Napisane przez: pirath | 21 lipca 2011

Calvin Klein – Eternity Aqua Men


Dziś w ramach pokuty za wczorajsze objadanie się ciasteczkami przed obiadem, postanowiłem zadać sobie karę… Długo rozważałem dostępne ewentualności… wybrałem trzy najbardziej okrutne scenariusze: czytanie newsów o Justinie Bieberze, zrobienie 100 pompek (obecnie już niewykonalne) albo przetestowanie jakiegoś wodniaka ze stajni CK… osoby wrażliwe i o słabych żołądkach proszone są o zaprzestanie czytania niniejszej recki 8)

Mój wybór padł na Calvin Klein – Eternity Aqua Men… tak wiem… jestem okrutnikiem i masochistą, który zrobiłby karierę w Opus Dei

Jeśli ktoś zapytał by mnie o markę wiodącą prym w produkcji bezpłciowych, banalnych, słabych i płyciutkich jak fundamenty pod amerykańskie „domy” zapachów – odpowiem bez chwili zastanowienia Calvin Klein… Poza kilkoma tytułami, które naprawdę im wyszły (obstawiam , że przez pomyłkę, lub czysty przypadek) nie mają za bardzo czym się pochwalić… Opisywany dziś zapach jest dobrym przykładem, sprawdzonej wielokrotnie receptury, że wystarczy wypuścić na rynek płytki, bezpłciowy zapach, by zrobił furorę w rankingach sprzedaży dużych sieci…

Oto psiknąłem solidnie w łapę Eternity w wersji Aqua… oczywiście nazwa nie pozostawia najmniejszych złudzeń z czym mamy do czynienia, ale jak kara to kara i muszę się z tematem zmierzyć…
Otwarcie to jakiś rachityczny cytrus, o ciężkim do zdefiniowania pochodzeniu, zasypany wiadrem zmielonych ogórów i badyli roślin zielonych… faaaaascynująceee (ziew)… ten bezkształtny, płytki i bezpłciowy start, ma niby kogoś zachęcić w ciągu tych przepisowych kilkunastu sekund do zakupu? Jeśli szukasz czegoś co pachnie nijak, to dokonałeś właśnie  doskonałego wyboru…

W następnym akordzie (chyba, bo zapach pachnie tak lakonicznie i niewyraźnie , że mogłem coś przeoczyć) czujemy coś na wzór aloesowego kremu do rąk z Bezdomki za 3,49 /kilo, połączonego z mdlącą nutą roślinności wodnej i odrobiną lawendy w tle…. łaaaaał (ziew) porywająca ekspresja…

(sorry muszę zrobić sobie kawę, albo walnąć parę drinów na pobudzenie, bo zaraz zejdę, i mam gdzieś, że jest dopiero 10 rano… )

Ha! czuję subtelną i całkiem udaną nutę świeżych mirabelek! a więc udało mi się znaleźć w kompozycji jakąś superlatywę… muszę przyznać, że mirabelka wypadła bardzo sugestywnie i naturalnie… Czujemy dojrzałe owoce , które spadły z drzewka na ziemię i zapach, który roztaczają leżąc wieczorową porą w pokrytej wieczorną rosą trawie… Niestety byt tego akordu w zapachu jest krótszy, niż stosunek pary gimnazjalistów i po chwili gwałtownie zanika

Zapach teoretycznie zawiera akordy drzewne… ponoć do tej pory NASA prowadzi szeroko zakrojone badania naukowe, mające potwierdzić tą szokującą świat nauki rewelację… Niestety na pierwszy niuch przeważają tu nuty roślinno wodne z badylami, ogórami, aloesem i świeżą zieleniną za którymi jak wiecie wprost przepadam…
Naprawdę niewiele się tu dzieje i niewiele czuć… wieje nudą, bo zapach nie posiada w swej kompozycji żadnych akcentów, które kompozycję mogłyby rozruszać, jak dobry DJ zamulającą imprezkę…

Kompozycja stacza się beznamiętnie do akordu bazowego, gdzie do głosu dochodzi akord piżmowy (pogłębiający jeszcze bardziej wrażenie obecności w składzie JEDYNIE nut wodno roślinnych)… jest nudno i monotonnie jak podczas wieczorku poetyckiego
Zapach z założenia miał być orzeźwiającą, przynoszącą chłód kompozycją na letnie upały… a tym czasem wyszło groteskowe, jednowymiarowe i niesamowicie niemrawe pachnidło, przytłaczające swym niemrawym, liniowym, pozbawionym życia przebiegiem…
Ludzie jaka to katorga nosić ten wynalazek na sobie

Trwałość jak przystało na TOPOWE produkty rodem z CK jest tragiczna, podobnie jak niemrawa projekcja…
Po zaledwie kilku godzinach masochiści mogą powtórzyć aplikację (polecam ekonomiczne opakowania 1 L, sprzedawane w sześciopakach 8) ), by znów zamulać otoczenie ogórami…
Ładny flakon jest chyba najlepszą stroną tej kompozycji… Błękitnego koloru szkło i chromowana zatyczka skrywająca spust atomizera… Flakon co prawda nawiązuje do wodnej tematyki kompozycji, jednak mimo wszystko powinna być tam jakaś tabliczka ostrzegawcza

Głowa: owoce cytrusowe, ogórki, lotos wodny, zielone liście.
Serce: pieprz, mirabelka, drzewo cedrowe, lawenda.
Baza: piżmo, drzewo sandałowe, drzewo guaiac, paczula.

Reklamy

Responses

  1. Świetna recenzja ! 🙂 Genialnie zjechałeś ten zapach, doskonały humor 🙂 Czyta się tak przyjemnie jak Twoje przeboje z konsultantkami w S. 🙂
    Brawo !!! Muszę poznać tego Klajna,bo zachęciłeś mnie do testów 😛

  2. cała przyjemność Maniuś po mojej stronie 8)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: