Napisane przez: pirath | 15 lipca 2011

DKNY – Black Cashmere EdP


Dziś dzięki ogromnej uprzejmości Sabbath (nie wiem jak Ci się odwdzięczę), przyszło mi zmierzyć się z żywą legendą… zapachem porywającym, charyzmatycznym i oryginalnym, w równym stopniu jak jego niebanalne opakowanie…


Oto Black Cashmere – Donny Karan… perfumy z założenia damskie, a które z lubością używają mężczyźni… i absolutnie mnie to nie dziwi…
Co prawda spodziewałem się zapachu znacznie cięższego i donośniejszego – czegoś na wzór damskiej wersji Zirh Ikon’a (do którego Cashmere jest często porównywany), ale bynajmniej nie jestem zawiedziony…

Otwarcie to prawdziwa magia i feeria przyprawowego orientu…
orientu iście Hinduskiego, skąpanego w tysiącach smaków i zapachów, przemieszanych ze sobą w odurzającą mieszankę… Tak wyobrażam sobie zapach bazaru gdzieś w Kalkucie… jest gorąco i duszno… powietrze lepkie od wilgoci jest ciężkie i przesycone intensywną wonią przypraw, kwiatów i słodkich wonności…

Akord głowy przybiera niezwykle balsamiczną postać… czuć tu mieszankę najwyższej jakości przypraw, ziół i owoców skąpanych w słodkim sosie, dodającym głębi i niwelującym suchość i wytrawność ziół… zapach zdaje się być aksamitny w dotyku i absolutnie bezinwazyjny, pomimo swej złożoności i bogactwa zawartych nut…
Pomimo tej imponującej listy użytych aromatów, zapach jest bardzo czytelny i harmonijny – a jednocześnie uwodzicielsko tajemniczy….

Tu właśnie upatruję sekret popularności tego pachnidła… nie jest tu mrocznie i przytłaczająco jak w przypadku klasycznych kadzidlaków z Ikon’em na czele… zapachy osnute na nucie kadzidła mają tą manierę, że lubią kreować dystans – swoistą niewidzialną barierę pomiędzy noszącą je osobą, a jej otoczeniem…
Czasem ta bariera staje się chłodną, odpychającą ścianą, która tworzy niewidzialną granicę mówiącą – bliżej nie podchodź…
Black Cashmere nie jest jednak rasowym kadzidlakiem… owszem kadziło jest tu pięknie zaakcentowane, jednak zapach jest raczej orientalnym przyprawowcem

Black Cashmare nie tworzy dystansu… Owszem to złożony, wielowątkowy i posiadający niezwykłą głębię zapach – ale jednocześnie bardzo ciepły i przystępny… działa na zmysły jak intrygujące, zalotne zaproszenie… szepczące podejdź… nie wstydź się… ja nie gryzę…
Umiarkowana i wysmakowana tajemniczość Cashmere działa jak magnes… lep na muchy… światło do którego lgną nocne owady…
Black Cashmere
to wybitna kompozycja stworzona dla odważnych, pewnych siebie kobiet – doskonale wiedzących czego pragną i potrafiących bez trudu to zdobyć… Kaszmir to taka damska wersja czarnego Adidasa albo Fahrenheita… zapach dla kobiety z jajami 😉

Zapach został co prawda stworzony z myślą o kobietach, ale doskonale nadaje się również dla mężczyzn… Kaszmir jest fenomenalnym unisexem
Będzie pachniał wybornie na kobietach rozmiłowanych w cięższych akordach, a równocześnie będzie wspaniałym dodatkiem dla mężczyzny pragnącego zapachnieć wyszukanym orientem w bardzo przystępnym ujęciu…
Cashmere nie jest ani trochę przerysowany… ma ogromny potencjał, ale używa go równomiernie i z wdziękiem… Stopniowo odkrywa swoje tajemnice, opowiadając fascynującą historię, niczym Szeherezada w baśniach z 1001 nocy

Uwodzicielski charakter Kaszmirowej księżniczki umiejętnie odsłania złożoność i wielowymiarowość tego pachnidła… Soczysty, aromatyczny i przyprawowy początek stopniowo ustępuje, odsłaniając wybornie skrojoną bazę… Jest delikatniej, bardziej blisko skórnie, ale nadal pachnie wytwornie – niczym przytulny, ciepły, kaszmirowy sweter…
Powabna róża, lekkie zioła, subtelne kadzidło, pląsająca paczula i delikatnie pieszczące nos ambra z wanilią… Wyrafinowana mieszanka składników układa się na skórze tworząc zwiewną, intrygującą orientalną mgiełkę – niczym rzeczony kaszmirowy sweterek… pobudza zmysły i rozbudza fantazję…

Spodziewałem się nieco większej mocy i że zapach będzie trochę głośniejszy… Zapomniałem jednak, że docelowo zapach skomponowano dla kobiet, więc jego moc została dobrana pod damskie gusta… Kompozycja jest jednak na tyle zrównoważona i jej balans został tak dobrze wypośrodkowany, że brak stricte damskich i męskich ingrediencji, czyni z niej zapach idealny dla obu płci…
Żaden składnik ani faza zapachu nie przechyla go jednoznacznie w którąkolwiek ze stron… Za to należą się Donnie Karan dodatkowe brawa…

Tego idealnego wypośrodkowania zabrakło mi w fenomenalnej Aziyade Parfum d’Empire…. Black Cashmere z kolei mógłbym nosić bez najmniejszych ogródek…
W pachnidle tym znalazłem kilka akcentów, które przypomniały mi inne kompozycje… Znalazłem tu ślad Fumidusa ProFumum (otwarcie), cząstkę Serge Noir Lutensa (głęboka baza), Wazamby Parfum d’Empire i Ikona Zirh’a… Tak znakomity zapach jak Black Cashmere, musiał siłą rzeczy stać się inspiracją dla innych nosów…

Zapach bardzo mi się podoba, dlatego szczerze żałuję, że po pierwsze został wycofany, a po drugie nie jest bardziej intensywny i żywotny…
Na mojej skórze już po niecałych dwóch godzinach staje się zbyt blisko skórny…
a ja pragnę się w nim pławić, tak jak uwielbiam kąpiele w Zirh Ikon’ie… może to tylko figiel złośliwie płatany przez mój nos, ale łezka się w oku kręci na myśl, że ta przygoda właśnie dobiega końca…

Na specjalną atencję zasługuje wyszukane i niezwykle oryginalne opakowanie zapachu… Przypomina nieco czarnego koloru myszkę komputerową 😉
ok sorry za to porównanie…
Idealnie czarny, błyszczący, lekko wygięty – wypolerowany wodą na gładko ametystowy otoczak… Cóż za ujmująca prostota i wyrafinowanie formy… Opakowanie w 100% godne skrywanej we wnętrzu wysmakowanej zawartości… Obecnie perfumy są bardzo ciężko osiągalne i ich cena dochodzi do astronomicznych kwot… Absolutnie mnie to nie dziwi, zważywszy jak piękny i ujmujący to zapach…

Głowa: szafran, gałka muszkatołowa, goździki, masala, miód
Serce: biały pieprz, goździk, róża, ziele angielskie, żarnowiec miotlasty, drewno wenge
Baza: etiopskie kadzidło, labdanum, paczuli, wanilia, ambra

Reklamy

Responses

  1. Bardzo „bogato” odbierasz BC. Urzekło mnie porównanie do Opowieści 1001 nocy, ale sama bym na nie nie wpadła. Może dlatego, że moja skóra zamiast podbijać nuty przyprawowe, mocno łagodzi zapachy i na mnie BC (podobnie jak większość perfum) brzmi pluszowo, aksamitnie.
    Wąchałam BC na mężczyźnie i przyznaję, bardzo mi się podobał, choć tracił tę intymność, jaką ma na mnie. Zyskiwał za to kopa i to też jest fajne.
    Dziękuję za recenzję.
    Przy okazji na piszę, że BC własciwie nie został wycofany. Wycofany został flakon, zapach zaś przeniesiony do serii prywatnej, w skład której wchodzą klasyki Karan jak przywrócone po latach Fuel czy Chaos. Jest dostępny, między innymi, w Harrodsie, z którego my ściągamy flaszki. Ja osobiście powiedziałabym, że został także poddany drobnej reformulacji: bardziej mi w nowym BC wychodzi śliwka. Ale kompozycja wciąż warta jest uwagi. 🙂

  2. kurcze śliwka! masz rację, też ją czuję i musi tam być (dlatego napisałem o owocach)! początek Fumidusa to również wyciąg z brzozy osłodzony śliwką!
    He he szybka jesteś Sabb 🙂 naniosłem pewne poprawki stylistyczne do tekstu, a tu widzę Twój komentarz 😉 proponuję przeczytać ponownie, bo teraz tekst jest nieco gładszy 😉
    Skojarzenie z przyprawami i Indiami nasunęło mi się niemal naturalnie przez otwarcie zapachu… to prawdziwa kopalnia orientu…masala, wymieniona w składzie to Indyjska mieszanka przypraw aromatycznych do potraw… coś na wzór popularnego u nas Curry…
    Cashmere to nieprzebrane bogactwo nut przyprawowych, gdzie kadzidło jest jedynie jednym z wielu szlachetnych dodatków rozpalających tę kompozycję…
    U mnie niestety Kaszmirowa księżniczka nie pachnie tak intensywnie jak bym tego pragnął… a to o tyle dziwne, że męska skóra zazwyczaj wyostrza zapachy…
    U Ciebie z kolei jak piszesz zapach przybiera formę pluszu…, może właśnie o to chodziło Donnie Karan? w Końcu kaszmir to niezwykle przyjemna i delikatna tkanina… godna ujęcia jej w zapachu…
    cała przyjemność związana z wymodzeniem tej recenzji oczywiście po mojej stronie 😉

  3. Bo ja tu u Ciebie bywam systematycznie. Do siebie chyba tak często nie zaglądam. ;))) Trochę nadrabiam wstecz. I ogólnie z wielką przyjemnością Cię czytam.

    O co chodziło Donnie Karan… kto to wie. na mnie wszystkie zapachy miękną. Dlatego nosząc największe perfumeryjne dziwolągi, ekspansywne jak bomba wodorowa i tak zwykle spotykam się z opinią, że pachnę ciepło i kobieco. Często zastanawiam się, czy to projekcja osobowości (a nie jestem delikatną kobietką w różach, uwierz), czy chemia skóry. Czy jedno i drugie. 🙂
    Stąd moja teoria, że zapachowi płeć daje nosiciel, nie etykietka.
    Swoją drogą, mam kumpla, na którym Smok edt pachnie tak, że włoski na skórze dęba stają. I to bynajmniej nie ze zdziwienia, że damski zapach chłop nosi. 🙂

  4. niezwykle mnie to cieszy 😉 wkrótce dostaniesz swój własny kubek z imieniem i stałe miejsce parkingowe 🙂

    u mnie zauważyłem taką zależność, że im zapach bardziej lubię tym mniej intensywnie go czuję… i nie jest to kwestia nadużywania i przyzwyczajenia do zapachu, bo mówię o perfumach których używam naprawdę rzadko, by w jak najmniejszym stopniu się do nich przyzwyczaić…
    ostatnio wyczytałem na forum, że ponoć najsłabiej odczuwamy zapachy które są ponoć dla nas stworzone 😉
    to by tłumaczyło dlaczego Zirh Ikona używam ponad 20 chmurek, by go ledwie poczuć 8)

    a z kolei zapachy wodne i ozonowe na mojej skórze niemiłosiernie śmierdzą… zatem mam coś na zasadzie systemu szybkiego ostrzegania, że zapach zdecydowanie nie jest dla mnie…

    generalnie każdy zapach na innej osobie zagra trochę inaczej… testowałem kiedyś na znajomych czarnego turmalina i wychodziły dość osobliwe kompozycje na ich skórze 😉 więc Twoja teoria ma jak najbardziej uzasadnienie 😉

  5. A czy istnieją perfumy będące choć namiastką BC? Z niezrozumiałych względów Zirh Ikon na mojej skórze to totalny niewypał :-/

    • Donna Karan wznowiła produkcję BC, ale przesunęła go do czegoś w rodzaju edycji butikowo kolekcjonerskiej, więc nie jest dostępny w starym flakonie i regularnej sprzedaży, ale ponoć można go sprowadzić.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: