Napisane przez: pirath | 24 czerwca 2011

Kenzo – Boisee pour Homme


Wchodzę sobie pewnego dnia do Marionnaud i widzę nowe Kenzo… stoi sobie skromnie, ubrane we flagową butelczynę koloru brązowego i zachęca skromną karteczką – Nowość… psikam na bloter, czekam chwilę i wącham… nawet interesujące! słodkawy, nieco cięższy, aromatyczny, drzewny zapach i do tego intrygujący… aż dziwne, że nie poprzedzała go krzykliwa kampania… pojawił się cichaczem na drogeryjnych półkach, bez szumu, hałasu medialnego, niemal niezauważony… a to jedna z najciekawszych IMO nowości 2010 roku…

Wówczas z każdego plakatu, bilbordu, każdej reklamy w czasopiśmie straszył swą „EMO” grzywką, cierpiący na chroniczne zatwardzenie i szczękościsk model z reklamy One Million… kampania Paco Rabanne była tak nachalna i kiczowata, że automatycznie, abstrahując od samego zapachu włączył mi się agresor + ignorant i byłem ostro na NIE – nim zapach poznałem… poznanie go utwierdziło mnie jedynie w założeniach, że to kicz i bezguście sklecone pod maksymalnie skoncentrowaną grupę docelową….
chwilami bałem się otworzyć lodówkę, czy nie spotkam tam owego modela od Rabanne w opakowaniu wędzonki Krotoszyńskiej
plakaty reklamujące Boisee są z kolei bezpłciowe… facet gapiący się wśród drzew na niebo…. nie dało się wymyślić czegoś bardziej oryginalnego? owszem zapach jest prosty i wyciszony, ale kampania po prostu wieje nudą i jest kompletnie nieprzekonywująca…

Boisee nie dawał mi spokoju od pierwszego niucha… intrygowała mnie jego prosta, zwarta, nieco syntetyczna kompozycja… ale jakże przyjemna i nowatorska dla mojego nosa…
lubię mocne akordy drzewne, a kompozycja Boisee była czymś nowym na tym słabo zaludnionym w mainstreamie poletku… po niecałych dwóch tygodniach nabyłem w zaprzyjaźnionej perfumerii skromną 30-tkę nowego Kenzo… wróciłem do domu i postanowiłem przetestować globalnie….

Zapach sklecono z zaledwie kilku składników, ale ich lista kompletnie do mnie nie przemawia… czuję coś zgoła innego, niż deklaruje producent… jest owszem drzewnie, słodko i nieco ziołowo i zarazem korzennie… nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zapach stuningowano jakimiś aldehydami, które miały wyśrubować sztucznie jego drzewny aromat na same wyżyny percepcji… nie mogę się uwolnić od tego wrażenia syntetyczności, która podbija moc tego zapachu…. Jest przyjemnie i wyraziście, ale nieco nienaturalnie…
Choć nie zmienia to faktu, że zapach jest IMO bardzo przyjemny, ciepły i przytulny…

Drewno w Boisee jest zalane słodyczą… ciekawe skąd się ona bierze, bo skład temu ewidentnie zaprzecza… czuć tu owszem domieszkę ziół – bazylia, rozmaryn, mięta plus szczypta lekko zwietrzałego pieprzu, ale skąd ta słodkość? skład raczej sugeruje wytrawną, suchą ziołową kompozycję pokroju Dolce & Gabbana pour Homme – więc skąd się bierze ta upojna słodycz towarzysząca nam od początku, do samego końca zapachu? sekretny składnik? chemia?

Dobra nie czepiam się, bo wyciąg z nut od dawien dawna, nie jest dla mnie miarodajną wyrocznią, a raczej lakonicznym bełkotem wróżki – przepowiadająca przyszłość z fusów na dnie filiżanki po kawie rozpuszczalnej 😉 Ale nie daje mi ta słodycz spokoju…. co to jest? Zapach nie jest zbyt ambitny i nie wspina się na wyżyny sztuki perfumeryjnej – to pewne jak fakt, że nie będziemy mieli gotowych autostrad na Euro 2012 😉
Kenzo – Boisee
jest zapachem prostym, dość liniowym i niestety przewidywalnym do bólu…

Od aplikacji upstrzonej na starcie kilkoma kroplami cytrusów – przechodzi do swojej właściwej formy, w której trwa na skórze do samego końca, wytracając jedynie z czasem swą dość sporą moc i projekcję… Jest przyjemnie, prosto i przejrzyście… żadnych sensacji, ukrytego drugiego dna i fajerwerków… pachnie sobie spokojnie jak mu kazali, powodując dość szybkie przyzwyczajenie się do jego obecności na skórze… wraca co rusz monotematycznymi, przyjemnymi falami do nosa odbiorcy, jednak nie zaskakuje absolutnie niczym…

Tym co go ratuje, to IMO bardzo przyjemna barwa, którą przybiera na skórze… otulająca, ciepła i uspokajająca… sączy się niespiesznie i karmi zmysły swym drzewno upajającym aromatem… Jest ledwie poprawny, minimalistyczny i monotematyczny – ale na tyle oryginalny, że potrafi się obronić… Nie spodziewajcie się szału… to skromny zapach, ale na swój sposób bardzo urokliwy…
Oczywiście jeśli lubicie słodkawe klimaty drzewno ziołowe…. na sensacyjną wetiwerę też bym nie liczył w bazie – bo co prawda jest wyczuwalna, ale w bardzo ograniczonym, skromnym obszarze… ot gdzieś pałęta się w tle zapachu, absolutnie się nie narzucając….

Trwałość i projekcja są na dość średnim poziomie, choć ciężko to zweryfikować, bo z racji sporej liniowości zapachu i oszczędnej ewolucji, dość szybko nosiciel się do niego przyzwyczaja… ale przez 5-7 godzin spokojnie da się go wyczuć… potem robi się nazbyt blisko skórny i w milczeniu dogorywa na skórze… Opakowanie zewnętrzne jest IMO dużo ciekawsze niż sama butelka… skromna, szklana butelczyna w jednolitej tonacji brązu… jest taka jak i sam zapach… skromna i minimalistyczna…
Ogólnie podoba mi się ta kompozycja… pomimo wielu uchybień, syntetycznemu podtekstowi i niezbyt wyrafinowanej formie… nadrabia całokształtem i oryginalnym ujęciem nut aromatyczno – drzewnych przybranych subtelną słodyczą…

Głowa: bazylia, mięta
Serce: rozmaryn, pieprz
Baza: drewno cedrowe, wetiwer

Reklamy

Responses

  1. mnie się on spodobał, idealnie nadaje się dla takiego człowieka jak ja do pracy, na wyjście z kolegami do pub’u itp. na mnie się trzyma dosyć długo, o ile pamiętam to ok 8h i przy dogodnej okazji postaram się nabyć butle.

  2. też nie narzekam na trwałość i pozostałe parametry robocze… i nie przeszkadza mi ta lekka syntetyczność w drzewnym sercu… IMO pozytywnie to zadziałało na projekcję i jestem w stanie pójść na ten kompromis, by móc pławić się w nutach drzewnych, których zawsze mam niedosyt, a zwyczajowo występują raczej jako dyskretny wypełniacz w tle… a tu proszę… drewno gra niemal pierwsze skrzypce…

  3. zapachu Kenzo Boisee nie czułem już długo. swego czasu -jakies 4 lata temu nabyłem bo na lotniskowym duty free była jego promocja i cena była korzystna.
    mi sie podobał, bo lubie konkretne pieprzno przyprawowe klimaty. troche pachniał mi jak dobrze pamiętam geranium które babcia na oknie trzymała.
    Ostatnio nie widze go jednak w perfumeriach.
    czyżby przestali produkować? wie ktoś?
    jak to wogóle sprawdzić, czy jakis zapach dalej produkują a nie sprzedają resztki magazynowych zapasów i za chwile bedzie ZONK?
    po prostu nie chciałbym sie podjarać jak kiedyś Gucci Rushem i zanim sie obejrzałem juz był koniec. i w proteście nawet juz nie prubuje żadnych zapachów Gucciego bo tym ciosem w moje doznania z Rushem mnie wkurzyli ( najlepszy zapach jak dla mnie Gucciego, i chyba jeden z lepszych wogóle choć juz tylko sobie przypominam w głowie jak pachniał).
    A teraz to juz w wiekszosci masowe jaranie sie takimi Milionami i nijakimi, ewentualnie bezjajecznymi nutkami dla każdego i na każdą okazje .

    • nie jestem pewien, ale chyba został wycofany z oferty bo był zbyt dziwny jak na target Kenzo i się nie sprzedawał… ale pewności nie mam i nie chcę siać paniki, ale tak sam słyszałem. Co do Gucci, to też położyłem na marce kreskę, ale jeśli lubiłeś Rush, to polecam przyjrzeć się bliżej trojaczkom od Rouge Bunny Rouge, jeden z nich mocno przypomina Rush i no i klasyczna męska Bottega Veneta, pozdrawiam

  4. Dzieki pirath . Bottege juz wyprobowalem.faktycznie jest ciekawa. Ma to cos w sobie. niebawem ja kupię, tylko żeby żona nie gadala zbyt dużo to szybko muszę jakiś perfum z mojej skromnej kolekcji wypsikac. Jesli zas chodzi o Bunny Rouge to niestety nie moge nigdzie znalezc, w seforze nie maja w daglasie tez na dolce szukalem i nie znalazlem,ale bede jeszcze węszył. A to przy okazji spytam o Issey le bleu (chyba tak sie pisze . W niebieskiej flaszce) zapach dla mnie jest niesamowity.ale tez gdzies slyszalem ze to co w perfumeriach to resztka z magazynow i juz nie produkuja. Wiesz moze cos na ten temat.? Kurde mi sie zawsze podobaja takie zapachy ktore sie nie sprzedaja. Dobrze chociaz ze Drakkar Noir powrocil bo tez lubie.Pozdrawiam cieplo i Zycze Wesołych Swiat.

    • Drobiazg co do Isseya to niestety nie wiem, podobnie ma się sprawa z innymi ponoć nieprodukowanymi perfumami. Często konsultantki same sieją ferment i mówią że wycofane, a guzik prawda, bo zwykle chodzi o to że się ich sieć lub dystrybutor z danego zapachu wycofał, a sam zapach ma się dobrze tyle, że oficjalnie marka nie ma w Polsce dystrybucji. Zawsze możesz żonie powiedzieć że zapach zaczął Cię uczulać i dlatego kupiłeś nowy/inny flakon, albo powiedz że była promocja i dużo zaoszczędziłeś 🙂 wiem że niewiele w tym logiki, ale ponoć ten ostatni manewr naprawdę działa, pozdrawiam 🙂

  5. Bottege mam juz. leży spokojnie w zacienionej szafeczce i pieknie prezentuje klatę. Zapach super.dałbym sto na sto. ale daje 80….trwałość niestety pozostawia wiele do życzenia. a szkoda bo rozwija sie niebanalnie. ma głebie.nie umie jej oddać jak Ty Pirath ale naprawde super mega cudo. ale trwałość mogłaby być lepsza… ale kastracja jest juz powszechna wiec co począć.
    dzieki za dobry trop.mam nadzieje że twórcy zapachu coś dosypią aby było trwalsze bo zapach ciekawy.
    idę poniuchać jeszce korek i do wyrka.
    P.S. żonajeszcze nie wdziała,jakzobaczy to udam głupa i powiemże nie wiem skąd to się wzięło 😉

    • No Bottega nie należy do szczególnie trwałych i wylewnych zapachów, ale i nie wszystko powinno tak pachnieć, choć czasem bardzo by się chciało. obawiam się że większość wyrafinowanych, wykwintnych i finezyjnych kompozycji cechuje właśnie dość oszczędna artykulacja i poniekąd właśnie dlatego tak je odbieramy 😉 p.s. powodzenia z małżonka, ale wiedz że jak wpadniesz, że wydajesz na siebie swoje własne pieniądze to będzie Cię to drogo kosztowało… co najmniej kilka par butów i ze dwie torebki 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: