Napisane przez: pirath | 5 Czerwiec 2011

Hermes – Terre d’Hermes EdT


No i przyszło mi się zmierzyć z bodaj najpopularniejszą kompozycją Hermes’a skierowaną dla panów… oczywiście stoi za nią sam Mistrz Ellena we własnej osobie…

Nie będę kolejny raz rozpisywał się i płodził peanów ku czci jego genialnego zmysłu powonienia, gdyż sam zapach uczyni to lepiej, niż jest w stanie to wyrazić 1000 słów… Ellena połączył w niezwykle harmonijną kompozycję składniki, które po pierwsze są dość rzadkie w tej branży, trudne i po drugie – na zasadzie ich skrajności i wzajemnego przeciwieństwa… zaprzęgając do pomocy piekielne moce, skomponował kompozycję opartą na grze powietrza i ziemi….

Udało mu się połączyć w jedno ciało ogień i wodę… ciepło i chód…. niebo i ziemię

Oto kolejny raz dokonał niemal niemożliwego, w niezwykle wyrafinowany i kunsztowny sposób…. wiele jest znamienitych nosów w branży perfumiarzy, ale IMO Ellena jest ich królem… chylę czoła przed jego warsztatem, talentem i niesamowitą lekkością z jaką potrafi okiełznać każdą ingrediencję, nadając jej szlif godny najczystszych brylantów

Terre jest zapachem dość kontrowersyjnym i niesamowicie inwazyjnym dla otoczenia… jedni pokochają go od pierwszego powąchania, innych odstraszy swą wybujałą projekcją i ostrym wydźwiękiem swego nachalnego otwarcia… Akord głowy oparto na klasycznej niemal nucie rześkich cytrusów, połączonych z wonią krzemienia, tudzież ciepłych kamieni… ta pylistość i suchość wprawia nosiciela w konsternację…. cytrusowe otwarcie Terre kompletnie burzy utarte schematy, dodając do bukietu ów tajemniczy, ciężki do zidentyfikowania składnik nadający kompozycji już na tym etapie otwarcia niebywałego ciepła… wręcz chwilami nieznośnego gorąca…

Z czasem projekcja i donośność tego Hermes’a maleje…. lecz powoli i dostojnie… niemrawo ewoluuje do nieco delikatniejszej postaci, która pozostaje z nami aż po sam koniec jego długiego żywota na ciele… ależ to piękny i złożony zapach… uwiódł mnie i porwał bezpamiętnie… trwałość zapachu jest fenomenalna, spokojnie dochodzi do 10 h, ale uwaga zalecam ostrożną aplikację, bo zapach przedawkowany zamęczy bezlitośnie nasze otoczenie…
a niektórym paniom w ciąży, mogą przedwcześnie odejść wody 8)

Z każdą chwilą na skórze zapach dojrzewa, przekształca się i miota… do nozdrzy co rusz docierają potężne fale niesamowicie przejmującego i elektryzującego zapachu… Terre jest stanowczy, silny, niezwykle męski, ale jednocześnie nie pozbawiony szlachetnego i wykwintnego sznytu, tworzącego wokół nosiciela swoistą otoczkę surowej, nieco nieokiełznanej elegancji i południowego ognistego temperamentu…

Nosząc ten zapach nie mogę oprzeć się wrażeniu, że oto stoję na wypalonych słońcem wzgórzach Gomery w Hiszpanii, podczas zachodu słońca…
żar lejący się z nieba ustępuje leniwie nadchodzącej nocy… słońce pochyla się nad widnokręgiem, smagając moją twarz ostatnimi coraz słabszymi promieniami, które nadają czerwonawej ziemi, jeszcze intensywniejszą niemal ognistą barwę…
Promienie słońca znikają z mej twarzy, lecz wcale nie robi się chłodniej… oto budzi się wiatr, który przetaczając się nad masywem, niesie ciepło z rozpalonych dziennym słońcem kamieni… to delikatne i zwiewne ciepło, subtelnie owiewające me strudzone ciało, niesie ze sobą długo oczekiwaną ulgę po rozpalonym dniu…

Taki jest właśnie Terre d’Hermes… jest jak przynoszący kojący chłód zmierzch, będący subtelnym łącznikiem pomiędzy nieznośnie upalnym dniem, a przejmującym chłodem nadchodzącej nocy… Jesteśmy świadkami tego zjawiska w sposób wręcz namacalny…. gdy już odkryjemy co jest tym tajemniczym sekretnym składnikiem, nagle wszystko staje się przejrzyste… konsternacja ustępuje miejsca olśnieniu i nagle wszystko staje się czytelne!

Oto bierzemy osobiście udział w niesamowitym spektaklu, gdzie niebo i ziemia tańcząc na naszej skórze, łączą się w harmonijną całość….

Na specjalną uwagę zasługuje flakon, w który ubrano tę kompozycję… Prosta klasyczna forma flakonu, podkreśla niekwestionowaną męskość tego zapachu, a podbarwione na czerwono nóżki flakonu, są swoistym łącznikiem pomiędzy przysłowiową ziemią, a przezroczystym – zwieńczonym chromowaną stalą szkłem flakonu, który symbolizuje powietrze… Całość dopełnia atomizer, sprytnie przykryty plastikową kopułką, którą trzeba przekręcić w lewą stronę, by ten obsuwając się po skrętnej prowadnicy ku dołowi – odsłonił wylot atomizera…

Ciepła barwa cieczy podkreśla niesamowity temperament i dostojną świeżość tego zapachu… Oczywiście jestem posiadaczem wersji EDT i do testowania edycji EDP nie specjalnie się palę… spotkałem się z wieloma opiniami, że kompozycja wersji perfumowanej, jest znacznie skromniejsza i uboższa od wody toaletowej… zadziwiające, ale w przypadku wielu zapachów oferowanych w obu wersjach, właśnie z taką opinią się spotykam…

Nuta głowy: grejpfrut, pomarańcza i aromat kamieni
Nuta serca: czarny pieprz, różowy pieprz, liście pelargonii i paczula
Nuta bazy: drzewo cedrowe, wetiwer i benzoes


Responses

  1. Witam.Miałam okazję RAZ testować EDP. Po tym jednorazowym wprawdzie doznaniu mogę powiedzieć ze odebrałam EDP jako bardziej ciężkie a może inaczej , mniej PERLISTE od EDT. Dla mnie EDT jest własnie PERLISTE , musujące , a EDP bardziej stateczne , cięższe. Odnoszę również wrazenie ze EDP szybciej ,,przemyka ” przez początkowe fazy i szybciutko przechodzi do fazy ,,dogorywania”.I tak sobie jest. Wyczuwalne , ładne , miłe . Ale to za mało. Szczególnie gdy się zna EDT w którym mnie uwiodła ( oprócz woni) własnie owa PERLISTOSC .EDP to kastrat.Niestety.

  2. pięknie to ujęłaś Haniu😉
    rzeczywiście edycja EDP może sprawiać wrażenie wykastrowanej z tego soczystego bogactwa jakie zawiera w sobie otwarcie wersji EDT… z opisów innych perfumomaniaków wynika, że Terre w wersji perfumowanej zaczyna swój byt na skórze tam, gdzie Terre w wersji EDT przechodzi juz do swojej bazy…
    czyli wskazuje to na konkluzję, iż EDP jest pozbawiona IMO najciekawszej części z początku zapachu… właśnie tej świdrującej, naelektryzowanej i PERLISTEJ…😉

  3. Od tego zapachu rozpoczęła się moja przygoda z perfumami. Pamiętam, że w jakimś czasopiśmie przeczytałem krótką recenzję Terre Hermes’a , ale na tyle mnie zaintrygowała, że poszedłem do jedynej w moim mieście perfumerii z nadzieją że go tam znajdę. I był. Porwał mnie swoim zapachem od pierwszego powąchania. Niestety nie stać mnie było na niego. Pozostał jednak gdzieś w mojej pamięci na długo. Po kilkunastu miesiącach odkładania pieniędzy kupiłem wreszcie flakon tych perfum. Do dziś jest ze mną i ma swoje honorowe miejsce w szafce. Używam go tylko na wyjątkowe okazje, bo sam zapach jest po prostu wyjątkowy i nie chcę by kiedykolwiek mi spowszedniał.

  4. w pełni się z Tobą zgadzam… Terre to wyjątkowa kompozycja…

  5. wiem, że to szczegół ale spód jest pomarańczowy…

  6. tak, to nawiązanie do ziemi😉

  7. hm… widze same zachwyty nad tym zapachem tutaj a mnie odrzuca za kazdym razem, gdy go wacham. kazda moja proba to porazka. wetiwer, ktory w nim czuje jest dla mnie osobiscie odpychajacy.

  8. spokojnie, wielu ludzi nie toleruje Terre, sam wielokrotnie spotkałem się z dość osobliwymi reakcjami… to jest bardzo silny i inwazyjny zapach i trzeba z nim uważać, idąc między ludzi…

  9. na mnie pachnie ładnym drewniakiem, ale takim aseksualnym jakimś…🙂

  10. bo Terre to czysty testosteron… na kobiecie jego kwarcowo krzemowe nuty będą pachnieć inaczej niż na mężczyźnie…. z zapachami tak jest, że każdy wydobędzie z niego inną jego twarz….

  11. ooo to jest pozadne pachnidlo. Jeden z niewielu prawdziwie meskich zapachow.

  12. w 100% się zgadzam…

  13. Jakież było moje (pozytywne) zdziwienie, gdy po powrocie do domu wniuchując się w nadgarstek sprawdziłem spis nut- cytrusy. W końcu mój nos coś wyczuł! Nie są to świeżakowe cytrusy, ale bardzo przyjemne i cepłe z domieszką czegoś. Niestety na mnie właśnie tak pachnie- tylko przyjemnie, bez fajerwerków, musowania, perlenia itp. Szkoda, bo bardzo mi się to podoba. Nabyłbym je, ale za tę cenę to po prostu nie ma sensu. Na szczęście jest jeszcze White od Lalique, gdzie również cytrusy są przedstawione w niebanalny sposób, a na mojej skórze układają się bardziej ciekawie. No i cena, za jaką można je zdobyć.

  14. przecież Terre można nabyć w zaprzyjaźnionych perfumeriach internetowych w znacznie korzystniejszej cenie😉

  15. Poproszę o namiary!

  16. hmm widzę, że istotnie zdrożał!, ale mimo wszystko coś da się wyszperać… poproszę o przypomnienie adresu mailowego, bo wyparowała mi poczta:\

  17. Nie dostajesz na swoją skrzynkę komentarza razem z mailem?

  18. nie korzystam z tej funkcji…

  19. Muszę zwrócić honor Hermesowi. Wprawdzie tylko bloterowo, ale testowane EDT zdecydowanie lepiej wypada niż EDP, o którym pisałem wyżej. Zdecydowanie wart zainteresowania, bo ma te magiczne „coś”.
    Niestety ceny wciąż zniechęcają, więc postanowiłem zakupić jego tańszy „odpowiednik”😉

  20. Mając już całą odlewkę mogę stwierdzić z całą stanowczością, że Terre jest genialne w swojej prostocie. Otulony ciepłą aurą, nieco surową, czuję się w nim wyśmienicie. Po skromnej aplikacji potrafi przyciągnąć, zaintrygować. Ale po solidniejszej trzyma na dystans.
    I faktycznie EDP jest bardziej płaskie niż EDT, ale nie mniej ciekawe.

  21. prawda? mam nadzieję, że Ellena zaskoczy nas jeszcze nie jednym zapachem tego kalibru co Terre

  22. zapach-dramat

  23. Andrzeju, zapach może Ci się nie podobać, ale pomiędzy nim a określeniem dramat jest jeszcze przepaść😉

  24. wiem wiem ale dla mnie dramat🙂 wyjatkowo mnie drazni

  25. he he moja koleżanka reaguje na Terre podobnie😉 kiedyś chciała wysiąść z jadącego samochodu w akcie desperacji🙂

  26. Łożesz, to żeś pojechał- dramat. Mocne słowo.

  27. no wlasnie, cos w nim jest co doprowadza mnie do szalu i jestem w stanie wyjsc z pomieszczenia, w ktorym go czuje lub przejsc na przeciwna strone ulicy (podobne reakcje mam na Fahrenheit i Cool Water).

  28. ale kazdy ma zapachy, ktorych nie znosi – dla mnie ten jest jednym z nich. na szczescie sa rozne gusta. cos co mnie sie wyjatkowo podoba ktos inny moze okreslic jako smrod🙂

  29. prawda? nasze gusty bywają szokująco odmienne… z jednej strony to dobrze, ale z drugiej strony epitet w rodzaju „dramat” w kontekście do tak wybornej (abstrahując od gustów) może szokować…😉

  30. no i musze „odszczekac” to, co pisalem wczesniej. Moze to teraz kwestia pogody, nastroju lub nie wiem czego ale zapach ….. bardzo mi sie spodobal.
    jest nietuzinkowy i (cholera) ma to cos……
    gusta widac sie zmieniaja….. moze to magicznosc perfum wlasnie?

  31. to zdecydowanie magia Terre😉
    a teraz jako pokutę uklęknij przed ołtarzykiem Elleny i zmów trzy zdrowaśki😉

  32. hm…. nie mam takiego oltarzyka. co wiecej – nie zbuduje 😉

  33. będziesz się smalił w ogniu piekielnym…🙂
    BTW. kiedyś proponowałeś mi odsprzedanie Dirty English w dobrej cenie, sprawa jeszcze aktualna?

  34. nie mam juz. swojego czasu zrobilem z niego odswiezacz do pomieszczen…..

  35. sacre bleu! cóż za marnotrawstwo… a taki był ładny, amerykański…😉
    szkoda, bo jedna setka to chyba za mało😉
    p.s. jakbyś miał coś fajnego z przeznaczeniem na odświeżacz do toalet, to ja chętnie przygarnę😉

  36. ok, ale obecnie nic takiego nie mam – jedynie te, ktore uwielbiam.

  37. chyba też niebawem urządzę wietrzenie spiżarni😉

  38. Mam nadzieję, że wątek Hermesa jeszcze nie umarł😉.
    Własnie po kilku latach przywiązania do Diora EdT odważyłem się na zamysł zmiany, właśnie na Hermesa. Ciekawe jak Mistrz ocenia ten krok?
    Inna sprawa, to czy ktoś zechciałby polecić sprawdzonego internetowego dostawcę?
    Pozdrawiam

  39. oj po pierwsze nie umarł, a po drugie będzie niebawem rozwijany o kilka Hermesów z brodą… to przepiękne, ultramęskie kompozycje i przesiadka z Diora nastąpi na godną platformę, tego jestem pewien… żadnym mistrzem nie jestem, ale powiedzmy, że wiem co dobre i tej wersji będę się trzymał i zapierał…😉

    co do sprawdzonych dostawców to jest kilka sklepów internetowych w których z powodzeniem sam kupuję… ewentualnie więcej szczegółów mogę Ci podać poprzez email, co by kryptoreklamy nie uprawiać… maila znajdziesz w „o blogu”

  40. Zastanawiające jest to, że podobnie jak „kawały z brodą”, rozśmieszające nas w sposób naturalny, niewymuszony i na „poziomie”, tak i w świecie zapachów, większość ponadczasowych dzieł i mistrzów jak te Elleny, to śpiew przeszłości, a nie wytwór nowych czasów. Najwyraźniej wszystko, albo prawie wszystko co doskonałe, zostało już stworzone, a nowe pokolenia mogą kusić się jedynie o bardziej lub mniej udany remake.
    Zdobyłem perfumetkę z Hermesem (słowo zdobyłem wydaje się być eufemizmem) w popularnym i „przyjaznym” D, i ta woń użyta o poranku, naturalnie w niewielkiej ilości, niosła mnie do późnego wieczora. Dziwne uczucie (podobnie jak z Diorem), ale miałem wrażenie, że urosłem parę cm, zrzuciłem parę kg, a mijane kobiety rzucały swoich facetów i podążały za mną. Niestety, kawalerka jest zbyt mała żeby je wszystkie zaprosić😉.
    Hermesie, trwaj wiecznie.

  41. he he, a zdradzisz, który Hermes tak przykuł Twoją atencję?
    jest pewna prawidłowość w Douglasach… jak kupisz u nich perfumetkę (mają dwa rodzaje ta za 15 zł ma badziewną pompkę i szybko pada) to możesz liczyć, że panie zrobią Ci do niej pokaźną próbkę wybranych perfum… warto o tym pamiętać, a zgadzają się na ten układ bardzo chętnie, bo też miesięcznie muszą sprzedać ileś tam „akcesoriów”… prze psikanie części testera nic nie kosztuje, a pozwala łatwo zrobić plan…🙂

  42. Zdobył mnie Terre EDT i nie chce puścić, choć…..oczarował mnie Black Turmaline, jeszcze nie swoimi nutami, których nie znam, lecz Twoim hymnem na cześć tego zapachu. Pozazdrościć pióra i gamy doznań przy obcowaniu, a raczej przebywaniu w jego wonnym Królestwie🙂. Kusi mnie żeby poszukać miejsca gdzie mógłbym zetknąć się z tym dziełem.
    Co do pań z Douglasa, to w tym momencie musimy przenieść się w świat ludzkiej tępoty i braku elementarnej kultury, a może to już kanon współczesności?
    Nie miałem pojęcia, że są różne perfumetki, co więcej w ogóle nie wiedziałem, że mozna je kupić. Jak dotąd robiłem zakupy u konkurencji, w S, a wybór od lat był ten sam, Dior Homme, a od niedawna wersja Sport. Skusiłem się na D, a ponieważ Twój blog skierował mnie w stronę kilku zapachów, to uznałem, że warto aplikować je sobie pojedyńczo. Jednego dnia pani była jeszcze znośna, choć jej propozycje „zmiennika” dla Diora budziły mój śmiech i irytację. Zasugerowała, że moge kupić perfumetkę i ona psiknie mi wybrany zapach. Tak zrobiłem i następnego dnia przyszedłem ponownie. Poprosiłem o perfumetkę, a pani pyta czy „znowu chce pan zapełnić?”. Odparłem że tak, na co „uprzejma” niewiasta psiknęła mi 4-5 razy do perfumetki i zadowolona z siebie inkasuje 10 zł. Zwracam jej uwagę, że to zdecydowanie zbyt mała ilość żeby zrobić z niej użytek. Paniusia odparła, że ona robi mi uprzejmość, że w ogole to robi i do widzenia. Acha, dodała, że mają w regulaminie napisane „maksymalnie 10 psiknięć”, ale do 10 pani nie nauczyła się liczyć. PRL-bis?

  43. oj Black Turmalin to poezja… nawet pomijając mą koniunkturalność i stronniczość wywołaną faktem iż to mój signature scent – ten zapach po prostu nie ma odpowiednika w świecie perfum i nie da się go niczym zastąpić, podobnie jak Diora Homme.. więc wszelkie próby pani konsultantki zawsze spalą na panewce, bo to zbyt charakterystyczna i specyficzna woń, aby znaleźć dla niej dublera…

    Turmalina dostaniesz tylko w perfumeriach Q (można kupić przez neta, albo dostać za darmo w którejś placówce), proponuję kupić sobie próbki, są solidnej pojemności, mają atomizerek… cenę (coś koło 12 zł) chyba jakoś przełkniesz, bo próbka jest naprawdę duża…

    Douglas ma szerszą ofertę niż Sephora, ale personel mają równie słabo wyedukowany jak Sephora i z kulturą u pań też bywa różnie… ale czego oczekiwać od osób głównie rekrutowanych z łapanek i za grosze które im płacą?

    Inna sprawa to temat odpłatność za próbki, pani owszem mogła skasować Cię za perfumetkę, ale już nie za próbkę, bo tych oficjalnie robić dziewczynom nie wolno… trafiłeś po prostu na mega drętwą sztukę i do tego niezbyt rozgarniętą… Ty zrobiłeś jej taką samą grzeczność kupując kolejną perfumetkę, co ona Tobie robiąc próbkę i rzeczywiście mogła się bardziej wysilić w kwestii psików – szczególnie, że sama powołała się na rzekomy zapis regulaminu max 10 psików… ja w taki zapis w regulaminie nie wierzę, bo przecież próbek robić im nie wolno, a zwłaszcza odpłatnie… żenua.pl
    następnym razem zagadaj do innej dziewczyny, może będzie bardziej rozgarnięta…
    p.s. ciekawe co na to Olfaktoria, ona lepiej się orientuje w tematyce Douglasa niż ja w swojej szufladzie ze skarpetkami🙂

  44. Słusznie zauważyłeś, że kultura pań zarówno w S, jak i w D, odbiega od wszelkich norm kulturowych, ale fakt ile im płacą w żadnej mierze nie tłumaczy ich aroganckich zachowań.
    Perfumerię Q z pewnością wkrótce odwiedzę, już buszuję na ich stronie. Jakiś czas temu wpadłem do Blue City i tam obcowałem z zapachami nie z tego świata.
    Kiedy piszesz o Black Turmalin, choć wiem, że to szuflada Terre, to tylko powiem dwa słowa. Nachodzą mnie skojarzenia z Ungaro III, który przed laty aplikowałem na skórę i byłem jedynym, który w miejscowej perfumerii kupował ten zapach. Pamiętam, że na moje prośby sprowadzenia Ungaro (wykupiłem wszystko), właściciel odparł, cytuję „tego śmierdziela nikt poza panem nie kupuje, więc nowej dostawy nie będzie”. Bez komentarza.
    p.s.
    zwróciłem się do Ciebie w mailu w temacie sieciowych perfumerii, będę wdzięczny za sugestie

  45. Jedna próba na nadgarstek i na papierek i…. nic trochę pachnie nawet długo ale naprawdę żadnego wrażenia na mnie nie wywarł tak jak Ikon by Zith.Nie rozumiem zachwytów ani nad jednym ani nad drugim.Z przyjemnością jeszcze przetestuję może zmienię zdanie jesienią.

  46. widzisz z docenianiem perfum jest trochę tak jak z wiarą w boga… dla jednych (wierzących) i drugich (niewierzących) to oczywista kwestia umowna i nie powinna podlegać dyskusji… również w obu przypadkach próby nawracania na siłę nic nie dają, gdyż po prostu trzeba poczuć tę wiarę/ boski pierwiastek samemu… choć w przypadku wybitnych perfum jest znacznie więcej niepodważalnych argumentów przemawiających za ich istnieniem i własne gusta (wiara) nie mają tu nic do rzeczy, gdyż z faktami się nie polemizuje, a przynajmniej nie powinno…🙂

  47. Zapach rzeczywiście przyjemny, ale chyba aż za przyjemny, bo po godzinie zaczyna mnie męczyć. Mimo zachwytów, odbieram go jako nudny i drażniący zarazem. Monotonność Terre jest dla mnie nie do zniesienia, stąd niezmiernie rzadko po niego sięgam, A jeśli, to tylko „jednopsikowo”, na jeden nadgarstek, żeby go wykończyć🙂
    Wydaje mi się, że jego popularność wynika głównie z powodu, że jest cholernie trwały, a ta cecha w dzisiejszych czasach i wśród młodszego pokolenia stała się ważniejsza, od samej kompozycji.
    Tako rzeczę🙂

  48. mnie Terre na dłuższą metę też męczy, dlatego noszę go z uwielbieniem ale na tyle rzadko, by się nie oswoić za nadto z jego wdzięcznym, acz monolitycznym bukietem, który mógłby mi zbytnio spowszednieć – więc coś w tym jest😉

  49. Cóż można powiedzieć, że dopiero zaczynam swoją przygodę zapachową (wszystko przez Gucci Pour Homme, który rządził i dalej uważam go za najwspanialszy zapach ever – a którego już Gucci nie wypuszcza na rynek:((().Od jakis czterech latach stało sie to można powiedzieć hobby. Jakis czas temu posiadłem Terre w wersji EDP i muszę przyznać że d**y nie urwała. teraz właśnie przymierzam się do jakiejś zmiany i tu własnie jest dylemat. Chciałbym bardzo wypróbowac wersje EDT ale ostatnio ciągle siedzi mi Lalique Encre Noire. Trudna decyzja będzie, gdyz jeszcze nie stać mnie na obydwa.

  50. Moim skromnym zdaniem Lalique EN i zdecydowanie lepszy. Dla mnie jest on bardziej wyrazisty. Ale co człowiek to inne odczucia.

  51. No własnie bardziej skłaniam się do Lalique, choć pewnie skończy się tym że udam sie do perfumerii coś jeszcze w ostatniej chwili z ciekawości spróbuje i zakupię zupełnie coś innego niż planowałem. Zdażyło sie tak juz kilka razy ale nie żałuje bo dzięki temu poznałem Kenzo PH, Caroline Herrere Sexy Man, czy chociaż Ralpha Lorena Polo Green:)

  52. Staggerze – no ba! gratuluję, bo zacząłeś swoją przygodę z perfumami od jednego z najwybitniejszych zapachów w historii świata – więc i poprzeczkę z automatu ustawiłeś sobie bardzo wysoko…🙂
    ha Lalique i Hermes… znów dla wyśmienite zapachy i tytany projekcji… oba świetne, ale z tej dwójki bardziej uniwersalny jest Terre (zwłaszcza w wersji EdT), choć Encre Noir jest dwukrotnie tańszy jeśli już bierzemy pod uwagę czynnik ekonomiczny…

    eksperymentuj i nie bój się zapuszczać w regały w które nawet konsultantki się nie zapuszczają i sięgaj po zakurzone flakony, poupychane gdzieś po kątach… tam często można ustrzelić prawdziwe wspaniałości…🙂

    pozdrawiam i gratulujemy Ci z z rex’em odkrycia wspaniałej pasji jaką są perfumy… i nie martw się, że bankowo zbankrutujesz – albo odkryjesz, że można cały miesiąc pociągnąć tylko na chińskich zupkach…🙂

  53. Teraz już wiem, że zbankrutuje bo bedąc wczoraj na zakupach tak dla przypomnienia psiknąłem sobie Dior Homme i…no cóż, są jakieś zupki chińskie, które szczególnie polecacie😉

  54. najtańsze…😉 można też spróbować metody „na rozdarty worek z cementem” stosowany w marketach budowlanych, dzięki czemu jest szansa na sporą przecenę…🙂
    Dior Homme to również przepiękna, choć monotematyczna kompozycja i choć nie tak dawno poddana reformulacji (przez profesjonalistę) wciąż pachnie całkiem nieźle…

  55. Zamówiłem, dostanę za dwa dni. Kupiłem na specjalną okazję – spotkanie z kolegami i oczywiście koleżankami ze szkoły średniej po trzedziestu latach od jej ukończenia. Mam zamiar oczarować koleżanki jak się nie uda napiszę, jak uda też🙂 . Do tej pory nie miałem hermesa, używałem perfum chanela lub diora, zobaczymy…….

  56. To dziwne z tym Hermesem, ale on nie jest specjalnie lubiany przez płeć przeciwną. To typowy zapach do męskich pogaduszek przy lampce Chateau de Rotchild albo „Róży Kłodzkiej” o smaku ananasowym…😉

  57. taran63 – sądzę, ze Terre bardzo Ci się spodoba…

    RoQ – to zależy wśród jakich przedstawicielek płci przeciwnej się obracasz… 🙂 do Terre przylgnęła etykietka zaborczego, efekciarskiego zapachu dla garniturów – ale jak mniemam problemem jest tu nie zapach lecz ilość zaaplikowanych na siebie psików…🙂

  58. Statystycznie rzecz ujmując, zdecydowanie więcej pań wyżej oceni L’Eau D’Issey, niż Terre. Jakościowo w niczym Terre nie ustępuje, a jest jednak bardziej przez panie lubiany. Po prostu Issey bardziej trafia w gusta pań, niż Terre. I wcale im się nie dziwię, bo też wolę L’Eau „D”, niż Hermesa😉

  59. RoQ – ależ ja w 100% się z Tobą zgadzam… ale nadal twierdzę, że wyższa ocena odbioru Isseya u płci piękniejszej – wynika nie z wyższości jego bukietu, lecz z jego większej przystępności podczas pierwszego kontaktu… szybciej akceptujemy rzeczy łatwiejsze do zrozumienia, niezobowiązująco przyjemne i czytelniejsze… to tak jakbyś oceniał kobiety po ich wyglądzie… owszem od razu zwrócisz uwagę na walory urody, zaś dopiero później na inne przymioty… i w efekcie (zakładając, że nie chodzi jedynie o szybki numerek) i tak wykażesz wyższe zainteresowanie tą, z którą będziesz miał o czym porozmawiać…😀

  60. …o mamo… To Ty rozmawiasz ze swoimi zapachami???

    :))))))))))) żartowałem oczywiście i pozdro🙂

  61. nie, ale czasem jestem tak podjarany, że mam ochotę przespać się z jakimś nowo zdobytym flakonem…🙂

  62. Byłem, użyłem, zwyciężyłem – jedna z koleżanek szepnęła mina ucho, że jestem najbardziej eleganckim „chłopakiem” (50 l.) na zjeździe. Niewątpliwie oprócz odpowiedniego garnituru, porządnej koszuli krawatu i butów na tą opnię dołożył się Hermes. Zostaje na mojej półce chyba już na zawsze. Ostrożnie z aplikacją woda wściekle trwała i mocna. Pozdrawiam

  63. no to serdecznie Ci gratuluję niezwykle udanego wejścia… a ponoć Terre nie podoba się kobietom (prawda Roq?)…🙂

  64. Kobietom „w masie” nie. Niektórym na pewno. Ale niektórym, to nawet zapach „Kokosalu” albo kostki do kibla się podoba, więc nie robiłbym z tego wielkiego halo🙂

  65. RoQ, pewnego dnia, gdy będziesz przechadzał się po plaży – spadnie Ci na głowę dorodny, wiktoriański balkon… i coś czuję, że to nie będzie przypadek, ani nieszczęśliwy wypadek przy zbieraniu muszelek…😀

  66. Witam. Z tą trwałością Terre to różnie bywa, w moim przypadku dwie godziny trwałości na skórze można odmierzać zegarkiem.Szkoda bo zapach uwielbiam.

    • owszem, osobiście znam osobę, na której Terre w wersji Pure Perfume (EDP) pachnie godzinę… nie wierzyłem, bo na mnie utrzymuje się do 8-10 godzin, paradoksalnie krócej niż teoretycznie słabsza wersja EdT… nie wierzyłem, co jeszcze tego samego dnia mi udowodniono – co jedynie dowodzi tezie, że co człowiek to inna skóra i tym samym inne przełożenie na trwałość…

  67. A nie mówiłem? Topaz to nie moje wcielenie, to mogę zapewnić. Coś jest na rzeczy😀

    • Marcinie konkrety… mogę Cię zapewnić (poprzez dowolną ilość komentarzy, z których oczywiście żaden nie będzie moim wcieleniem), że to ja mam rację… pytanie, co to zmieni?

  68. Piracie, Twoje zapewnienia nic mi nie dadzą. Muszę zrobić głębszy „research” po prostu. Potestować to, co zostało z 2013 roku oraz porównać z wypustami 2014(pewnie niedługo się pojawią jako testery).
    Poza tym, a właściwie przede wszystkim – obalasz „mit” o „rzekomej” reformulacji i głosisz wszem i wobec, że jej po prostu, najnormalniej w świecie nie było. Nie bierzesz pod uwagę tego, że Twoja skóra może współpracować bardzo dobrze zarówno ze starymi, jak i nowymi(tak to ujmę) produktami Terre d’Hermes. Nie możesz wypowiadać się w taki sposób „ja mam rację, a wy nie i koniec.”

    Dopóki nie zrobię tylu testów, ile będzie trzeba, wstrzymuję się od głosu.

    • Marcinie, mi Twoje również, a na moim blogu mogę wyrazić swoją każdą prywatną opinię i tyle mam do dodania w temacie…

  69. Dzień Dobry.Dziwne rzeczy opowiada Pan Marcin odnośnie trwałości posiadam tester Eau de Toilette nr.3FBAI nie znam się na tyle żeby stwierdzić z którego to roku ale to bardzo trwały zapach według mnie.Użyłem o 9.00 jest 17.20 i nadal nadgarstek pachnie czuję ten zapach cały czas to chyba jednak wszystko gra.Świetnie się Pana czyta wkręciłem się w te zapachy przez lekturę Pana bloga Pozdrawiam .

    • Bardzo mi miło, dziękuję…🙂 ja również nie mam zastrzeżeń do trwałości tych perfum…🙂

  70. Dzień dobry. Panie Marku, nie bierze Pan pod uwagę drobnego, acz istotnego faktu, że moja skóra może po prostu nie lubić się z najnowszymi wypustami Terre d;Hermes. Choć jest to wyjątek, bo już np. Terre Eau Tres Fraiche siedzi na mnie bite 10 h, czasem 12.

    • Marcinie, zatem Twoja skóra nie lubi się z nowym Terre, czy tez nowy Terre się zmienił – bo to trochę zmienia postać rzeczy, nie uważasz?… moim zdaniem, problem odmiennych osiągów (czasem drastycznie odmiennych) w kontekście trwałości danych perfum dotyczy każdego ich rodzaju i tu zawsze zdania są podzielone…

  71. Co oznacza „nowy Terre się zmienił”?

    Jest tak. Wcześniej Terre pachniał na mnie nawet do 12 h. Eau Tres Fraiche osiąga ten wynik. Ale skoro Terre nie potrafi, to chyba się zmienił, czyż nie?

  72. „nowy Terre”, bo ponoć zreformuowany… ale jak widać zdania są podzielone, bo na mnie teoretycznie zakwestionowany flakon ze starym/nowym Terre wciąż pachnie niemiłosiernie długo… pijąc do mojego wcześniejszego wpisu, jestem bardziej niż pewien, że znajdzie się ktoś kto stwierdzi, że Eau Tres Fraiche znika z jego skóry w niecałe 2 godziny…

  73. DZIEŃ DOBRY.CZY JEST SZANSA NA RECENZJĘ CACHAREL POUR L’HOMME ? JEST DALEKO W KOLEJCE CZY NIE PO DRODZE PANU Z TYM ZAPACHEM ?

    • he he kwestia zdobycia próbki, ale o ile pamiętam gdzieś go mam, więc to tylko kwestia czasu – aż przekopię się przez inne w kolejce (tu nie obowiązuje żadna ścisła kolejność), pozdrawiam…

  74. Możliwe Piracie… Czekam niecierpliwie na batch-e z 2014 z nadzieją, że coś się zmieni na lepsze…

  75. Witajcie. Dawno tutaj nie zaglądałem i mam co nadrobić😉
    Czy kolega Pirath może polecić jakąś grupkę, listę fajnych, ciekawych zapachów na te upały???
    Gustuje w dość ciężkim stylu jak Terre d’ Hermes, Gucci Pour Homme, Guerlain – Habbit Rouge, Vetiver L’ Instant czy Xeryus Rouge od Givenchy. potrzebuję coś na lato – coś świeżego i wyrazistego.

    Jak ktoś ma coś ciekawego napiszcie- chętnie zabiorę ze sobą listę do perfumerii i codziennie po 2 będę odhaczał aż dokonam wyboru😉

    • w takim razie miło mi znów Cię gościć😉 skoro lubisz mocne uderzenie a potrzebujesz czegoś lżejszego na lato, to proponuję sięgnąć po dorobek klasycznych marek, choć w nowszych odsłonach, a więc Dior Homme Sport, Lalique Encre Noire Sport, Hermes Eau Tres Fraiche, Guerlain Leu Boisee albo choćby najnowsze Declaration Leau od Cartiera… szyk i elegancja oraz świeże i nie pozbawione polotu doznania pewne i gwarantuję, że nikt nie pomyśli iż pachniesz świeżym praniem ani morską bryzą…😉

  76. Terre d’Hermes Eau Tres Fraiche, Hermes – cała seria Un Jardin, Chanel Allure Homme Sport Cologne Sport, Dior Homme Cologne 2013, (Dior Homme Sport 2012), Guerlain Aqua Allegoria Herba Fresca.

    Z perfumerii stacjonarnych te są warte sprawdzenia. Tak na początek😉

    • ekhm Marcinie, pomijając wątpliwą rekomendację ogródków w kontekście wyrazistości – Ty jesteś kolega pirath???

  77. wielkie dzięki😉😉

  78. Myślę, że Dior i Lalique Sport wejdą na stałe ( Lalique Encre Noire już używam ale sport dopiero od teraz😉 ) Chanel Allure jeszcze do sprawdzenia😉 Dzięki Panowie … Niestety ostatnio zostałem pozbawiony mojego Dolce Gabbana Pour Homme na lotnisku w Eindhoven ….( cóż za głupotę się płaci ) więc trzeba podreperować półkę niekoniecznie tym samym zapachem😉

    • uuuu szkoda, poważnie rekwirują na lotniskach perfumy? a co z zakupami w strefie wolnocłowej?

  79. Piracie, pozwolisz, że zacytuję, na co odpowiedzią była moja wypowiedź:

    „Jak ktoś ma coś ciekawego napiszcie- chętnie zabiorę ze sobą listę do perfumerii i codziennie po 2 będę odhaczał aż dokonam wyboru”

    Nie jestem kolega pirath, ale chyba cytat powyżej wszystko wyjaśnia??? No i nie wmówisz mi, że Nil (zwłaszcza on), Monsun i Śródziemnomorski (ten ostatni „na Dachu” pomijam celowo) nie są wyraziste…

    • rzeczywiście nie zauważyłem, przepraszam i zwracam honor – jednakże wciąż twierdzę że rekomendacja ogródków, komuś kto używał min. Terre, Gucci PH i Habit Rouge nie zaspokoi jego apetytu na wyrazistość – a zwłaszcza lekki, cytrusowy Nil (pachnący w tej samej tonacji co Mandarin Ambree i Terre Tres) i dyniowaty Monsun, które choć piękne są zbyt delikatne i mało wyraziste… osobiście stawiam na kompozycje w stylu Declaration E’au, albo wspomniany Encre Noire Sport, bo te są kompromisem pomiędzy nośnością i lekkością, a nie przeciwległym biegunem.

  80. Zdecydowanie się z tym nie zgadzam, ale co nos, to opinia😉 Declaration L’Eau jest beznadziejne i nijakie, a w Encre Noire Sport denerwują mnie sztuczne molekuły wplecione pomiędzy śliczne cytrusy i aromat starego dobrego Encre Noire…

    • dokładnie tak samo odbieram VCA Midnight in Paris, ale tu też nie jesteśmy jednomyślni…😉

  81. Zdążyłem zauważyć ;]🙂

  82. No i mam własny flakon. Nie wiem czy to kwestia ilości nowozdobytych flaszek, zmian nastroju czy też inne przyczyny, ale mam wrażenie że co innego pamiętam z testów nadgarstkowych, a co innego dostałem we flakonie. Mój Terre pachnie jakoś tak bardziej kolońsko jakby w stronę D&G PH , mniej w nim vetivery. A może nawąchałem się za dużo niszy i mi się nos zmienił…Natomiast zastanawia mnie to, że kod produkcji wpisywany na wiadomej stronie zawraca mi wartość błędu. Z tego samego źródła mam już 7 flakonów i zawsze były ok więc ewentualność zakupu podróbki nie dociera do mojej świadomości.

    • Zwracam honor i kajam się, to ja prosty blondyn (choć tak naprawdę siwy brunet)😛 źle odczytałem „l” jako duże „i” bo zarówno A jako i P były z dużej litery. Teraz po wpisaniu kodu 4LA#P wyrzuca mi prawidłowo datę produkcji. Zapach , choć pamiętam go nieco inaczej , nadal niesamowicie mi się podoba. I chyba moja skóra go polubiła bo ja przestaję go dość szybko czuć, a osoby z otoczenia deklarują, że wciąż go czuć po dobrych 8-9 godzinach.Dziś kontrolnie zapodałem sobię jedną ekstra chmurkę na nadgarstek plus na drugi chmurke Lalique EN tak bym mógł co jakiś czas zrobić reset nosa i oceniać ponownie przebieg Hermesa. Choć z tym lubieniem się z zapachami to trochę miecz obosieczny. Niby, jeśli nie czujemy zapachu noszonego przez nas to świadczy to o dobrym dopasowaniu. Ale ja wolę czuć czym pachnę, zwłaszcza że zapachy dobieram pod swój nos, a nie ku uciesze otoczenia. A niestety tak mam z wieloma pachnidłami, że jeśli coś powala mnie bukietem to na skórze dla mojego nosa bardzo szybko znika. Tak mam z Botegą, Gucci PHII. Ale największe nieszczęście , że tak mam też z Hermesem Voyage. Ale tak czy siak, będę ciułał i kupię bo jak to pirathcie zwykłeś mawiać, Voyage to dla mnie absolutny top AMH🙂

      • zapamiętujemy inaczej, dlatego pewne kwestie lepiej pozostawić w pamięci i nie weryfikować ich z tym co teraz, zwłaszcza w kontekście ulubieńców. W porównaniu z pierwszym poznaniem Durbano Black Turmaline, to co czuję doi niego dzisiaj, jest jedynie ułamkiem tego co czułem w chwili gdy zakosztowałem tych perfum po raz pierwszy. Wiem, że BT się zmienił, Durbano tego nie ukrywa, ale mimo wszystko wtedy to było coś na zupełnie innym levelu niż teraz, nawet gdy sięgam po odlewkę tej samej wersji z 2009 roku… niestety z czasem się przyzwyczajamy i efekt blaknie, zapach blednie i jego spektakularność już tak nas nie bierze… nawet moi niekwestionowani ulubieńcy, którymi kiedyś zachłysnąłem się do cna, dziś wypadają skromniej i nie robią już tak wielkiego wrażenia. Nasze nosy też ewoluują, choć kolejne reformulacje ukochanych perfum tylko podkreślają tę dysproporcję.
        p.s. Ty nie masz czuć że pachniesz, ale zapewniam Cię, że Twoje otoczenie wciąż wyraźnie Cię czuje…🙂

    • niestety nie warto zestawiać ze sobą wspomnień z rzeczywistością, bo człowiek ma tendencję do gloryfikowania tych pierwszych. O teście porównawczym można mówić tylko w przypadku porównaniu łapa w łapę, bo nie znam przypadku by dziś naniesiony na skórę zapach wygrał pojedynek z wspomnieniem. Zawsze będzie Ci się wydawało, że kiedyś pachniał lepiej, mocniej, był trwalszy, ale zapewniam Cię, że to tylko złudzenie, fatamorgana której nie raz doświadczałem. Z perspektywy czasu oceniamy surowiej, wszystko traci swój dawny blask i splendor jaki z danym zapachem kojarzyliśmy. Ile to razy wracałem do zapachu legendy (z tej samej butelki), który po latach kultywowania pamięci o nim w głowie, wypadał blado i mniej interesująco niż przed laty. W końcu nasze gusta ewoluują a apetyty rosną…🙂 pierwszego piorunującego wrażenia lepiej nie konfrontować po latach z rzeczywistością…

  83. Ile razy testuje tę kompozycję , tyle razy dochodzę do wniosku że tego zapachu nie można nie lubić. Tu po prostu nie ma co się nie podobać. Zachwycić mnie nie zachwyca , ze względu na to że jest zbyt monolity i na dłuższą metę mógł by mnie znudzić. Jednak , Terre d Hermes to zapach bardzo radosny , wiosenny i słoneczny. Kojarzy mi się z przekopywaniem kwiatów na wiosnę , w pogodny dzień. Ta woń , jest tak przyjemna że nie sposób się nie spodobała. Kupić nie kupię , jednak próbkę lubię czasem , wąchać aby umilić sobie dzień🙂

    • zachęciłeś mnie do ponownego testu, bo ja zapamietałem ten zapach nie jako radosny, ale ciężkawo-wytrawny
      gdzieś pewnie po szufladach pałęta sie jeszcze próbka…

    • oj Terre ma coś w sobie. Dla jednych jest przepiękny, inni go nienawidzą, prawdopodobnie przez tę jego upierdliwą nośność, namolność i ciężką, monotematyczną barwę. To jeden z zapachów w rodzaju love or hate, ale przy tym WYBITNE i bezprecedensowe pachnidło🙂

      • znalazłem tę próbkę w domu. psiknąłem sobie wczoraj… nogę,🙂 bo na rękach nie było juz miejsca, byłem caly wypsikany perfumami w których chodziłem od rana. Powiem tak: na pewno nie love or hate, raczej zapach z serii tych które mają coś w sobie i są wg. mnie ładne ale raczej nie są dla mnie
        poza tym jest teraz chłodniej, a poprzednio testy robiłem chyba podczas upałów i były dla mnie dość meczące

  84. Na marginesie – czy ktoś wie, dlaczego z bazy fragrantik zniknęły zapachy „La Martina”?

    • a co to takiego?

      • http://www.parfumo.de/Parfums/La_Martina/Bayres_Hombre

        • dzięki, ale pierwsze słyszę🙂

      • Najbardziej są u nas znani chyba z tego że mają coś takiego jak Tierra http://www.basenotes.net/ID26136764.html które jest/było uważane na (tylko) polskiej fragrantice za coś bardzo zbliżonego do Aventusa (a kosztującego ułamek Creeda). Możliwe że będę miał niedługo okazje to sprawdzić. btw Twój „ulubiony” bloger perfumowy popełnił na temat tego zapachu recenzję ;P

        • zechcesz mi naświetlić, który to mój ulubiony blog? przyznam że z braku czasu i ochoty rzadko zaglądam gdziekolwiek…🙂

          • z pobieżnej lektury tego zacnego bloga pamiętam, że było tu jedna zawieruch, wicher, tornado czy jak tam zwał ;D

          • chyba się domyślam o którego chodzi, ale nawet tam nie zaglądam🙂

  85. Dostałem kilka dni temu bardzo starą próbkę TDH z drugiej ręki i powiem szczerze że pachnie wyraźnie lepiej od testerów stojących w perfumeriach. Dla jednych reformulacji nie było inni nieanalogicznie piszą o kastracji, jednak coś jest na rzeczy, Ten Hermes pachnie lepiej. Jest znacznie głębszy i ciemniejszy, Rzekł bym że na swój sposób nawet samczy. W tej wersji się zakochałem. Tą która stoi w perfumeriach po prostu lubię, Starsza próbka to głównie ciemna ziemia, jesień i gorzka pomarańcza, Nowa to po prostu radosna wiosna, Obie są bardzo dobre ale dla mnie zwycięża ta starsza.

    • Problem z bardzo starymi próbkami perfum jest taki, że zwykle zapach w nich się zleżał (napowietrzony powietrzem atmosferycznym wraz z zanieczyszczeniami) i kondycja takiej próbki (zwłaszcza używanej i bez atomizera) pozostawia wiele do życzenia – więc wcale mnie nie dziwi, że obie wersje pachną zauważalnie inaczej. Gdy pisałem ten tekst, mój własny Terre, którego 50 ml miałem wówczas na wykończeniu, już po kilku latach stania na półce pachniał nieco inaczej niż flakon świeży. Po prostu perfumy się starzeją, nawet nieużywane i choć nie zawsze różnica jest drastyczna i łatwa do wychwycenia, trzeba mieć to na uwadze. Zwłaszcza, że dwie różne partie tego samego zapachu mogą się od siebie różnić (pewne odstępstwa od wzorca są dopuszczalne) i nie ma to nic wspólnego z reformulacją.

  86. Dokonałem szczegółowego porównania w użyciu globalnym Terre d’ Hermes z 2007 roku i najnowszego prostu z Douglasa. Oba zapachy są identyczne, jednak mają zupełnie inaczej rozłożone nuty. Otwarcie nowego Hermesa, to baza starego, zaś baza starego to otwarcie nowego. Oba są piękne, mega ziołowe, pieprzne i głębokie z soczyście pomarańczową nutą. Różnic nie widzę, obecnie żadnych – choć nowa wersja ma o połowę słabszą projekcję, moim zdaniem to celowy zabieg i to in plus, Terre zyskał tym na uniwersalności. Kwestie o reformulacji i zmianie formuły, chyba właśnie mają pochodzenie w zmianie kolejności nut. Te piękne zioła z otwarcia starego Hermesa, są w nowym w nutach bazy, jednak wiele osób po godzinie testów napiszę że to dwa różne zapachy, nawet nie doczekując do akordów bazowych. Ciekaw jestem z czego to wynika ? Zleżenie, przez co składniki dłużej leżakowały, czy może zmiana w kolejności dodawania składników, co również wywiera spory wpływ na finalny zapach. A tak abstrahując od wszystkiego, Terre d Hermes to jeden z najwspanialszych zapachów na ziemi. kocham ten aromat, choć niestety tak jak na mojej skórze w większości perfum z ISO, umiarkowanie projektuje.

    • bym zapomniał, cofam to co napisałem w kwietniu, jak mogłem tego nie kochać ?

    • Owszem kolejność mieszania ingrediencji (przy ich identycznej ilości i pochodzeniu) ma kolosalny wpływ na brzmienie i rozwój tak spreparowanego zapachu. Do tego dochodzi wiek, seria i kondycja samych testerów (lub próbek), bo każdy wypust (seria) ma prawo nieznacznie odbiegać od wzorca. Czasem różnice są niewyczuwalne, lub pomijalne, ale wytrawny nos jest w stanie je dostrzec (testując ręka w rękę), pomimo zabiegów producenta, by tak nie było… Na mnie Terre projektuje nader bujnie i długo, a swoją drogą osobiście nie wierzę w rewelacje o rzekomej sporej domieszce ISO. Nawet jeśli tam jest, to jest go niewiele i nie pcha się na pierwsze skrzypce. Te perfumy stworzył geniusz, a geniusze nie posiłkują się półśrodkami i gotowcami w celu stworzenia odpowiedniego tła…🙂

  87. Orgazm zamknięty w butelce – nic tylko się ofukiwać i szczytować:) Dla mnie to perfumeryjne arcydzieło nie mające sobie równych. Genialne! Najpiękniejszy zapach, jaki kiedykolwiek (dotąd) niuchałem.

    • dokładnie, też ubóstwiam Terre i nie wyobrażam sobie życia bez tych orgazmistycznych perfum. Pokochałem je od pierwszego niucha, a dzięki Eau Tres Fraiche, nie rozstaję się z tym brzmieniem nawet latem🙂

  88. To zapach dla prawdziwych mężczyzn – szorstkich
    To zapach dla prawdziwych mężczyzn – z jajami
    To zapach dla prawdziwych mężczyzn – silnych
    To zapach dla prawdziwych mężczyzn – twardo stąpających po ziemi
    Uwaga po kilku psiknięciach mogą wystąpić widoczne objawy uboczne:
    – szersze plecy
    – większe ramiona
    – szersza klatka piersiowa
    no i włosy na klacie…😉

    • no mniej więcej🙂

      • A ja czekam na zapach dla „nieprawdziwych” mężczyzn. Dla takich którzy boją się wyzwań, dla takich, którzy nie mają pewności siebie i nie mają włosów na klacie. Zapach dla mężczyzn którzy ciągle muszą sobie coś udowadniać, bo otoczenie w ogóle ich nie zauważa.
        Czekam na zapach przeciętnego mężczyzny jakich jest w naszej społeczności 99 procent…
        To byłem ja – Jarząbek. Kłaniam się i wydalam z wdziękiem… ^_^

        • Przecież nie musisz czekać, możesz już zbierać pieniążki na LHomme od YSL😉

          • Nie zasługuję na L’Homme. Przytłaczałby mnie swoim pięknem, a ja nie lubię konkurencji.
            A tak nawiasem mówiąc, kobiety zdecydowanie wolą na facetach L’Homme niż Terre. Ale one przecież się nie znają…🙂
            Tylko przechodziłem…😉

          • hehe też nie będę się wtrącał, bo widzę że wspaniale sobie beze mnie radzicie🙂

          • Perfumy dla kobiet są zazwyczaj mniej złożone niż męskie, może dlatego wolą l’Homme?😉

          • Ha!, normalnie uprzedziłeś mnie Rafale i z ust mi to wyrwałeś🙂

        • Ależ już taki zapach jest i nawet go posiadasz! Jest nienagannie i nieskończenie niezobowiązujący, nijaki, beznamiętny, pozbawiony konturów, jest skrajnie cichy, obsesyjnie dyskretny i jak go użyjesz, to absolutnie nikt nie zauważy Twojej obecności🙂 taka czapka niewidka z atomizerem i logo YSL🙂

  89. Jak pisałem wcześniej, one się po prostu kompletnie nie znają. Nie wiedzą, że im bardziej złożony zapach tym lepszy. Prawda?🙂

    • To zależy, w przypadku l’Homme ciężko mówić o tym żeby poczuł go ktokolwiek poza osobą, która go nosi.🙂 Zapach nie musi być złożony, ale musi być wart swojej ceny. Jak ktoś chce się podobać kobietom, a kupuje coś czego nawet nie poczują to życzę mu powodzenia… W ogóle kogo obchodzi co myślą inni, nie lepiej opędzlować się jakimś Amouagem? Tylko nieprzyjemne mogą być procesy o strącone samoloty i zaczadzenie przechodniów😉

  90. Bezpamiętnie piszemy razem. Tak na przyszłość, poza tym piękny opis.

    • dzięki już poprawiam i pozdrawiam🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: