Napisane przez: pirath | 19 lipca 2011

Etro – Mahogany EdT


Tym razem dzięki uprzejmości kolegi Biral’a mam przyjemność opisać niesamowity zapach ze stajni Etro..
Marka ta zasłynęła tworząc zapachy będące same w sobie kompozycjami skończonymi i jednocześnie doskonałymi bazami dla tworzenia własnych kompozycji, poprzez użycie kilku różnych zapachów Etro jednocześnie… przyznacie, że to ciekawy i łatwy sposób na realizowanie własnych kompozycji zapachowych – bez konieczności władania iście akademicką wiedzą z dziedziny chemii i pokaźnego stołu laboratoryjnego z pierdylionem składników…

Dziś na moim nadgarstku wylądował pachnący drewnem i przyprawami Etro – Mahogany…. zapach niezwykle ciepły i wrastający w skórę, tworząc z nosicielem nierozerwalną więź… Zapach ścieli się na skórze niczym delikatny olejek sandałowy do masażu… czujemy jak wtapia się i penetruje wnętrze skóry roztaczając wokół przyjemną, nieco oleistą bazę dla kompozycji… to specyficzne tło zapachowe opisywałem już wcześniej przy kompozycjach Amouage i Oliviera Durbano

Tłem Mahogany jest niewątpliwie nuta balsamiczno – oleista… sprawiająca niezwykle sugestywne wrażenie, że oto zostaliśmy obficie natarci wonnym olejkiem, który pulsuje na rozgrzanej masażem skórze… Ta przyjemna nuta olejku sandałowego faluje wprost ze skóry ku nozdrzom… rozluźnia, wycisza i uspakaja… aromat drewna sandałowego penetruje mnie na wskroś….

Otwarcie zapachu jest niesamowite… gorące, zwaliste i niesamowicie mocne… zapach aż zapiera dech… pierwsze niuchnięcia nadgarstka robiłem na pół wdechu, bo intensywność doznań była niesamowicie silna, wręcz powalająca… porównywalna do wciągnięcia nosem ostrego, duszącego dymu z ogniska… podobny efekt sprawiają pierwsze takty Etro

Silna i władcza woń otwarcia, złożona jest głównie z goździka, kminu rzymskiego i oregano… niesamowicie mocna mieszanka i już wiem dlaczego aż mnie zatykało od tego sążnistego, świdrującego aromatu… Na szczęście po chwili ta potężna fala, która onieśmiela i paraliżuje moje nozdrza ustępuje i mogę już bezpiecznie pławić się w znacznie bardziej czytelnym otwarciu…

Po zapierającym dech swą intensywnością początku – przychodzi pora na delikatne, kojące nerwy sandałowe serce… czuję się unurzany i namaszczony tym fantastycznym składnikiem… olejek sandałowy wypada nieprawdopodobnie sugestywnie… zapach silnie oddziałuje na mnie uspokajająco… wyciszam się i wypoczywam psychicznie wtulając się w jego akord serca…

Sandałowi towarzyszy nieśmiała, lekko wyblakła nuta pieprzu… dobrano jej moc bardzo umiejętnie i w tym przypadku absolutnie nie mam pretensji, że pieprz jest mało wyrazisty… Gdyby był intensywny i ostry jak ten świeżo mielony, wówczas zakłóciłby spokojny i kojący przebieg nuty sandałowej, kompletnie burząc harmonię akordu… a tak pieprz nieznacznie tylko podkreśla nieco mdlące samo w sobie drewno sandałowe, czyniąc kompozycję na tym etapie żywszą i pełniejszą…

Na etapie bazy która następuje bardzo szybko – kompozycja zaczyna wytracać coraz szybciej swoją moc… zaczyna się czaić blisko skóry i daje o sobie znać coraz słabiej…. nadal czujemy subtelną grę sandałowca na skórze, jednak towarzyszy mu w tej fazie równie nieśmiały wetiver i piżmo dosłodzone symboliczną kropelką ambry… ta faza jest w moim odczuciu nazbyt cicha i mało wyrazista… zapach zaczyna przymulać i zlewa się w mocno nieczytelną masę…. coś tam szumi nieśmiało, ale tak cichutko, że trudno wychwycić co zapach chce powiedzieć…

Można wyraźnie uchwycić w tej kompozycji trzy akordy… bardzo silny, ziołowo przyprawowy początek, subtelne, niezwykle wyrafinowane i wyciszające serce oraz nazbyt wyciszoną i nieśmiałą bazę
Od początku bytu na skórze zapach zasuwa w dół równi pochyłej – nadmiernie wytracając impet i entuzjazm, którym wstrząsnął mną na początku…. Zdecydowanie wolę, gdy kompozycja wytraca moc równomiernie…
Etro Mahogany
pacyfikuje na wstępie nosiciela nazbyt wybujałą intensywnością doznań i wytraca swą moc tak szybko, że w akordzie bazowym zapach nie ma siły dać o sobie znać…

Trochę szkoda, bo niestety odbija się to niekorzystnie na ogólnej percepcji i trwałości zapachu na skórze… owszem pachnie ciekawie, ze szczególnym naciskiem na przytulne i zniewalające serce, ale w zestawieniu z brutalnym otwarciem i geriatryczną bazą, kompozycja sporo traci…
Traktuję go jako ciekawostkę… planuję przewąchać resztę oferty Etro, ale osobiście nie zdecydowałbym się na zapach, w którym najciekawszym elementem jest dosyć krótkotrwałe serce… A szkoda, bo gdyby cała kompozycja została osnuta w tym charakterze, to byłaby to prawdziwa gratka dla koneserów wybitnych nut drzewnych…

Głowa: bergamotka, oregano, goździk, kmin rzymski
Serce: pieprz, cyprys, sandałowiec
Baza: wetyweria, wanilia, piżmo, ambra

Reklamy

Responses

  1. Cieszę się, że się przyczyniłem do recenzji na Twoim blogu 🙂
    Zgadzam się z Twoim wrażeniem wiązania się zapachu z nosicielem. Mahogany najlepiej sprawdza się w chłodniejsze, deszczowe dni. Otula nosiciela i rozgrzewa. jest nieinwazyjny, więc jak znalazł do biura. W klubie zginie wśród A’menów 🙂 Jednak piękne są, dla obu płci.

  2. Mahogany byłby świetnym zapachem casualowym na cały rok, gdyby nie ta słabowita baza… to go w moich oczach nieco przekreśla, bo lubię czuć na sobie perfumy około 8-10 godzin, bez konieczności inwigilowania odzieży i nadgarstków 🙂

  3. Ooo, recenzja! Zastanawiam się właśnie nad zakupem Mahogany i Biral mnie oświecił, że pirath popełnił recenzję, super! I w sumie nie wiem czy decydować się na zakup w ciemno, Twoja recenzja piracie nie rozwiała moich wątpliwości. Z jednej strony z opisu wynika, że może to być bardzo ciekawe pachnidło, dobre na jesień. Z drugiej jednak strony, trwałość… Z trzeciej strony, perfumy kosztują tylko 180 zł / 100 ml, a więc cena przystępna jak na Etro. No i sam nie wiem…

  4. Sam mam mieszane uczucia dla tego zapachu Niszko 😉
    Dla mnie zapach nazbyt wytraca swą moc w stosunkowo krótkim czasie, ale nie sposób odmówić mu wdzięku… jest też bardzo specyficzny, ale w końcu to rodowodowa nisza, więc zapach ma prawo być niejednoznacznie specyficzny…
    Nie znam za bardzo Twoich gustów i daleki jestem od zalecania komuś w ciemno zapachu, a szczególnie w tej cenie, ale myślę że jest duża szansa że może Ci się spodobać… zalecam zdobycie próbki, bo mnie zapach nie powalił.. jest interesujący, ale nie na tyle bym go nabył…
    ponadto zbyt słabo znam ofertę marki, by autorytatywnie móc powiedzieć o ich produktach coś więcej… a na pewno nie w oparciu o jeden zapach

    p.s. tak wiem – tym wpisem też Ci nie pomogłem 🙂

  5. Jeśli lubisz klimaty kościelono-kadzidlane, konieczne sprawdź Messe de Minuit Etro.

    • dzięki, nie omieszkam 😉

  6. Kościelno-kadzidlane, sorry.

    • a czemuż poprawiłeś wielkość literki? czyżby ortodoksyjny katolik?

  7. Nie wielkość literki, tylko ortografię. Było ‚kościelono-‚. Wielkość literki w poprawce = początek zdania.

  8. faktycznie, nie zauważyłem 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: