Napisane przez: pirath | 4 sierpnia 2011

Caron – Pour Un Homme, czyli lawendowo rozmarynowe pole…


Przyznam, że podchodziłem do tej kompozycji z równym entuzjazmem jak mój kot do kąpieli… zapierałem się i odwlekałem kolejną konfrontację z tym klasykiem bardzo długo… Pierwszy nieśmiały, pobieżny test nadgarstkowy skreślił zapach już w przedbiegach… zapach okazał się nie do przejścia w kontekście surowego, drapieżnego i niesamowicie wytrawnego akordu otwarcia… postanowiłem mu niedawno dać kolejną szansę i pora na wnioski…

Musiałem dać sobie chwilę na oswojenie się z ciężarem tego wielkiego parowozu, który z impetem, w obłokach buchającej pary – wbił się niczym taran w moje nozdrza…
Pour Un Homme to klasyk z 1934 roku… jest tylko nieco młodszy niż królowa Elżbieta II… Zarówno Brytyjska Królowa jak i Pour Un Homme mogą śmiało uchodzić za synonim konserwatyzmu i klasycznej elegancji… no może kolory kreacji monarchini i jej kapelusze pomińmy milczeniem… 😉
Caron to prawdziwie dawny styl i elegancja… klasyk i synonim klasycznego męskiego zapachu… zioła i lawenda… prostota i elegancja…

Jeśli ktoś lubi tradycyjne, zapierające dech, mocne ziołowe otwarcia to będzie Caron’em zachwycony… Jego otwarcie pachnie niezwykle krzykliwie, surowo i sucho… lecz to oblicze nie trwa szczęśliwie zbyt długo i akord wkrótce zostaje złamany wspaniałą soczystą, słodką lawendą… jej moc została dobrana tak, by idealnie równoważyć siarczyste ujęcie rozmarynu, który agresywnie dominuje początkowe stadium zapachu… Rozmaryn ten jest tak aromatyczny, suchy i głośny, że aż przytłacza swym rozmachem…

Pour Un Homme jest niezwykle prostolinijnym i wymownym zapachem… jest też pomimo tej prostoty niezwykle harmonijny i łatwo rozpoznawalny… Próbuję przyrównać go do czegoś równie ziołowego i mocnego… przypomina mi trochę (w początkowej fazie) Dolce & Gabbana pour Homme i Versace Dreamer’a… to ten rodzaj ujęcia nut ziołowych… dosadny, surowy i bardzo wytrawny… pod względem siły rażenia tuż po aplikacji dystansuje nawet słynnego Grey Flannela… to dopiero potęga… Blitzkrieg!
Na szczęście jego moc dość szybko opada, a sama kompozycja łagodnieje za sprawą przepięknej lawendy…

Nie da się ukryć faktu, że to bardzo monotematyczny zapach… pomimo upływu czasu i przetaczania się przez kolejne swoje fazy zachowuje swój charakter… w tle kompozycji przetaczają się nieśmiało inne nuty stanowiące wypełnienie kompozycji, jednak są tylko dalekim echem wątku przewodniego… Ciężko mi wyłuszczyć ze składu coś więcej ponad rozmaryn, lawendę, ambrę, piżmo i wanilię stanowiące stalowy, nabijany nitami trzon kompozycji… nie wyczuwam jaśminu, róży, ani goździka, a to mocne nuty…

W sumie nie jest to wada… zapach jest naprawdę urokliwy w swej prostocie… nie jawi się banałem… to dojrzała, stateczna kompozycja… Caron ocieplił się i sunie teraz niespiesznie przez skórę… co chwila czuję naprzemienne fale raz słodkiej lawendy, przeplatane falami aromatu suchego rozmarynu… i tak na zmianę…
Czuć, że zapach ciągle pracuje… coś się w nim dzieje… ta swoista symultana – jawi mi się naprawdę przyjemnie… Pour Un Homme będzie doskonałym dodatkiem dla tradycyjnego mężczyzny stawiającego na klasyczną prostotę… Zapach będący w istocie ultra oldskulowym weteranem wśród perfum, jest idealną kropką nad „i” dla dojrzałego mężczyzny… raczej nie jest to zapach dla młodzieńca… na nim Caron zapachnie nieco groteskowo…

Jak przystało na klasyka, jego flakon to również wysublimowana prostota… Klasyczna zielona butelka budzi żywe skojarzenia z epoką w której panował… Nie mogę też nic zarzucić projekcji i trwałości, bo ten dziadziuś naprawdę ma w sobie masę energii… zapach spokojnie wytrzymuje na skórze ponad 12 godzin… z tym, że w ostatniej fazie jawi się jako dość blisko skórny ambrowo – piżmowy dywanik… a w tle słychać tykanie starego ściennego zegara…

Głowa: lawenda, rozmaryn, anyż, bergamotka
Serce:
geranium, jaśmin, róża, paproć, goździk
Baza:
ambra, piżmo, mech, drewno cedrowe, paczula, bób tonka, wanilia

Reklamy

Responses

  1. Po tej recenzji, jestem już pewny, że muszę mieć ten zapach.

  2. mimo wszystko polecam najpierw próbkę 🙂

  3. bardzo męski, czy może być uniwersalny?

  4. Początek zdecydowanie męski, ale trwa dosłownie chwilke i zaraz robi się BARDZO słodki i dosyć uniwersalny. Smaczny ja Givenchy PI 😉

  5. dziękuję 😉 bardzo, ale to bardzo lubię Pi

  6. Maniuś z tym Pi aby trochę nie przesadzasz? 😉
    Caron jest słodkawy, ale do słodyczy Pi sporo mu brakuje… ale nie zmienia to faktu, że Caron jest doskonale wypośrodkowany pomiędzy jednym, a drugim…

  7. Pirath, na mojej skórze Caron jest na prawdę bardzo słodki. Może tak jak Le Male tylko mniej pudrowo, a właśnie lepiąco słodko jak Pi, kurde Pour Un Homme jest jedyny w swoim rodzaju, bardzo dobry zapach.

  8. to nie podlega żadnym wątpliwościom… to wyjątkowy zapach…

  9. Sebastien Chabal”Cave Men” (jeden z lepszych rugbystów)jako reklama tego zapachu-bardzo sugestywne-od razu wiadomo o co chodzi

  10. tak Caron pasuje do rugbysty idealnie… dlatego użyłem porównania zapachu do rozpędzonego parowozu 😉

  11. Marcinie, polecam Ci Le Troisieme Homme de Caron.

    • a coś więcej o zapachu, bo o próbkę zapewne będzie ciężko?

  12. Jak komuś podoba się zestawienie lawendy i wanilii to proponuję porównać z legendarnym Jicky Guerlaina z 1889r. – zaskakująco podobne – no może Jicky bardziej pachnie spoconą … to trzeba odkryć samemu. Jicky obecnie uchodzi za unisex lub kobiecy zapach, ale nie zawsze tak było… 🙂

  13. bo pewnie poddano go reformulacji, która doprowadziła do znacznego osłabienia i wydelikacenia bukietu… dość powszechna przypadłość w przypadku reformułowania klasyków z pazurem…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: