Napisane przez: pirath | 12 czerwca 2011

Prada – Amber pour Homme


Stojąc nieopodal ruchliwej ulicy i obserwując mknące samochody, nie mogę oprzeć się wrażeniu pewnej zależności… każda z marek, pomimo zmieniającego się wzornictwa, stylistyki i mody na konkretne typy nadwozia – utrzymuje niezmiennie swój charakterystyczny design…. obserwując stare i nowe citroen’y, mercedes’y, beemki czy audi’ki, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wystarczy nakreślić jedynie kontur samochodu, by większość osób bez problemu wskazała o jaką markę, a nawet konkretny model chodzi…

Nie inaczej jest w przypadku perfum… odnoszę wrażenie, że każdy wybitny twórca zawiera w swym dziele fragment swej duszy i tym samym zostawia w zapachu swój podpis…
tę konkretną nutę zapachową, ukrytą w tle kompozycji, a będącą specyficznym znakiem rozpoznawczym dla całej palety zapachów… Taką zależność, ten subtelny znak wodny znalazłem w zapachach Oliviera Durbano, Gucci, Hermesa, YSL i właśnie Prady


Prada nie rozpieszcza jak dotąd męskiej klienteli rozpasanym portfelem zapachowym, ograniczając swą ofertę do raptem dwóch zapachów i po jednej wariacji dla każdego z nich… jednak oba zapachy są na tyle wybitne i doskonałe, że w sumie więcej nie trzeba… Prada w tej materii stawia na jakość, a nie na ilość.. niespotykana rzadkość w dzisiejszych czasach… Poznaliśmy już fenomenalną zwiewną świeżość w postaci Infusion d’Homme (znanej jeszcze w wersji Vetiver z 2010 roku), a dziś przyjdzie mi zmierzyć się z jej intensywnie ambrowym odpowiednikiem, o ujmującej, subtelnej słodyczy – oto Prada – Amber pour Homme (znanej też jako Prada Men i ostatnio w nieznanej mi jak dotąd wersji Intense…)

Twórcą zapachu z 2006 roku jest Daniela Andrier czyli ta sama osoba, która dwa lata później dała światu fenomenalną Pradę Infusion for Man….
moi drodzy gromkie brawa dla jej fenomenalnego noska 😉 Daniela przemyciła do obu kompozycji tę słynną mydlaną nutę, którą bez problemu można wyłowić z obu kompozycji… niby są to skrajnie różne kompozycje, jednak łączy je ten delikatny mydlany wspólny mianownik… ten swoisty znak wodny autora, podpis Danieli
niewidzialny rodowód, który na samym wstępie daje nam do zrozumienia z czym mamy do czynienia…

Ta mydlana nuta stała się znakiem rozpoznawczym perfum Prady i wokół niej zbudowano obie fenomenalne, misterne kompozycje… skupmy się jednak na wersji Amber
Jest delikatna, słodka, wysublimowana i niewyobrażalnie złożona, choć z pozoru wydaje się banalnym, słodkim zapachem, który nie ma szansy powalczyć o uznanie wyrobionej klienteli… ha!
ależ pozory potrafią mylić i kpić z człowieka w żywe oczy! w tej delikatnej, subtelnej kompozycji tkwi niewyobrażalna siła, złożoność i projekcja godna największych tytanów trwałości… wszystko czego ten zapach od nas oczekuje, to rozpylić go na skórę i dać mu chwilę na rozkręcenie się…

Z pozoru nudna, nieciekawa i mydlana Prada nałożona na skórę nie powala… sam odniosłem takie wrażenie w pierwszym kontakcie z tym zapachem… co to jest?
a krzyczą za to w Douglasie ponad 400 zł za 100 ml… jednak zaprzyjaźniona konsultantka nalegała na bliższe poznanie zapachu i zrobiła mi do domu pokaźną odlewkę do perfumetki… i dopiero w domowych pieleszach, na spokojnie, gdy mój nos odsapnął od kakofonii ostrych perfumeryjnych zapachów wiszących w powietrzu, spróbowałem ponownie…i aż spadły mi kapcie z wrażenia…

Zapach położony na skórze zachowuje się jak ziarenko fasoli położonej na wilgotnej ligninie… z wolna, nieśpiesznie pęcznieje, by wreszcie pęknąć wypuściwszy ogonek korzonka i zalążek łodygi i listków… łodyżka wzbija się ku światłu, chwiejąc się nieporadnie na boki – gdy korzonek próbuje znaleźć stałe oparcie dla rosnącej coraz wyżej rośliny…
Prada kiełkuje i dojrzewa powoli…. dopiero po dłuższej chwili jesteśmy w stanie docenić niezwykle złożone widowisko, którym uraczyła nas Daniela!
Cóż za złożoność kompozycji… im dłużej zapach gości na skórze, tym barwniej, głębiej i pełniej rozkwita… rozpościera swe skrzydła jak ptak szykujący się do pierwszego opuszczenia gniazda…. cóż za wirtuozeria i złożoność!

sorry muszę chwilę odsapnąć, bo mi żyłka pęknie z wrażenia… 8)

Dojrzewająca Prada prezentuje swoje niezwykle złożone, wielowątkowe i upojne oblicze… zapomnijcie o tym mydełku i słodkościach z wstępniaka…. toż to prawdziwa aria operowa rozpisana na dziesiątki partytur! wszystko dopieszczone i doskonale ze sobą spasowane… ani jednego fałszu, czy potknięcia… po prostu doskonałość!
Otwarcie jest lekko cytrusowe, a ta delikatna ambrowa słodycz z otwarcia, pozostaje z nami do samego niezwykle długiego finiszu zapachu po dobrych kilkunastu godzinach… jak ten zapach ewoluuje i zmienia się w czasie… do tego wspaniała projekcja i trwałość… a dzięki wyrafinowanej i subtelnej kompozycji nie męczy otoczenia…

Im głębiej w las tym więcej drzew – jak głosi stare porzekadło… nie inaczej jest z kompozycją błękitno krwistego księcia… co rusz do naszego nosa dochodzą kolejne składniki tworzące niezwykle wyrafinowaną, bogatą i szlachetną kompozycję… prawdziwym apogeum jest moment pojawienia się mirry, paczuli i szafranu…. powodując, że ta słodycz staje się nieprawdopodobnie ciepła, wręcz gorąca i otula nas jak ciepła puchowa pierzynka w zimową noc… ach jak jest przytulnie i przyjemnie…

Finisz przynosi akordy skórzano, waniliowe… robi się naprawdę głęboko…. któż by się spodziewał po tym z pozoru banalnym zapachu tak ogromnej złożoności, wyrafinowania i głębi kompozycji? Prada Amber naprawdę potrafi zaskoczyć i intrygować… zapach zmienia się na skórze jak świat zmienia się w cyklu dnia… tu malarzem jest zapach, a za oknem światło… fenomenalne widowisko i każdemu życzę, by na własnej skórze przekonał się, że ani trochę nie koloryzuję… weźcie udział w tym misterium, a nie pożałujecie…

chylę czoła przed Danielą…. stworzyła arcydzieło!

To wyrafinowane i pełne niespodzianek pachnidło zamknięto w przepięknym flakonie… ujmującym swą prostotą i wyszukaną elegancją godną samego zapachu… prosta prostokątna bryła, o bardzo wysmukłej linii została ozdobiona minimalistyczną niklowaną tabliczką ze spisem nut zapachowych, a zwieńczeniem jest prosty, również niklowany korek skrywający atomizer… (mój chyba lekko przecieka)…
dopełnieniem jest lekko fiołkowy kolor cieczy, doskonale współgrający z klimatem flakonu i kompozycją…. brawo za klasę i styl…
ale w końcu to Prada Milano i jak mawiają Francuzi – „noblesse oblige” 😉

nuty zapachowe (zapewne nie wszystkie): ambra, bergamotka, cytrusy, drzewo sandałowe, kardamon, kwiat pomarańczy, labdanum, mandarynka, mirra, neroli, paczuli, pelargonia, skóra, szafran, tonka, wanilia, wetiwer

Reklamy

Responses

  1. Jedno na pewno podoba mi się w twoim blogu-co go włączę to nowy wpis-bravo-tak trzymaj-dawno nie spotkałem tak aktywnego bloggera-czekam na więcej

  2. dziękuję, staram się choć z czasem ciężko 😉
    dlatego dziś wpisu nie będzie 😦

  3. Nigdy nie dotrwałam do scen z żyłką. 😉 Prady mi nie leżą. Może to błąd? Może warto potonąć w mydlinach dla tych wiekopomnych odkryć?
    Z pozytywną oceną flaszki się zgadzam. Ale co mi tam flaszki… 😉

  4. mnie ten zapach najpierw zaskoczył, potem zbił z tropu a potem rzucił na kolana…
    niby tak prosta kompozycja ale niezwykle głęboka i złożona 😉

  5. Dobry, uczciwy tekst.

  6. dziękować 😉 starać się…

  7. pozdrawiać

  8. Dla mnie ten zapach to prawdziwy koszmar. Nie znam niczego bardziej odrzucajacego od Prady Amber. Rzeczywiscie, rzuca na kolana. Tak, jak gaz musztardowy i fosgen 🙂

  9. więc dla każdego coś miłego 😉

  10. Najlepsza Prada jaka mi się trafiła i to tak, że aż ją kupiłem, to wersja Amber Intense.
    Zupełnie inna bajka 🙂

  11. a muszę się w końcu dokładnie przyjrzeć tej edycji… sporo dobrego słyszałem o tej odsłonie… choć nie bardzo wyobrażam sobie jeszcze bardziej skoncentrowaną ambrę, więc stawiam, że nazwa to chwyt marketingowy, a sam zapach powędrował już w nieco inną stronę…

  12. Jeśli lubisz coś w stylu Davidoff Silver Shadow Pure Blend , czy Baldessarini Strictly Private, ale bardziej eleganckie, to Ci podejdzie.

  13. Chciałem to przetestować, ale nigdzie w perfumeriach tego nie ma. Czy ten zapach się już skończył na zawsze? Czy tylko w Krakowie go nie mają.

    • podobno polski dystrybutor Prady wycofał się czasowo z Amber i Infusion d’Homme, ale czasowo i za niedługo oba zapachy wracają do oferty… Prada potwierdziła mi, że zapachy na pewno nie zostały wycofane i ich brak wynika wyłącznie z decyzji lokalnego dystrybutora…

  14. cóż… jestem pod wrazeniem… Bardzo ładne mydełko od Prady 🙂

    • prawda? mam całe dwie flaszki 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: