Napisane przez: pirath | 6 sierpnia 2011

Serge Lutens – Rousse, czyli magia cynamonu…


Znów uśmiechnęło się do mnie szczęście… podczas ostatniej wizyty w rodzinnym Quality przesympatyczna Pani Asia, gdy wspomniałem, że lubię cynamon – pokazała mi Rousse – Serge’a Lutensa… jestem oczarowany…
Zapach autorstwa Christopher’a Sheldrake z 2007 to prawdziwa kopalnia najwyższej jakości cejlońskiego cynamonu… Kocham cynamon… niewiele składników daje mi tak dużą przyjemność w trakcie obcowania z nimi – jak właśnie sproszkowana kora drzewa cynamonowego… Aromatyczna, słodkawa i korzenna… coś pięknego…

Rousse to cynamonowiec pełną gębą od początku, niemal do końca… cynamon nie stanowi tu dopełnienia kompozycji, lecz stanowi jej główny filar… wszystko kręci się wokół jego czarującego, pełnego, ciepłego i szlachetnego oblicza… ujętego niezwykle sugestywnie… w tą kanciastą butelczynę wtłoczono surowiec najwyższej jakości…
Wcześniej miałem przyjemność poznać i zadurzyć się bezgranicznie w Eau d’Italie – Baume du Doge… dotąd najbardziej niedoścignioną kreację cynamonową, jaką dane mi było poznać… Jednak na co dzień z racji ceny, musiałem zadowolić się nieco mniej autentycznym, ostrym i szorstkim ujęciem cynamonu z Diesel – Zero Plus Masculine

Rousse ma szansę to zmienić 🙂

Zaczyna się ciepłym i niesamowicie przyjemnym otwarciem złożonym z cynamonu skąpanego w zwiewnej mandarynce i doprawionym miękkim drewnem cedrowym… Składniki te tańczą szaloną Zorbę w kółeczku, by po kilku minutach zejść zdyszane z parkietu – a na scenie szaleje nadal niezmordowany cynamon… Szlachetny i autentyczny… zdaje mi się, że wyczuwam w jego towarzystwie delikatną nutę szafranu, ale to chyba tylko złudzenie… pozostałość do cedrze

Kompozycja dość szybko, krokiem tanecznym wpada w akord serca… tu zapach nieco się wyostrza dzięki obecności szlachetnych drewien, ale głównie za sprawą goździka… jego moc dobrano perfekcyjnie pod nutę cynamonu… całości dopełnia lekki fiołek dodający akordowi odrobinę kwiatowego zacięcia… coś wspaniałego…
Niestety ta potańcówka nie trwa zbyt długo… nuty zmęczone tanecznymi harcami postanowiły odsapnąć i schodzą z parkietu… na deskach pozostał jedynie sandałowiec i mahoń – kręcąc się z wolna w kółeczku, do jakiegoś wolnego kawałka…
Kurcze miałem nadzieję, że ten akord potrwa przynajmniej z godzinkę… to już koniec?… na skórze pozostał anemiczny cynamon i akcenty drzewne…

Akordy drzewne z goździkiem w tle zapach co prawda wyostrzyły, ale cynamon poczuł się tym speszony i jakby onieśmielony ich obecnością… brakuje mu animuszu i ochoty do dalszych harców… tak jakby obraził się, że nie jest jedyną gwiazdą wieczoru… spodziewałem się, że będzie mi intensywnie towarzyszył do samego końca… co prawda nadal tu jest, ale cichy i nieśmiały…. podpierający gdzieś ścianę na sali…
chodź tu cynamon… pirath utuli
… 😉

Nadal jest to niezwykle urokliwa, ciepła i szlachetna przyprawowo – drzewno – korzenna kompozycja, nawet pomimo detronizacji gwiazdy wieczoru… Wprost idealna na jesień i chłodne wieczory we dwoje… Rousse jest jak ciepły kubek herbaty, albo grzańca… rozgrzewa i poprawia samopoczucie… Wspaniale kwitnie na skórze buchając ciepłymi, barwnymi obłokami przypraw… projekcja jest bez zarzutu…

Wraz z osiągnięciem akordu bazowego zapach nabiera ambrowo – waniliowej słodyczy… liczyłem skrycie, że cynamon pociągnie do samego finiszu, ale zostało po nim tylko dalekie echo, gdzieś głęboko w tle… jednak balsamiczno – drzewna głębia skąpana w słodyczy, też jest niesamowicie przyjemna i godziwie rekompensuje mi tę stratę… Dopisałem zapach do mojej listy AMH… w pełni na to zasługuje… mam nadzieję, że kiedyś zaszczyci pulę moich topowych jesiennych pozycji…

Głowa: mandarynka, cynamon, cedr
Serce: cynamon, goździki, fiołek, szlachetne drzewa (drzewo sandałowe, mahoń)
Baza: ambra, wanilia, nuty balsamiczne

Reklamy

Responses

  1. Co znaczy ‚wizyta w rodzinnym Quality’? Nie rozumiem.

  2. Ładny tekst. Czego o zapachach Lutensa nie powiedziałbym nigdy.

  3. czytaj opolskim…
    zaraz mi wytoczysz armaty, że powinno być „rodzimym”… i w sumie masz rację 😉

  4. nie lubisz Lutensa? całą liczącą pierdylion kompozycji kolekcję?

  5. Niczego nie wytoczę. Nie mam siły. 😉

    Wszystkiego nie znam, ale to, co poznałem, pozostawię bez dodatkowych komentarzy. Każdy ma inne czucie/rozumienie pojęcia ‚klasa’.

  6. Jeśli pochodzisz z opolskiego, to ‚rodzinnym’. Nie zrozumiałem Quality po prostu. 🙂

  7. bo poprawie powinno być rodzimym… ot literówka 😉

  8. OK


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: