi, czyniąc z PH II zapach idealny na wiosnę i cieplejsze pory roku… ten zapach aż rozświetla swym blaskiem aurę wokół nosiciela… wysublimowane piękno, delikatność i prostota tworząca tę kompozycję po prostu mnie zniewoliła…
Jeśli najpiękniejszym miejscem na świecie jest Barbados, to wyobrażam sobie, iż właśnie tak musi pachnieć ten raj na ziemi…

Do tego dochodzi niezwykle pasujący do charakteru zapachu kolor cieczy, będący niewinnym i nieskalanym błękitem doskonale podkreślającym rolę i przeznaczenie pachnidła… całość zamknięto zapewne w nawiązaniu do nazwy w identycznym dla Pour Homme flakonie z grubego szkła, opierającym się na grubym szklanym denku… prostota i kwintesencja dobrego smaku…
i od razu wiadomo, że zapach jest dla mężczyzn, bez konieczności czytania etykiety…
Całość zwieńczono korkiem stylizowanym na szczotkowany mosiądz… po prostu poezja…

Szkoda natomiast, że po wypuszczeniu tego zapachu i nastaniem innych –  dobry smak i fason, z którego dom mody Gucci słynął przez dekady został obrócony w perzynę…
Cieszmy się zatem tandemem Pour Homme/Pouur Homme II, bo nic lepszego ten dom mody już nie wypuści….
A jeśli jeszcze gdzieś głęboko w Waszych sercach tli się iskierka nadziei na korzystny obrót spraw – to powąchajcie Gucci Guilty…. przejdzie Wam… (osoby o delikatniejszym zmyśle powonienia, są przed powąchaniem męskiego Guilty proszone o konsultacje z lekarzem 😈 )

Nuty zapachowe:
Głowa: liść fiołka, bergamotka,
Serce: cynamon, papryczka pimento, czarna herbata,
Baza: drzewo oliwne, piżmo, liść tytoniu, mirra,

Reklamy

Responses

  1. Tak, ten zapach niewątpliwie będzie następnym na mojej powiększającej się półce zapachów. Jedna z najpiękniejszych kompozycji jaką w życiu wąchałem. Ona nie powala na kolana z siłą młota kowalskiego. Jest raczej jak rumianolica rusałka gdzieś przypadkiem spotkana na łące, która zalotnie szepce: dogoń mnie…weź mnie… I ucieka na parę kroków, by znów kusić. Nie da się od niej oderwać i chce się iść dalej. Wciąga niezwykle swoim delikatnym, nienarzucającym się (chyba) fiołkiem. I szczerze mówiąc wolałbym czuć ten zapach częściej na swojej kobiecie, niż na sobie. Szkoda, że tutaj jest bardzo trudno dostępny. Ale będzie mój. 😉

  2. pięknie to ująłeś 😉
    Gucci PHII jest całkiem dobrze dostępny… ale nie wiedzieć czemu nie jest zbyt popularny…. i w sumie dobrze 😈
    jest bardzo delikatny i subtelny, a przy tym nie jest słodki, więc dlatego miłośnicy Paco-podobnych słodziaków niechętnie sięgają po Gustawa II-go…

  3. A dziękuję dziękuję 🙂
    Niestety tutaj jest tylko jedna flaszka 50ml na cale miasto. Za to Guilty na pęczki.

  4. nic się nie martw…z a niedługo flakony Guilty będą dodawać gratis do brykietów, jako podpałkę do grilla… przecież ten zapach jest tak beznadziejny i beznamiętny, że nie sądzę, by agresywny marketing i promowanie go nawet obok rostbefu w mięsnym za rogiem mu pomogło…

    Prive to bardzo ekskluzywna linia… dla smakoszy… po pierwsze zapach jest słabo rozpowszechniony i bardzo ekskluzywny… nie mają go nawet znane perfumerie stacjonarne… a snobi lubią rzeczy popularne i o krzykliwych nazwach… a tym czasem ilu perfumomaniaków kojarzy linię Armanii Prive?

    po drugie tematyka zapachu jest daleko odsunięta od popularnego nurtu, a to też wpływa na jego sprzedawalność…. Prive d”Boise kupi wyłącznie fan kadzideł, mocno oblatany w tematyce perfum niszowych i z nadmiarem gotówki… a tacy zazwyczaj pławią się od lat w Lutensach, Creedach i ekskluzywnych wodach z butikowych linii Chanel, Diora i Hermesa…
    pokojarzył byś z wyrafinowaną klasą Armaniego? (tego samego od Code) bo ja nie 😀

  5. Ale nie rozumiem dlaczego ten zapach nie jest popularny. Przecież bije na głowę wszystkie szare Bossy, one miliony i inne CK, kosztuje niewiele więcej. Zatem w czym rzecz? Koszty produkcji? Niekoniecznie, bo przecież cenowo podobnie do ww. Zatem o co chodzi?

  6. o kompozycję, a raczej jej niszowość i trudność jej odbioru oraz słabo rozpoznawalną/pożądaną markę… Widzisz Armani jest popularny raczej w kręgach dojrzałych ludzi około 30-tki … małolatów ta marka nie rajcuje, a Gucci, Parda, albo Lacoste lepiej wygląda na metce…

    wysokie kosztu produkcji to mit wymyślony przez producentów perfum, by usprawiedliwić w oczach nabywców ich horrendalnie wysokie ceny… koszt produkcji to i tak ułamek kwoty flakonu, w porównaniu z wydatkami na jego promocję i marketing…

    ponadto kompozycja pokroju Armani d”Boise nie schlebia tzw. gustowi masowemu i ciężko jej przebić się, by dotrzeć do klienta masowego… w zasadzie przez specyfikę zapachu jest to niemożliwe, więc trzeba dotrzeć do pozostałych nielicznych koneserów.. a ci z kolei muszą kochać się w kadzidle, na które większość ludzi reaguje odrazą i trywializuje je do roli kościelnego obrządku…
    masowy user perfum lubi łatwe, miłe i przyjemne banały, które odbiera się bez wysiłku… można tu śmiało użyć porównania do kina… Armani Prive to trudny, ambitny dramat obyczajowy, powiedzmy w reżyserii jakiegoś młodego, utalentowanego Pakistańczyka… a masowe zapachy, to rasowa hollywoodzka komercja… i zgadnij na, które ludzie chętniej chadzają do kin i które zarabiają grube miliony w pierwszym tygodniu od premiery?

  7. Wróćmy jednak do tego Gucci. Zapach jest na tyle noszalny i przyjemny, by mogły go pokochać miliony. Nie jest skrajnością jak Kouros, z którym walczę cały dzień. Psiknąłem i spodobał mi się od razu. I jako masowy odbiorca dałbym się naciągnąć pani w perfumerii na zakup. Bo się nie znam (jeszcze 😉 ).
    Dobry przykład z tym kinem pakistańskim i hollywoodzkim. Z tą różnicą, że tutaj mamy do czynienia z pakistańskim reżyserem mającym hollywoodzką kasę i promocję, który wybiera jednak jako teren dystrybucji Pakistan właśnie. Wszystko rozbija się o promocję. W tym konkretnym przypadku wystarczyło nieco kasy wpompować w reklamę, a sprzedawałoby się lepiej niż bossy, lacosty i inne one miliony.

  8. Widzisz w przypadku Gucci PH II jest nieco inaczej… owszem zapach jest przepiękny ale ma jedną wadę… jest zbyt wyrafinowany na gusta masowe… jest jak muzyka Vivaldiego… niby lekka i przyjemna dla ucha, ale zbyt wyrafinowana na radio Eska…

    Dobrze, że dałeś się porwać magii tego zapachu… jest absolutnie tego wart… jest to również chronologicznie ostatni dobry Gucci, który wyszedł z pod strzechy tego domu mody… wraz z primerą Gucci by Gucci zaczęła się równia pochyła w dół…
    Gucci tak bardzo rzucił się w wir schlebiania gustom masowym, że zapomniał o swej wypracowanej klasie i godności… i to naprawdę czuć…

    p.s. pakistańska reżyseria plus hollywoodzka kasa = Bollywood… a temu kinu też jest ciężko przebić się i dotrzeć w gusta europejczyków… a Hindusi wydają miesięcznie na swoje superprodukcje więcej kasy i ich kino zawiera w sobie większy ładunek ekspresji i pozytywnych wartości (choć często w banalnej oprawie) niż cała kinematografia europejska generuje w ciągu roku…

  9. Otóż to: magia i wyrafinowanie. Tego już masa nie przełknie. Przemieli, przeżuje, posmakuje i wypluje- chwilowa moda. Masz rację, on jest za dobry. Ale może to i dobrze? To tak jak z whisky- dla mas jest czerwony JW, a dla koneserów 18-, 24- latki. Przynajmniej nie stało się z nim tak, jak z szarym Bossem.

  10. ja tam wolę Black Labela 😉
    a co do Gucci PH II to przymierzam się do zrobienia zapasów, bo pewnie nie sprzedaje się jak ciepłe bułeczki i zapewne wkrótce ta barbarzyńska firma zapach skasuje…

  11. Gucci PH II – rewelacja, fantastyczny zapach na wiosne / lato. wyjatkowy zapach.
    Pirath, skad sciagnales sklad?
    Z kilku zrodel znam inny – na pewno jest tam czarna herbata, liscie fiolka…..

    • to też jeden z moich niekwestionowanych faworytów… skąd mam skład? ciężko powiedzieć… nie pamiętam, ale coś z fiołkiem jest w nim na pewno… 😉

  12. wiem juz na pewno, ze sklad podany w Twojej recenzji nie jest wlasciwy.
    ale co tam sklad, zapach sie liczy 🙂

  13. My się tak zachwycamy tym zapachem, a już dwie osoby, którym go „pokazałem”, krzywiły się mówiąc: dziwnie pachnie…

  14. wcale mnie to nie dziwi, a dodam jedynie, że podany skład „zapożyczyłem” z google… mało który producent decyduje się na podawanie pełnego składu swego dzieła… przyczyny są oczywiste… również obecność pewnych nut podaje się jako domniemaną i umowną… nie sposób to zweryfikować, ale czy to cokolwiek zmienia? wszystkich podanych nut i tak nijak nie da się wychwycić… zawsze coś tam się głęboko zaszyje albo umknie… albo dla odmiany odnajdzie, choć skład na ten temat milczy…

    opiniami postronnych osób się nie przejmuj… Tobie zapach ma się podobać, Ty za niego płacisz i Ty go nosisz…

  15. Ależ ja się w ogóle nimi nie przejmuję. Tylko jestem bardzo zdziwiony, gdyż jest to chyba najprzyjemniejszy zapach jaki kiedykolwiek wąchałem. Dla przykładu napiszę, iż z całej mojej skromnej kolekcji tylko dwa nie przypadły do gustu mojej żonie: ten Gucci i…Kouros. Tego drugiego rozumiem. Ale Gucci?

  16. niektórym ludziom jego barwa kojarzy się ze stomatologiem, albo apteką/przychodnią… niestety co człowiek, to inna reakcja na dany zapach…

  17. Zapaszek jest cudny. Podobny do niego jest FENDI – Fan di Fendi , tylko delikatniejszy.

  18. Fendi powiadasz?… (właśnie postawiłem uszy na sztorc jak owczarek niemiecki)… 😉

  19. hehe – jak sprawdzisz sam ocenisz, mi bardziej jednak podchodzi GPH II

  20. hmmm no między Gucci PH I i II jest przepaść pod względem brzmienia… lubię i cenię oba, ale liczyłem że będzie bliższy jedynce… o próbki tego zapachu widzę ciężko a ma go raptem kilka perfumerii internetowych w Polsce i w dodatku w dość wysokiej cenie… w ciemno nie kupię, a próbki nie mam skąd zdobyć, więc przyjdzie obejść się smakiem i ewentualnie polować na okazje… 😉

  21. Przed momentem zaopatrzyłem się w tego Gucia, bo w UK, jego ceny sięgają już pułapu 70 funtów za setę. Znam ten zapach i cenię, ale parę lat temu wydawał mi się mało trwały. Dużo słabszy, niż YSL L’Homme, który też uważam za delikatny i subtelny i z mojej „bajki”. Parę dni temu testowałem Gucci II i nie wiem dlaczego, ale trwałość mu znacząco podskoczyła. Pewnie moja skóra się zestarzała i go polubiła, bo czekam na dostawę mojej setki 🙂

  22. skoro „zaopatrzyłeś się”, to tym trudniej mi przyjąć fakt iż nie jest to kolejna uknuta prowokacja, ale tym bardziej jestem pod ważeniem, że Gustaw II przypadł Ci do gustu… z odczuwaniem trwałości tego zapachu jest to dość powszechny problem, bo niemal każdy nosiciel skarży się że już nie czuć, gdy szczęśliwie otoczenie zawsze potwierdza, że jednak czuć… 😉
    sam to przerabiałem, choć to czasem irytujące że zapach ma humory i nie pozwala się sobą cieszyć zawsze i na każde wejście we własny ogonek… 🙂

  23. Ja do Gucciego nic nie mam. A gdyby nie ta wpadka z Guccim I, to nawet bym polubił tą firemkę 😉

  24. podły prowokator… 🙂

    • Witaj piracie. Ja tak trochę z innej beczki. Kupiłem niedawno (22 listopada 2013) Gucci pour homme II w douglasie ostatnią sztukę z półki ale pytałem pracownika z innego douglasa (Specjalistę ds. zapachów pana Rafała Tłomaka) czy to prawda że wycofali GPH II z produkcji. Okazuje się że… tylko w pojemności 50 ml. Setki są i ponoć będą dostępne cały czas.Bardzo mnie to ucieszyło. A tak przy okazji zapach jest po prostu BOSKI ! Chyba nigdy nie czułem nic lepszego od GPH II. Zawsze będę do niego wracać. Aha i jeszcze a propos tych zapasów… Jak powinno się przechowywać perfumy żeby się nie starzały? Ja trzymam je zawsze w oryginalnych opakowaniach w suchym i ciemnym miejscu tylko nie jestem pewny czy temperatura dobra. (w pokoju mam koło 20 stopni więc w szafce od biurka też chyba będzie mniej więcej tyle).

      • warunki w których przechowujesz perfumy, wydają się bardzo prawidłowe i optymalne… jeśli chcesz poczytać więcej na ten temat, odsylam Cię do zakładki „poradniki”, gdzie jest temu zagadnieniu poświęcony stosowny wątek… co zaś się tyczy deklaracji konsultantów sieciówek, osobiście wolę polegać na deklaracjach producentów i dystrybutorów, a z tego co mi wiadomo, nad Gucci PH II definitywnie postawiono krzyżyk…
        pozdrawiam…

  25. Dziwne bo na oficjalnej stronie gucci ciągle jest do kupienia GPH II (mam nadzieję że tak jeszcze długo będzie). Zapach jest najlepszym jaki kiedykolwiek było mi dane poznać…

    • perfumy marek selektywnych są produkowane w setkach tysięcy flakonów rocznie, więc trochę czasu zejdzie nim nawet producent i wszystkie największe hurtownie wyprztykają się z zapasów… klasyczny Gucci PH też bardzo długo wisiał na stronie Gucci, leżał na półkach perfumerii do kupienia od ręki, ale jeśli decyzja o zakończeniu produkcji z daną datą zapadła – zapach będzie dostępny dopóty są odpowiednio duże rezerwy stanów i leży to w interesie marki, która go wytwarza… i raczej bym nie liczył, że będą się tą wiedzą chwalić publicznie… 🙂

      • Moja ostatnio nabyta setka po odczytaniu kodu wskazuje na datę produkcji wrzesień 2013. No i teraz nie wiem czy PH II jest faktycznie odstrzelony i to na dobre czy może ktoś jednak poszedł po rozum do głowy.

        • bardzo dobra nowina, że tak powiem – odżyła we mnie nadzieja, bo data sugeruje, że mimo wszystko wciąż jest w produkcji…

  26. aha a decyzja o wycofaniu GPH II zapadła wtedy kiedy GPH I? i jeśli tak to muszę chyba zrobić zapasik GPH II bo niestety GPH I nie dane mi było poznać a ponoć miażdżył…

    • najpierw wykoszono Gucci PH I, który pomimo tego był co najmniej rok dostępny na półkach perfumerii w normalnej cenie… obecnie też można go jeszcze dostać (niemal trzy lata po zakończeniu produkcji), tyle, że obecnie jego cena jest iście kolekcjonerska… Gucci PH II utrzymywany był w ofercie dłużej, bo i umowa na jego produkcję jak i jego premiera odbyła się później niż jedynki, więc na rynku też zagości dłużej…

  27. Bzdurą wierutną jest plotka iż Gucci PH II został wycofany. Spójrzcie sobie najpierw do źródła, a mianowicie na stronę Gucci->men->fragrance->classics. Widnieje tam WCIĄŻ (i zresztą od dość dawna w tej zakładce) mój ukochany zapach. A więc nie wycofali go. Decyzja o wycofaniu najwyraźniej nie zapadła, i dzięki Bogu.
    Ciekawą sprawą jest natomiast jego dystrybucja na rynek polski. Perfumerie internetowe mają go nieprzerwanie (całe szczęście), zarówno w testerze, jak i w produkcie, a w stacjonarkach na S i D pojawia się i znika. Niedawno rozmawiałem z panią z którejś z sieciówek i powiedziała mi, że nic nie wiedzą o wycofaniu tego zapachu, tylko, że po prostu mniejsza niż kiedyś ilość do nich przychodzi. Ale zapach wciąż się sprzedaje(nie wiem, czy dobrze, nie pytałem, bo szczerze mówiąc kompletnie mnie to nie interesuje).

    • Marcinie, nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym się mylić… na stronie Gucci PH II jest wciąż „on sale”, jak swego czasu Pour Homme… życie nauczyło mnie, by opiniom konsultantek w perfumeriach zanadto nie ufać, bo wiedzą tyle co im dystrybutor powie…

  28. Ja z kolei mam nadzieję, że się NIE mylę. Słyszałem już kilka wersji. Najpierw taką, że II został wycofany razem z I w 2011, potem, że w 2012, następnie w 2013… Oby taka „dyskontynuacja” trwała jak najdłużej… Kilka linków z opiniami o rzekomym wycofaniu/nie wycofaniu:

    http://www.fragrantica.com/perfume/Gucci/Gucci-Pour-Homme-II-1119.html
    http://www.basenotes.net/threads/289790-Replacement-for-Gucci-Pour-Homme-II
    http://badgerandblade.com/vb/showthread.php/301152-Let-s-discuss-Gucci-Pour-Homme-II

    Osobiście nie wiem, co mam o tym sądzić, ale w tej chwili byłbym skłonny raczej uwierzyć w to, że II jest wciąż „in production”. Przypominam, że ten zapach NIE został stworzony za ery Forda jako dyrektora kreatywnego Gucci, to znaczy Ford zlecił Karine Dubreuil stworzenie kompozycji, ale w międzyczasie odszedł z koncernu ostatecznie Gustawa 2go zatwierdziła Frida Giannini. Więc strzelałaby sobie w stopę trochę, wycofując zapach „spod swoich skrzydeł”… Ale jak najbardziej wierzę w to, że P&G nie uśmiecha się produkować tej kompozycji… Wszystkie „gniotki” czyli rodziny Gucci by Gucci, Guilty oraz najnowszy Made to Measure to zapachy stworzone na zlecenie przez perfumiarzy z koncernu Givaudan – GbG skomponował Aurelien Guichard, a Guilty Pour Homme – Jacques Huclier. Co do reszty „potworków” – jeszcze nie wiem, ale wkrótce się dowiem. Karine Dubreuil jak wiadomo NIE jest z Givaudana.

    • Twoja hipoteza jest całkiem prawdopodobna, ale całkiem możliwe jest że zapach wciąż jest produkowany, bo wciąż świetnie się sprzedaje… z jednej strony Fridzie zależy by posprzątać po poprzedniku, z drugiej strony Gucci jest związany umowami handlowymi – a z trzeciej w obliczu tylu klęsk w portfolio marki za jej panowania, te perfumy są ostatnim przymiotem jakości i dobrego smaku w szeregach marki… 🙂

  29. W pierwszym zdaniu zaprzeczasz sam sobie. Moją hipotezą(ja bym powiedział, że raczej tezą, bo jestem pewien tego, o czym piszę) jest to, że zapach wciąż jest produkowany. Z drugiej strony – piszesz, że „Fridzie zależy, żeby posprzątać po Fordzie”. Myślę, że pani Giannini wcale na tym nie zależy. Zarówno ona, jak i Ford, w Gucci byli odpowiedzialni przede wszystkim za konfekcję i tym się zajmowali. Ford przy okazji faktycznie zajmował się też perfumami – to za jego kadencji wyszła I, ale o ile się nie mylę, także Rush for Men oraz Envy for Men. On zlecił stworzenie PH II, ale nie on ją zatwierdził, jako nowy zapach męski Gucci(zrobiła to Frida). Tak więc kasując „dwójkę”, sprzątałaby po sobie samej.
    Owszem, PH II świetnie się sprzedaje, ale w Polsce równie świetnie sprzedają się gnioty, tfu, Guilty. Pierwsze mnie cieszy, drugie już nie – a właściwie wszystko mi jedno.
    Trzeba jeszcze mieć na uwadze, że dystrybucja perfum na polski rynek jest co najmniej dziwna – idziesz do D lub S i pani mówi Ci, że II to wycofany z produkcji zapach i już go nigdy nie będzie. Idziesz, powiedzmy, ponownie za dwa tygodnie – i – na półce stoi kilka egzemplarzy oraz tester owej II. Pytasz panią, czy pamięta, co mówiła o tym zapachu, no i co sądzi o tym, co stoi na półce. A ona robi wielkie oczy i zaraz mówi, że na pewno mówiła co innego, i że coś Ci się pomyliło…. Eh… M.in. z powodu merytorycznego poziomu obsługi nie kupuję w żadnej z dwóch ww. sieci…

    • Marcinie ja wiem co piszę i bynajmniej pomysł o wycofaniu tych perfum (dane posiadane na chwilę pisania powyższego wpisu) nie wyssałem sobie z palca, ani nie zasłyszałem od żadnej konsultantki… tym niemniej nie wykluczam sytuacji, że Gucci utrzymał te perfumy w produkcji, podobnie jak podejmuje decyzje o zatrzymaniu/wdrożeniu innych zapachów w swojej ofercie… co więcej w przypadku molocha tej wielkości, wszelkie decyzje od zatwierdzenia do wdrożenia trwają nieco dłużej, niż wprowadzenie nowego hot-doga do menu przydrożnego baru… od chwili rozpoczęcia prac nad PH II (będącego dopełnieniem PH) do wprowadzenia produktu na rynek (już za kadencji Fridy, która jak mniemam g… miała do gadania) minęło sporo czasu i jej pojawienie się w firmie ma z wprowadzeniem tego zapachu do oferty tyleż wspólnego, co fakt iż rano na śniadanie jadłem musli i że dziś mamy poniedziałek… 😉
      jedno jest pewne, Tom i Frida mają dwa różne pomysły na prowadzenie firmy i o ile Fordowi udało się „wskrzesić trupa” i wprowadzić do oferty kilka znaczących zapachów – obawiam się, że Frida nie jest tak utalentowana i obstawiła zupełnie inne konie… ale jak to mawiają, czas pokaże…

  30. Przede wszystkim, to nie zgodzę się, że II jest dopełnieniem I. Dla mnie jeden i drugi zapach nadaje się na chłodne pory roku. Tym niemniej obydwa są niezwykle szykowne, eleganckie, a z drugiej strony nadają się też do noszenia casualowego. No ideały po prostu. Dodać do tego Envy Men i Rush Men i jestem spełniony.
    OK, wiem, że masz „swoje źródła”. Ale ja także mam swoje 😉 Nie bronię Fridy w żaden sposób, ale też nie zgodzę się, że miała g… do gadania przy wprowadzaniu II.
    Osobiście nie rozumiem też tendencji wycofywania dobrych zapachów damskich z Gucci – EDP I i EDP II także komuś bardzo przeszkadzały. W butiku Gucci w Wwa nie można powąchać Museo Forever Now. Polska dystrybucja perfum naprawdę jest do kitu 😦

    • pierwszy PH ma ciężki, wybitnie wieczorowy charakter, zaś dwójka to lekki casualowiec na ciepłe pory roku… owszem oba można nosić wedle upodobań, ale nie zmienia to faktu, że oficjalnie jeden dopełnia tam, gdzie drugi nie daje rady lub wypada zbyt poważnie i to akurat nie podlega polemice…

  31. „(…)zaś dwójka to lekki casualowiec na ciepłe pory roku(…)”.
    Dużo takich opinii przeczytałem i z żadną się nie zgadzam. Moja skóra często „wysładza” albo „zatęża” perfumy. Tak się dzieje też w tym przypadku. U mnie na skórze tej lekkości jest trochę, tak przez hm… 30 pierwszych minut. Jak ulecą górne noty – słynny fiołek i cytrus, ulatuje też cała lekkość. Pisałem to już chyba(może nie u Ciebie na blogu:) ), ale Gustaw Drugi to na mojej skórze mocna, czarna herbata, doprawiona cynamonem i mirrą, która nadaje jej ciężaru. Nie daję z nim rady w ciepłe pory roku – dlatego też wraz z końcem kwietnia(max. do połowy maja) Gucci II przestaje być uniwersalnym zapachem „do tańca i różańca”, a staje się zapachem wieczorowym. Impreza, kino, spotkanie z przyjaciółmi, czy jakiś inny event – raczej z casualowym ubiorem – jak najbardziej; w dzień – niestety, ale mnie przytłacza. W upały też próbowałem – jeszcze gorzej. Zadziwię Cię, ale lepiej mi się nosi w ciepłe pory roku Encre Noire, niż tego Gucia.

  32. Tak samo mam też z innym zapachem – Givenchy Gentlemen Only z zeszłego roku. Wiele osób nazywa go świeżakiem, czego ja nie jestem w stanie pojąć. Na mnie to dość ciężki przyprawowy zapach z wyraźnym kadzidlanym finiszem.

    • a więc Twoja skóra ma tendencję do podbijania brzmienia perfum – z dwojga opcji, lepiej w tę stronę… 😉

  33. Oczywiście miało być górne nuty, a nie noty 🙂

  34. Ano, wszystko na mnie brzmi „grubiańsko” i dosadnie…

  35. Aha, Piracie, to, co podałeś w tym artykule jako skład Gucciego Pour Homme II, nijak nim nie jest. Popraw go proszę, jeśli możesz 😉

    • już poprawiam, dzięki… 🙂

  36. Ależ proszę, drobiazg 😉

  37. Hejka:) wtrącę swoje 3 grosze do wątku. Zdobyłem próbkę Gucci Pour Homme II i po pierwszej aplikacji, natychmiast odnajduję w nim coś bardzo mi znajomego… Po kilkusekundowym namyśle już wiem! Bugatti Pur3 black, aplikuję Pur3 Black na drugą rękę no i oczywiście.. to praktycznie ten sam zapach, w szczególności przy otwarciu, tuż po aplikacji, później obydwa w/w odrobinkę się rozjeżdżają, ale tylko odrobinkę bo podobieństwo ciągle jest bardzo duże. Drydown za to jest już inny.
    Taki jest mój Bugatti Pur3 Black:) Piszę mój bo ja chyba mam jakąś inną jego odmianę, hehe ponieważ nie wiedziałem i ciągle nie wiem o czym była mowa na forum wątku Bugatti D&M gdzie było przez kogoś wspomniane, że Pur3 Black to taki „harsh” i „umcyk” do kilkudniowego zarostu, że jest na granicy noszalności i bardzo trudny w odbiorze. Mój Pur3 Black to subtelny, delikatny i wcale nie narzucający się braciszek Gucci Pour Homme II 🙂

    • hmmm no to mi ćwieka zabiłeś stawiając na łudzące podobieństwo tych w moim odczuciu zupełnie do siebie niepodobnych perfum… jedyne co łączy GPHII z Bugatti (ale tym z niebieską rurką) to liść fiołka, którego z kolei nie ma w Pur3 Black… w moim odczuciu Pure Black raczej mocno przypomina Design&Motion… 😉

      • Mnie Pur3Black praktycznie wcale nie przypomina D&M, mają jakąś wspólną cząsteczkę, to czuć ale trzeba się naprawdę doszukiwać aby to wyłapać. Dla mnie Pur3Black to najdelikatniejszy zapach z jakim miałem do czynienia, a Design&Motion jeden z najmocniejszych jaki miałem 🙂 Niezły rozrzut:)
        Nie znałem wcześniej Gucci PH II i takie jest moje odczucie, że jest on bardzo podobny do Pur3Black, którego od czasu do czasu używam, więc troszkę ten zapach już poznałem. Zrobiłem wczoraj ten sam test po raz któryś już z rzędu i po raz któryś te same odczucia, podbieństwo Pur3Black i PH II jest naprawdę duże, z taką różnicą że Gucci PH II opuszcza mnie bardzo wcześnie (stanowczo za wcześnie) trzymając się później baardzo blisko skóry, a Bugatti jak to Bugatti, projektuje ładnie i jestem w stanie wyczuć go śladowo jeszcze dnia następnego pomimo,że przecież taki delikatny. Ach ta magia zapachów:)
        Szansa jest, że Pur3Blacks, o których tu rozmawiamy mogą być inne (mam na myśli inny soczek w tej samej buteleczce). Wbrew pozorom sądzę, że jest to możliwe.. Pzdr.

        • naprawdę mam wrażenie, że mówimy o dwóch zupełnie różnych zapachach… znam Pur3 Black, posiadam GPHII i doprawdy najmniejszego podobieństwa pomiędzy nimi nie widzę… 😉 możliwe że to kwestia właściwości skóry każdego z nas i mechanizmu skojarzeń… GPH II rzeczywiście dość szybko znika z pola widzenia nosiciela, ale wiem że inni czują go na Tobie bardzo długo… ten zapach im bardziej próbujesz się w niego wwąchać, niemal znika ze skóry, ale gdy tylko zaczniesz go ignorować, momentalnie zaczniesz wyraźnie odczuwać jego obecność na skórze, spróbuj to naprawdę działa… 🙂

          • Mechanizm skojarzeń u mnie jest dość silnie rozbudowany, to fakt 🙂 Dla mnie są one podobne i to bardzo ale to nie znaczy, że będę próbował zastąpić PHII Bugattim. Gucci PHII jest oczywiście też super zapachem i warto będzie go mieć w swojej kolekcji.

          • otóż to, sprzedaj nerkę albo dzieci i kup oba… 🙂 bugatti widzę że jest coraz trudniej osiągalne, więc śpieszmy się kupować nim zniknie…

  38. Jeżeli Gucci PHII wyglądal by jak Jude Low Lalique Hommage jak Matt Damon to Narciso for him był by jak The Rock może nie naj wykwintniejszy może nie najlepiej ubrany ale na pewno nie można mu odmówić uroku a do tego ma największy biceps. Dla mnie fiolek od Kurkidjana ma zdecydowanie najwięcej uroku z tych trzech.

    • ciekawe porównanie 🙂 chociaż osobiście nie użyłbym odnośnie The Rocka epitetu uroczy 🙂

      • oj tam oj tam, nie łap mnie za słówka ;D coś napisać musiałem. Zresztą spróbuj sam, takich zapachów jak Narciso for Him (zresztą nie tylko tego, ogólnie cała kolekcja ma dobre opinie nawet lepsze niż ten Him) ze świecą szukać, reklamuje się jako hołd dla zapachów fougere lat 80-tych., nie wiem jakie to są zapachy ale pomylić Narciso z czymś innym chyba nie sposób, ani nawet na ulicy spotkać coś podobnego.

        • chętnie spróbuję, bo od lat czytam peany jakie to ponoć zajefajne – ale nie ma go w żadnej opolskiej perfumerii, nawet prywatnej.

  39. Mam i ja 🙂
    Miałem ten sam problem z Gucci, że znikał bardzo szybko.
    Posłuchałem rady, zresztą tej samej jaką usłyszałem przy Beckham Homme, Jak przestaję szukać zapachu to on odnajduje mnie. Tej rady posłuchałem przy trzecim już podejściu do Gustawa drugiego. Efekt jest taki jak na początku wpisu 🙂 Myślę, że teraz pora na sprawdzenie Carbone tą samą techniką 😉
    P.S. mój flakon jest z lutego 2014, więc nawet jeśli wycofują to jeszcze przez jakiś czas powinny być w miarę świeże egzemplarze. Dam sobie miesiąc na testy i zobaczymy. Być może też zacznę robić żelazne zapasy 🙂

    • no widzisz? czasem wystarczy skupiać się na wychwyceniu tego co ulotne, a zapach niespodziewanie sam powraca i zabiega o naszą atencję 🙂

      • Niejaka YODEYMA oferuje zapach cuindi jako odpowiednik GPH II można zamówić bezpłatna próbkę 15ml na ich stronie (root to Terre) pirath dla dobra ogółu może mógł byś sobie zamówić i wyrazić swoja profesjonalną opinie na temat ich wyrobów

        • Jam nie pirath, ale zaciekawiła mnie oferta i to co otrzymałem jako propozycje na znane mi produkty. Na hasło Dior Homme (można także dopisać zarówno Intense jak i Parfum) zawraca nam Ice – Bergamotka, grapefruit , piżmo. Poważnie? I bez Irysa? 🙂 Aż z ciekawości zamówię sobie próbkę Gucia 😛

          • Ice to odpowiednik Dior Homme Cologne (czyli nic wspólnego z klasycznym Homme to nie ma, a szkoda, sam tego szukałem ;)). Nie wszystkie odpowiednik są na ulotkach opisane (mają np. 3 zapachy od Loewe czy co najmniej 2 od Chanel.

          • ja dziękuję, postoję 🙂

        • właśnie ze względu na dobro ogółu, nie jestem zainteresowany recenzowaniem wynalazków w rodzaju FM, cyt: „zostały stworzone według zastrzeżonych formuł najlepszych znanych Perfum… (pisownia oryginalna)

          • Oj pirath uprzedziłeś się chyba nie potrzebnie. Jeżeli Yodeyma jest słaba to by to dobrze wiedzieć dlaczego (mój nie wyrobiony nos np. tego nie oceni odpowiednio) a jak są dobre (czy jako zastępstwo czy jako indywidualne perfumy) to jeszcze lepiej i dobrze to wiedzieć że nie koniecznie trzeba płacić po 300zł za 100ml żeby się cieszyć zapachem np. Allure Homme czy Terre. FM to jednak inna liga, wiem to na przykładzie D&G LB, który używa moja kobieta a dostała próbkę FM i okazało się (dopiero po sprawdzeniu odpowiednika) że to właśnie Light Blue, a to ani parametrów zbliżonych nie ma ani zapachu. O tyle te z yodeymy trzymają fason. Sprawdzałem Beach/Fierce i Blue/ChanelBlue i uważam że np. ten Blue w fazie bazy (i serca w większej części) jest naprawdę podobny i jak na podróbę (a nawet na ) pachnie naprawdę dobrze (nosa mi nie wykrzywia). Fierca aktualnie nie jestem w stanie właściwie porównać (choć dziś trafiłem do Belora, który stwierdził w recenzji że czuje podobieństwo do Terre (WTF! ja chyba miałem podróbę tego A&F). Kwestię oryginalności we współczesnym świecie perfumiarskim można chyba pominąć, no bo co z tego, że np. Cool Water Bourdona to nic innego jak Green Irish Tweet Creeda po liftingu, powszechnie wiadomo przecież że panowie się znali w tym okresie i „inspirowali” a jednak nie wpływa to na ocenę Davidoffa. I to wcale nie odosobniony przypadek. Z jednej strony zarzucasz niektórym wtórność i autoplagiat LeMale/CustoMan z drugiej chwalisz za wyraźne nawiązania do klasyków ArmaniEauNuit/PsMan/DiorHomme. Może nawet niektóre z odpowiedników są nawet lepsze od oryginałów, ja tego nie wiem, myslę tylko ze może być taka możliwość zwłaszcza, że ponoć odpowiednik Gucci PH II nie wykazuje tendencji do chowania się po kontach.

          • Moje jak to określiłeś uprzedzenie, wynika w prostej linii z moich przekonań i etyki – która stoi w jawnej sprzeczności z zachwalaniem czegoś, co mówiąc bez ogródek jest zamierzonym z premedytacją plagiatem?. Owszem podobieństw w aranżacji perfum uniknąć się nie da, czego nie można powiedzieć o zapachach rozpowszechnianych na zasadzie podobieństwa do bardziej znanych kompozycji. Niestety prawo sformułowano tak, że możesz zastrzec wzór, kolor, nazwę, kształt, ale niestety nie można opatentować kompozycji zapachowej i niektóre firmy bezwzględnie to wykorzystują. Nie wyobrażam sobie opisywania i porównania walorów produktów, które powstały nie w wyniku talentu i kreatywności, a kopiowania i czerpania zysków z cudzej pracy. Mam nadzieję, że wyłuszczyłem mój punkt widzenia dostatecznie klarownie.

          • Idealista. Rozumiem. Obawiam się jednak że 95% perfum jest tak oryginalnych jak produkty apple https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/5c/f3/98/5cf39833f7cec48a5ed20245bbdd5456.jpg

          • he he Grzegorzu, kapitalny przykład i w dodatku bardzo rzeczowy, choć w tym przypadku zagadnienia które omawiamy, akurat chybiony 🙂 Apple Już od dekad nie wyznacza standardów, a jedynie próbuje dogonić konkurencję, która po prostu robi to lepiej. I nie przykład zżynania stylistyki z urządzeń Brauna mam na myśli (czyżby Jonathan Ive sądził, że ludzie zapomnieli?), ani nawet tego, że bez technologii i know how Samsunga nie byliby w stanie zaoferować niczego. Apple tworzy ideologię i otoczkę amazingu, wokół siebie samego i swego sromotnie przepłaconego sprzętu, skupując absurdalne patenty, nadane im przez ignorantów, w myśl kulawego prawa – ale bez Samsunga i Foxcona nie byłoby wstanie zrobić samemu nic. Nawet oprogramowanie, które piszą na jeden telefon, tablet i parę komputerów nie jest w stanie wykorzystać potencjału bebechów dostarczanych znów przez innych (Intel, AMD), więc jaki z Apple lider technologi? No może poza technologią golenia owiec, bo nic twórczego nie przychodzi mi na myśl. Ale do rzeczy.

            Owszem 95% dostępnych na rynku perfum przypomina coś innego. Mając ograniczoną paletę składników (ciągle uszczuplaną o kolejne wycofane i zabronione składniki), coraz trudniej stworzyć coś oryginalnego, a jeszcze trudniej szalenie popularnego i pożądanego. Stąd trudno uniknąć analogii, podobieństw i porównań do czegoś, co pachnie podobnie. Ale odróżnijmy podobieństwo niezamierzone, od bezczelnego zrzynania z czyjegoś pomysłu w celu osiągnięcia wymiernej korzyści materialnej. Producenci perfum alternatywnych dobrze wiedzą co robią i akurat w ich przypadku trzeba by być wybitnie naiwnym i łatwowiernym by wierzyć że to co robią, czynią z przypadku. 🙂 Zauważ że perfumy najczęściej kopiowane to ultra popularne kamienie milowe, które nie miały wcześniej precedensu. A może wskażesz mi protoplastę dla Joop! Homme, Fahrenheita, Lacoste Red i kilkunastu innych zapachów, namiętnie i lepszym lub gorszym skutkiem podrabianych? I na tym polega zasadnicza różnica, bo powyższe precedensu nie miały, były pierwsze, są przebłyskiem geniuszu i kreatywności, od którego ktoś bazujący na niedoskonałości prawa, próbuje odcinać kupony. Jestem pewien, że teraz dostrzeżesz subtelną różnicę, pomiędzy niezamierzoną zbieżnością/podobieństwem spowodowanym użyciem podobnego wianuszka składników, a zamierzonym działaniem mającym na celu zrobienie dosłownej kopii. I nie istotne, czy ta czy inna forma używa cyfr i literek dla zatuszowania nazw, czy też posługuje się ich przekręconą acz możliwą do łatwego rozszyfrowania wersją – w obu przypadkach mamy do czynienia z ordynarnym kopiowaniem, a nie z twórczym wizjonerstwem… 🙂 subtelna, acz istotna różnica, nieprawdaż?

  40. A co Balmain znika po angielsku jak GPH II??

    Ciekawe, bo najtańszy z nich Beckham Homme umie się ładniej zachować i nie odchodzi bez pożegnania …

    • Carbone nie należy do kategorii szczególnie nośnych zapachów o zabójczej projekcji, to dość dyskretny zapach, ale na jego trwałość nie narzekam. Choć Beckham Homme pachnie na mnie wyjątkowo długo, co nie ukrywam bardzo mnie cieszy 🙂

  41. Co do odchodzenia Balmain to i tak i nie. Tak jeśli chodzi o znikanie z moich imprez (nadgarstków znaczy 😉 ) nie jak chodzi o znikanie z oferty producenta. Pora zrobić test raz jeszcze i zignorować dziada. Swoją drogą nie jedną batalię tak wygrałem z młodszym synem 🙂 Zobaczymy czy i tym razem „dziad” sam wróci 😉

    • no cóż, Balmain to nie jest powszechnie znana (w Polsce) i najlepiej sprzedająca się marka… wcale się nie dziwię że sprzedaż kuleje, bo to nie jest stylistyka na rodzime, przyzwyczajone do Bossa i CK nosy… zdejmie się Balmain’a, w jego miejsce postawi jakąś Lacostę i od razu słupki od fluktuacji i stanu magazynowego perfumerii podskoczą 🙂

    • daj znać jaki będzie efekt. Balmain to kolejny po Dirty English zapach o którym chodzą słuchy, że za szybko znika nie pozwalając się sobą nacieszyć

      • oba nie grzeszą wylewnością i mają dość skromną projekcję po kilku godzinach, ale wystarczy dać im trochę ciepła by odżyły, nawet po 8 godzinach. Przerabiałem to osobiście.

  42. Na szczęście Gucci nie jest wycofany, choć ostatnio, przeglądając ofertę na stronie Gucci niemal dostałem palpitacji serca, bo nie widziałem go na stronie. Na rynek amerykański w tej chwili w ogóle go nie produkują, na europejski – na szczęście dla nas – wciąż jest dostępny…

    • z Gucci PH też od tego się zaczęło 🙂

  43. To znaczy od czego? Od wycofania z jednego rynku? Gucci PH II miał rzekomo być wycofany w 2011/2012 roku (a przynajmniej wtedy zaczęło się o tym mówić). Gdyby faktycznie był wycofany, jego ceny byłyby już konkretne, znacznie wyższe niż, dajmy na to, w 2013 r., poza tym, w sieciówkach nie byłoby po nim najmniejszego śladu. Jak zatem wytłumaczysz ceny na poziomie 150/160 zł za produkt i 140/150 zł za tester oraz brak ofert na Allegro z dopiskiem unikat? Zapasy są aż tak duże? Poza tym, nie wiem, czy wiesz, ale znowu zmienił się tam dyrektor kreatywny, Frida Giannini odeszła. Zastąpił ją Allesandro Michele.

    • Gucci zaczęło od usunięcia ze swojej strony informacji o Gucci Pour Homme. Oficjalnie nabrali wodę w usta i wszystkiemu zaprzeczali, ale po jakimś czasie zaczęły się wyprzedaże tej linii w Douglasach, a nawet Super Farmie, gdzie można było kupić 100 ml w cenie około 200 zł. Jeszcze raz podkreślam, że bardzo bym chciał się mylić w tym temacie, ale pojawienie się ostatnio Gucci Pour Homme II w gazetce promocyjnej jednej z sieci drogerii, a cenie około 160 zł za 100 ml, dość mocno mnie zaniepokoiło (analogia do zawirowań wokół GPH). Jedyne co cieszy, to informacja, że Frida odchodzi, pojawia się więc światełko w tunelu, choć już gorzej chyba być nie może…

  44. Leżę z gorączką ( o ile można leżeć bezczynnie mając komputer służbowy w domu z dostępem po VPN 😛 ). Jako, że nos zachował resztki zdolności analitycznych , pomyślałem sobie że to najlepszy moment na testy Gucia.
    Co prawda „platforma badawcza” ma nieco inne parametry 😀 bo temperatura dochodzi chwilami do 40 st.C, ale doszedłem do ciekawych wniosków.Mam wrażenie , że wszystko o czym napiszę , gdzieś już tu pirathcie było między wierszami, a ja to tylko zbieram w jedną przydługą myśl. Gucio nie znika z nosiciela, a jedynie dla jego nosa… i tak i nie. Wszystko zależy i np wczoraj nie zniknął ani na chwilę pozostając na mnie piekielnie trwałym zapachem. Przy temperaturze ciała 38-40 miał potężną projekcję i trzymał przez ponad 10 godzin. Zasługa temperatury? Ok. Ale tym samym powinien się szybciej wyczerpać zapas składników na skórze. Więc przy niższej temperaturze ciała powinna spaść projekcja , ale zwiększając trwałość. Tak na logikę. Druga sprawa, ilość, ja zapodałem na siebie 6 chmurek i Gutek już męczył mimo lekko zatkanego nosa 🙂
    Dziś mam na sobie 3 chmurki, 38 st.C i jest idealnie. Druga refleksja. Projekcja z nadgarstka ni jak się ma do tego co czuję ze swojej szyi / klatki / ubrania / (dodać / odjąć wedle własnej praktyki).To jest oczywiste jak się nad tym zastanowić, tyle że zwykle jeśli nikt nas nie nakieruje to nie zadajemy sobie trudu by się nad tym zastanawiać 😉 (troszkę mi wyszło w stylu Pratchetta 😛 ) Ja mam np dość zimne ręce, temperaturę na nadgarstkach w okolicy 35 st.C. Na szyi i klacie zwykle jest to 36-36,5 st.C.(fajnie jest mieć dostęp do kamery FLIR 😀 )
    Znam osoby o gorących dłoniach i o dłoniach lodowatych. Do tego dochodzi umiejscowienie tętnic. Podejrzewam, że od tego jak głęboko siedzą zależy temperatura skóry i tym samym fizyka zapachu zmienia się. Teraz jasna stała się dla mnie różnica między zapachem z testów nadgarstkowych, a noszeniem perfum po zakupie. To po różnym PH skóry kolejny czynnik indywidualizujący sposób w jaki pachnie dana kompozycja.
    Na mnie np większość zapachów pachnie bardziej finezyjnie właśnie na nadgarstku. Mam nadzieję, że nie zamęczyłem, ot zboczenie zawodowe, pracuję jako technolog przy tworzywach sztucznych i zawsze byłem typem dociekliwca :>

    • Ojej, bardzo Ci współczuję i życzę rychłego powrotu do zdrowia. Wiem jak gorączka potrafi wymęczyć i mam nadzieję, że to nic poważnego. Jak widać temperatura (podwyższona przez gorączkę) oraz wilgotność (przez pocenie się organizmu), wydatnie wpłynęła na zwiększenie nośności i żywotności, co niespecjalnie mnie dziwi. Z prawami i zasadami chemii i fizyki, którym podlegają min. perfumy, nie sposób polemizować. Dlatego pewne perfumy nadają się wyłącznie na ciepłą wiosnę i lato, zaś gdy zimno mocno tracą swe zdolności i cechy użytkowe. Pozdrawiam i kuruj się 🙂

  45. Piracie, przecież Gucci PH II już od roku, a nawet dwóch lat jest do dostania w tej cenie (150-160 zł w produkcie) w sklepach internetowych…

    • możliwe, nie śledzę tego na bieżąco, zresztą perfumerie internetowe to w większości import niezależny, stąd jeszcze trudniej wyrokować jak jest naprawdę.

  46. A tak BTW, dla miłośników fiołka, mam i używam David Beckham classic blue, prezent od szwagierki 🙂 trwały, ciekawy, fiołek w nim jest bardzo przyjemnie przedstawiony 🙂

    • no zobaczymy, czy jest równie okazały i wdzięczny, co ten o Gucci. Dzięki za rekomendację 🙂

  47. Jony Ive to artysta, na pewno dobry a być może i wielki (jak to było w tym przysłowiu o artystach?…) Jak widać bez Jobsa sobie jednak nie radzą za dobrze. Nie uważam zeby ich sprzęty były sromotnie prze płacone. Jakość wykonania i wygoda użytkowania są pierwszorzędne. Wystarczy popatrzec na taki drobiazg jak podświetlana klawiatura o idealnym skoku i szklany gladzik w MacBook zeby zacząć szukać odpowiednika w świecie PC od pułapu cenowego zbliżonego do apple (np. Series 9 od Samsung). Jakość ma swoja cenę. Każdy od każdego kopiuje i to żadna nowość. Mistrzem w kopiowaniu jest Samsung który z braku produktów które mógłby skopiować musiał wymyślić cos nowego i pokazali note 3 i Galaxy s5 (który juz skopiował pewne rozwiązania z note 3 🙂 ) . Najczęściej kopiując teraz samych siebie. Przełomowych rzeczy jest może kilka na dekadę. Czy to źle? Chyba nie w końcu rewolucja nie może odbywać sie co dziennie. Straszny offtop zrobiłem. Przepraszam. Juz sie nie odzywam.

    • Ekhm, dopracowane i wysokiej jakości powiadasz? mam nadzieję, że to był sarkazm, bo jeśli nie – to pozwól, że przypomnę Ci kilka przykładów odstępstw od powyższego: skaszaniona antena z iPhona4 (Apple szczyciło się, że ponoć sami ją opracowali), obłażąca farba z wyginających się telefonów, przebarwienia na wyświetlaczach (i chyba jedyna firma na świecie, dla której matryca, z mniej niż 8 badpixelami nie kwalifikuje się do wymiany w ramach gwarancji), montowanie najtańszych desktopowych dysków twardych w podobno highendowych stacjach roboczych (highendową to one mają tylko cenę, bo nawet rozbudować się tego nie da), spartaczone działanie bluetootha z własnymi peryferiami + niedopracowanie własnych sterowników pisanych pod własny system obsługujący jedną konfigurację (jakoś Microsoft nie ma z tym problemów), fabrycznie krzywe body obudów w macbookach, przegrzewające się bebechy w idiotycznie zaprojektowanych obudowach (design nade wszystko), rdzewiejące, a rzekomo pozłacane gniazdka lightning, tandetne kable i palące się ładowarki oraz eksplodujące (zapewne z przegrzania) baterie, brak wspierania a raczej ignorowanie podstawowych standardów jak USB, karty SD, koszmarne dziury w sofcie i graniczące ze skrajną ignorancją bagatelizowanie potencjalnych zagrożeń (brak antywirusów, bo wg ideologii na maki nie ma wirusów), żenująco nieszczelna chmura, problemy ze stabilnością WiFi, niedziałające usługi systemowe (mail), zawirusowany i dziurawy soft na jedynej słusznej i bezpiecznej platformie do jego pozyskiwania, wykastrowane LTE i można by jeszcze długo wymieniać przykłady tej topowej jakości i niezawodności 🙂 No ale czego oczekiwać po firmie, której cała kreatywność skupia się na patentowaniu prostokątów z zaokrąglonymi krawędziami, próbie wdrożenia własnych i kompletnie skopanych map i lansowaniu smartłoczy o szokującym czasie pracy na baterii, w granicach 4 godzin? 🙂 Ja ze swoim Galaxy rozmawiam i notuję w nim po polsku, czego nie można powiedzieć o rewolucyjnej Siri, która wciąż mówi wyłącznie w kilku narzeczach angielskiego 🙂

      To chyba jedyna firma na świecie, która ma kompletnie w dupie swoich klientów, sprzedając im niedopracowany i fabrycznie przestarzały sprzęt, za wielokrotnie większą kasę niż jest wart. Ich wizjonerstwo skończyło się we wczesnych latach 90-tych, na ultraszybkich wówczas kontrolerach wild i narrow SCSI, bo obecnie sprzedają jedynie sromotnie przepłacone i okrojone z funkcjonalności gadżety. Samsung skopiował samego siebie w Note i s5? Telefony z danej serii zawsze mają cechy i funkcje poprzednika + kilka nowych, np sterowanie wzrokiem i gestami. I do tego pełna funkcjonalność i praktyczność. Wymienialne baterie, złącze microSD i możliwość naładowania każdą ładowarką jaka się nawinie oraz mego prosty transfer danych, bez konieczności instalowania jakiegokolwiek softu. Note 3 wyznaczył pewien standard na wielkie „paletkowe” telefony, który Apple innowacyjnie skopiowało (a tak się brzydzili dużymi przekątnymi), prezentując 6 i 6 Plus. Ponadto u Samsunga, który ponoć wszystkich naśladuje masz poręczny i w pełni funkcjonalny rysik nie wymagający do działania baterii – ale pewnie dlatego że Apple jeszcze takiego nie wynalazło 🙂 A co Samsunga 9 Series, o którym wspomniałeś, to był to taki prztyczek od Samsunga, że da się zrobić coś wydajniejszego, cieńszego, bardziej funkcjonalnego oraz równie ładnego, za znacznie mniejsze pieniądze: Wreszcie Samsung sam wymyśla, projektuje i wytwarza swoją elektronikę – gdy Apple bazuje na know how, zapleczu i technologii Samsunga oraz linii montażowych chińskiego Foxcona, bez której nie mogłoby istnieć. I to tyle w kwestii ich legendarnej inwencji i technologicznej potęgi…

      • Przesadzasz. Zrobiłeś z tego wojnę ideologiczną na dodatek za wzór postawiłeś Microsoft, co samo w sobie zakrawa na jakiś upiorny żart. Nie ma sprzętów bez wad. Ale mam wrażenie, że apple bardziej niż inne firmy przykłada(-ło, czas przeszły chyba bardziej odpowiedni) się do strony użytkowej swoich urządzeń (oczywiście nie wszytko im się udało!), tak żeby końcowy użytkownik miał „fun” z ich używania (doskonałym przykładem jest mój ipod nano 5g, którego używam już z 5 czy 6 lat i do słuchania muzyki jest to dla mnie urządzenie idealne a do tego fantastycznie wykonane-metal, nic nie skrzypi, nie odpada nie zawiesza się, nie grzeje, bateria trzyma dobrze, po prostu nic mimo, iż jest używane prawie codziennie przez cały ten czas).
        I dzięki nim (apple) inne firmy również zaczęły do tego przykładać wagę (tak jak i do dobrego designu).
        Oczywiście, że masz rację kiedy piszesz o relatywnie słabych „bebechach” (ale nie chce wchodzić w szczegóły sprzętowe i wymagania konkretnych platform) czy zamkniętej platformie (co kto lubi, nie rozwijajmy się w temacie, bo to też nie o to chodzi). Masz również rację, że inne firmy potrafią coś zrobić lepiej (gmail, dropbox) ale mi nie chodziło o cały „ekosystem” ale o konkretne urządzenia. A prawda jest taka że inne firmy już doścignęły apple zarówno pod względem jakości wykonania jak i pod względem cen tych urządzeń (stąd moje twierdzenie że jakość ma swoją cenę i to nie tylko w kontekście apple), A wspomniany notebook series 9 samsunga kosztował w granicach 5-6 tys. (czyli na poziomie ówczesnych MB Air) więc sorry ale nie jest to wielokrotnie taniej, tylko tak samo drogo. Przepaści cenowej nie widzę a wprost przeciwnie przykład pierwszy z brzegu: MB Pro, Air http://store.apple.com/pl/buy-mac/macbook-pro a tu masz Dell XPS13 http://www.dell.com/pl/p/xps-13-9343-laptop/pd . Znowu OT ale sam sobie jesteś winien. Pozdrawiam 😉

        • w zasadzie to mógłbyś pokasować wszystkie te OT które nie dotyczą GPH II, troche psują klimat

          • Być może, ale szkoda by było kasować coś, na co ktoś poświęcił czas i energię.

        • Czy ja wiem? brzydzę się ideologią i nie ukrywam, że ta w wykonaniu Apple szczególnie mnie mierzi – ale podkreślam że moja ocena marki nie opiera się na ideologii i wyreżyserowanej otoczce, którą odrzucam w całej rozciągłości, a ocenie ich faktycznych dokonań na polu technologii. A te są dość mizerne. A co do Microsoftu, to od Windows XP nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń co do funkcjonowania i stabilności ich systemów. Windows XP, którego zainstalowałem sobie po raz ostatni jakieś 5-6 lat temu, nigdy, podkreślę, nigdy się nie zawiesił, ani nie wymagał reinstalacji i to samo dotyczy Windows 7. A zważywszy, że piszą soft i sterowniki, które mają działać na każdej możliwej konfiguracji i z setkami peryferiów, uważam że wywiązują się w tej materii dużo lepiej niż Apple, które nie radzi sobie nawet z napisaniem softu pod własną platformę i w jednej konfiguracji. Owszem nie ma firm, które nie popełniają błędów, ale tylko Apple uważa się i kreuje na niedoścignionego lidera, najlepszą firmę IT na świecie i uważa swój sprzęt i soft za doskonały i najbardziej zaawansowany. Gdyby nie ta maniera i pociskanie ludziom bzdur, to może bym się tak nie pienił, słysząc te pełne amejzingów i samozachwytów, propagandowe bzdury. Zwłaszcza, że znam ich sprzęt od ponad 20 lat i wiem co kiedyś sobą reprezentował i widzę jak bardzo zdewaluował na przestrzeni ostatnich lat, do roli sromotnie przepłaconego terminalu płatniczego za apki do pierdzenia i naświetlania pryszczy :). Ekosystem o którym wspominasz, to zamknięty rezerwat osobliwości, pełen nieracjonalnych i sztucznie utrudnianych rozwiązań oraz ignorujący powszechnie obowiązujące standardy. Dziękuję, już wolę ten znienawidzony Microsoft 🙂
          p.s. Ja pamiętam ile kosztował Air kilka lat temu i wówczas było to około 10 tysięcy, do około 8 tysięcy za Samsunga, z i7 a nie i5 na pokładzie i 12 GB ramu, gdy wersje z i5 i 8 GB kosztowały w granicach 5-6k, więc wciąż 2 x taniej niż za wykastrowanego ze wszystkiego Aira 🙂

          p.s.2 ja nie mam nic przeciw offtopom, zwłaszcza gdy są konstruktywne i na poziomie 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: