Napisane przez: pirath | 22 lipca 2011

Mont Blanc – Individuel


Dziś zajmiemy się zapachem stosunkowo mało znanej nad Wisłą (mam na myśli perfumy) marki Mont Blanc… Kompozycja Individuel (z jednym L na końcu dla panów, z dwoma L dla pań) pochodzi z 2003 roku i jeśli chodzi o sensację – to w sumie wszystko, co mogę o tym zapachu napisać 🙂
Miałem przyjemność jakiś czas temu poznać inną kompozycję Mont Blanc, a mianowicie Presence datowaną na 2002 rok i w oparciu o nią wyrobiłem sobie bardzo pozytywne zdanie o marce, jednak Individuel dodał do tej „beczki miodu” przysłowiowej „łyżki dziegciu”…

Pierwsze takty są przyjemne…mocne i zdecydowane… powiedziałbym, że klasyczne – w kontekście niezobowiązujących zapachów na co dzień… Czujemy cytrusy, zioła, jakiś akcent przyprawowy i delikatną słodycz lawendy i łykowatego ananasa… nic szokującego, po prostu klasyczne, ograne otwarcie, jakich setki…

Otwarcie jeszcze dobrze nie zdążyło posiedzieć na skórze, gdy do głosu dochodzi bardzo intensywna nuta kwiatu pomarańczy… tak silna i zwalista, że zdominowała i zgniotła całą kompozycję… Czuję się jakbym się spryskał ekstraktem z kwiatu pomarańczy… słodycz tak przejmująca i lepka, że aż robi się nieswojo… Z początku sądziłem, że to bób tonka i to zdrowo nadużyty „daje” taki popis siły, ale skąd tonka w otwarciu?

Tonka zwyczajowo występuje dopiero w bazie perfum, zatem to niemożliwe, by miażdżyła kompozycję już na tym etapie…
Zatem tym „dusicielem” musi być kwiat pomarańczy, bo kompozycja przechodząc w akord serca, zaczyna mocno lawirować w stronę JPG – Le Male i JPG – Fleur Du Male oraz Le Male 2 (Custo Barcelona – Man)… To właśnie w tych wszystkich kompozycjach kwiat pomarańczy został użyty i uwydatniony w bardzo zbliżonym stylu, choć nie aż tak intensywnie!…

Spoglądam w spis nut podczas rytmicznego przepuszczania nosem niezliczonych litrów powietrza i oczom nie wierzę…
Jak można zmarnować tak imponujący zestaw nut? Owszem w otwarciu można było wyłuszczyć konkretne nuty składające się na kompozycję, jednak wraz z przejściem kompozycji do akordu serca, całość ulega zamazaniu i kompletnemu zatarciu…
Czuję w zasadzie tylko kwiat pomarańczy podrasowany w stronę nuty tonki… ostrej i intensywnej, jaką pamiętam z Jacques’a Bogart’a pour Homme… Ponadto nie czuję nic…

Gdzie się podziały pozostałe charakterystyczne, a przez to łatwe w wyłuszczeniu nuty jaśminu, fiołka i werivery? Pewnie utonęły w zalewie słodyczy, która zadusiła je skrytobójczo podczas snu, nim zdołały zaistnieć… Patrząc na składniki tworzące akord bazy, nie mam złudzeń, że coś ulegnie zmianie i zapach w cudowny sposób ożyje… ambra, paczula, malina, wanilia, czekolada, mech i piżmo… czyli panteon słodkich zamulaczy, które połączone w jeden zaprzęg – pociągną ten zestaw niczym wół, podczas orania pola ryżowego… co za pęd!…

Zapach stał się monotonny, zamulony i przytłoczony przez zlepek słodkości, których nic nie rozprasza… obecność mchu i piżma, dodatkowo potęguje wrażenie zawiesistości i ulepkowatości… Efekt końcowy jest przytłaczający słodyczą niczym A*men – Muglera, jednak utrzymany w tonacji owocowo kwiatowej… sorry ale pass

Ustrojstwo jest niezwykle donośne i niemiłosiernie żywotne… to akurat cecha, która wyróżnia słodkie kompozycje pod tym względem na +
Niewiele więcej jednak pozytywów znalazłem w tej arcy monotematycznej i przytłaczającej swą zwalistą słodyczą kompozycji…
No może wspomnę o całkiem przyjemnym ujęciu maliny w bazie… miły i sympatyczny akcent i dość rzadko spotykany w perfumach… baza im dłużej trwa na skórze w czasie – tym bardziej pięknieje… po wielu godzinach odsłania subtelne połączenie paczuli i ambry… w połączeniu z nutą maliny, dając głęboką, szlachetną i naprawdę ładną mieszankę…. nie dało się wcześniej?


Individuel
okazał się nazbyt indywidualny i ekscentryczny… z tym, że jego indywidualizm został wyrażony narcystycznym egoizmem… Raczej się nie zaprzyjaźnimy, bo preferuję kompozycje bardziej rozbudowane, nad teatr jednego aktora w sercu…

Głowa: rozmaryn, ananas, kolendra, cynamon, lawenda, jagody jałowca, mięta, bergamotka, kardamon
Serce: kwiat pomarańczy, fiołek, jaśmin, bodziszek
Baza: drzewo sandałowe, ambra, paczula, piżmo, malina, wanilia, gorzka czekolada, mech, wetiwer

Reklamy

Responses

  1. No nareszcie pozytywna opinia o jednym z moich ulubionych, niestety prawie niedostępnych, zapachów, czyli MB Presence! Dla mnie ponadczasowy zapach męskości i elegancji, ale bardzo mało znany (i dobrze :-))

  2. w sumie recenzja jest o Individuel, ale Presenc jest o niebo lepszą kompozycją… jak tylko zdobędę próbkę , to spłodzę reckę 😉

  3. Presence powrócił do polskich perfumerii, ostatnio nabyłem go w douglasie, nowa wersja ma zmieniny flakon, niestety.

  4. Pirath, niedawno przeczytałem na blogu, że jesteś zafascynowany Mont Blanc Presence, jeśli chciałbyś poznać pierwotną wersję tego zapachu, ciecz w szklanej kapsule, proszę o kontakt lcharciarek@o2.pl

  5. zafascynowany to może za mocno powiedziane, ale na pewno bardzo mile zaskoczony jego urodą… tym niemniej nie chciałbym narażać Cię na niepotrzebne koszta – no chyba, że pozwolisz mi się zrewanżować jakimś zapachem ode mnie w zamian… 😉

  6. To żaden problem, własnie kończy mi się dwunasty flakon starej wersji, nowej nie kupię :-), czas na zmianę 😦 , z checią podeślę flaszeczkę z odrobiną cieczy, proszę o namiary na w/w email.

  7. z przyjemnością, ale proszę Cię o kilka dni luzu, abym mógł spokojnie wrócić do normalności, po tym burzliwym tygodniu w rozjazdach… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: