Napisane przez: pirath | 31 Maj 2011

Armani – Emporio Diamonds For Men


Każdy facet, nawet bardzo skromny, potrzebuje od czasu do czasu być dopieszczonym… poczuć się chcianym, kochanym, pożądanym… albo po prostu zauważonym…
gdy mijają czasy tuningowanych z kumplami maluchów, czy innych obwieszonych spojlerami golfów, upstrzonych rynną zamiast wydechu i budżetowym, ale generującym masę basu zestawu car audio – przychodzi ten moment…..
Moment, gdy po raz kolejny weryfikujemy swój system wartości w kontaktach z kobietami… ten pierwszy raz następuje gdy odkrywamy, że dziewczynki nie służą jedynie do ciągania ich za warkocze…. 😉

Pragniemy być zauważonymi przez płeć piękną!

A czym najlepiej zaimponować każdej kobiecie? oczywiście obsypać ją diamentami… wszak nie od dziś wiadomo, że platoniczna miłość kobiet do tych szlachetnych kamieni jest w stanie przenosić góry…. nic tak nie rozświetla ich urody i polepsza ich nastroju, jak garść ściśniętego ogromnym ciśnieniem węgla…

Jednak co zrobić, jeśli nasz tatko nie jest szejkiem w jakimś arabskim emiracie, ani nie jesteśmy spadkobiercami rodzinnej fortuny?
w totka statystycznie wygramy dopiero. gdy przeżyjemy siedmiokrotne trafienie piorunem pod rząd, więc szansa jest niewielka, ale od czego mamy dwie główki na karku… 8)

Przecież wystarczy odrobina uroku osobistego połączonego z dobrą bajerą, poczuciem humoru i…. odpowiedni zapach 😉

Jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki zjawia się nasz wybawca…. niekwestionowany książę lansu i król bajery w jednym… oto (tu panny mdleją i wyrywają sobie włosy z głowy i pod pachami) Emporio – Diamonds For Men, oczywiście od Giorgio Armani’ego
a twarzą jego jest Josh Hartnett… dyżurny amant Hollywood’u

Doprawdy nie wiem co myśleć o tym zapachu… kupiłem go w sumie dość impulsywnie, bez testów w oparciu o to, że kolega z pracy go miał i całkiem fajnie ten zapaszek na nim pachniał… wtedy oczywiście jeszcze nie wiedziałem, że na każdym ten sam zapach zagra nieco inaczej…. oczywiście szokującej różnicy nie ma, choć teraz na pewno przeznaczyłbym te pieniądze na coś innego…

Na koledze o ujmującym stylu bycia, z niesfornym dywanem kłaków wyzierających z rozpiętej na klacie koszuli, ten zapach dobrze leżał… naprawdę mu pasował, jednak ja nie czuję się z nim komfortowo… ten zapach, to nie jestem ja..
Po prostu nie czuję się jak wypindrzony lowelas z hełmofonem ułożonym z kilograma żelu na włosach i imponującą złotą ketą na szyi
a ten zapach przywodzi mi na myśl takiego właśnie balangowicza, brylującego na dyskotekowych spędach, w poszukiwaniu laski, która poleci na jego komórkę z klapką, pozłacany zegarek i gadkę „siema laska, skoczysz mi na w….?”
nie, nie, nie i jeszcze raz nie!

Wiem, że ten zapach jest całkiem poprawny i muszę mu to obiektywnie oddać, ale pod względem zastosowania go przy „rwaniu galerianek”, śmiało można go postawić na jednaj półce z Paco Rabanne – One Milion, czy równie IMO szykownym Armani – Code… obawiam się jednak, że kobiety o których względy zabiegam na ten zapach nie polecą…

Otwiera się klasycznym miksem cytryny, bergamoty i pieprzu.. tworzy w tym momencie całkiem przyjemną i wyważoną kompozycję, choć oryginalny to on nie jest… Na szczęście nieco później robi się znacznie ciekawiej, bo do głosu dochodzi kakao i szlachetne drewno, więc robi się naprawdę wytrawnie i wytwornie…

Zapach jest utrzymany w suchej konwencji o zdecydowanej, ostrej i władczej kompozycji… ma działać jak taran na kobiece skrupuły, więc spora siła przebicia jest jak najbardziej wskazana… jego solidna projekcja w połączeniu z odczuwaniem siły, która z niego emanuje jest bardzo przekonywująca… powietrze aż faluje od temperamentu i gorąca bijącego od tego zapachu

Diamonds jest ciężki do uchwycenia w kontekście barwy zapachu… nie jest skierowany ani w stronę słodkości, ani goryczy… jest pod tym względem niezwykle harmonijnie wyważony… sączy się solidnie ze skóry skrząc iskrami i puszczając oczko do wszystkiego co się rusza w jego zasięgu…
Niestety jego trwałość już tak szokująca nie jest i 5-6 godzin od aplikacji można dostrzec, że raptownie opuszcza nosiciela… czyżby viagra przestała działać?

Zamknięto go w wysmukłym flakonie z przezroczystego szkła… nie ma żadnego napisu poza emblematem jakiegoś ptaszyska, a całość zwieńcza plastikowe, pokryte chromem zwieńczenie, z ukrytym wewnątrz spustem atomizera…
nic szczególnie szokującego, ot prosty dość funkcjonalny flakon, z którego nie trzeba ściągać korka i martwić się, że wymsknie się z dłoni podczas aplikacji..

nuta głowy: cytryna, bergamotka, pieprz
nuta serca: drzewo cedrowe, kakao
nuta bazy: ambra, wetiwer, drzewo gwajakowe

Reklamy

Responses

  1. Te perfumy są przepiękne. Mam 30 ml, od pół roku używam od czasu do czasu są bardzo trwałe a zapach przepiękny

    • też mi się podobają, ale niestety na mnie nie pachną tak ładnie jak na koledze, więc musiałem odpuścić… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: