Napisane przez: pirath | 6 sierpnia 2011

Amouage – Honour Men, czyli jesienna melancholia…


Jestem tym zapachem oczarowany… Honour z 2011 roku, to piękny zapach, opowiadający piękną historię… autentyczną, wzruszającą i smutną zarazem…
Po raz pierwszy usłyszałem opowieść, która tworzy klimat i otoczkę wokół zapachu, nie będąc jednocześnie pompatycznym stekiem bzdur… nie ma tu zwyczajowego prania mózgu – mającego w mało wyrafinowany sposób pchnąć zapach w ramiona potencjalnego nabywcy… nie ma tu nacisków na spragnione połechtania i sukcesu męskie ego… Żadnego bredzenia o ambitnym zdobywcy, wiedzącym czego chce, mającym świat u swoich stóp – słowem Samiec Alfa, w którego przeistoczysz się natychmiast, gdy użyjesz zapachu X

Jest natomiast tragiczna historia o niespełnionej miłości… młodej naiwnej dziewczynie, która szczerze pokochała… jej czyste uczucie zostało zdeptane przez brutalną rzeczywistość… nie mogąc pogodzić się z utratą miłości, będącą sensem całego jej życia – postanowiła odebrać sobie życie… tak jak nakazuje wielowiekowa tradycja w Japonii poprzez seppuku… Odebrała sobie życie, tylko tak mogąc zmyć z siebie hańbę, na oczach swego oblubieńca…. Otworzyła sobie brzuch, za pomocą rytualnego ostrza z wygrawerowaną sentencją: „Niechaj z honorem umiera ten, komu los nie pozwolił żyć z honorem”…

Wybrała śmierć z honorem zmazującą jednoznacznie jej hańbę – niż żyć i trwać w niej aż do śmierci… nie ulega wątpliwości, że Japończycy to ludzie honoru, co widać po dziś dzień…  co prawda instytucja seppuku została zniesiona już ponad 100 lat temu, ale po dziś dzień zdarzają się przypadki tego rytualnego samobójstwa, jako przyjętej w przypadku bezsilności formy protestu…
Europejczycy, (a szczególnie chrześcijanie) często nie rozumieją jakże egzotycznej dla nas tamtejszej kultury i systemu wartości – stąd częste posądzanie o barbarzyństwo i bezsensowną śmierć… często potępiamy rzeczy, których nie rozumiemy… jeśli nie potrafimy tego zrozumieć, to przynajmniej uszanujmy ich odmienność… tak jak oni nie potępiają naszych obyczajów…

Ale wróćmy do Honour

To Amouage, ale nie pachnie jak Amouage… odnoszę wrażenie, że firma w tej kompozycji dalece odeszła od standardów, do których zdążyła nas przyzwyczaić…
Owszem Honour jest zdecydowaną kompozycją drzewno przyprawową, ale jakże różną od zawiesistych, orientalnych akordów wschodu, które pamiętam chociażby z Jubilation i Gold
Sądzę, że tym zapachem Amouage zwrócił się ku europie, dając jednocześnie europejskim wydelikaconym nosom szansę, by odsapnąć od potęgi wschodu…
Honour
swym ujęciem bardziej przypomina mi kadzidlane kompozycje CdG zmieszane z soczystością Terre od Hermesa… I powiem jedno… absolutnie nie uważam tego za wadę… zapach wyszedł fenomenalnie…

Zaczyna się ostrym, świdrującym otwarciem złożonym z niesamowicie sugestywnego połączenia różowego i czarnego pieprzu… nuty te stanowią ostre, ale nie pozbawione głębi preludium dla serca… a te jest wprost przepiękne… okraszone fantastyczną nutą soczystego geranium, podbudowanego aromatycznym muszkatem i gwóźdź programu… przepiękna żywica elemi, nadająca kompozycji intensywnej, żywej głębi…
Zapach nie jest tak okazały i głośny jak równie piękny Memoir, ale trzyma fason…
Z czasem do głosu dochodzi piękne kadzidło, lekka wetivera, dająca kropelkę słodyczy tonka  i miękkie piżmo… delikatne i subtelne… nic nie burzy spokoju i harmonii kompozycji…

Owszem zapach nie powala oryginalnością, bo kompozycji opartych na połączeniu pieprzu, żywic i kadzidła powstało przynajmniej kilka – ale wersja Amouage wręcz powala swą interpretacją… Całe to sugestywne misterium, które odbywa się na naszej skórze, jest dziełem najwyższej jakości składników… czuć, że nie oszczędzają pakując do wnętrza flakonów chemię i byle co… Kompozycja zachowuje stoicki spokój i opanowanie… trwa w swoistym zawieszeniu ciesząc nos subtelnym, absolutnie nienachalnym obliczem… Honour emanuje smutkiem i nostalgią…

Nuty środka choć mocne i sugestywne są nieco przygaszone… niemal apatyczne… tak jakby zapach na coś czekał… jakby głośniejszy śpiew akordu był nietaktem…
Nie chcę by mnie posądzano o autosugestię w oparciu o historię zapachu, którą na początku przytoczyłem – ale zapach autentycznie wyraża melancholijną tęsknotę i smutek… Będzie wspaniale się komponował ze spacerem po parku, albo lesie w strugach jesiennego deszczu… brodząc po kostki w opadających liściach, ścielących się niczym gigantyczny płomienny kobierzec wokół stóp – Honour zachęca do refleksji…

Jako, że miewam jesienią chandry i przypływy iście melancholijnego nastroju – czuję, że znalazłem w Honour towarzysza do takich samotnych jesiennych eskapad… Szybko zachodzące słońce, odległy zapach palonych liści… siąpiący deszcz i zapach wilgotnych liści mieniących się tęczą barw… Oto przyroda zatoczyła niemal pełny krąg życia… teraz nastaje czas przemijania w tym nieskończonym cyklu życia… jedne liście obumierają, by na wiosnę znów wystrzelić w niebo soczystą zielenią…
Honour pozwala wyciszyć się i uporządkować myśli… zebrać siły i przemyśleć wiele spraw… nawet tych nieprzyjemnych i bolesnych, nad którymi nie mamy czasu i siły pochylić się podczas codziennego pędu za mało istotnymi pierdołami…

Na pewno pomoże nam w tym jego subtelna, jednostajna projekcja, lecz nie uświadczymy legendarnej tytanicznej trwałości… zapach pachnie na mnie do 12 godzin, z tym że ostatnie godziny to zaledwie miękki delikatny finisz przy samej skórze… Oczywiście całość zamknięto w klasycznym, pięknym flakonie znanym z innych kompozycji… Tym razem jest on przewrotnie białego koloru… symbolizuje niewinność, czystość i wolność…
To wszystko co przyniosło dziewczynie z historii zapachu seppuku

Głowa: różowy pieprz, czarny pieprz
Serce: bodziszek (geranium), żywica elemi, gałka muszkatołowa
Baza: paczula, kadzidło (olibanum), drzewo cedrowe, wetiwer (wetiweria pachnąca), tonka, piżmo

Advertisements

Responses

  1. No proszę: jak różnie odbieramy zapachy. Jeśli chodzi o markę Amouage, to zakochałem się w Memoim Man oraz uwielbiam męskie Jubilation XXV i damskie 25. Honour Man nie zachwycił mnie kompletnie. Otwarcie, przepełnione pieprzem, jest wg mnie dosyć oryginalne, bo nie kojarzę czegos takiego w innych zapachach. Przez pierwsze kilkadziesiąt minut może być, natomiast później zapach przeobraża się u mnie w woń przypominającą kwaskowate uderzenie potu. Przynajmniej tak miałem dwukrotnie, gdy zacząłem testować próbkę. Teraz psiknąłem się kolejny raz, nie minęło więcej niż 10 minut i mogę tylko potwierdzić, że Honour mnie nie zachwyca. Ale recenzja urocza 🙂

  2. Ja też będąc szczery bardziej wolę Memoir… jest mocniejszy i odważniejszy, bardziej w stylu Amouage… ale oba są piękne…
    z tym że Honour jest dyskretny i jego trwałość nieco mnie rozczarowała… jednak za te pieniądze chciałbym dłużej cieszyć się jego towarzystwem…
    dziękować za miłe słowo 😉

  3. Honour ma marną trwałość i sillage.

    • z bólem, ale potwierdzam…

  4. na mnie wszystkie amouage mala slaba trwalosc – max 3 godziny. a najlepiej sie trzyma wlasnie honour (co mnie nieco dziwi)

  5. mnie dziwi ich słaba trwałość na Tobie… na mnie około 30 godzin… 😉

  6. Andrzeju, odezwij się proszę, kontakt do mnie 601882314, chętnie odkupię Rock Crystal.
    Marcin


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: