Napisane przez: pirath | 15 lipca 2011

Michał Szulc – SALE Perfume 01


Również dzięki uprzejmości zjawiskowej Sabbath, mogę podzielić się z Wami epokowym wydarzeniem na naszym podwórku zapachowym…
Oto pierwszy komercyjny, niszowiec na polskiej scenie:
Michał Szulc – SALE Perfume 01

Szulc jest niezwykle utalentowanym projektantem, którego minimalistyczne kolekcje zdobywają coraz szersze uznanie i pierwszym polskim projektantem, który wypuścił na rynek perfumy sygnowane swym nazwiskiem… ponieważ skład wygląda niezwykle obiecująco, natychmiast przejdźmy do rzeczy, czyli oceny SALE Perfume 01

No cóż otwarcie złożone z połączenia białego pieprzu i szafranu wyszło dość osobliwie…
To bardzo odważne połączenie, ale obawiam się, że zastosowane tu ujęcie nuty szafranu wypadło bardzo gorzko i w połączeniu z pieprzem – przypomina mi do złudzenia wnętrze gabinetu stomatologicznego, a konkretnie zapach wypełniacza do zębów nazywanego potocznie fleczerem…
przyznam, że to dość szokujące i ciężkostrawne otwarcie… ma facet jaja, by popełnić taką awangardę w swoim premierowym zapachu 8)

Szczęśliwie ta faza trwa raptem kilka minut i szybko znika ze skóry, robiąc miejsce dla dużo bardziej udanego serca… Tu robi się nieco bardziej przyprawowo i drzewnie za sprawą goździka unurzanego w miodzie, nut drzewnych i delikatnej wanilii… Serce jest zdecydowanie dużo bogatsze i przyjemniejsze od ascetycznego otwarcia…

Nieco masywniejsze przyprawowe serce, przybrane akcentami drzewnymi nadaje kompozycji szlachetnej, ujmującej głębi… Zapach nabiera w tym akordzie docelowego kształtu i harmonijnej postury…
SALE Perfume 01
– jest kompozycją o bardzo umiarkowanej mocy i projekcji… Zapach ten porównuje się i przedstawia jako „namaszczonego” następcę genialnego Black Cashmare – Donny Karan

Oszczędna moc i projekcja – to chyba jedyny kontekst, w którym porównanie SALE do Black Cashere jest trafne…
Jest między nimi subtelne podobieństwo (abstrahując od stosunkowo skromnej mocy obu pachnideł)… jednak obie kompozycje mają ze sobą zbyt mało wspólnego, by można było w pełni świadomie wskazać SALE, jako godnego następcę BC
Porównując obie kompozycje, to Cashmere jest tym bardziej bogatym, zawiesistym od skumulowanego weń orientu i mniej powściągliwym… oba są kompozycjami przyprawowymi, doprawionymi subtelnie słodyczą… SALE jest z kolei tym bardziej suchym…

Cashmere to niesamowite bogactwo nut i składników, które dosłownie aż kipi – gdy tym czasem SALE (który teoretycznie opowiada podobną historię osadzoną w podobnym klimacie) jest skrojony dość minimalistycznie (zgodnie jak sądzę z zacięciem i wizją projektanta)
SALE
jest  bardzo wstrzemięźliwy, by nie powiedzieć – nazbyt ascetyczny, oszczędny i surowy… Nuty środka wypadają dość skromnie w porównaniu z orientalną, soczystą i pełną duszą Black Cashmere

Perfume 01 Szulc’a – jest kompozycją bardzo poprawną, nie odmówię mu urody, jednak spodziewałem się, że będzie nieco odważniejszy i skłonny do żywszego akcentowania swojego bytu na skórze… nie przepadam za zapachami, które muszę śledzić nosem na skórze i co rusz nurkować nosem w nadgarstku, by upewnić się, że tam są…
Zapach jest na tyle ciekawy i ujmujący, że gdyby nie ta skromna projekcja z prawdziwą przyjemnością zaopatrzyłbym się we własną flaszeczkę, tym bardziej że zapach oferowany jest w naprawdę przystępnej cenie… a tak pozostaje mi poczekać ewentualnie na jakąś reformulację, która uczyni go nieco donośniejszym…

Również bardzo przyjemny jest finisz zapachu… akordy drzewne, paczula, ambra i wanilia, połączone w bardzo subtelną, delikatną całość… Na tym etapie zapach jest równie spokojny i cichy jak w początkowych akordach…
To naprawdę ciekawa propozycja, posiadająca głębię i swój własny niepowtarzalny charakter, jednak zapach IMO powinien zyskać większą donośność, która pozwoli mu szerzej się wyeksponować…
Choć może i oto Michałowi Szulcowi chodziło? Minimalistyczny zapach o minimalistycznej projekcji, który ma delikatnie uświetnić jego minimalistyczne kreacje?

Słowo na niedzielę:
SALE
jest naprawdę udaną kompozycją… autor może być naprawdę dumny ze swojego debiutu i z całego serca życzę mu wielu kolejnych udanych zapachów 😉

Głowa: biały pieprz, szafran.
Serce: czerwona róża Marechai, goździk, miód.
Baza: ambra, wanilia, korzeń masala, paczula, drewno wenge, olejek labdanum.

Advertisements

Responses

  1. Przeczytałam. A teraz przeczytaj moją i zobaczysz, co myślę. 😀
    Tyle, że na mnie Black Cashmere jest jednak dużo, duuużo intensywniejsze.

    W kwestii pierwszego zdania – pisałam już, że jesteś zjawiskowo szarmancki? 🙂

  2. o tam 😉 zjawiskowy jestem w kontekście zajmowania w drzwiach podczas mijanki całej powierzchni futryny 8)

  3. Marcin Ty masz czasami dziwne odczucia na swojej skórze, przykładowo podam Aqua Bvlgari, ten początek może nie będzie taki zły jak go opisujesz…

  4. sprawdzałem kilka razy i za każdy razem to otwarcie wypadało koszmarnie…
    Bulgari Aqua pachnie u mnie ładnie na bloterze… na skórze też przypomina horror ale ja tak mam z nutami wodnymi…

  5. Michał Szulc też się jakoś na mnie rozmywa…cholercia coś jest nie tak z tymi niszakami pod względem trwałości. Dobrze, że ten przynajmniej nie jest taki zabójczy w cenie. Kupiłam jako substytut nieodżałowanej Black Cashmere.

  6. słuszny wybór, na mnie Sale też nie pachnie ani długo ani wylewnie…

  7. Tekst interesujący jak zwykle u Ciebie. 😉

    Mam jednak skrajnie odmienne zdanie n/t zapachu.
    IMHO, jest to olfaktoryczny chaos z ordynarną nutą goździkowo-propolisową – w obrzydliwej, tandetnej do granic butelce ze spritzerem, który wygląda jakby kosztował 0,99 zł (i zapewne tak jest). Znamię haiku czy japońskiego ogrodu nosi tylko pudełko (niechlujnie zafoliowane).
    Dla mnie minimalizm MS to – uczciwszy Twoje uszy – wręcz encyklopedyczna taniocha. Wracając do samej woni – syntetyczna, wstrętna, odrzucająca. Za chwilę biegnę do wanny, by oczyścić skórę z Michała Szulca (sic!).

  8. hmmm obudziłem się 😉
    bardzo zjadliwa pointa i przekornie burząca nasze dotychczasowe suity 😉
    chyba rozumiem do czego zmierza Twoja wypowiedź i poniekąd trafia do mnie Twoja argumentacja…
    w jednym zgadzam się w 100% początek jest nieznośny i choć nie użyłbym słowa „ordynarny”, bo nie popuszczam moczu na dźwięk włączanego wiertła stomatologicznego (trauma z dzieciństwa szczęśliwie minęła i długo by opowiadać), to jednak jest co najmniej niestrawny…

    widzisz ja znam kulisy powstania tego zapachu (świetny wywiad z Michałem popełniła D. z Olfaktorii (polecam, bo dziewczyna (imię zachowam dla siebie) świetnie pisze i ma ogromne wyczucie) i wiem że Michał nie podszedł do tej kompozycji komercyjnie, lecz jako do spełnienia marzenia… ponadto nie dysponuje komercyjnym budżetem, więc nieistotne w sumie niedociągnięcia, w postaci niezbyt szałowego flakonu, można śmiało przemilczeć…
    zapach też jest bardziej asekuracyjny niż awangardowy i też trudno mi się dziwić takiej postawie… po pierwsze to debiut, po drugie poszły na to całe Szulca niezbyt duże oszczędności… nie dziwi mnie więc sięgnięcie po doskonały wzorzec jakim jest Black Cashmere Donny Karan, z którym Sale 01 jest silnie utożsamiane…

    Butelka nawet mi się podoba, bo jest prosta, może nawet nieco tandetna jak to trafnie określiłeś, ale nie próbuje nadrabiać wizerunku za sam zapach…
    zresztą dla mnie opakowanie i tak nie odgrywa najmniejszego znaczenia… owszem to miłe dla oka, gdy lustrujesz flaszki na perfumeryjnej półce, ale jakie to ma znaczenie podczas używania tych perfum? dla mnie ważniejsze jest, by flakon dobrze leżał w dłoni podczas aplikacji i miał solidny, niezawodny atomizer – niż by bił się o palmę pierwszeństwa w konkursie o najpiękniejszy flakon sezonu…

    Zapach… no cóż jak już wspomniałem został okrzyknięty następcą Black Cashmere, choć starałem się podejść do tej kompozycji, jak do suwerennego wytworu… punkt dla Szulca za wybranie wzorca, choć to nie on (tak utrzymuje) odpowiadał za jego świadomy wybór, choć analizując skład, weterani perfum bez trudu odnajdą konotację z Donną Karan…
    Mimo wszystko uważam, że Michał celowo nie poszedł na żywioł i zafundował nam rozsądny kompromis… zapach jest całkiem poprawny, choć brakuje mi w nim nonszalancji i powabności BC…

    jak środki pozwolą, to zafunduję sobie flaszeczkę ad acta, bo ponoć kolejnych transzy nie będzie… cena jest bardzo przyjazna i chciałbym w ten sposób zachęcić Michała do kolejnych eksperymentów… w końcu to całkiem udane preludium do zalążka polskiej niszy…
    wszak polcacy nie gęsi i swoje perfumy też mają 🙂

    p.s. mam nadzieję, że Cię nie zanudziłem na śmierć 😀

  9. Cenię Twoją uczciwość, natomiast w Sztuce nie dopuszczam żadnych kompromisów. Nie muszę dodawać, że Twój blog traktuje o Sztuce właśnie. Pzdr.

  10. IMO perfum nie dla się interpretować inaczej jak dzieła sztuki… to nie jest tylko produkt, który jawi się specom od marketingu w postaci tabelek i wykresów… a przynajmniej nie powinno tak być…

    chociaż w sumie da się wyniuchać bez trudu, te które do miana „produktu” aspirują…

    zmysł powonienia, jako jeden z kluczowych zmysłów zasługuje na swoją własną muzę i świątynię… a perfumy są IMO swoistymi wotami dziękczynnymi i ofiarami… moja wrodzona wrażliwość nie pozwala mi interpretować perfum jako zwykłą rzecz… to byłoby barbarzyństwo…
    choć z drugiej strony barbarzyństwem jest określanie Tomka Jacykowa jako stylistę 😈

  11. Marcin, przecież to oczywiste. Masz mnie za idiotę? 😉

    Piszesz tutaj o Sztuce, dlatego pozwoliłem sobie na uwagę, że w sztuce nie dopuszczam kompromisów – toteż kompromis MS nie ma dla mnie żadnej wartości. Słowem: nic z niego nie wynika. IMO, MS wykreował (co za wyszukane w tym kontekście słowo) bubel – i nie interesuje mnie, ile go to kosztowało. Analogicznie jest z kinem czy teatrem: gdy reżyser i aktorzy mówią o trudach i przeszkodach związanych z realizacją, a film/spektakl okazuje się gniotem, ich wyznania niczego nie wnoszą do mojego odbioru. Szanuję Twoją opinię o dziele Szulca – i nie mówmy już o nim, jeśli pozwolisz.

    Jacyków WHO? 😛

  12. bynajmniej…

    a ja mimo wszystko cenię Szulca za odwagę… porwał się na dość trudną grządkę i postanowił przedrzeć dziewiczy bądź co bądź szlak… tak kreowały się początki wielu dziedzin, które dziś opanował świat niemal do perfekcji… a dzieła prekursorów nigdy nie bywają idealne… bo do stworzenia ideału potrzeba czasu, warsztatu i doświadczeń poprzedników… a tych brak…

    no nie znasz Tomka J. ma lepszy PR niż wynika to z rekomendacji jego twórczości… na szczęście… 8)
    nigdy bym nie wpadł z automatu, że to stylista – a już na pewno nie podzielam i przyznaję nie ogarniam jego „kubistycznych” zestawień… ale podobno jego moda to też sztuka… o pardon, Sztuka 😉
    ok zostawmy temat 😉

  13. Znam, żartowałem przecież. Nie zajmujmy się miernotą, proszę.

  14. uj zabolało… miernota, to Gucci Guilty, YSL L’Homme, etc… Sale 01 to co najwyżej niedopracowany koncept…

  15. Kurczę – TU miałem na myśli jacykowa!! Marcin, czytaj z głową.

  16. I nie używaj przecinka przed ‚to’ w takich konstrukacjach. 😉
    pzdr.

  17. KonstrukAcja — no to się popisałem. :-p

  18. przecież nie użyłem przecinka… a może miałem?
    właśnie się zastanawiam, który z nas wypił dziś więcej podwójnych espresso 🙂

  19. Napisałeś ‚miernota, to…’ See above. 😉

  20. ach tutaj 😉

  21. Nie znam pozycji Donny Karan ale Sale 01 podoba mi się do tego stopnia,że chcę mieć choćby dekant’a. Na mojej skórze pierwsze 4-5 h bardzo głośne przy niewielkiej aplikacji 😉 kusi mnie by odnieść się do wypowiedzi Pana Pawła ale kultura osobista mi nie pozwala…

  22. kwiatku – gdyby kondycja finansowa mi na to pozwalała, sam bym sobie wrzucił flakon Sale ad acta, by bardziej dopomóc Michałowi i wnieść własną cząstkę w sukces komercyjny tych perfum… a to poniekąd może pomóc w realizacji kolejnych projektów w przyszłości…

  23. Świetny zapach. Jego chemiczna natura kompletnie mnie nie razi. Jest bardzo donośny i piekielnie trwały. Na kartce, którą pozostawicie na półce, pachnie kilka dni. Na skórze przybiera ciekawe formy. Jedna z ciekawszych premier tego roku.

  24. kurcze zupełnie inaczej odbieram jego trwałość i donośność… z ciekawości aż sprawdzę ponownie…

  25. Tak sie naczytałam żemam ochotę go kupić w ciemno, i nawet jeszcze znalazlam nie spzredane sztuki z tych 1000…warto?

  26. hmmm a lubisz Black Cashmere? Sale to dość specyficzny zapach i jeśli nie boisz się owoców w kadzidle i przyprawach to zdecydowanie polecam… 🙂
    a tak z ciekawości po wiela wyszperałaś flaszkę?

  27. wyszperałam po 150 zł plus 17 wyysłka, napisałam też na stronie Pana Szulca zamówienie, ale chyba stronka nie aktualna albo nie ma kto odpisac bo tam wysyłka Free…No właśnie nie znam BC ale lubie wszystko co ciężkie, kadzidlane , dymne dopiero zaczęłam poszukiwania w tej nucie ,ale wszystko co wydaje się byc idealne drogie jak diabli:(

  28. A no drogie, oj drogie. Ale warte każdego grosza na nie wydanego.

  29. Kurcze kusicie,mnie tylko martwi mnie fakt że zachwalacie jako mężczyźni, a jak ja kobieta będę tym pachnieć?..Wogóle mam mętlik bo nie wiem na , którego konia (perfum) postawić może wy pomożecie;M.Szulc czy Tom Ford Black Orchid ,,,czy Dragon Cartiera edp, tyle ze ten ostani nigdzie niedostępny:(Z czego dwóch pierwszych kompletnie nie znam i nawet nie mam gdzie poniuchać, cartiera zaś znam:), ale zdobycz dragona graniczy z cudem!!! A wy co na taki bałagan w mózgu…;TAK WŁAŚNIE WYGLĄDA NIEZDECYDOWANA BABA! ;D

  30. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wiele kobiet używa tych zapachów. Ja sam zresztą kupuję odlewki od super kobietki która dzieli się swoimi skarbami. Szulca nie miałem przyjemności jeszcze wąchać ale Forda tak, jest extra.

  31. Marto cena świetna, zaważywszy jaki to unikat i że to za 100 ml… co do dylematu Sale – Black Orchid – zawsze Sale… nie wiem czemu ale niewiasta pachnąca tak wyzywającymi perfumami jak BO nieodmiennie kojarzy mi się z buduarową dekadencją… a Dragona sam bym chętnie ponosił, bo to przepiękne perfumy… takie Coromandelowe 🙂

    rexie – jeszcze wiele pięknych zapachów przed nami 🙂 p.s. jak coś to z pół mililitra Sale jeszcze chyba gdzieś mam… 😉

  32. Rexie,bardzo chetnie Ci podesle solidną probeczke Sale 01.
    Rob.

  33. Robercie z Barcina chętnie przyjmę od Ciebie próbeczkę Sale 01. Jakby co to Pirath ma mój adres. Zrewanżuję się również.

  34. kurcze, jaki Wersal… 😉 w takim razie czekam na maila od Roberta i jakoś Was ze sobą spiknę… 🙂

  35. Jaki tam Wersal. To dobre fluidy tego forum:-)

  36. no cóż, jacy komentujący – taki klimat bloga… 🙂

  37. Fakt, atmosfera świetna.Gdyby Robert się odezwał to podaj mu mój adres, powącham może SALE 01.

  38. już Was ze sobą spiknąłem… 😉

  39. Serdeczne podziękowania dla Roberta za próbkę SALE01, napiszę później o zapachu.

  40. Wow, awesome blog layout! How lengthy have you ever been blogging for?
    you made blogging glance easy. The whole glance of your web site is great, let alone the content material!

  41. Udało mi sie go odkupic od jednej z naszej forumowiczki w dosc rozsądnej cenie.
    Dzisiaj przez przypadek natknąłem sie na niego na Allegro,cena mnie powalila!!!
    Juz nie mówie o opcji >kup teraz<!!!!!!!!!!!!!!

    • he he bądź co bądź to unikat i nie lada rzadkość, zważywszy na ilość jaką Michał Szulc wyprodukował… gratuluję zatem zakupu w wyjątkowo rozsądnej cenie… 🙂

  42. ha ha ! szukajcie a znajdziecie! Właśnie 5 minut temu zamówiłam buteleczkę „Sale” 50 ml:) już się doczekać nie mogę…!

    • gratuluję!, Sale powoli staje się trudno dostępnym rarytasem, a zważywszy że to dzieło nietuzinkowe i w dodatku o rodzimym rodowodzie, aż wypada posiadać to pachnidło w kolekcji… 😉

      • dziękuje bardzo:) w poniedziałek zostanę szczęśliwą posiadaczką:)

        • traktuj te perfumy jak swoistą lokatę kapitału, ponoć nie będzie kolejnej transzy… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: