Napisane przez: pirath | 31 lipca 2011

Comme des Garcons – Wonderwood… czuję się uwiedziony…


Jestem szczęśliwy i spełniony…. nie zbereźnicy! – nie chodzi o sex, ani nie trzymam na kolanach kubełka Classic z konfederackiej jadłodajni… 8)
W paczce próbek od krzyskk’a znajdowała się próbka Wonderwood CdG
Moje zmysły zostały porażone, uwiedzione, wykorzystane i następnie porzucone jak (nie, nie chodzi o kobietę…) zużyta pielucha… Przeżyłem wzlot i zarazem bolesny upadek… moje serce krwawi, ale po kolei…

Całkiem niedawno poznałem przelotnie Memoir Man od Amouage… zadurzyłem się w nim po uszy… niestety proza życia kazała mi natychmiast zejść na ziemię, gdyż moje nerki nie odrastają i nie można ich sobie od tak wycinać i sprzedawać na Ebay’u, by kupować perfumy… zatem o zakupie pełnej flachy Memoir’a w tej pięciolatce muszę zapomnieć…
Uwielbiam kadzidlaki… szczególnie te doprawione żywicą, drewnem i igliwiem… do tej pory miałem przyjemność poznać kilka naprawdę wybitnych kompozycji w tej tematyce: CdG Zagorsk, Durbano – Rock Cristal, Pro Fumum Olibanum i wspomnianego wcześniej Amouage Memoir Man
Wonderwood
jest czymś pośrodku… niezwykle finezyjnym łącznikiem… nie jest tak agresywny jak Memoir, a zarazem jest nieco cieplejszy od Rock Cristal

Czy w świetle tak wysoko postawionej poprzeczki i przy tak dużej w tematyce kadzidła konkurencji, można zaprezentować jeszcze coś ciekawego?
Oczywiście, że tak!

Co prawda nie jest to odkrycie ameryki i objawienie porównywalne z wynalezieniem stanika rozpinanego z przodu, ale Wonderwood zdołał znaleźć dla siebie niewielką niszę, w którą idealnie wstrzelił się swoim ujmującym podejściem do kadzidła…
Wyszło wybornie… Niniejszym odszczekuję haitańskie klątwy, które padły pod adresem CdG przy recenzowaniu 2Man… (mam nadzieję, że penisy im odrosną 8) )
Kompozycją Wonderwood udowodnili, że potrafią jeszcze komponować piękne i poruszające zapachy… przynajmniej dla takich kadzidlanych freeków – like me 😉

Zaczyna się chwytającym za serce, przepięknym i nieskazitelnym ujęciem bergamoty unurzanej w słodkim soku mandarynki i doprawionym zmielonym na pył pieprzem… dopełnieniem orgii dla zmysłów jest srebrzyście połyskujące kadzidło i szczypta dyskretnego muszkatu…. po prostu poezja… umarłem….
W wykazie nut tego nie ma, ale czuję również delikatną żywicę i igliwie… przypominające zapach świtu w lesie – nadające suchemu za sprawą drobno mielonego pieprzu otwarciu soczystości, niesamowitej głębi i ekspresji…
Gdyby nie genialny Black Turmaline od Durbano, to właśnie miałbym mój signature scent… cóż za szlachetność i niesamowita głębia… dla mnie to kompozycja wręcz wymarzona… Ten akord mógłby trwać do końca mego życia… niestety nie trwa… więc pragnę umrzeć 😦

Dlaczego to co piękne i dobre nie może trwać dłużej? dlaczego piękno musi umierać? niestety to fantastyczne ujęcie kadzidła skąpanego w żywicy i pieprzu trwa wyraziście raptem kilkadziesiąt minut… potem stopniowo blaknie i schodzi coraz niżej… na scenie przeważa pieprz i nagie kadzidło… akord płowieje i niknie w oczach…
Następna odsłona przynosi odczuwalne wychłodzenie kompozycji i jej spłycenie…. Szkoda, bo po tak uroczym otwarciu i początku serca spodziewałem się, że zapach zachowa głębię i nadal będzie mnie urabiał jak plastelinę…
Nic z tego… godzinka za którą zapłaciłem minęła, więc panienka beznamiętnie zwinęła ze stolika kasę, ubrała się i szykuje do wyjścia… Czuję pustkę i niedosyt… mogłaby przynajmniej rzucić zalotny uśmiech na odchodne… znika nie domykając za sobą drzwi…

Późniejsza faza to pieprz i kadzidło w towarzystwie nieco kwaśnego kminu i głosów drzewnych… cieniutki głosik drewna cedrowego szczebiocze w stronę mrukowatego gwajaku, lecz ten jedynie bełkocze coś niezrozumiale pod nosem… jedynym naprawdę ciepłym akcentem jest przytulna nuta kaszmiru i sandałowca… ogrzewają wspólnie akord bazowy, pozwalając przywołać z pamięci wspomnienie orgii, która rozegrała się niedawno na mojej skórze… Niestety zapach odchodzi… z początku nieśpiesznie, małymi drobnymi kroczkami, ale im bardziej zbliża się do wyjścia, tym szybciej słyszę szpilki uderzające o zimną kamienną posadzkę…

Niestety Wonderwood w fazie dojrzałej jest stosunkowo monotonny… płynie jednostajnym, stałym kursem… nie powiem, że mnie nudzi, ale po show które odstawił w otwarciu – spodziewałem się barwniejszego finiszu… który notabene nastał zbyt szybko… za szybko… Miałem cichą nadzieję, że potowarzyszy mi te 8-10 godzin, ale niestety opuścił mnie po niecałych 4-5 godzinach… nieśmiałe przebłyski jego świadomości  trwają na skórze jeszcze i 12 godzin od aplikacji… jednak to trochę za mało…
Szybki, gorący romans, a potem beznamiętne oziębłe rozstanie… Szukałem związku na stałe, a dostałem coś na wzór szybkiego bzykanka w dworcowym szalecie…
a jedyne co mi pozostało – to swędzenie w okolicach krocza… tfu nosa… to pewnie pieprz tak mnie łaskocze… 8)

Głowa: pieprz madagaskarski, bergamotka, somalijskie kadzidło, gałka muszkatołowa
Serce:
cristalon, cashmeran, drewno gwajakowe, drewno cedrowe, kminek
Baza:
javanol, drewno sandałowe, wetiwer, drewno oud

Advertisements

Responses

  1. szybkie bzykanko w dworcowym szalecie? well well well – takie doswiadczenia sa mi obce…. choc moze ciekawe 🙂 🙂 🙂 🙂
    ale skoro potem swedzi krocze to chyba nie warto….. 😉

  2. krocze będzie Cię zwędzić nie od lokalizacji – lecz partnerki 😉

  3. to oczywiste….. na szczescie nigdy nie swedzialo 😉

  4. sprawdzilem dokladnie zapach uzywajac kilka dni i stwierdzam, NO wonder, NO wood – na mojej skorze wychodzi nuta morsko-swieza, ktorej niecierpie. Drewien na mnie nie ma w ogole – moze w pierwszych pieciu sekundach. potem zapach zmienia sie dramatycznie.

  5. 😯 na pewno mówimy o tym samym zapachu?

  6. zdecydowanie tak. mialem oryginalny flakon

  7. w takim razie nasze zmysły zapachowe podążają w zgoła przeciwnych kierunkach 🙂

  8. to chyba nie kwestia zmyslow a ukladania sie na skorze i ph.

  9. owszem, zasada z różnym ph i właściwościami skóry ma kolosalne zastosowanie w przypadku interpretacji każdego zapachu, ja zaś miałem na myśli postrzeganie walorów samej kompozycji w tak odmienny sposób 😉

  10. no niestety, odbieram go tak, jak napisalem.

  11. czemu niestety? masz pełne prawo postrzegać zapach inaczej… mnie tylko zdziwiło odmienne oblicze, jakim ten zapach Ci się objawił… 😉

  12. niestety, bo myslalem, ze bedzie to zapach dla mnie – lubie drewna, kadzidla

  13. wiem 🙂

  14. Piekne kadzidlo, piekne drewienko- zapach meski ale na mnie cudnie sie dymi…Pozdrawiam- swietny bloog.Ika

  15. też bardzo lubię ten zapach… 😉
    dziękuję i również serdecznie pozdrawiam… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: