Napisane przez: pirath | 2 sierpnia 2011

Lubin – Idole de Lubin, czyli sucha sawanna…


Idole de Lubin został przywrócony światu dzięki Gilles Thévenin’owi… człowiek ten podobno spieniężył cały swój majątek, by wskrzesić markę Lubin
Kompozycję Idole stworzyła w 2005 roku Olivia Giacobett, a jego oryginalny flakon to dzieło Serge’a Mansau… podobno został zainspirowany feluką – tradycyjną afrykańską łodzią… wybaczcie, ale nie widzę podobieństwa… za to widzę podobieństwo do Masaja w tradycyjnym naszyjniku wokół szyi… nie zmienia to faktu, że flakon jest bardzo oryginalny i jest jednym z mocniejszych elementów zapachu…

Sam zapach jest również interesujący, ze szczególnym naciskiem na otwarcie.. zaczyna się nutą rumu i szafranu z dodatkiem olejku ze skórki pomarańczy… wytrawności dodaje cofnięta nieco w głąb nuta kminku
Kminek
nadaje suchej wytrawności i ostrości, szafran szlachetności, olejek pomarańczowy ciepła i głębi, a rum odrobinę orzeźwienia…
Pachnie ciekawie, ale czegoś mi tu brakuje… może głębi i bijącego gorącego serca czarnego lądu? Nie czuję klimatu tej kompozycji… zapach nie przemawia do mnie na tyle porywająco, bym mógł z lekkością przenieść tą opowieść na papier…

Nie czuję weny i nie wiem od której strony mam Idole podejść… Dlatego wpis ten będzie krótki… Niby zapach opowiada swą historię czytelnie i w oparciu o ciekawe akcenty, ale pojęcia nie mam gdzie tu rzucić piracką kotwicę…
Wraz z przejściem zapachu do akordu serca, znika gdzieś niemal cały jego wyrazisty początek i zapach robi się miałki i lakoniczny… Serce jest ubogie… Wypalone bezlitosnym słońcem… Podobnież jak afrykańska sawanna podczas pory suchej… Otwarcie tego Lubin’a kojarzy mi się z soczystą porą deszczową… Intensywną eksplozją wszelakich form życia, które mają bardzo niewiele czasu na rozkwit i zatoczenie pełnego koła w cyklu natury…

Serce jako sawanna ujęta w porze suchej jest małomówne i ubogie… przeważają nuty oszczędne i zapach sprawia wrażenie jakby wegetował…
Zabawne, ale dopiero akord bazy następujący po niemym niemal sercu przynosi niewielkie ożywienie… pojawia się interesujący akord skórzany, unurzany w ciepłym drewnie sandałowym… Ujęcie to jest bardzo przyjemne, nieco pikantne za sprawą dodatku pieprzu… Czuję też jakby nawrót nuty rumu z otwarcia…
Liczyłem, że skóra będzie mocniej zaakcentowana i wyrazista, ale muszę się zadowolić jej ujęciem podobnym do innej kompozycji Lubina, czyli Figaro… Cieniutka ta skórka… spłowiała, anemiczna i matowa… Nijak nie kojarzy mi się z garbowanymi skórami dzikich zwierząt i ich intensywną wonią… gdzież to bogactwo czarnego lądu?

Jestem Idolem zawiedziony… jak na triumfalny powrót po latach zapach mnie rozczarował… Spodziewałem się ogromu bogactwa, magii i kolorytu, z którego słynie Afryka… Co prawda zapach symulował na skórze coś na wzór cyklu pór roku – zaczynając od pory deszczowej, kipiącej odradzającym się życiem, ale dalej było już tylko słabiej, ciszej i bardziej sucho…
Ponadto zapach jest niezbyt trwały i nie wykorzystał IMO potencjału tematu, w którym go osadzono… Przecież Afryka to również potężny niegdyś Egipt… słynący z rozmachu i rozmiłowania dla wszelakich wonności… Gdzież tu ślad po tej potędze?

Głowa: rum, szafran, gorzka skórka pomarańczy, czarny kminek
Serce: palma dum (widlica tebańska), palony heban, trzcina cukrowa
Baza: skóra, czerwone drzewo sandałowe

Reklamy

Responses

  1. mamy podobne zdanie na temat Idole. Mnie osobiscie podoba sie jedynie 1-2 sekundy na poczatku gdzie czuje szafran, gozdziki, pomarancze, troche drzewa, a po chwili bucha ten rum, rum, rum.

    niby ok, niby ladne, ale czegos brakuje, cos pospolitego jest w tym zapachu.

    pod koniec roku na rynek ma wejsc woda perfumowana Idole. Ciekawe ktore nuty „podniosa” i czy bedzie dobry.

  2. sądzę, że wersja EdP będzie wyrazistsza i lepiej uwypukli niektóre składniki z pierwowzoru, a dzięki temu zapach wreszcie nabierze polotu i większego przekonania do samego siebie 😉

  3. i wtedy nie bedzie dla Ciebie sucha sawanna i kupisz flaszke 😉

  4. nie sądzę, by Idole w wersji EdP aż tak mnie porwał… moja lista zapachów do kupienia z listy AMH (absolutly must have) i tak jest już imponująca….
    a perfum mam już tyle, że spokojnie mogę codziennie używać tylko jednej i miną co najmniej 2 miesiące nim zatoczę pełne kółko 🙂

  5. hm… to jestem kiepski wzgledem Ciebie
    ja mam jedynie obecnie:
    kurkdjian lumiere noire
    l’artisan timbuktu
    CdG Avignon
    Olivier Durbano Rock Crystal
    Creed Silver Mountain Water
    Annick Goutal Sables

    jakie sa Twoje „absolutne must have”?

  6. z moich must have to obecnie:
    Bond no. 9 Brooklyn
    CdG Zagorsk
    Creed Aventus
    Prada Infusion d’homme
    Kurkdjian Cologne pour le matin

    zastanawiam sie nad Cardinalem….

  7. większość z tego co już posiadam i cała masa innych zapachów, których jeszcze nie posiadam, lub nie będzie mi to dane z przyczyn ode mnie zależnych i niezależnych… najbardziej oczywiście żałuję tych ostatnich 😉
    pozwolisz, że wymienię tylko kilka?
    Amouage Gold i, Memoir, CdG Zagorsk, Eau d’Italie Baume du Doge, Hermes – Eau de Gentiane Blanche, Frapin 1697, JPG Fleur Du Male, Guerrlain Homme Intense, Le labo Patchouli, Durbano Rock Cristal i Black Tourmaline Oraz większość z oferty Pivera i Parfum d’Empire 😉

  8. no tak… niektore czesto dostac a na niektore trzeba kilka dobrych tysiecy w sumie….

  9. … ciezko dostac – mialo byc

  10. dostępność mimo wszystko jest i dla chcącego nic trudnego, ale tradycyjnie barierą nie do przejścia pozostają pieniądze :P)

  11. wiem wiem
    tez mam ten bol w niektorych przypadkach takich jak Amouage Memoir, Bond no.9 Brooklyn….

  12. Mnie też rozczarowało to rzekome cudo.

  13. sprawdzilem Idole w wersji EDP i musze przyznac ze na tyle mi sie spodobal, ze kupilem flaszke. Jest ciezki, gesty, Olivia G. skoncentrowala dotychczasowe skladniki + dodala ambre i wyszlo cos pieknego.

  14. no proszę, ale mnie zaskoczyłeś Andrzeju… czyżby pierwszy znany mi przypadek, by EDP przebiła swym bukietem EDT?
    kiedyś zatem spróbuję… 😉

  15. no mnie sie podoba…. jest jak napisalem ciezszy, gesty… jakos mi sie spodobal….

  16. mnie do klasycznego Idole zraziła właśnie jego nijakość… może tym razem będzie lepiej…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: