Napisane przez: pirath | 24 czerwca 2011

Dolce&Gabbana – pour Homme


O mały włos nie kupiłbym D&G pour Homme  i tym samym pozbawiłbym się niemałej przyjemności obcowania z tym klasycznym, ultra męskim zapachem…
Wszystko zaczęło się jakieś 10 miesięcy temu, podczas cotygodniowej wizyty w zaprzyjaźnionym Douglasie… Mam to szczęście, że w tej zaprzyjaźnionej filii pracują miłośniczki i znawczynie tematu, z ogromnym doświadczeniem… jak przystało na profesjonalistki o wyrobionych gustach, potrafiły wyłowić ze swojej oferty prawdziwe perełki – zapachy naprawdę godne poznania i nabycia…  Nikt nigdy nie próbował mi wcisnąć żadnego babola i nawet gdy zapędziłem się w tzw. ślepą uliczkę, potrafiły delikatnie i subtelnie odwieść mnie od chybionego zakupu…

– A co sądzi Pani o tym nowym X?
– Ani mi się waż to kupić! Weź zapach Z…
– Ale mi się ten Z nie podoba…
– Bzdura, zacznie Ci się podobać, jak zaczniesz go używać…
– Ale mi on nie odpowiada…
– Jeszcze mi podziękujesz, nie marudź i bierz!
– Ale ja nie go chcę!
– Bez dyskusji bierz i koniec! zaufaj mi…

Nawet nie macie pojęcia jak jestem im wdzięczny za to fachowe doradztwo, w początkach mojej przygody z perfumami.. nikt mi nigdy nie chciał wcisnąć Paco Rabanne One Milion, skutecznie odwodzono mnie od nabycia Gucci by Gucci, Light Blue, Bossa Bottled, Lacosty oraz innych z pozoru przyjemnych zapachów, ale zbyt popularnych, lub o kiepskiej aranżacji i trwałości… Jest to dowód, że nawet w sieciówkach można trafić na kompetentne, życzliwe i ukierunkowane na potrzeby klienta (a nie plan sprzedaży) konsultantki… pozdrawiam Panie serdecznie 😉

Zaufałem jej z Dolce & Gabbana Pour Homme i był to strzał w dziesiątkę… Dziewczyny naprawdę podzielają moją fascynację światem zapachów i wykonują swą pracę z pasją i przyjemnością… doskonale wiedziały czego oczekuję (trwałość i moc), potrafiły zręcznie wyłuszczyć i podsunąć zapachy warte uwagi (odrzucając na wstępie niewypały) i znając moje gusta – prezentowały mi naprawdę hiciory, bez zbędnego pitu-pitu…
W zasadzie 100% prezentowanych zapachów trafiało do koszyczka i żadnego zakupu nie żałuję…. Oczywiście było to okupione, sporym haraczem na rzecz sklepu, którego ceny wprost zabijają, ale szczęśliwie teraz znam inne źródła, z których pozyskuję perfumy w nieco przyjemniejszej dla portfela cenie… Pękłem w chwili, gdy chciałem kupić setkę Encr Noire, na miejsce zakupionej wcześniej w Douglasie i kończącej się pięćdziesiątki – i zobaczyłem cenę 420 zł… sorry, ale pass….

Nieco ostrożnie, nabyłem 30-stkę pour Homme i zacząłem testować globalnie w domowym zaciszu i dopiero wtedy poddałem sie urokowi i magii D&G pour Homme
zapach jest fenomenalny… wytrawny, nieco ostry, suchy i ziołowy… do tego niezwykle ciepły, intensywny i bardzo męski… Jego klasyczne ujęcie trafi bez pudła w gusta panów lubujących się w klasycznych wodach kolońskich i kompozycjach z przed kilkunastu/kilkudziesięciu lat…. męskich, bezkompromisowych i z  jajami…

Jeśli lubicie zapachy pokroju Benne – Grey Flannel, Azzaro pour Homme, Cartier – Declaration, Hermes – Voyage i mój ulubiony Hermes – Eau de Gentiane Blanche – to będziecie wniebowzięci… klasycznie, dyskretnie, wytrawnie, szykownie i z ikrą… Jest to kompozycja ziołowa, wytrawna i sucha, choć nie pozbawiona ciepłych akcentów… od tego zapachu aż bije ciepło, którym śmiało i obficie emanuje wokół nosiciela… latem zapach działa orzeźwiająco, zimą zaś rozgrzewa… jest bardzo uniwersalny, ponadczasowy i nadaje się na każdą okazję… śmiało można używać go przez cały rok i całe życie, a i tak nie przestanie zadziwiać swą złożoną kompozycją, odkrywającą w każdej fazie jego trwania nowe nieznane wcześniej meandry…

Pour Homme potrafi zaskoczyć, to fakt… jest niezwykle wdzięczną kompozycją, bogatą w składniki i pomimo pozornie jednorodnej konstrukcji, pięknie ewoluuje w czasie na nosicielu… zaczynając od ostrych, podbitych wytrawną suchością akordów ziołowych, rozświetlonych cytrusami, przechodzi w nieco spokojniejsze serce, osnute na subtelnej lawendzie i ziołach – by zakończyć na słodkawych, drzewno – piżmowych akordach bazowych, nadającej mu wspaniałej głębi i ciepła… Właśnie nuta bazowa, pozbawiona już szorstkich akcentów ze środka zapachu, lecz wciąż ziołowa i dobrze wyczuwalna na nosicielu  – daje ten wspaniały, ciepły, otulający, przyjemny finisz…

Ten Dolce jest dalece inny od reszty kompozycji znanego duetu, które dane mi było poznać… przyznam wprost, że serii Anthology nigdy nie poznałem do końca, a prezentowane wybrane zapachy nie zrobiły kompletnie na mnie wrażenia…
Podobnie było z The One… dopiero jego najświeższa odsłona – The One Gentleman zrobiła na mnie jako takie wrażenie… W zestawieniu z resztą oferty domu mody D&Gpour Homme jest prawdziwym rodzynkiem… mocny, intensywny i zdecydowany.. wie gdzie podąża i czego chce… reszta oferty jest zaledwie cieniem tego zapachu i nie dorównuje mu klasą, mocą i bogactwem kompozycji… oczywiście biorę poprawkę, na zmieniającą się modę i ukierunkowanie na trendy, bo pour Homme to stara dobra szkoła z roku 1994, gdzie nie proponowano panom: noszenia stringów, depilacji pleców i kremów do twarzy z pillingiem 8) takich zapachów już niestety się nie robi i to widać jak na dłoni obwąchując półki z nowościami…

Zapach jest tytanem trwałości i projekcji… wytrzymuje z łatwością kilkanaście godzin i nie trzeba się w nim kąpać by osiągnąć ten efekt… projekcja nawet w akordzie bazowym jest bez zastrzeżeń i każdy bez problemu będzie wiedział, że czymś ładnie i intrygująco pachniemy…
Posiadam flakon z nadrukowanym napisem wprost na buteleczce, czyli nowszą wersję, pozbawioną już naklejki… flakonik dość klasyczny, oparty na eliptycznej podstawie i zaokrąglony z wierzchu… zwieńcza go granatowa plastikowa zatyczka, chromowana u podstawy… prosto, klasycznie i bez udziwnień… zastrzeżenia miałbym jedynie do jakości użytego atomizera, bo zamiast rozpylać chmurki, strzela ślepakami, albo tryska jak ze strzykawki w różnych kierunkach… w perfumach tej marki to IMO niedopuszczalna oszczędność i niedbalstwo… Słomkowo złocisty kolor cieczy doskonale oddaje ciepły, słoneczny klimat zapachu…

Głowa: bergamot, mandarynka, pomarańcz, neroli, cytryna

Serce: lawenda, szałwia, estragon, kolendra, pieprz

Baza: drzewo sandałowe i cedrowe, tytoń, irys, bób tonka, piżmo

Advertisements

Responses

  1. Tekst świetny.
    Zapach – IMHO – ordynarny, fatalnie skonstruowany, kiczowaty jak odzież tej marki.
    Pzdr.

  2. ps W nutach głowy powinno być: ‚pomarańcza’. 😉

  3. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! 🙂
    Mam próbkę, testowałem również w perfumerii i jakoś mnie nie zachwyca. Może to dlatego, że mam inne wyobrażenie nt. ziołowego zapachu? Niby tam je czuję, ale za bardzo wszystko jest mydlane. A szukam czegoś, co trafi w moją ziołową koncepcję (coś jak Amol, Beherovka lub inne tego typu nalewki z odrzuceniem alkoholowego akcentu).

  4. obawiam się, że już trafiłeś na poreformulacyjną wersję PH… uwierz mi PH jakie znam i posiadam to niesamowicie ziołowa i wytrawna kompozycja… bardziej wytrawny jest tylko Hermes – Eau de Gentiane Blanche, ale to już pogranicze ziołowego suchego hardcoru Elleny 🙂

  5. Hm, to co na półkach można spotkać, jest już wersją zmienioną?
    Zależy mi właśnie na suchej, mocno ziołowej mieszance. Bo ten D&G to nie to.

  6. hmmm nowe PH choć go nie wąchałem raczej nie zebrało przychylnych opinii… musiał byś powąchać wersję z przed około 2 lat…

  7. Cześć,

    jaki kraj produkcji jest na Twoim D&G PH?

    Ja też posiadam wersję z nadrukiem, jest rozlewana przez Proceter & Gamble w Niemczech.

  8. Cześć
    mój Dolce też jest z Niemiec. numer partii 823501

  9. Moja partia to 81105621, więc z tego samego roku. Zapach utrzymuje się 6-7h wiec bez rewelacji. „Ogon” tez niezbyt imponujacy. Zastanawiam się, czy to nie jest wersja po reformulacji.

  10. moja wersja jest na pewno wersja z przed reformulacji… widzisz każdy człowiek ma inną wrażliwość i percepcję zapachową i na każdym z nas zapach zachowuje się inaczej, również pod względem żywotności na skórze (jej specyficzne warunki)
    ja zaliczam osobiście ten zapach do grupy tytanów trwałości… minimum 12 godzin w przypadku Dolce PH, to u mnie standard… 😉

  11. Posiadam ten zapach od 2 lat i potwierdzam to co pisze Pirath. Bardzo dobry i bardzo trwały.

  12. to trochę się zdziwisz jak obecna flaszka się skończy i pobiegniesz powąchać obecną odsłonę 🙂

  13. Hmm, zachęcasz mnie do oszczędzania tego zapachu 🙂

  14. zdecydowanie tak 🙂

  15. Bożyszcze mego węchu!!!!

  16. fakt, piękny jest – choć szkoda, że go wykastrowali po raz kolejny i pewnie nie po raz ostatni (bo nie pasuje do obcisłych rurek i grzywki z imponującym falochronem)… 😉

  17. Używałem tego zapachu przez długi okres czasu, potem odstawiłem na rzecz innych (zauroczył mnie Dior Homme) i jakieś dwa lata temu naszło mnie żeby powrócić na „stare śmiecie”…Zamówiłem, psiknąłem i….to co się stało z tym zapachem to jakaś kpina…z tym że, wówczas nie znałem jeszcze słowa reformulacja i nie wiedziałem jakie to może nieść za sobą konsekwencję…szkoda mi starego poczciwego PH, zapach miał jaja, a teraz pachnie zwykłymi mydlinami w mojej opinii…:) choć coś pozostało….ale to już na pewno nie to :]

    • he he, pewnie trafiłeś na wersję poreformulacyjną, a konkretnie po którejś z kolei reformulacji, a doszły mnie słuchy o co najmniej dwóch w przedziale kilku ostatnich lat… ja mam jeszcze flaszkę z 2009 roku, pachnącą jak trzeba i niemiłosiernie długo… szczerze powiedziawszy nie bardzo mi się chce sprawdzać jak pachnie obecna, zwłaszcza że ponoć jest ledwie cieniem swego zacnego pierwowzoru…

  18. Ciekawe porównanie 3 wersji…

    Made in Italy (Vintage) – wspaniała
    Made in Germany – dobra/bardzo dobra
    Made in UK – nie warta pieniędzy, linearna

    • mam podobne odczucia, że starsze wersje (takową posiadam) pachniały dużo lepiej, trwalej i konkretniej niż wersja bieżąca, którą sprawdzałem dość pobieżnie około roku temu…

  19. Jako, że jestem wielkim fanem D&G PH to wprost nie mogę się doczekać premiery D&G PH Intenso. Mam nadzieję, że przed końcem roku znajdzie się na półkach, żeby można go było niuchnąć a potem może nawet i kupić 🙂

    • mam tylko nadzieję, że tym razem przyłożą się do strony technicznej… 😉 bo jak dotąd wydawali około 30 milionów euro na reklamę, a na stworzenie kompozycji zapachowe 5 centów… 🙂

  20. Męsko. Tak powinien pachnieć facet. Zapach bardzo uniwersalny.
    Często czułem ten zapach wśród Niemców i Anglików podczas wakacji wieczorami.

    • bo to bardzo męskie i szykowne perfumy, zatem ich popularność wśród mężczyzn, zwłaszcza tych ceniących klasyczne brzmienia wcale mnie nie dziwi… szkoda że tak strasznie je zepsuli, bo to był flagowy zapach D&G…

      • a moim zdaniem GNIOT.
        spróbujcie dostać S.Dali pour homme to są perfumy wszechczasów.

        • kwestia gustu, a pomijając ją, to jedne z lepszych męskich perfum mainstreamowych, a przynajmniej wersja przedreformulacyjna


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: