Napisane przez: pirath | 24 czerwca 2011

Dior – Homme EdT


Dior – Homme to kwintesencja męskiej elegancji i klasy… zapach wybitnie męski, zmysłowy i elegancki… Każdemu facetowi w dowolnym wieku – doda kilka centymetrów wzrostu i w barkach… to esencja męskości w najlepszym wydaniu… a przewrotnie skonstruowano go w oparciu o kwiatową nutę… irysa
Twarzą kampanii został Jude Law… kurcze pasuje mi do tego zapachu jak ulał… rodowity anglik, świetny aktor… spójrzcie na to spojrzenie….

Podobnie jak w świeżutkiej Pradzie – Infusion i kilku innych kompozycjach – filarem Dior Homme jest zdecydowana, silna nuta kwiatowa… tym razem nikt nie próbuje tego faktu ukryć…. Pamiętacie jak czajono się z tym fiołkiem w Fahrenheicie przy jego premierze? Dopiero kiedy środowisko i klientela ciepło przyjęła zapach – wówczas zdecydowano się wyjawić i oznajmić światu ów sekretny składnik… szczęśliwie obyło się bez stosów, obalenia rządu i zachwiania kursu rubla transferowego… 😉
Christian Dior tym zapachem jednoznacznie uciął dywagacje na temat – czy wypada używać typowo kwiatowych, tradycyjnie żeńskich ingrediencji w zapachach dla panów…

Wypada, to mało powiedziane… nie wyobrażam sobie wielu fenomenalnych męskich pachnideł, bez tego wdzięcznego kwiatu…. Nie wspominając o doskonałej Pradzie Infusion, świat męskich zapachów byłby znacznie uboższy i skromniejszy, gdyby perfumiarze zaniechali użycia kwiatów i mentalnie pozostali w jaskiniach….
Swoją drogą ciekaw jestem ilu miłośników tego zapachu zdaje sobie sprawę, że pachnie… Irysem 8)

Dior Homme to jedna z najciekawszych, najbardziej charakterystycznych i szykownych kompozycji ostatnich lat… Zapach powstał w 2005 roku i został skazany na sukces… Jego zdecydowana, męska kompozycja wzbogacona lawendą, ambrą i kakao wspiera się na ambrowo skórzanej bazie… trzonem kompozycji jest fenomenalnie pudrowy Irys, nadający zapachowi wraz z wetiwerą nieco suchej, ostrzejszej nuty… bardzo męskiej w odbiorze… a do tego szlachetnej, zmysłowej i ujmującej prostotą…

zdjęcie pochodzi ze strony http://sekowski.net/kwiaty-irys/

W pierwszej chwili zapach zapowiada się na ciężki, przytłaczający swym ciężarem – siermiężny monolit o jednolitym brzmieniu, wzorowany na YSL – M7….
nic bardziej mylnego…. Ten pudrowo irysowy amant aż tętni kipiącym w nim życiem!… zapach nieustannie od pierwszych akordów podlega niezliczonym przeobrażeniom, wciąż zaskakując nowymi pozami, które przybiera na skórze… w kompozycji aż kotłuje się od składników walczących o naszą atencję…

Lawenda i Irys co rusz spychają się z piedestału… mocno szarpie je za szaty słodkawe kakao, będące fenomenalnym rozjemcą dla walczących nut… Gdy do głosu chwilami dochodzi kakao i kadramon, zapach jakby spuszczał z tonu… na moment zapada spokój, by po chwili znów któryś z niepokornych wszczął na skórze awanturę…
Ta bitwa trwa wiele godzin, odsłaniając nam co rusz nowe oblicza zapachu w każdej jego fazie… pomimo tego pozornego chaosu i walki o uwagę nosiciela – w kompozycji panuje niesamowita harmonia i ład…

Zapach jest niezwykle spójny, zrównoważony i poukładany… Żaden ze składników nie fałszuje, ani nie wybiega nadto poza granice dobrego smaku…. tak moi drodzy… Dior Homme to prawdziwy arystokrata… ubrany w nieskazitelnie skrojony garnitur, zachwyca swą wymuskaną, dyskretną toaletą, godną światowca i dżentelmena…
Bije od niego niesamowity urok i elegancja… serca pań topnieją pod jego silnym spojrzeniem, a u panów jądra ulegają podkurczeniu…. 😉

Jak mawiają amatorzy zgliwiałych serów – a jednocześnie gardzący naszymi kiszonymi ogórkami – noblesse oblige…. Dlatego nie spodziewałbym się, by zapach pochodzący z tak wyśmienitego domu mody jak Dior – odbiegał klasą od jego wyśrubowanych standardów… czuć tu starą dobrą szkołę…. Kompozycja ma fenomenalną projekcję i trwałość dochodzącą do kilkunastu godzin…. zapach jest zdecydowany, esencjonalny i mocny…. nie wymaga siarczystej aplikacji, bo i bez niej z powodzeniem zaistnieje, oczarowując swą elegancją otoczenie… Klasa, szyk i dyskretna elegancja…. oto Dior Homme w całej okazałości…

Miałem spory dylemat co kupić…. Klasycznego Homme, czy też może mocniejszą wersję Intense? jako, że lubię mocniejsze akordy i klasyczna odsłona nie wystraszyła mnie na śmierć – rozważałem obie propozycje… Jednak po kilku testach nadgarstkowych przeprowadzonych jednocześnie wybór padł na pozornie słabszą i mniej intensywną wersję EDTdlaczego? Jest o wiele ciekawsza… nie wiem jak to wytłumaczyć, ale jak dotąd wszystkie zestawiania i porównania wersji EDT i EDP zdecydowanie wygrywały edycje toaletowe…

Pomimo teoretycznie mniejszego zasięgu i słabszej trwałości wersji EDT (bzdura) – wersje perfumowane wydają mi się uboższe i mniej ciekawe od wód toaletowych…
mam nieodparte wrażenie poparte licznymi eksperymentami, że wersje perfumowane zaczynają się właśnie tam – gdzie wody toaletowe kończą swój byt…
Czyli są uboższe o całe to wykwintne, kolorowe misterium i bogactwo znane z otwarcia i środka edycji toaletowych…. Szkoda…. ale także w przypadku Intense odniosłem takie wrażenie, więc Dior Homme Intense wrócił na półeczkę… zresztą, czy jest potrzeba wzmacniania tak intensywnego i mocnego zapachu jak Dior Homme?

Flakon jest prawdziwym arcydziełem…prosty, masywny i niezwykle czytelny… przezroczyste grube szkło, zaakcentowane przez czarny atomizer i rurkę zamkniętą w metalowej rurce przykuwają uwagę… zwieńczeniem jest korek podobny stylistycznie do flakonów znanych z serii pour Homme od Gucci – lecz przezroczysty… wspaniale podkreśla atomizer wyrastający z chromowanej podstawy, z subtelnym napisem Homme… jest prosto, elegancko i wytwornie… od frontu butelki umieszczono dyskretny napis Dior Homme… et voilà tout!

Pokuszę się o niewielkie podsumowanie… jeśli szukasz dyskretnego, męskiego i zmysłowego zapachu na wieczór lub chłodniejsze pory roku – wybierz Diora Homme… dyskretna elegancja, szyk i klasa dostępna raptem w kilku psikach… jest szalenie męski i charakterystyczny… nie można odmówić mu urody i uroku jaki roztacza wokół nosiciela… zapach naprawdę trzyma fason i nie wyobrażam sobie lepszego dopełnienia kolekcji, dla miłośników Gucci PH, Fahrenheita, M7 i Terre d’Hermes… to właśnie ten kaliber zapachu…

Głowa: lawenda, szałwia, bergamotka
Serce: irys, ambra, kakao, kardamon
Baza: wetiwer, paczuli, skóra

Reklamy

Responses

  1. Czy równie noszalny dla pań jak i pozostałe wymienione? Czy stricte do kolekcji męskiej? 🙂

    P.S. Śledzę z uwagą wpisy na blogu. Zaglądam z przyjemnością. Nadziejam, że chęci, polotu, a przede wszystkim entuzjazmu Panu nie zabraknie.
    Pozdrawiam 🙂
    Ola

    • ja podbieram czasem Mężowi, ale muszę mieć dzień na ten zapach. Na co dzień używam Habanity ( tej starej wersji) lub Le Baiser du Dragon ale to zupełnie inna bajka…;)

      • ehhhh Smok Cartiera… zapach legenda i instytucja… jedno z nielicznych damskich pachnideł, które sam z lubością bym nosił… jest śliczny!.. 🙂

  2. P.S. (2) …fatalne te mordki wyszły : )

  3. no cóż, odważne panie gustujące w cięższych zapachach mogą zaryzykować noszenie Homme… znam nawet taką co go nosi i bardzo sobie go chwali… najważniejsze by samemu dobrze czuć się z zapachem…

    Dziękuję za miłe słowo… staram się, choć czas nie pozwala na większą aktywność bloga… przez te kilka dni wolnych postaram się nadrobić zaległości…
    pozdrawiam serdecznie 😉

  4. A mi Jude działa na nerwy przez rolę w „Bliżej”. Zapach baaardzo ciekawy

  5. ja cenię go za całokształt twórczości… jest diabelnie zdolny, ale każdemu aktorowi zdarza się słabsza rola.. i to nie zawsze z jego winy…

  6. w „closer” zdystansował go niestety clive owen (którego nie cierpiałem po „królu arturze” w którym nie mógł podrapać się po tyłku bez epickiego tekstu, ale który wypadł w „closer” bardzo dobrze), natomiast law to po prostu „alfie” ; ) chapeau bas

  7. no to mam kolejny tytuł do nadrobienia 😉

  8. zapach jak na siecowki wyjatkowy, nietuzinkowy poprzez udzial irysa w skladzie perfum meskich. swietny.

  9. zostanawiam sie co fajniejsze / ladniejsze / ciekawsze na teraz – Encre Noire czy Dior Homme?

  10. to prawda zapach jest wyjątkowy, wyrafinowany i nietuzinkowy, jednak nie porwał bym się na wyłonienie lepszego z tej dwójki…

    p.s. ciekawe czy zachwycasz się wersją z przed reformulacji która niedawno nastąpiła, czy wersją świeżą, podobno znacznie wykastrowaną…

  11. hm… nie wiem.
    mowie o tej dostepnej obecnie w sieciowkach wersji toaletowej dior pour homme.
    cos w niej zmienili?

  12. tak, ponoć całkiem sporo i różnica jest miażdżąco niekorzystna na rzecz nowej interpretacji… ponoć kompozycja sporo straciła na rozmachu i irysie w stosunku do pierwowzoru… sam nie miałem okazji zweryfikować, ale to ponoć nie ten sam zapach… zelżał w znacznym stopniu…
    poznać je można po tym , że klasyczne Homme ma wewnątrz srebrną rurkę, a nowe czarną… taką samą jak wersja Intense…

  13. kurczę, nie wiedziałem tego. wielkie dzięki za info.

  14. prosim 😉

  15. nie wytrzymalem i zamowilem. jutro odbieram zamowienie 🙂

  16. a upewniłeś się którą wersję zamawiasz? bo sporo sprzedawców nie ma pojęcia o tricku z kolorem rurki… a tradycyjny Homme to teraz rarytas…

  17. nie wiem jaka, bo nie wiedza co jest w srodku. zreszta chyba to jest nie do sprawdzenia niestety….

  18. ale chyba wiedzą skąd pochodzi ich towar, a dostawca zapewne zna swoje źródła?

  19. a towar skad i z jakiego zrodla bedzie miec srebrna rurke w srodku?

  20. ciężko powiedzieć, ludzie zaopatrują się z różnych źródeł… a źródełko z poprzednią edycją Homme topnieje w oczach… ta wersja staje się powoli rarytasem i szybko znika z rynku, a następnych dostaw nie będzie…

    trzeba szukać zorientowanych w temacie dostawców, którzy wiedzą co sprzedają… osoba kompetentna, posiadająca rzetelnego hurtownika nie będzie mieć żadnego problemu z ustaleniem co sama sprzedaje…

    po prostu pisz maile przed zakupem do sprzedawców w zapytaniem, którą wersję sprzedają… to najpewniejszy sposób

  21. ok, otrzymalem Dior homme ze srebrna rurka w srodku 🙂
    ale musze przyznac, ze wersja zapachu z czarna rurka tez mi sie podoba.
    Ty jestes jej przeciwnikiem?

  22. uściślijmy czy mówimy o tradycyjnym Dior Homme Intense (w kontekście czarnej rurki) czy nowym Dior Homme z czarną rurką?
    tego ostatniego nie znam i raczej mi nie śpieszno…

  23. dior homme, tradycyjny
    wersja intense osobiscie mi nie pasuje

  24. mi też nie pasuje Intense… jest zbyt przerysowany i płaski…
    mówiąc wprost (o Homme klasycznym) nie znam jego nowej odsłony, ale zważywszy, że pierwowzór był doskonałością, to jego ponoć bardzo swobodna próba odtworzenia przez nadwornego perfumiarza Diora (Dior nie jest właścicielem oryginalnej receptury) w nowym wydaniu rozmija się z oryginałem na tyle, że nie mam ochoty kalać pamięci pierwowzoru…

  25. rozumiem. mnie pasuje i pierowzor, i wersja po zmianach w sumie.
    dzis zachwycilem sie tez Dsquared2 Potion…. fajny, drzewny….. niektorzy doszukuja sie podobienstw z Gucci PH. Ja tego nie szukam i nie porownuje – zapach po prostu mi sie podoba.

    z ciekawosci wachalem tez Lapidus Black Soul (nowosc w Douglas) – zalamalem sie…. Kopia 1 Million Paco Rabanne – nie dosc ze nie znosze zapachow Paco, to 1 Million wrecz nie trawie!

  26. fakt, D2 jest całkiem całkiem… ale jak na moje gusta nieco zbyt suchy… z Gustawem bym go face to face nie równał, bo to jak wiemy świętokradztwo…
    ale na tle tego co ostatnio wyszło i wychodzi na rynek, zapach bardzo pozytywnie się odcina, choć w sumie rewolucyjny to on nie jest…

    co do awersji do Paco, to szczerze solidaryzuję się z Tobą w bólu 🙂

    p.s. polecam Ci podczas kolejnej wizyty w Q. obwąchać Annick Goutal – Encens Falamboyant… to dopiero kadzidlana aria 😉
    a potem możesz zacząć mnie nienawidzić 8)

  27. bez przesady …. lubie kadzidlo w perfumach. i rozne drewna, drzewa, zywice…..

    nie mialem przekonania do Gustawa II ale juz wiem, ze na wiosne i lato bedzie super – obok moich ulubionych na cieple pory roku Prada Infusion, Timbuktu i Aventus.

  28. …kocham homme intense, nie lekceważcie tego zapachu. Wydaje się być „płaski”, dlatego że wasze reakcje zmysłowe wydają się być coraz bardziej lakoniczne pond naporem dodatkowych woni…
    Intense sprawdza się doskonale tam, gdzie powinien.

  29. homme intense nie da się zlekceważyć… jest kompozycją tak donośną i charakterystyczną iż nie sądzę by cokolwiek zdołało „przytępić” (zdaje się tego słowa chciałeś użyć… 😉 ) nasze zmysły na tyle, aby ten zapach zignorować – szczególnie iż tą bardziej cenioną jest właśnie wersja mniej intensywna…
    i jak to się ma do Twojej teorii?
    widzisz jeden woli ogórki, a drugi ogrodnika córki, stąd też każdy z nas ma nieco inne gusta, a o tym się już nie dyskutuje… analizując zapach od strony technicznej przez zwiększenie intensywności wątku przewodniego zapach stracił na złożoności bukietu i już tylko to sprawia, że odbiór intense wydaje się bardziej ubogi niż ma to miejsce w klasycznym homme…

  30. Właśnie aktualnie używam Dior Homme i choć faktycznie wersja EDT jeszcze przed zmianą była że tak powiem wykwintniejsza (o ile takie słowo istnieje 😉 ) to i tak ją lubię. Czytając komentarze pod tą recenzją natknąłem się na wzminakę o Gucci PH, którego już nie ma (a swoją drogą to kim trzeba być żeby rezygnować z takiego arcydziełą). Jako, że wlaśnie Gucii mogłem nazwać swoim „signature scent” postanowiłem spytać czy Szanowny Pan Pirath mógłby desperatowi polecić coś co mogłoby zastąpić Gustawa. Po Diora sięgnąłem właśnie z powodu, że trochę mi go odrobinę przypomina a ostatnio też ciągle łazi za mną Encre Noire. Z góry dziękuje za pomoc 🙂 i pozdrawiam serdecznie

  31. owszem pierwotna wersja była wykwintniejsza, to dobre określenie – ale trzeba wziąć poprawkę, że zapach został zaprojektowany i wykonany od nowa, więc pewne odchyłki od oryginalnej receptury są po prostu nieuchronne… szczerze? sam szukam godnego następcy Gustawa I-go i po trochu odnajduję go w innych kompozycjach… od Azarro Vizit, przez JC Dirty English po Balmain Carbone… problem polega na tym, że Gustaw był kompozycją tak unikalną, niszową, genialną i rozbudowaną że nie sposób znaleźć mu godnego następce w postaci jednego zapachu… 😉
    również pozdrawiam serdecznie… 🙂

  32. Dior Homme…co tu dużo gadać…dla mnie ścisła czołówka. Najbardziej zniewala mnie w nim ta przewrotność (cholera, jak to ująć w słowa 🙂 ) moment kiedy już wydaje się że się ulotnił, jest już tylko delikatnie wyczuwalny przy skórze, a tu nagle BAAAACH i ostatnia (genialna) nuta ciagnie się za Tobą jeszcze dłuuuugo dłuuuuuugo nie dając o sobie zapomnieć….zapach obok którego nie mogłem przejść obojętnie już w momencie kiedy pierwszy raz go gdzieś wyczułem w tłumie…Uzależnienie i big love od pierwszego niuchnięcia 🙂 mam nadzieję że bardzo go nie zepsuli….

    • absolutnie Ci się nie dziwię, to fantastyczne, nietuzinkowe i szalenie eleganckie perfumy, a przewrotnie pachną irysem, choć są uosobieniem męskości… 🙂 też lubię zapachy Diora z linii Homme, za wyjątkiem ostatniego, bo pomijając odmienny charakter, do klasy swych poprzedników dzielą go lata świetlne… a co do odmienności, to owszem pachnie trochę inaczej, ale da się to zdzierżyć… 🙂

  33. Testowałem dziś Homme, bardzo mi się podobał. Teraz czytam tutaj i zamieszałeś z tą rurką…

    • to nie ja, to Dior… w oryginale była srebrna, po reformulacji dali czarną, a teraz ponoć wrócili znów do srebrnej – aczkolwiek Dior do tej pory mi tego nie potwierdził…

  34. Nie wrocili do srebrnej rurki! Rurka w Dior Homme wciaz jest czarna! Przywrocili za to kardamon do skladu, tyle tylko, ze jest teraz w nucie glowy, a nie serca. Moim zdaniem zapach jest znow bardziej pudrowo-szminkowy, a mniej slodki. Posiadam wersje przedref.(ze srebrna rurka wlasnie), najnowszy wypust z kodem bodajze 3S01(wachalem w zeszlym roku, pod koniec) znowu jest bardziej irysowy, mniej kakaowo-waniliowy.

    • skąd ta pewność? masz potwierdzenie od Diora? bo ja mam i niestety w świetle otrzymanej dziś wiadomości, masz rację… doniesienia o kolejnej reformulacji Diorów Homme i powrocie do starej rurki to mit i Dior kategorycznie zdementował rewelacje o powrocie do starej wersji opakowań… w załączniku dołączono zdjęcie aktualnie jedynego i obowiązującego flakonu z jak najbardziej czarną rurką… tyle w temacie…

  35. Mam pewnosc, gdyz wiem, jaka wersje posiadam oraz wiem, jakie testowalem. Mam egzemplarz (szkoda ze tylko 50 ml 😦 ) z 2010 r sadzac po batch code. Lubie ta wersje, aczkolwiek jest dla mnie niecodzienna. Nie ukrywam, ze oszczedzam, chociaz potwierdze to, co mowilem wczesniej. STARY sklad (nie mowie o formule, mowie o liczbie skladnikow czy tez nut zapachowych) powrocil, tylko, ze kardamon jest w nutach gornych (jak nie wierzysz, odsylam do strony Diora). Sam zapach tez sie zmienil, wg mnie nie jest podobny do tego, co serwowali mniej wiecej od maja 2011 do kwietna 2013, a bardzo podobny do wypustow od 2005 do kwietnia 2011 r. To znaczy, znow jest mniej slodko, a bardziej szminkowo-pudrowo. Rurka wciaz jest czarna, ale to nie znaczy, ze reformulacji nie bylo!!!

    • deklarowane wykazy nut, podawane przez producentów nie są kompletne ani miarodajne i nie traktuję ich jako wyroczni, ani jako dowód na cokolwiek… wąchałem niedawno nowego Diora Homme Intense i w moim odczuciu bardziej przypomina mi starego Homme niż Intense… aby chociaż tyle dobrego…

  36. Dior Homme Intense w moim mniemaniu tez sie zmienil w 2013. Jest duzo bardziej szminkowy (dokladnie jak EDP produkowane od 2007 do kwietnia 2011) i gestszy od mojej wersji z 2012 r. Tez mi przypomina nieco starego Homme, szczegolnie, jezeli chodzi o irysa 😀 Ale mimo wszystko jest od starego Homme slodszy…

    • ja Diora Intense (anno 2014) postrzegam jako mniej irysowy, suchy i wytrawny – ale bardziej słodki i balsamiczny, choć mianem szminkowego bym go nie określił… resztę postrzegam podobnie jak Ty, zresztą recenzję zamieszczę już jutro… 😉

  37. Ja posiadam prawie całą linię Homme, EDT – przedref., Sport – przedref. i Intense – poref.
    Testowałem kilka razy perfumy, konkretnie Intense, z 2013 r, mam właśnie wrażenie, że były mniej słodkie, a bardziej irysowe od moich, no i miały większą projekcję. Trwałość zaś podobną – ok. 12 h.
    Mnie to ciekawi, że podałeś współczesnego Intense jako zamiennik dla starej EDT. Ja Intense już odstawiłem, używam niezmiernie rzadko, dla mnie to zapach sprawujący się najlepiej na trzaskającym mrozie. Nawet na wieczór go rzadko zakładam. Pewnie dlatego setka kupiona w zeszłym roku starczy mi na jakieś 3 lata 😀

    • widzisz stare (przedreformulacyjne) intense też postrzegałem jako bardziej wytrawne, mniej słodkie, bardziej pyliste i irysowe niż klasycznego Homme… ale nowy Intense (poreformulacyjny) bardziej pachnie jak stare przedreformulacyjne Homme, stąd wniosek, że nowy Intense z powodzeniem można stosować jako godny zamiennik klasycznego Homme – głównie dlatego że nowe Intense jest delikatniejsze i wyraźnie słodsze…

  38. Muszę coś doprecyzować. To, o czym wspomniałem w pierwszym akapicie – miałem na myśli to, że moim zdaniem Intense przeszedł reformulację dwa razy. O ile przy Homme mam pewność co do dwukrotnej zmiany formuły(pisałem już o tym), o tyle w przypadku Intense są to moje domysły, ale nie do końca właściwie, bo poparte dowodami. Mój flakon jest z 2012 r i pachnie zdecydowanie inaczej niż Intense, który stoi obecnie w stacjonarkach. Jest słodszy i ma jakby mniejszą projekcję. Obecne wypusty mają projekcję gigantyczną i są bardziej papierowo-irysowe. Takie mam wrażenie. Trwałość w obydwu przypadkach to ok. 12 h.

    • niewykluczone, od kiedy Dior oficjalnie na własną rękę gmera w tych perfumach dłońmi nadwornego perfumiarza, w zasadzie każdy kolejny wypust może zostać objęty drobną modyfikacją… w końcu nikt nikomu nie gwarantuje niezmienności brzmienia perfum, więc teoretycznie producent jest na prawie i może robić z bukietem co mu się żywnie podoba…

  39. Co raczej nie przystoi marce Dior… Ale to i tak lepsze, niż to, co robi Chanel, który się nigdy do żadnej reformulacji nie przyzna(ł)…

    • wcale mnie to nie dziwi, bo to postrzał w stopę i gwarantowane załamanie sprzedaży… reformulacja niemal zawsze oznacza coś złego i producenci i nabywcy doskonale o tym wiedzą… w sumie z przyznaniem się do reformulacji (tak sam od siebie) spotkałem się wyłącznie w paru przypadkach marek niszowych, które nie mogą sobie pozwolić na ulokowanie klientów w okolicach Niderlandów… 🙂

  40. The one & only jak to mówią amerykanie. Ani intense ani sport nie zrobily na mnie takiego wrażenia. Dla mnie absolutnie ekstraklasa.

    • intense i sport to dopełnienie (ten drugi raczej umowne) jednej linii, ale generalnie całą serię, może poza najnowszym Cologne uważam za niesamowicie udaną.

      • Trzeba tylko uważać żeby nie kupić wersji (DH) wyprodukowanej pomiędzy 2011- maj 2013. O ile dobrze zrozumiałem wujka Google wersja do 2011 to Oliviera Polge, 2011-05.2013 Demachy reformulacja 1, późniejsza czyli od 06.2013 do teraz wersja Demachy reformuklacja 2, która jest dość zbliżona do protoplasty czyli jest dobrze. Jak na nieszczęście większość dostępnych DH określanych jest jako reedice 2011 czyli chyba ta najmniej pożądana

        • ze względu na kłopot ze zdobyciem pewnych jakościowo próbek z wszystkich wersji Homme, na przestrzeni ostatnich lat, trudno mi zweryfikować czym konkretnie i jak bardzo się od siebie różnią, ale bez wątpienia zapach się znacznie zmienił od wersji z 2010 roku, która jeszcze posiadam…

  41. W niedziele odwiedziłem SP, S i D. We wszystkich mieli albo końcówkę 2013 ale już 2014 więc w stacjonarnych perfumeriach można bez problemu dostać tę właściwą wersję. Zabawnie było w D. gdzie miła Pani zupełnie nie mogła pojąć o co mi chodzi z tą datą, o słowie reformulacja też nie słyszała, jak zapytałem o datę produkcji uciekła spłoszona, biedulka po pomoc kierowniczki … he he trudny klient ;D

    • nie trudny klient, tylko porażający brak kompetencji 🙂

  42. Witam wszystkich:)
    Pozwolę sobie nieco odświeżyć wątek, gdyż stałem się od zeszłego tygodnia posiadaczem zacnego pachnidła jakim jest Dior Homme. Na wstępie chciałbym podzielić się swoim przykrym doświadczeniem, że ja również spotkałem się z brakiem wiedzy ze strony uroczych pań konsultantek, dla których słowo reformulacja jest niestety zbyt enigmatyczne:) Dużo czytam o perfumach, lubię porównywać zapachy i mam już nawet skromną kolekcję. Ale do rzeczy, kupiłem kilka dni temu Diora Homme i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu (i rozczarowaniu)…. pachnie zupełnie inaczej niż tester w oparciu o który zrobiłem trzy testy nadgarstkowe i globalne w odstępach kilku dniowych. Nie rozumiem totalnie o co chodzi? Zaznaczam że zakupu dokonałem w S, tam gdzie znajdował się ów tester z czarną rureczką! Hmm.. na pytanie o sprawdzenie produkcji flakonu, pani powiedziała że nie może sprawdzić ale na pewno z 2014. Mój zapach pochodzi również z 2014. Co ciekawe dwa razy sprawdzałem tester zarówno w S jak i D i… również zapach się od siebie zasadniczo różnił a mówię cały czas o ten samej rurce. Jaka różnica? Przede wszystkim w projektowaniu i rozwoju poszczególnych akordów. tester którym się zachwyciłem rozwijał się bardziej dynamicznie, był intensywniejszy w otwarciu i można było kontemplować arcydzieło o którym pisze w recenzji Pirath. W moim zapachu, od samego początku zapach jest w jakiś dziwny sposób wyciszony, jakby stłumiony i potem delikatnie się rozwija – ale bez polotu, oczywiście projekcja jest również zadowalająca, niemniej jednak trzyma się „blisko” i nie ma takiej „ceremonii” zapachowej która mnie zachwyciła. Cóż powiecie? Niestety jestem nieco zawiedziony i powiem szczerze że zapach który posiadam nie robi na mnie już takiego wrażenia. Czy jest jakaś opcja zdobyć ten zapach przedreformulacyjny? Nie wiem kto wpadł na ten „genialny” pomysł ale powinien dostać dożywotnią banicję w świecie perfumiarstwa za tak pojętą sztukę doskonalenia kompozycji zapachowych… Pozdrawiam i będę wdzięczny jeśli ktoś mi wyjaśni ten fenomen…

    • Kolor rurki nie ma znaczenia. Kluczowy jest kod na dnie flakonu. Tester , który pachniał lepiej i wyraziściej widocznie pochodził z poprawionej partii od końca 2013 roku. Falkon , który cię rozczarował prawdopodobnie pochodził z partii 2011-2013. Nie ufał bym , konsultantką z S oraz D , gdyż ich wiedza ogranicza się jedynie do najbliższych perfumowych nowości i zapachów , który każdy polubi. Ewentualnie , może być kwestia tego w jakich warunkach go używasz w stosunku do pierwotnych testów. Jeżeli natomiast kod wyraźnie wskazuję na rok 2014 , to zastanowił bym się na twoim miejscu czy na pewno twój flakon jest w dobrym stanie , nie jest podróbą i nie był rozwodniony. Perfumerie sieciowe to nie jest 100 % , gwarant kupienia oryginału , choć szansa trafienia na lewy flakon jest wyjątkowo nisko i prawie nie możliwa.

      • To ja już nie wiem o co chodzi.. 😉 prawdopodobieństwo podróbki w S/D jest w zasadzie niemożliwie, ja przynajmniej nigdy się z taką sytuacją nie spotkałem… Dodatkowo zrobiłem małe dochodzenie, aby ustalić skąd wynika różnica w zapachach między testerami w d i s. Okazuje się że są inne ponad wszelką wątpliwość. Panie konsultantki w obydwu konkurencyjnych sieciówkach są tego samego zdania, że to wszystko to samo. Przykro, że mój flakonik projektuje leciutko, tak samo jak tester w d. Byłbym mile wdzięczny, gdyby Pirath mógł coś nie coś na ten temat powiedzieć, jakąś może hipotezę 🙂 Chętnie swoją drogą porównałbym sprzed i po reformulacji oba zapachy ale niestety tego ze srebrną rurka już nigdzie nie dorwę. Tak czy inaczej nie daje mi spokoju tom, że obwąchiwane skrupulatnie testery wcale nie był sprzed 2011 r. No trudno chyba nigdy się nie dowiem o co w tym wszystkim chodzi 🙂 W każdym razie, pierwszy raz coś takiego mi się przydarzyło, żeby kupić wodę której zapach różni się od testera 🙂

        • Kupienie podróbki w tych sklepach jest z założenia niemożliwe, ponieważ perfumerie zaopatrują się przez własną centralę, a ta kupuje je bezpośrednio od producenta i dystrybutora na dane państwo. A ponieważ wszystkie centrale współpracują wyłącznie z oficjalnym dostawcą, nie ma możliwości by kupić trą drogą podróbkę, albo odrzut.
          Gdyby flakon który kupiłeś i tester pochodziły z dokładnie tej samej partii (zwykle tester stoi na półce miesiące i lata, no chyba że się wcześniej skończy lub zepsuje, a produkt rotuje szybciej i perfumeria dostaje zawsze najświeższą/bieżącą partię), to nie zauważyłbyś żadnej różnicy. A ponieważ tester był ze starszej, być może jeszcze przedreformulacyjnej partii, lub innej serii produktu (a mogą się różnić), to zauważyłeś że pachną inaczej. Błąd popełniła perfumeria i sam dystrybutor, bo zgodnie ze sztuką, jeśli wysyłają na sklepy inną partię produktu, mają obowiązek dołączyć do niego świeży tester, by takich nieporozumień uniknąć.

      • najlepiej porównać to łapa w łapę. Na jedną dłoń psikasz swoją flaszką, na drugą ich testerem i porównujesz. Wówczas warunki i miejsce przeprowadzenia testu nie mają większego znaczenia, gdy różnica jest drastyczna i od razu zauważalna.

    • Piotrze, nawet jeśli pani konsultantka wie co to reformulacja, to prawdopodobnie powinna udawać że nie wie i nic o żadnych zmianach nie słyszała. Problem który opisałeś jest prozaiczny, dość częsty i już kiedyś go wałkowałem. Perfumeria powinna wymieniać tester z marszu, jeśli tylko zmienia się produkt, którego ten tester dotyczy. Ale albo nie wiedzą że reformulacja miała miejsce bo nikt się tym nie chwali, a najmniej producent, albo mają to gdzieś, bo przecież nieokrzesany motłoch i tak nie wyczuje różnicy. A więc na półce zostaje np. tester starszej, przedreformulacyjnej edycji (czyli ten który Cię w zapachu rozkochał), a kupiłeś produkt z nowszej przykładowo poreformulacyjnej serii, który pachnie już inaczej. Błąd ponosi perfumeria i jeśli potrafisz udowodnić, że to co mają na półce (można to sprawdzić po numerach na flakonie testera i Twoim) nie jest z tego samego rocznika i serii co produkt, który w jego oparciu kupiłeś, masz prawo go zwrócić a perfumeria musi oddać Ci kasę!. To ich błąd i niedopatrzenie wynikające albo z niewiedzy, albo ignorancji, ale tester musi być dokładnie z tej samej transzy i serii co produkt, który w jego oparciu jest sprzedawany. Perfumeria i dystrybutor dali ciała, niestety to dość nagminne zjawisko i w moim odczuciu masz pełne prawo dokonać zwrotu na podstawie niezgodności towaru z umową.

  43. Drogi Pirath’cie, dziękuję Ci ciepło za empatyczną postawę i zrozumienie mojego rozczarowania. Umiesz podnosić na duchu 🙂 Niestety, obawiam się że sytuacja w której się znalazłem jest patowa i już nic nie mogę zrobić. Poczytałem sobie co nieco o polityce s z której wynika, że mogę co najwyżej otrzymać w ramach zwrotu/reklamacji, sympatyczną kartę podarunkową o równowartości zwracanego pachnidła. Zaintrygowała mnie natomiast Twoja podstawa do dochodzenia roszczeń, z tytułu niezgodności towaru z testerem – chodzi o te nieszczęsne numery produkcji. Hmm, coś powątpiewam czy miłe panie konsultantki potraktowałby mnie poważnie, kiedy zacząłbym insynuować że moje zmysły zapachowe wyczuwają ponad wszelką wątpliwość różnicę w intensywności i projekcji – szczególnie po ok. 15 minutach od aplikacji. Może widziałyby raczej chęć znalezienia przeze mnie pretekstu żeby pieniążki wróciły do mojego portfela. Nie wspominając już o tym, że pudełeczko zostało bezpowrotnie otwarte a flakonik użyty… Muszę dyskretnie w najbliższym czasie zdobyć ten flakon i spisać numery seryjne. Przykra prawda jest taka, że dla urokliwych pań z perfumerii, zapach mojego flakonika byłby zapewne wynikiem mojego subiektywizmu zapachowego który iluzorycznie mnie zwiódł na irysowo kakaowe manowce… Dla mnie Pirathcie, to smutna, rozczarowująca i gorzka przygoda kontemplacji arcydzieła zapachowego… Mój Dior okazał się niespełnioną miłością… to takie romantyczne i dekadenckie – zakochałem się w zapachu którego nie zdążyłem pokochać… :(:(:(

    • hmmm dla mnie sytuacja jest jasna. Wprowadzono Cię w błąd prezentując zapach za pomocą testera, który nie odpowiada zawartością temu, co za jego pomocą sprzedają i masz pełne prawo dokonać zwrotu i odzyskać żywą gotówkę, a nie jakieś bony. Zasugerowanie im że zainteresujesz sprawą media, PIH i centralę w Niemczech oraz samego Diora, powinno obudzić w pani kierowniczce chęć załatwienia sprawy po Twojej myśli, bo ona dobrze wie że dali ciała i dlaczego. Z drugiej strony, skoro możesz bez konsekwencji oddać im krem który Cię uczula, to dlaczego nie miałyby przyjąć zwrotu na otwarty produkt, skoro tylko w ten sposób mogłeś się przekonać, że sprzedano Ci coś innego niż tester. Zrób w perfumerii ostentacyjnie zdjęcia numerów testera i swojego flakonika, a zobaczysz jak zaczną się pocić 🙂 Na Twoim miejscu bym nie odpuszczał, zwłaszcza że prawo jest w tym przypadku po Twojej stronie. Wersji vintage możesz szukać na aukcjach, ale uprzedzam, że kosztują fortunę, pozdrawiam 🙂

  44. Ostatnio kupiłem przed reformulacyjnego Diora Homme (pierwsza partia) i różnica jest ogromna… Zauważyłem, że na chwilę koło 2013/14 Dior powrócił do starej (lub bardzo do niej podobnej) formuły, lecz osłabionej w znacznym stopniu, a wersja z 2015 bardziej przypomina flankera Dior Homme Intense, może powinni zmienić nazwę na Dior Homme Intense Cologne?

    Według mnie pierwsza formulacja jest najbardziej kwiatowa ze wszystkich, ja osobiście pokochałem nutę „szminki”. 🙂
    W drugiej (2011-1 poł. 2013) zapach stracił swoją projekcję i zdecydowanie krócej jest wyczuwalny. Zdecydowanie mniej kwiatów i więcej kakao/wanilii.
    W trzeciej (2 poł. 2013-2014) zapach przypomina mi wersję Polge’a tylko trochę słabszą.
    W aktualnej, tej którą wąchałem ostatnio do głowy przychodziła mi tylko słabsza wersja Intense…

    Całe te dywagacje pisałem wąchając wersje z 2005, 2011 (poreformulacyjna) i 2013 jedynie ostatnie opisuję z pamięci.

    • coś mi się o uszy obiło, że ponoć wrócili do starej formuły, ale nie bardzo mam jak to zweryfikować. Wersja przedreformulacyjna miała flakon ze srebrną rurką, więc gołym okiem można było ją odróżnić od poreformulacyjnej, gdzie rurka jest już w kolorze czarnym. Tyle że Nowa wersja porerofmulacyjna i najnowsza wersja z rzekomo przywróconą formułą, obie mają czarną rurkę, więc nigdy się nie wie z jakim testerem ma się do czynienia, względem zawartości. Moim zdaniem najbardziej irysowo szminkowy był pierwoitny Dior Homme Intense, ale już go nie produkują, choć wersja poreformulacyjna Intense (ta pierwotna) dość mocno przypomina przedreformulacyjne Homme… wiem, masło maślane, ale wbrew pozorom jest w tym pewna logika 😀

      • Wrócili, i znów zmienili na słabszą – marketing 😉

        Piracie nie kupuj DH w SP. Wczoraj zaaplikowałem na nadgarstek i mdławy, przytłumiony aromat utrzymał się na nim przez 30 minut. Wkurzony wróciłem obejrzeć flakon i podróba jak nie wiem co ! Ruraka tak krzywa, że atomizer ledwo coś wypluwał.

        • po ostatniej wtopie z Davidoffem Zino, nie mam zamiaru, ale dzięki za ostrzeżenie 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: