Napisane przez: pirath | 14 lipca 2011

Salvatore Ferragamo F by Ferragamo Free Time


Od jakiegoś czasu poluję na niebanalnego świeżaka na lato… odkryłem ostatnio, że niewiele mam zapachów skrojonych na tę konkretną porę roku i postanowiłem wyszperać dla siebie coś nowego… coś co zasili wątłe szeregi lekkich zapachów, których na mojej półeczce jak na lekarstwo… Znacie to uczucie? półeczka ugina się od flaszek, a ja nie mam czym się spryskać 8)
W tym celu odwiedziłem lokalną Sephorę… Miałem to szczęście, że akurat obsługiwała mnie kierowniczka tamtejszego przybytku, osoba nader kompetentna i z zacięciem empatycznym…

Nakreśliłem czego potrzebuję i otrzymałem kilka propozycji… W tym nowego Bossa Orange, ale pozwoliłem sobie go olać… Wybór zrobienia próbki, do późniejszej kontemplacji w domu – padł na Salvatore Ferragamo F by Ferragamo – Free Time (brzmi jak Don Alfonso Felipe Salamanka de la Torre, el Estaban, del Araruna)… na bloterze wydał mi się niezwykle ciekawy i postanowiłem poznać go lepiej w domowych pieleszach… pora więc na pierwsze wnioski….

Niestety kolejny raz potwierdza się teza, by nie kupować absolutnie niczego w oparciu o bloter, bez poprzedzenia zakupu gruntownym testem skórnym…
Zapach na bloterku wydawał się znacznie bardziej interesujący, niż po bliższym zaznajomieniu… Przede wszystkim na mojej skórze stał się znacznie bardziej ubogi i uproszczony… Co prawda skład nut nie powala swym rozpasaniem, ale mimo wszystko jestem nieco zawiedziony tym, co rozwinęło się na mojej skórze…

Ferragamo Free Time, to klasyczny niezobowiązujący świeżak, o składzie zbliżonym do cytrusowego płynu do mycia naczyń z Bezdomki i przebiegu równie skomplikowanym, jak linia po której wytyczono granice stanu Kolorado
Otwiera się niezwykle prostym i nudnym, mało przekonywującym wejściem cytryny, podobno skąpanej w imbirze… sorry, ale nie znalazłem tu imbiru… jeśli rzeczywiście tam istnieje, to jest niezwykle nieczytelny i ubogi…
(Imbirze z Ferragamo, jeśli to czytasz, proszę daj znak że żyjesz… mama się strasznie martwi, a pies już wyłysiał z tęsknoty 8) )
Wątpliwy imbir w połączeniu z kanciastą i mało sugestywną nutą cytryny daje oklepane, nieciekawe, zalatujące syntetykiem otwarcie…

Czy w tak mało skomplikowanym zapachu, naprawdę tak ciężko powalczyć o jego autentyczność? Na myśl przychodzi mi ujmująco sugestywne otwarcie z Bowling Green G. Beene… Tam cytrusy pachną tak przekonywająco, że dostaje się ślinotoku na samo ich wspomnienie… a Ferragamo kosztuje wielokrotnie więcej, więc choćby z racji ceny powinni zapach lepiej dopracować… Tym bardziej że wykaz nut jest bardzo skromny i nie bardzo jest czym niedociągnięcia tuszować…

Nieco później, gdy lipna cytryna schodzi na dalszy plan, robi się nieco bardziej ciekawie… do głosu dochodzi kardamon, pieprz i wetiver… co prawda nie jest to objawienie, ale zapach zyskał na głębi i wyrazistości… Poszczególne nuty połączono ze sobą bardzo zręcznie, tworząc zwartą i czytelną serco-bazę… Na tym etapie zapach pachnie naprawdę przyjemnie i esencjonalnie… Ale….
No właśnie zawsze musi być jakieś ale… Free Time jest zbyt prosty i mało przekonujący… rzekłbym banalny i podobny do dziesiątek mu podobnych kompozycji, osnutych na wyeksploatowanej do granic przyzwoitości nucie cytryny… w dodatku mało autentycznej…

Niestety to co oferuje mi u szczytu swej formy Free Time – zdecydowanie mnie nie zadowala… może się starzeję, albo mój gust się bardziej wyrobił, ale w podsumowaniu zapach zdobył za mało punktów, by załapać się na listę AMH… zatem poszukiwania nadal trwają…
Czemu Hermes D’Orange Verte i Ogródki mają tak słabą trwałość? Gdyby nie ten poważny dla mnie mankament, nawet bym się nie zastanawiał….
Ferragamo
Free Time to zdecydowanie nic szczególnego i absolutnie nie ta liga jak w/w kompozycje… Ponadto wyczuwam dyskretny przerost formy nad treścią i dysonans – pomiędzy niezwykle rozbudowana nazwą tego pachnidła, a jego niezbyt wyszukaną i zbyt uproszczoną kompozycją…

Głowa: imbir, cytryna
Serce: kardamon, różowy pieprz
Baza: wetiwer, piżmo, cedr

Advertisements

Responses

  1. Polecam tobie to : http://www.basenotes.net/ID26132152.html
    do dostania w Sephorze i w internecie-fajny zapach choć nie jest to typowy świeżak dla mnie na lato no.1-trwałość rewelacyjna

  2. ok, dzięki, sprawdzę jak tylko basenotes znów zacznie działać 😉

  3. Zdecydowanie polecam zapoznanie się z zapachem Ferragamo pour homme black. Majstersztyk

    • dziękuję za rekomendację, postaram się zapamiętać… 🙂

  4. Kwestia gustu, dla mnie cała marka Salvatore Ferragamo jest przereklamowana, przynajmniej jeżeli chodzi o ich męskie zapachy. Ani jeden nie wydał mi się ciekawy, wart nawet wzięcia odlewki z Sephory…

    • jak dotąd mam identyczną opinię o tej marce…

  5. I tak to właśnie jest z „recenzjami” wszelkich zapachów. Każda jest prawdziwa, a najlepiej sprawdzić na sobie, nie opierając się na opinii innych. I tak zapach na każdym leży inaczej, i ma inną trwałość…

    • dokładnie, ponieważ są gusta i guściki – też jestem zdania, że niezależnie od czyjejś opinii, warto przekonać się, dosłownie na własnej skórze.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: