Napisane przez: pirath | 25 czerwca 2011

Chanel – Allure Homme


Chanel ma w swoim dorobku nie jeden wielki zapach… zaczynając od kultowego damskiego No 5 i No 19, również na męskim poletku odniosło kilka sukcesów… Antaeus, Monsieur, Egoiste i no właśnie… zastanawiam się, czy wypada zaliczyć do tej grupy również Allure Homme… mam mieszane uczucia… zapach niby mi się podoba, kupiłem go dość spontanicznie, bo na bloterku wydawał się milusi, grzeczny i taki niezobowiązujący… poprawny i sympatyczny jak Boss (No6) Bottled
taki zapach też trzeba posiadać… choćby po to, by umieć docenić bardziej złożone i wymagające kompozycje…

To chyba uśpiło moją czujność.. o ile Bossowi Bottled ciężko coś zarzucić, bo to bardzo udana i wdzięczna kompozycja, (przecież to Boss… dobrze, że trafiają jeszcze do muszli gdy sikają, bo ostatnio swoją klientelę olewają z góry na dół) 8)
Jednak w przypadku Chanel popełnienie grzecznego klona pokroju Boss – Bottled – po prostu nie przystoi… dom mody takiego kalibru, nie powinien wypuszczać zapachu ledwie poprawnego i to w 1999 roku!
Owszem obecnie realia się zmieniają, rynek perfum musi się dostosować do coraz mocniej wykastrowanego z indywidualizmu, gustu i klasy klienta masowego, dlatego jestem w stanie zrozumieć (choć nie zaakceptować) pomiot w stylu Chanel – Bleu bo to już rok 2010….
ale skąd pomysł na taki zapach w 1999 roku? u Chanel? naprawdę?

Owszem słabsze zapachy mogą zdarzyć się każdemu, ale pewien niesmak i niedosyt po czymś takim pozostaje na długo… szczególnie, że 12 lat temu rynek nie był tak zepsuty jak teraz i można było z powodzeniem powalczyć o wylansowanie zapachu mającego własny charakter, niepowtarzalną kompozycję i będącym czymś odważnym… Niestety nie wyszło i otrzymaliśmy od Chanel (co za hańba) ledwie poprawne Allure – czerpiące garściami inspirację od grzecznego Bottled… słowem zalatuje nudą…
Na pozostałe kompozycje z serii Allure (za wyjątkiem Edition Blanche, którego nie dane mi było jeszcze poznać) lepiej spuścić kotarę milczenia… stosowna, bardzo złośliwa recenzja niebawem 😈

Skład wygląda iście imponująco… jest bogato, a Chanel zwykło jak dotąd stawiać na wysoką jakość swoich perfum… wąchamy i co?
Otwarcie jest bardzo ciekawe, lekkie, klasyczne i cytrusowe… od samego początku wzbogacone o nieco odważniejszą nutę imbiru i osładzającą całość lawendę… och jak milusio i poprawnie politycznie… żadnego przekleństwa, bąka ani beknięcia… słowem kółko różańcowe na niedzielnej herbatce ziołowej u proboszcza

Niestety już po kilku minutach, ten domek z kart zaczyna się sypać… zaczyna się z zapachem dziać coś dziwnego… robi się szorstko i nazbyt musująco… słyszę narastający hałas i kakofonię… to poszczególne nuty nakładają się na siebie w bardzo nierówny sposób i zaburzają konstrukcję zapachu… robi się dość nieprzyjemnie… za bardzo napaćkano w akordzie serca składników wysoce aromatycznych, a te ścierając się ze sobą chaotycznie – robią więcej szkody niż pożytku….
nuty z otwarcia nie zdążyły jeszcze wybrzmieć do końca, gdy kompozycja dokłada kolejne… jest tego za dużo… robi się nieznośnie ciężko i nieczytelnie…

Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca… a już na pewno nie w zapachu wychodzącym z pod nosa Jacques Polge’a… raczej wątpię by trafił mi się trefny egzemplarz…
zostawiam sobie jeszcze furtkę, że to wina mojej skóry, która wyczynia z tym zapachem takie cuda… ogólnie jestem zniesmaczony…. na mojej skórze aż się kotłuje od wzajemnie walczących o moją atencję składników… wychodzi z tego coś przekombinowanego i niejadalnego… wrócę do wąchania za moment…. niech ten ukrop nieco przestygnie….

drzemkaRedTube…. próba zabawy z kotem (fail)…. i 4 papierosy później… 8)

Z perfumami jest jak z recepturami potraw… nie należy przesadzać z ilością składników i przypraw, bo efekt będzie opłakany… przekaz zrobi się nieczytelny, a efekt jest odwrotny do zamierzonego… nieumiejętnie użyte przyprawy zabijają smak potrawy, a zbyt duża ilość składników zaburza percepcję i w rezultacie nie wiemy co jemy… wszystko się zlewa… to zjawisko ma miejsce w Chanel Allure
Polge – jeśli rzeczywiście stoi za tym zapachem przekombinował i zmajstrował sobie postrzał w stopę… przy jego warsztacie i renomie zleceniodawcy, takie wpadki nie powinny mieć miejsca… sama kompozycja będąc ledwie poprawną – jeśli mam być szczery – nie porywa… spodziewałem się lepszego wykorzystania, dla tak imponującego zestawu nut…
a najgorsze jest to, że niewiele z tego wykazu składników rzeczywiście można odnaleźć w kompozycji… winę za to zapewne ponosi zlewanie się nut w jedną całość…

Szkoda, że z tego przepastnego wykazu nut tak niewiele wynika… spodziewałem się czegoś ciekawszego, dlatego jestem trochę zawiedziony… ogólnie zapach jest dość przyjemny i może się podobać… przypadnie do gustu miłośnikom niezbyt wyśrubowanych, klasycznych męskich zapachów… lekkich, niezobowiązujących i dyskretnych… takich do psikania się na co dzień… bez specjalnych okazji… Szczęśliwie baza przynosi ulgę i spokój, łagodnie zmierzając ku finiszowi… tyle, że naprawdę niewiele się tu dzieje… tak jakby cały impet tej kompozycji wypalił się w jej sercu…

Gdybym miał postawić Allure ocenę w skali od 1 do 6 otrzymałby słabą trójkę
pierwszy punkt odjąłem za dość banalną i niespecjalnie ciekawą kompozycję…
drugi punkt poleciał za tę kakofonię w sercu zapachu, co przy tym nazwisku projektanta jest skandaliczne…
trzeci punkt zabrałbym za to, że Chanel się pod tym podpisało i to 12 lat temu, kiedy to pójście na taką łatwiznę traktuję jako chałturzenie…

trwałość jest bardzo przeciętna 6-7 godzin, nieco lepiej jest z projekcją… Flakonik dość zgrabny i klasyczny, dobrze współgra ze stonowaną i nieszczególnie wymagającą zawartością… mogło wypaść lepiej….

Głowa: imbir, lawenda, mandarynka, brzoskwinia, bergamotka, cytryna
Serce: gardenia, paczula, frezja, jaśmin, wetiwer, cedr, anyż, pieprz, róża, drzewo różane
Baza: skóra, drzewo sandałowe, bób tonka, ambra, piżmo, kokos, benzoin, mech, wanilia

Reklamy

Responses

  1. Zdecydowanie ponosi Cię z tymi porównaniami!
    Chanella do Bossa?? Allure do Botlled? Nie żartuj sobie z klasyka. Nie zaprzeczę, że zapach nie powala na kolana, że kiepsko u niego z trwałością, ale żeby kompozycję Boss-a Stawiac wyzej? Dla mnie klasyczne Allure jest szkieletem dla późniejszych kompozycji-edycji tego zapachu, jak również czuję je przy Bleu, baaa czuje ja nawet przy wszystkich innych zapachach orientalnych typu Opium PH czy A*Men. To taka przypadłość zapachów orientalnych, że pachną bardzo podobnie a co za tym idzie mozna je porównywać do innych w swojej kategorii.

  2. Widzę to nieco inaczej i bynajmniej nie żartuję…

    Chanel wypuszczając Allure jako samodzielną, skończoną kompozycję – podpisało się pod tym w całej rozciągłości…i to zapewne zdając sobie sprawę z jego niedociągnięć i łudząco podobnej do Bossa Bottled kompozycji… Wybacz ale konotacji pomiędzy Allure i Allure Sport nie dostrzegam żadnych, więc zapewne użyto zupełnie innego szkieletu…
    Allure Sport zrypano jeszcze bardziej, ale to temat na odrębną recenzję… wybacz ale 300 zł za niedorobiony szkielet (Allure, Bleu) to nieco przesada,a jeśli mówimy to w kontekście Chanel – kompromitacja…

    Ty z kolei zapędzasz się zestawiając w jednym zdaniu Bleu, A*mena i Opium… który niby jest orientalny? Stawiam na Opium, ale reszta?
    Mimo wszystko A*men i Opium to inna liga, rodzina i półka niż gniotowate Bleu i porównywanie ich uważam za co najmniej nietaktowne…;)
    Porównuje się rzeczy ze swojej półki, a Allure i Bleu nie dorastają tamtym kompozycjom YSL i Muglera do pięt… i piszę to świadomie – pomimo wielkiej awersji do A*mena, którego nie znoszę…
    Uważasz ze tylko zapachy orientalne są do siebie podobne? buhahaha każda rodzina zapachowa ma to do siebie, że kompozycje do niej zaliczane mają bardzo wiele ze sobą wspólnego… to właśnie definiuje ich zaszeregowanie do konkretnej grupy zapachowej.. Ale zapewniam Cię, że Bleu, Allure, Opium i Amen to nie ten sam gatunek, a już na pewno nie ta sama liga 😉

    Allure jest gatunkowo i kompozycyjnie bardzo podobny do Bottled…
    Tak wiem że to Boss, ale ta akurat kompozycja udała im się wybitnie dobrze (jako jedyna) o czym przyświadcza niesłabnąca od lat popularność tego zapachu… Allure jest zapachem łudząco podobnym do poprawnego politycznie, grzecznego i niezobowiązującego Bottled i trudno z tym polemizować… Tyle, że Bottled jest więcej niż poprawną kompozycją, a Allure ledwie poprawną, nieco spapraną i nieudolną kopią Bossa…
    Podkreślę to jeszcze raz: Boss Bottled udał się twórcom znacznie lepiej niż wzorowany na nim Allure…

  3. Orientalne są włąsnie wymienione Opium A*Men i włąsnie Allure, Botlled jest w innej kategorii, choć tak jak napisałes łączyc je może wspólny skład czy też dominacja którejś z nut. Zachęcam do lektury http://www.fragrantica.com/groups/ 🙂

  4. cóż interesujące, a raczej szokujące…. to co piszą to jedno, a to co się czuje to inna sprawa… ciekawe co czyni z Allure domniemany „zapach orientalny”?
    deklarowany skład to jedno, a subiektywny odbiór całości to inna bajka…
    w tej kompozycji po prostu tego nie czuć… wieje tu słabizną, a nie orientem 😉

  5. zgadzam sie z Tobą co do odbioru zapachów, aczkolwiek ja w wymienionej przez siebei trójcy wyczuwam podobieństwo i dlatego dla mnei będą wrzucone do jednego wora. A propos Allure Sport-> kiedy pierwszy smród zabijajacej waniliowo-ogórkowej stechlizny opada rzeczywiscie można wyczuć pierworodka 😉 (Allure), wczuj się powinienes to wyczuć. Tzn ja to wyczuwam bo używałem swego czasu długo Allure i później testowałem Sport-a i poza smrodem stęchlizny(no tak powąznie mi się kojarzy) czułem klasyka.

  6. Witam. Powiem szczerze, że zgadzam się z Tobą absolutnie. Jeśli chodzi o sam zapach, to nie jest zły, jest całkiem przyjemny. Ale, to nie znaczy że można go stawiać na równi z Antaeus, Monsieur, Egoiste. Ponieważ te zapachy to inna bajka, mimo że ten sam producent. Tak a pro po , bardzo ciekawy i interesujący blog prowadzisz kolego, i muszę przyznać że będe często tu zaglądał, i poszerzał swoją wiedzę o perfumach , po przez twoje znakomite opisy. Pozdrawiam.

  7. dziękuję i zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami 😉
    i faktycznie Egoiste i Allure to dwa światy…

  8. Nie masz racji absolutnie . Chanel to szyk i elegancja. Trwałośc powyżej 12 godzin. Projekcja również rewelacja. Jak można porównywać wogóle te dwa zapachy ze sobą. Gratuluje wiedzy o perfumach. Pozdrawiam.

  9. he he, też chciałbym wierzyć, że Chanel to wciąż szyk i elegancja w najczystszej formie – ale niestety ich najnowsze kompozycje i ich jakość zdecydowanie temu przeczą… niestety w dzisiejszych czasach uznana marka nie ejst gwarancją czegokolwiek, o czym nie raz się już przekonałem…

    co zaś się tyczy trwałości, to jest to tak subiektywne zagadnienie, zależne od tak wielu czynników, że po prostu przestałem już bardzo dawno temu określać ten parametr w moich recenzjach i przestałem sugerować się opiniami innych osób, w kwestii trwałości opisywanych przez nie zapachów… czasem włos się na mnie jeżył – jak teraz na Tobie gdy czytam, że powiedzmy zapach X trzyma 2-3 godziny gdy na mnie „trzyma” spokojnie kilkanaście godzin… a wpis o Allure jest bardzo stary…

    w kwestii porównywania zapachów, (domyślam się że chodzi o Bottled i Allure) porównanie tych dwóch jest jak najbardziej na miejscu – zwłaszcza w kontekście podobieństwa reprezentowanej grupy zapachowej i ich przeznaczenia, do czego się bezpośrednio odwołuję…

    również pozdrawiam…

  10. Zupełnie się nie zgodzę..Jak można krawca Mundurów SS z Chanel? Moje doświadczenia z Allure jak i Allure Sport sa zupelnie inne i daleko odbiegaja od tego co Ty piszesz.. Na mnie zapach zmienia sie w regularnych odstępach głowa-30min-serce-1,20h-baza, Kazda z czesci pachnie zupełnie inaczej i raczej każda z nich jest lepsza od poprzedniej..Trwałość jak żadna inna 8-10h ,projekcja również dobra…Coś sie tak uwziął na Chanel?

  11. Pawle, takie Twoje prawo, ale pozwól że każdy z nas pozostanie przy swojej interpretacji tego zapachu… ja w gruncie rzeczy lubię Allure, choć z perspektywy czasu kupiłbym Edition Blanche (jest ciekawsze)… ponadto wcale się na Chanel nie uwziąłem (no może trochę – za chałturzenie, którego się ostatnio dopuścili w przypadku Bleu i Allure Sport), ale przyzwoitość i rzetelność nakazuje oceniać kompozycje zapachowe również w kontekście innych, wcześniejszych dokonań danej marki (i poziomu które wyznaczyły), więc na tle wcześniejszej, chlubnej konkurencji klasyczny Allure wypada niestety przeciętnie… ale też zgodnie z zamysłem autorów, prawdopodobnie taki Allure właśnie miał być…

  12. Dla mnie Allure Home to takze szyk i elegancja.
    Swiat to dawno temu docenil, wiec nie widze sensu „robic za lososia i plynac pod prad”, a tym bardziej porownywac to cudo do Bossa. Nie trzeba byc specem od perfum zeby dojsc do podobnego wniosku. Allure to po prostu klasa, a w zasadzie ekstraklasa meskich zapachow.
    Pozdrawiam 🙂

  13. tiaaaa taka sama ekstraklasa jak większość świażaków którymi się zachwycasz – jednak pozwolę sobie (absolutnie niezłośliwie) tego zachwytu nie podzielać… 🙂
    również pozdrawiam

  14. (…)jak większość świażaków którymi się zachwycasz(…)
    Widze, ze swieze zapachy sa do niczego, Najbardziej wartosciowe sa te mroczne, tajemnicze i dziwne. Idealne do wyjscia po pomidory do Lidla 🙂
    Otoz nie… Po prostu swieze zapachy przez swoja uniwersalnosc i nienachalnosc sa najczesciej uzywane przez przecietnego faceta. A ja nie chce „zapachowo” uchodzic za nieprzecietnego. Rownie dobrze moge paradowac po miescie z opona na glowie i udawac ze mam sombrero 🙂

  15. jeśli to sprawi Ci przyjemność, to nie krępuj się… a wracając do meritum… od jakiegoś czasu wmawiasz mi, że gardzę świeżakami, bo preferuję zapachy ciężki, dziwne i niszowe… nie prawda, zwłaszcza, że mylisz moje prywatne upodobania (a każdy ma prawo do swoich) z tym co jest dla mnie istotne przy ocenie globalnej danego zapachu, czyli oryginalność kompozycji i jej jakość… na tym blogu znajdziesz masę recenzji zapachów uchodzących za lekkie, niezobowiązujące świeżaki – a którymi się zachwyciłem… a wiesz dlaczego? bo są tego warte… nie widzę powodu dlaczego mam piać z zachwytu nad każdym lekkim, komercyjnym gniotem i każdym wysoko powtarzalnym świeżakiem – tylko dlatego, że są popularne i wszystkim się podobają i mam pisać pod publiczkę, by czasem kogoś nie urazić… sorry nie tędy droga, bo jeśli zapach nie broni się bukietem, nie wykazuje choćby minimalnej inwencji i w prostej linii wypada jak rasowe parcie na szkło (portfel nabywcy) to nie widzę powodów do gloryfikowania malizny, tandety, miałkości i powtarzalności utartych schematów jakie sobą reprezentuje, tylko dlatego, że ludziom się podoba… a jak prezentują się gusta masowe, chyba pisać nie muszę… to może obwołajmy daniem narodowym kebab, w końcu jest tani, jest wszędzie, świetnie się sprzedaje i wszystkim smakuje… a może ten kebab ludziom smakuje tylko dlatego, że nie mają czasu ani ochoty na ugotowanie sobie prawdziwego jedzenia, nie znają lub już nie pamiętają jego smaku?… 😉

  16. Walka z tym, co nazywasz malizną, miałkością i tandetą doprowadzi Cię do tego, że pewnego dnia zachwycisz się zapachem kleju do butów. Nie wszystko co wydaje się oryginalne musi zachwycać… 🙂
    A to, że KAŻDY producent zapachów, nieważne czy niszowych czy nie, choćby nie wiem jaką filozofię dokładał do swoich wyrobów, zawsze będzie miał parcie na portfel nabywcy. Bez tego musiałby utrzymywać się z zasiłków, albo dotacji państwowych… 🙂

  17. zachwycę się nawet zapachem paprykarza szczecińskiego, byleby pachniał swoiście, miał dobre parametry jakościowe i pachniał inaczej niż świeże alpejskie powietrze, którym nieprzerwanie raczą nas od lat co bardziej „innowacyjni” producenci perfum…

    tak sądzisz? to popatrz na Pradę, Lalique, Cartiera, Guerlain i Hermesa (podpowiem, że chodzi o mainstream) – robią zapachy inne niż wszyscy, sprzedające się i na waciki do pierwszego raczej im nie brakuje… ale najprościej jest pójść na łatwiznę (Boss, Gucci, YSL) i zrobić coś co nie wymaga myślenia przy tworzeniu, ani przy noszeniu… 🙂

    p.s. jeśli producent nie szanuje mnie i wciska mi kolejnego odgrzewanego kotleta, albo traktuje mnie jak bezmózgie Yeti, pragnąc tylko moich pieniędzy, to pokazuję mu środkowy palec i idę tam gdzie mnie szanują, oferując progress… ale ponieważ jednym z przymiotów człowieczeństwa i demokracji jest wolna wola – niech każdy z nas podąża ścieżką która najbardziej go rajcuje… ku chwale ojczyzny, ma się rozumieć… 🙂

  18. Przyznam szczerze, ze wbiłeś mi niemałego ćwieka tą recenzją. Chanel Allure kojarzył mi się z klasą, dystynkcją, idealnym zapachem pod krawat/okazje. Nie sądziłem, że i w tym produkcie dokona się zubożenie, bo już miałem zainwestować niemałe pieniądze… a teraz o jedną wątpliwość mniej.
    Po kolejnych Twoich recenzjach ogarnia mnie smutek, że teraz liczy się głównie marketing, jak chociażby reklama ze słynnym piratem z Karaibów 😉 Nota bene jeden z polityków powiedział, że niestety w tym kraju są ludzie, którym w środku lata powie się, że jest zimna, to wyjdą na ulice i jeszcze będą mówić, że zimno ^^ I niedawno się o tym przekonałem, gdy koleżanka zachwalała Invictus… eh (przypadkiem dostałem próbkę gratisową i większej sztuczności nie wąchałem). Czy w ogóle są jeszcze firmy na tym rynku, które nie kombinują tak z syntetykami i nie mają cen zbyt „niszowych” ? Czy to jednak nieodzowny element rozwoju cywilizacyjnego – unifikacja w większości dziedzin życia.

    • Ależ Allure to piękny, szykowny i wysmakowany zapach, tyle że wtórny, niewiele wnoszący i upierdliwie zachowawczy. Ale bierz też poprawkę ile ja tego wącham i że mam prawo być zmęczony tym krojem. Sam wyrób sobie opinię, kup próbkę, albo jedź powąchać do perfumerii stacjonarnej i sam wyrób sobie zdanie. Żadna recenzja, choćby euforyczna nie zwalnia od skonfrontowania jej z własną skórą i dla własnego dobra oraz swojego portfela – nigdy o tym nie zapominaj 🙂 I tak samo działa marketing i reklama, więc nie daj się zwieść, nie polegaj obligatoryjnie na czyimś zdaniu i wyrób sobie własne. Kto wie, może Allure (ale polecam wersję Blanche) okaże się Twoim strzałem w dziesiątkę? pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: