Napisane przez: pirath | 28 Maj 2011

Prada Infusion d’Homme


Perfumy znane są ludzkości od tysiącleci… z początku za ich pomocą szukano kontaktu z bogami, oddając im cześć i wznosząc modły o pomyślność, obfitość, płodność…
z początku, perfumy były czymś w rodzaju owocu zakazanego, którego zaszczyt używania spływał na nielicznych wybrańców… użycie perfum przez osoby nieupoważnione postrzegane było za wielkie świętokradztwo i zwyczajowo karane w najpopularniejszy wówczas sposób… śmiercią…

Na szczęście czasy zabobonów i zacofania przeszły, choć zachowały się echem w niezmienionej formie za pośrednictwem skansenu zwanego „sferą religijną”, ale nie o tym chciałem pisać… 8) w sumie od około 100 lat perfumy stały się czymś powszechnym i dostępnym dla każdego, a w niektórych kręgach wręcz niezbędnym elementem codziennej toalety i nie mam tu na myśli czasów, gdy za pomocą perfum próbowano zabijać nieznośny fetor woni organicznych i ogromny smród wielkich miast…

Perfumy wreszcie zawitały pod strzechy zwykłych ludzi, z początku nieśmiało, by mniej więcej od połowy ubiegłego stulecia szturmem podbić serca obojga płci…
Z umiłowaniem panie stosowały klasyczne, wonie kwiatowe, a panowie wstrzemięźliwie zadowalali się znacznie skromniejszymi wówczas wodami kolońskimi, utrzymanymi w dość specyficznej, powtarzalnej i oszczędnej formie… któż wówczas pomyślałby nad nutami kwiatowymi w perfumach dla gentlemanów… toż to skandal!

Jednak czasy obecne bezlitośnie zweryfikowały skostniałe formuły klasycznych męskich pachnideł, nieśmiało ale sukcesywnie mieszając składnikami dotychczas zarezerwowanymi tylko dla konkretnej płci, w efekcie dając brzydszej z płci zapachy coraz odważniejsze pod względem kompozycji i mocno rozpasane w składzie…
role poniekąd się odwróciły i pokuszę się kolejny raz o tezę, że to do dyspozycji panów oddano znacznie ciekawsze, oryginalniejsze i bardziej złożone w formie pachnidła, których nie jedna niewiasta nam skrycie zazdrości… 😉

Swoistym kamieniem milowym, który rozochocił i ośmielił nosy ku odważniejszym eksperymentom, stała się premiera u schyłku lat 80-tych – Fahrenheita (Fafarafa) od Diora… z sekretnym składnikiem długo skrywanym przed opinią publiczną, którym okazał się…. fiołek
z początku fakt ten zatajono przed potencjalnymi nabywcami, słusznie zresztą obawiając się bojkotu i ogólnej klapy tego poniekąd doskonałego zapachu…

Jednak gdy fakt ten ujrzał światło dzienne, a zapach pomimo tego stał się swoistym synonimem ultra samczego zapachu dla prawdziwych maczo (facetów którzy nie jedzą miodu – tylko żują pszczoły 😉 ) inni kreatorzy odważnie przystąpili do olfaktorycznych eksperymentów…

Kolejnym zapachem na miarę kamienia milowego stał się IMO właśnie Infusion d”Homme od Prady… zapach prosty, niepozorny, a dający niezwykły komfort i uczucie ekstremalnej świeżości… zresztą takie było założenie genialnej twórczyni zapachu, która wymyśliła sobie, że ten oparty na Irysie męski zapach, ma utożsamiać faceta, który właśnie wyszedł z pod orzeźwiającego prysznica i na swoje nagie, wypucowane mydłem ciało, wyszorowane szorstkim ręcznikiem – przywdział luźną płócienną, śnieżno białą, nakrochmaloną koszulę….

Zapewne dzięki temu czujemy tu nie samego irysa, lecz mydło (zwykłe szare mydło, albo płatki mydlane używane do prania) oraz suchą, pudrową nutę dodatkowo podkreślającą czystość i świeżość tego zapachu… kto by pomyślał, że składniki w sumie tak mało męskie (mydło, irys, puder) dadzą w połączeniu tak sugestywną i bliskim męskiemu sercu woń? przecież każdy facet chce tak pachnieć!… prostą, czystą, naturalną świeżością, bez zbędnych udziwnień i kombinowania…

Mydło w Infusion jest niezwykle naturalne i sugestywne w odbiorze… nie jest to jakiś perfumowany gniot, rodem z szlagieru znanego bywalcom „imprez z remizie”, lecz niezwykle prosta, ujmująca woń czystego mydła… Prada Infusion jest prosta i nieskomplikowana, ale z prostactwem nie mająca nic wspólnego….
Byłem zszokowany jak tak mało skomplikowana, wręcz minimalistyczna w budowie kompozycja, oparta o jak zdawać by się mogło banalne składniki, może dać tak szlachetną i wyrafinowaną woń…

Zapach pozostaje lekki, niezwykle transparentny dla otoczenia, delikatnie tylko naznaczając naszą obecność w pomieszczeniu… projekcję ma bardzo dobrą , podobnie trwałość, która dochodzi spokojnie do 8-10 godzin… brzdąka sobie leniwie na naszej skórze, praktycznie w niezmiennej od chwili aplikacji formie… oto szlachetne połączanie ujmującej prostoty z delikatną świeżością…. oto Infusion d’Homme…
Gratuluję Ci Daniela…

Całość zamknięto w wysmakowanym flakonie z przezroczystego szkła, podkreślającego delikatność i łagodność skrywanej zawartości, utrzymaną w lekkiej formie… prosta, elegancka etykieta i srebrny satynowany (by mniej świecił) korek zwieńczają dzieło…

Głowa: mandarynka, neroli
Serce: irys, gumożywica, drzewo cedrowe, wetiwer
Baza: benzoes, kadzidło, pudrowe nuty.

Reklamy

Responses

  1. Bardzo dobrze czyta się twoje recenzje. Podziwiam twoją wrażliwość zapachową – ja takiej nie posiadam. Choć niektóre zapachy odbieram nieco inaczej niż ty, to w przypadku Prady zgadzam się z tobą w 100%. Zanim powąchałem ten zapach przeczytałem sporo opinii na jego temat. Zachęcony pozytywnymi recenzjami (również twoją) chciałem powąchać jak pachnie „świeżo wyprasowana męska koszula”. No i w końcu dorwałem gdzieś flakon Prady. Na drugi dzień wiedziałem, że muszę ją mieć. Trochę czasu upłynęło zanim na dobre zagościła na mojej półce zapachowej. Lubię ją, gdyż nie jest nachalnym zapachem, nie męczy otoczenia i przede wszystkim daje mi ogromne poczucie świeżości, jak żaden inny zapach z tych, które posiadam.

  2. i co ciekawe nie jest to sztampowa świeżość oparta na cytrusach…
    dziękuję Ci za miłe słowo, staram się 😉

  3. osobiscie uwazam ten zapach za arcydzielo. niby mainstream a jednak niszowy bo rzadko komu sie podoba. i dobrze 🙂

  4. faktycznie d’Infusion jest specyficzna i nie każdy kupi jej ujęcie ultra czystej świeżości w wydaniu mydlin i pudru, ale zgadzam się to wyjątkowo piękny zapach… niby tak prosty i niespecjalnie głośny, ale jest niesamowicie wdzięcznie i misternie sklecony 😉

  5. Prady mi pasują jak ulał. A zima idzie, ogólnie – kapitalnie. Z mydlinami i pudrem też.

  6. to tylko dowodzi jak wysublimowane i dopieszczone są to kompozycje…
    IMO Prada choć skierowana do odbiorcy masowego pod względem dopieszczenia i klasy swoich kompozycji plasuje się w ścisłej czołówce…

  7. Jak już gdzieś wspominałem Prada ta nie kojarzy mi się ze świeżością tylko z czystością: mydła, proszku do prania. Ale to jak wiadomo kwestia bardzo indywidualna.
    Chyba jedna z nielicznych kompozycji, która jest na tyle bezpieczna, że może stanowić podkład pod inne perfumy w ogóle się z nimi nie gryząc, wręcz stanowiąc doskonałe uzupełnienie. A dzięki przeokrutnej trwałości po wyparowaniu tych drugich wciąż daje o sobie znać dając uczucie czystości.
    Bardzo dobra antyteza pojęcia perfum i genialna w swej prostocie.

  8. w sumie czystość i świeżość w kontekście zapachów trudno wyrazić w dwójnasób 😉
    antyteza? zafrapowałeś mnie tym wnioskiem… przecież Prada jak najbardziej pachnie… zechcesz rozwinąć?

  9. Dlaczego antyteza? Chcąc pachnieć proszkiem do prania, to upiorę sobie ubrania. Pachnieć mydłem? To się umyję. A perfum używam, by pachnieć inaczej lub by poobcować ze sztuką.
    W poprzednich stuleciach perfumy miały za zadanie bardziej ukryć zapach niemytego ciała lub smrodu unoszącego się z ulic. Dziś perfumy stanowią uzupełnienie oferty domów mody, są dodatkiem do ubrań, okoliczności, uzupełnieniem osobowości lub też małym dziełem sztuki. I tu pojawia się Prada, która pachnąc w ten sposób burzy powyższe stwierdzenia: daje całodniowe poczucie czystości zaraz po kąpieli. Ona nie ukrywa, nie uzupełnia ale właśnie daje poczucie. I robi to bardzo dobrze. Przynajmniej tak to wygląda z mojego punktu widzenia.

  10. antytezą perfum IMO byłoby coś co nie pachnie, lub pachnie nieprzyjemnie (chyba, że użyłeś formy czysto retorycznej) , a Infusion jest swoistą kwintesencją świeżości w najlepszym wydaniu…
    świeżości – przedstawianej po dziś dzień jako kluczowy (obok przyozdabiania nosiciela czymś niecodziennym) atut stosowania perfum poprzez odświeżanie, podkreślanie czystości i świeżości…
    co prawda woni organicznych nie musimy już tuszować perfumami (od kiedy Europa zaczęła na powrót się myć) – ale zauważ że tzw. świeżaki to wciąż najpopularniejsza i najliczniejsza grupa zapachowa wśród perfum…

    IMO Prada nawiązała tym zapachem do korzeni i genezy naszych olfaktorycznych ciągot w wielkim stylu i z klasą…

  11. Widzisz- ja świeżość widzę inaczej, dlatego używam w stosunku do tej Prady określenia „czysty”. Ona jest swoistym przedłużeniem kąpieli/prysznica gdzie do mycia użyłbyś dobrego mydła. I żeby stan „czystości” przedłużyć użyłbyś właśnie Infusion d’Homme. A wszelkiej maści świeżaki (nieświeżaki również) zawierają jakieś nuty zapachowe, które z mydłem się nie kojarzą.
    Czy przechodząc obok kogoś, od kogo poczułbyś ww czystość uznałbyś, że ta osoba użyła perfum, czy wyszła dopiero z kąpieli? Dlatego jawi mi się jako antyteza perfum.
    Jest sporo prawdy w ostatnim Twoim akapicie. Zupełnie inne spojrzenie na pojęcie perfum.

  12. a proszę ja was w jednej z perfumerii infusion jest w rewelacyjnej cenie. wiem, mam, psikam 🙂

  13. świetna wiadomość i gratuluję zakupu 😉

  14. Jak czytam tą recenzję to przypomina mi się Fleur du Male JPG, do tego dochodzi irys i staje mi przed oczami Dior Homme, skojarzenia doprawdy znakomite. Ciekawe jak TO pachnie (niedługo gdzieś to znajdę i się przekonam). Ale oczywiście zawsze musi być jakieś ale. W FdM niektórzy twierdzili, że wpada w akcenty fekalne to przy tej Pradzie niektórzy twierdzą, że są to mydliny z PRLowiskiej łazienki pomieszane ze środkiem do mycia podłóg… (mam nadzieję że się mylą!). No cóż, świat bez malkontentów był by zbyt piękny, a jak by się wszystkim jedno podobało to na pewno też nie było by dobrze.

    • pomimo iż oba (Prada i FdP) są delikatne, dyskretne i ultra wysublimowane, pod względem kroju w niczym siebie nie przypominają. Akcent fekalny to wciąż kwiat pomarańczy, który na skórze niektórych osób tak właśnie wybrzmiewa i to naturalny objaw, dowodzący że do produkcji FdM użyto naturalnego ekstraktu. Zaś Prada jest rzeczywiście bardzo mydlana, purystyczna i minimalistyczna, ale z szarym jeleniem z czasów komuny bym się nie ośmielił tej finezji zestawiać 🙂

  15. Świeżość wyrafinowana aż tak ultra, że gdyby natrzeć się chusteczkami do higieny niemowląt – bo to jest właśnie TEN zapach – efekt byłby identyczny. Postrzegam ten perfum jako obrzydliwy.

    • geniusz tych perfum polega na tym, że mają pachnieć dosłowną świeżością mydła, mydlin, krochmalu i abstrahując od gustów – to się Pradzie udało bez pudła…

      • Dzwońcie w dzwony, bo chcę uroczyście odszczekać podłe oszczerstwo napisane niemal rok temu o Infusion Prady. Wróciłem do próbki, ofukałem się i… poczułem się jak w letni słoneczny świeży poranek. Rozkoszne uczucie:)

        • ukorz się bardziej i wpłać co łaska na konto Prady, a będzie Ci wybaczone 🙂

          • Aż tak, żeby Infusion kupić to się nie ukorzę, bo jednak Infusion de Vetiver, zwłaszcza ten z 2011 r, pociąga mnie bardziej:)

          • nowe Infiusion anno 2015 jest jeszcze lepsze 🙂

  16. Infusion de vetiver 2015 jest super, ale jednak to z 2011 r podoba mi się bardziej

    • A jednak ukorzyłem się i wpłaciłem co łaska na konto Prady. Mam i używam z dziką przyjemnością:)

      • he he, to teraz nie zapomnij przekazać majątku na cele kościelne, stracić syna pierworodnego, a córkę żywcem zamurować w wieży 🙂

  17. „w wieży” 😉
    A Pradę uwielbiam i namiętnie nosiłem tego lata, pozdrawiam.

    • ajajaj rzeczywiście, paskudny ort, już poprawiam i wielkie dzięki 🙂

  18. a czy jest jeszcze szansa kupić anno 2011?

    • trzeba by szukać, tylko ciężko będzie Ci zweryfikować co ludzie sprzedają na aukcjach.

  19. Witam.
    Coś wyczytałem że Infusion d’Iris Cèdre zastąpiło w 2015 Prada Infusion d’Homme. Czy to prawda i czy to w dalszym ciągu ten sam zapach? Orientujesz się może?

    • hmmmm, nic mi o tym nie wiadomo, nie wąchałem Cedre więc nie mam zdania – ale tak na logikę temat rozpatrując, to jak pachnie cedr i jak pachnie Irys? trudno uznać jedno za ekwiwalent/zamiennik drugiego więc ciężko to widzę, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: