Napisane przez: pirath | 7 sierpnia 2011

James Heeley – Cardinal, czyli gotycka katedra…


Dziś natchniony przepiękną ulewą za oknem (miła odmiana po wcześniejszych 29 kreskach w cieniu) postanowiłem skrobnąć słówko na temat jednego z najbardziej znanych i kontrowersyjnych kadzideł – a mianowicie Cardinal – Jamesa Heeley’a… Temat kadzidła w perfumach przybiera w zależności od intencji nosa różne barwy i odcienie… to bardzo wdzięczny i plastyczny materiał na temat przewodni kompozycji… od ciepłego – przytulnego, poprzez gęste – orientalne, aż po chłodne, wyniosłe i niedostępne

Odcień kadzidła z Heeley Cardinal, to właśnie chłód starej, mrocznej, wilgotnej gotyckiej katedry… Surowe ściany ledwie pokryto pociemniałym ze starości i dymu świec – białym niegdyś tynkiem… Strzeliste, ascetyczne ściany sprawiają przytłaczające wrażenie… niby to dom boga, ale nie czuć tu jego obecności… wnętrza przypominają monumentalny, opuszczony grobowiec… i ta niesamowita cisza…

Wilgotne mury skąpane są w mroku… ciężkie, posępne witraże przepuszczają do wnętrza niewielką ilość światła… na długich żelaznych łańcuchach, wprost ze sklepienia opuszczono kute żyrandole… bardziej przypominają wyposażenie sali tortur, niż rozpraszające mrok świeczniki…
Kamienna posadzka zionie przejmującym, łamiącym w kościach chłodem… wielkie wmurowane w ściany płyty nagrobków nadgryzł czas… niemal wytarte napisy przypominają o zamkniętych wewnątrz szczątkach darczyńców – pragnących przez wspomaganie budowy odkupić swe winy i wkupić się do raju…

Chłód ciemnego wnętrza budzi niepokój i przygnębienie… nie znajduję tu radości… odczuwam za to hołd złożony śmierci i przemijaniu… jakby miało to wzbudzić trwogę i żarliwą skruchę w sercach wiernych… Wielkie poczerniałe dębowe ławy przesiąkły zapachem kurzu, świec i kadzidła palonych podczas obrządków przez ostatnie stulecia… wszystko tu tak pachnie… od samego progu w nos uderza aromat czystego kadzidła… zimnego i surowego…

Kadzidło Heeley’a jest kompletnie wyzbyte z ciepła i człowieczeństwa… jest takie odległe… wyziera z Cardinala niczym zimne, szkliste spojrzenie trupa… nie pozostaje nic tylko zarzucić na siebie pokutny worek i podążyć w grupie biczowników na procesję… Cardinal to bardzo smutne i odosobnione kadzidło… jakże dalekie od swego przytulnego prawosławnego odpowiednika w Zagorsku, Wonderwood – CdG i Tumulte – Christian’a Lacroix … jakże odległe od szlachetnego Olibanum – ProFumum, Bois-d’Encens Armaniego i Rock Cristal – Durbano… jakże różne od płomiennego Zirh – Ikona, czy Tauera – Incense Extreme

Smutek, powaga i zaduma panuje w tej wielkiej budowli… zamiast witać wiernych opiekuńczym i gościnnym zapachem  – aplikuje im reprymendę „wkrótce umrzesz i będziesz potępiony na wieki„…
Kurcze odnoszę wrażenie, że chrześcijaństwo to chyba najbardziej dołujące i ponure wyznanie na świecie… gdzie w nim radość z obcowania z bogiem?
Cardinal
perfekcyjnie i szalenie sugestywnie oddaje właśnie klimat wnętrza tego przybytku ludzkiej próżności… Wystarczył jeden niuch, by zapamiętane z dzieciństwa wspomnienia powróciły… bolące od niewygodnego klęcznika kolana siedmiolatka, wiercącego się podczas niekończącej się, śmiertelnie poważnej i oklepanej liturgii… przejmujący chłód i rozdzierający uszy ryk organów…

Jednego Cardinal’owi nie można odmówić… jest diabelnie autentyczny i sugestywny… ujęcie kościelnego kadzidła jest wręcz perfekcyjne… nie kojarzę absolutnie tego zapachu z osobą duchowną… no chyba, że jest trupem jakiegoś wielkiego kościelnego dostojnika, którego pół miesiąca szykują do pochówku… nie sposób, by na ludzkim ciepłym ciele zapach przybrał tak nieludzko zimną formę… to po prostu najpiękniejszy zapach wnętrza kościoła, jaki dane mi było poznać… znacznie czytelniejszy i pełniejszy od również „sakralnegoAvignon’a

Cardinal jest liniowy… pachnie niemal niezmiennie wyniośle i wytrwale w niemal niezmiennej, wyrafinowanej formie… Czyste, niczym nie zmącone opary kadzidła doprawione zapachem wosku… zastygłego w kaskadach na masywnych pozłacanych świecznikach… Forma to niezwykle czysta, czytelna i szalenie obrazowa…
W pierwszych taktach, na posągowym obliczu Cardinala jawił się śladowy grymas uśmiechu, w postaci szczypty pieprzu i delikatny rumieniec w postaci zapachu ciemno czerwonych płatków róży… trwało to jednak tylko przez moment, nim kleryk uświadomił sobie, że śmiech i radość to grzech…

Następne akordy to już tylko stonowane, niczym nie zmącone opary dymnego kadzidła… niczym podczas odświętnej liturgii – przesyca powietrze swym dostojeństwem… okadza sobą nosiciela przez kilka godzin, by po zakończeniu uroczystości dyskretnie wycofać się w towarzystwie ambry, która posypuje sobie głowę popiołem… cichej i skromnej…
Fantastyczna kompozycja… tak prosta i oszczędna a tak niesamowicie, przejmująco wręcz autentyczna… Mam niesamowitą, wręcz nieprzemożną ochotę wywalić na siebie co najmniej 10-15 chmurek i pospacerować sobie we wnętrzu kościoła – podczas jakiegoś usypiającego nabożeństwa i poobserwować reakcje wiernych 😈

Niestety wyjątkowo skromna próbka nie pozwoliła mi na więcej niż jeden mały psik… Dlatego daruję sobie wywody o projekcji i trwałości, bo nie miałem ku temu miarodajnych warunków… jest to obowiązkowa propozycja do obwąchania, dla każdego ortodoksyjnego (takiego jak ja) fana kadzidła…
Ten kto nie spróbuje, będzie się smażył w ogniu piekielnym i używał Gucci Guilty przez wieczność!
Ponadto zostanie wymieniony z imienia i nazwiska na liście tych co nie wąchali, nałożę na niego olfaktoryczną ekskomunikę i zakaz niedzielnych wypadów na zakupy do centrum handlowego!… 😉
A teraz pora na ogłoszenia duszpasterskie… jak wiecie sytuacja piraciego budżetu, tfu kościoła jest wyjątkowo ciężka… dlatego apeluję podczas najbliższej sumy o hojne datki na własną flaszkę Cardinala 8) Amen…

Głowa: róża, czarny pieprz, aldehydy
Serce: labdanum, kadzidło frankońskie
Baza: wetiwer, szara ambra, paczula

Reklamy

Responses

  1. ” trwało to jednak tylko przez moment, nim kleryk uświadomił sobie, że śmiech i radość to grzech…” – piękny tekst. Piszesz tak sugestywnie, że chciałoby się kupić wszystko, co zachwalasz. Jednak jestem ostrożny (bo gusta mamy momentami różne.. przykład; Honour Man czy też Gold), tym niemniej lektura zawsze obowiązkowa.

  2. dziękuję 😉
    szczęśliwie co któryś opisywany zapach dostaje po uszach więc nie jest tak źle 🙂
    owszem gusta każdy ma odmienne i dobrze, nie nakłaniam kogokolwiek do kupowania wszystkiego co mi się spodobało, bo to jedynie moje bardzo subiektywne odczucia 😉

  3. hm….
    zastanawiam sie teraz co ciekawsze – Cardinal Heeley’a czy Zagorsk CdG.
    Avignon mnie troche rozczarowal. okrutnie mdly na mnie ze az niedobrze sie robi….. wydawalo mi sie ze super i kupilem dwie flaszki. co ja zrobie z jedna…… coz, bedzie kiedys na prezent dla kogos 😉

    zatem. Cardinal czy Zagorsk?

  4. hmmm a na to pytanie Ci nie odpowiem… nie jestem Tobą więc odpowiedź z naturalnych względów mnie przerasta… sam musisz zadecydować, który z nich bardziej Ci odpowiada… 😉

    Osobiście preferuję Zagorsk za jego ciepło i większą uniwersalność w stosunku do wyniosłego Cardinala…

    Ale Ty decyzję musisz podjąć sam…

    p.s. ja bym się wcale nie obraził gdybym dostał flaszkę Avignon… 😉
    musisz tylko znaleźć w swoim otoczeniu odpowiednią osobę, która będzie w stanie nosić tak specyficzny i wykwintny zapach… wiem ze to nie będzie łatwe zadanie 😉

  5. hm… flaszke Avignon (oryginalnie zapakowana) chetnie wymienie na np. Zagorsk jak masz w nadmiarze w swoich zapasach…..
    😉

    swoja droga, myslisz, ze avignon jest jak to piszesz wykwintny? specyficzny na pewno. nawet w pracy pytaja gdy go mam na sobie czy nie bylem rano na dlugim nabozenstwie w kosciele ….. 🙂

  6. he he mój nadmiar Zagorska oceniam na jakieś 0,3 ml 🙂 wprost nie wiem kiedy to zużyję 🙂 ale chętnie wymienię moją próbkę za całą flaszkę 8)

    Avignon nie jest wykwintny i nigdy bym w stosunku do niego nie użył tak górnolotnego określenia… on jest przaśny… zgrzebny… przeczytaj reckę Avignona, to będziesz wiedział jak mi się widzi…
    Avignnon, Zagorsk i Heeley to kadzidła kościelne i tylko to je łączy, ale każde jest z innej parafii 🙂

  7. dla mnie avignon jest za slodki
    jesli chcesz moge Ci odstapic Avignon w cenie w jakiej kupilem (240 zl)

  8. dziękuję, za kuszącą ofertę, ale Avignon nie porwał mnie na tyle bym chciał nabyć całą flaszkę… a jeśli już to Zagorsk…

  9. bede pamietac
    🙂

  10. Pięknie opisałeś… Niestety, nie mogę go używać, bo kicham jak po powąchaniu świeżo zmielonego pieprzu. Męczarnia.

  11. uuu współczuję… jak kichałem po Jacobsie Bang! 😉

  12. Mhm. Bang! to dla mnie upiorne przeżycie.

  13. ‚Liniowy’???????????? Chyba masz na myśli ‚linearny’. Prawda?

  14. zawsze jesteś w pracy?
    otóż nie… miałem kaprys i całkiem świadomie użyłem zwrotu „liniowy”… w końcu to synonim „linearny”… prawda?

  15. Nieprawda.

  16. Wszystko zależy od kontekstu. Tutaj nie są to synonimy. Wokół cała masa upiornych przekładów, bo tłumacze korzystają z pierwszych znaczeń słownikowych. Język polski jest bogatszy od najgłębszych perfum. Bywaj.

  17. a co ma odmienny kontekst do wiatraka, skoro i liniowy i linearny pasują do wątku w którym wystąpiły? czyżby podatkiem Ci zapachniało?
    tym razem jestem pewien swego i w razie wątpliwości odsyłam Cię do słownika…

  18. To kwestia wyczucia językowego, Marcinie. Zapach jest linearny. Warto mi zaufać. Pzdr.

  19. zapach jest linearny
    ale posiada liniowy przebieg…
    dostrzegasz różnicę w brzmieniu?

  20. Marcinie, dostrzegam różnicę — przede wszystkim w stylu. ‚Zapach posiada przebieg’… zapach to nie pojazd.
    Dostrzegam też u Ciebie potrzebę przekomarzania się i dlatego – bez względu na ilość i jakość błędów, które popełniasz w tekstach – powodzenia życząc, odlatuję w inne strony. Piszesz szczerze i z pasją; na styl brak Ci czasu. Rozumiem. 🙂

  21. o rany ale przepychanki…..jakbyśmy tutaj tworzyli kanon literatury polskiej 😉

  22. prawda Marto? i meritum, czyli perfumy, schodzą na dalszy plan…

    Pawle naprawdę doceniam krytykę i konstruktywne uwagi, ale co za dużo to nawet koza nie zeżre… uczepiłeś się tych nieszczęsnych niedoróbek, jak by od tego zależała co najmniej dywersyfikacja przedświątecznych dostaw pomarańczy w Lidlu…
    nie chowam urazy, wszak punkt widzenia zależy od miejsca zasiedzenia – ale byłbym wdzięczny, gdybyś przestał mi wytykać stylistyczne niedoróbki… to naprawdę irytująca maniera…
    i oczywiście jesteś zawsze mile widzianym gościem na moim blogu… 😉

  23. I only meant well. 😉

  24. good for U 😉

  25. ….i wszyscy żyli długo i szczęśliwie 🙂

  26. Właśnie tak, pani Marto. 🙂

  27. PS Nie jest to maniera. Tylko wyczucie stylu. Chyba nie sądzisz, że siedzę i poluję na cudze błędy. Pzdr. 😉

    • zwracaj po prostu baczniejszą uwagę, by Twoje „wyczucie stylu” nie zdominowało zwykłego „wyczucia”… 😉

  28. Lagerfeld wypuścił nowy zapach. Może byś się nim zajął… 😉

  29. Nie pouczaj mnie. Nie jestem wrogi ani napastliwy. Piszesz o ‚irytującej manierze’, a mnie bardzo zirytowała Twoja miłość własna, widoczna choćby
    w osobliwościach, które stworzyłeś z niczego w tekście o wodzie Brut.

  30. Pawle jak na razie to Ty próbujesz pouczać i strofować mnie… dodatkowo w ostatniej wypowiedzi pozwoliłeś sobie na mocno niestosowną osobistą wycieczkę…
    nie znasz mnie, więc nie próbuj mnie oceniać i dorabiać sobie do moich wypowiedzi własnej, chybionej ideologii… to tyle w kontekście Twojej ostatniej wypowiedzi i paru poprzednich, niby nienapastliwych uwag…

  31. Cardinal jest bardzo delikatny i trzyma sie blisko skory. A cena poszybowala z 480 na 520……
    szkoda.
    tak samo ceny zapachow Durbano poszly w gore – za Rock Crystal placilem 480 a teraz wszystkie sa po 550

  32. sprostowanie – zapachy durbano z 480 zl poszly na 595 zl.

  33. czyli tym bardziej ich nie kupię w Q… własne źródełko trzeba będzie poszukać…

  34. „Kurcze odnoszę wrażenie, że chrześcijaństwo to chyba najbardziej dołujące i ponure wyznanie na świecie…” — skad takie wnioski w opinii o perfumach? zadziwiajace …..

  35. bo Cardinal jest ponury, zimny i wyniosły, podobnie jak przedstawia się obraz naszego obrządku wyznaniowego… u nas nie widać radości koncelebracji wiary, obcowania z bogiem… u nas preferowane jest umartwianie się i smucenie… to naprawdę czuć w Cardinalu i widać w naszych kościołach… a wniosek nasunął się samoczynnie…

  36. widac masz nieciekawe doswiadczenia z kosciolem lub niewiele wiesz na ten temat. ja mam totalnie inne doswiadczenia.

  37. ale to nie miejsce na ten temat

  38. i tego się trzymajmy…

  39. jestes zainteresowany Cardinalem? Mam na zbyciu jeden nienaruszony flakon.

  40. na razie muszę „za swoje” doprowadzić moje cztery kółka do stanu używalności (nim wyszarpię kasę sądownie), bo sprawca uszkodzenia mojej bryki nie miał OC… zatem wszelkie zakupy perfum zatrzymane do odwołania… 😦

  41. MAM DO SPRZEDANIA NIENARUSZONY FLAOKN 100 ML CARDINALA W DOBREJ CENIE.
    MOZE JEST KTOS CHETNY?

  42. MAM DO SPRZEDANIA NIENARUSZONY FLAKON 100 ML CARDINALA W DOBREJ CENIE.
    MOZE JEST KTOS CHETNY?

  43. raz nie wystarczyło?

  44. mialo byc raz – nie wiem czemu weszlo dwa….

  45. …a za ile ten Cardinal?

  46. flakon nienaruszony – sprzedam za 400 (kupiony za 520)

  47. Na wstępie przeprosić chcę Kolegę pirath’a,że targi na Jego zacnym blogu mu wyczyniamy.
    Kolegę Andrzeja proszę o kontakt pod adresem : g.zalczyk@gmail.com

  48. Proponuję porównać Cardinala z Eau des Beaux L’occitane ‚a – przyjemne połączenie kadzidła i cyprysu, mniej ostentacyjne i trochę tańsze – co może mieć znaczenie jak ktoś jeszcze nie używał tak mocno kadzidlanego zapachu jak Cardinal. Dla mnie osobiście Cardinal nie jest zbyt mocno kadzidlany. :-)))

  49. a tam porównanie… ja bym chciał choćby poznać Eau des Beaux L’occitane… mam nadzieję, że pachnie równie pięknie co się nazywa… 🙂
    osobiście nie lubię porównać zapachów face to face, gdyż przypomina mi to próbę zestawienia ze sobą dzieł Vivaldiego i Bacha ze wskazaniem, który komponuje lepiej… IMO nie da się, bez szkody dla każdego z kompozytorów tego dokonać…

  50. Porównując te 2 zapachy miałem na celu wskazać rodzinę zapachów. Gusta są różne, więc jednemu będzie odpowiadał jeden zapach drugiemu inny, nawet jak są z tej samej grupy zapachóww. Osobiście wolę Cardinala, bo jest bardziej zdecydowany i wyrazisty, co nie znaczy że nie użyję des Beaux. Tylko Eau des Beaux jest trochę bardziej dostępny niż Cardinal (nie tylko finansowo :-)).

  51. przez dostępność rozumiesz, iż jest mniej zimny i odległy niczym wychłodzone wnętrze świątyni u Cardinala? aż muszę spróbować, gdzie to cudo można zdobyć?

  52. Jak dla mnie zapach pozamiatał po całej linii. Ostatnia nuta mogłaby być trochę bardziej intensywna, chociaż dziewczyna mówi, że wieje ode mnie trupami na odległość. Wejść do kościoła żeby popatrzeć na wiernych to kiepskie tortury. Oboje z dziewczyną jesteśmy dorosłymi mrokami (po 30stce): pvc, latex, buty new rock + taki zapach i na spacer do galerii handlowej – gwarantuję – będzie można boki zrywać.

  53. oooo nie wątpię że robicie kolosalne wrażenie i nie jeden posiadacz rozrusznika musiał szybko wymieniać baterie… 🙂 mam wielką słabość i szacunek dla gotów i cyber gotów… rozumiem, że ustęp o trupach to był komplement… a tak na poważnie, mam cichą nadzieję, że pewnego dnia przyjdzie taki dzień, że przełamię opory i strach przed wszechobecnym zabobonem i sam choć na chwilę wskoczę w takie ciuchy… a na Castle Party bywacie?
    pozdrawiam bardzo serdecznie 😉

  54. Na pewno jesteśmy indywidualistami, ale nie przynależymy do żadnych mrocznych grup wyznawców jakiegoś gatunku muzycznego, czy gustu ubraniowego. Nasza codzienność, jesteśmy sobą, mamy swój gust w zapachach, szatach i muzyce. I jeśli myślisz o ubraniu mrocznych szat, to zrób to z serca i się na innych nie oglądaj i aprobaty nie szukaj, bo w zwykłych śmiertelnikach jej nie znajdziesz. Najważniejsze nosić się tak jak lubisz i najważniejsze, że ty się czujesz w tym dobrze. Również w zapachu. Razem z dziewczyną poszukujemy nowej nuty zapachowej. A-Men i M7 (ten przed kastracją) już po latach mnie trochę znudziły. Black Tourmaline za słaby, Serge Lutens – Fille en auguilles, Armani Privé Bois d’Encens właściwy kierunek, ale mam wrażenie że za krótko pachną. Dark Aoud oraz Full Intense od Montale na razie nr.1 , Lalique Encre Noire to jest dobre ale ma ten sam problem – za krótko pachnie i za mało tego grobowca i trupów oczywiście w pozytywnym i poszukiwanym przeze mnie odczuciu. Odnośnie Castle Party – muzycznie odpada, ale na sam zamek kiedyś pojadę z moją dziewczyną, ale może jak już nikogo tam nie będzie.

  55. ehhh indywidualizm… jaka to piękna, szlachetna i zanikająca w ostatnich czasach cecha osobowości… a indywidualizm występujący w parze z byciem sobą to jeszcze większy „biały kruk”… nic tylko powinszować i życzyć powodzenia w walce z ciemnogrodem, uprzedzeniami i doklejaczami etykietek satanistów… 😉 ja ciągle mam opory nie tyleż natury „co ludzie powiedzą” (bo to mam akurat w głębokim poważaniu) lecz psychologicznej… widzisz mam pewne kompleksy, więc całe życie staram się ubierać tak, by się nie wyróżniać… ale z tym problemem to już muszę sobie sam poradzić, ale dzięki za słowa otuchy i dobrą radę… 😉

    Black Turmalin za słaby?… uuu to mi wytrąciłeś poważny atut z rękawa a nawet dwa… jeśli gustujecie z dziewczyną w kadzidłach, to polecam jeszcze Rock Cristal, również Durbano i gwarantuję Wam, że z ich trwałością jest wszystko ok, tyle ze Wasze nosy zdołały przywyknąć… 😉
    Chamans Party Honore des Pres jest bardzo mroczną, wetiverową, nieco podobną do Lalique Encre Noir wonią, ale tu na pewno rozczaruje Was trwałość, choć i tak zachęcam do testów… a na koniec kadzidlany tytan, choć nie tak przejmujący jak Tourmalin, ale dający niemiłosiernego kopa i będącym absolutną kwintesencją kadzidła, przy którym Encens Flamboyand AG to pikuś… Pro Fumum Roma Arso i Olibanum… z naciskiem na tego pierwszego jeśli lubicie klimaty z Fille Lutensa i drugiego jeśli preferujecie miażdżące kadzidło…

    p.s. choć osobiście ubolewam, że gotyk (jako muzyka) umarł, ale Bolków i tak polecam zwiedzić… ja też preferuję samotność… pozdrawiam 😉

  56. Wstałem o poranku, w powietrzu unosiła się jedynie woń pościeli, która lekko zaciągała siankiem po mojej Myszce, która właśnie wyszła do pracy. Postanowiłem dobitnie po Twoich słowach sprawdzić skuteczność i trwałość Black Tourmaline, całkowicie na odświeżone ciało preparatem nie zawierającym mydła, aby nie mieszać zapachów. Tegoż dnia zauważyłem szczególnie fakt, że zapachy niszowe których posiadam aktualnie około sześciu pachną różnie w zależności od dnia, nastroju. W zależności od tego czy jestem głodny, czy najedzony, zdenerwowany lub spokojny, podniecony lub ugaszony, czy jest ranek czy jest wieczór, czy jestem sam lub w otoczeniu. Dodatkowo powąchanie bardzo intensywnego zapachu powoduje „zabicie”, „stłamszenie” woni. Szczególne zachłyśnięcie się danym zapachem, mowa o tym „jak wąchasz”. Przykład zachłyśnięcia o którym mówię, to mocno zlane ciało mrocznym pachnidłem i średnio minutę po operacji mocne wciągnięcie powietrza – mocny wdech (niczym byś zaciągał kreskę). Wtedy następuje ja to nazywam „zatrucie”, które powoduje monoWonizm (wąsizm). Czyli poza zapachem który powąchałem, żaden inny później nie pachnie tak jak przedtem. Black Tourmaline pachniał na mnie dokładnie 5 godzin „pięć mocnych chmur”, a jego ostatnia nuta przypominała mi PRL’owską przemysławkę i to spowodowało, że tego zapachu na pewno nie kupię w oryginale. Jest mroczny, ale to nie jest ten kierunek. Za mało świeżo połamanej stali. Podobne testy wykonałem na kolejnych dniach z Cardinalem (ok. 4 godzin, z czego ostatnia nuta jest bardzo szczególna i piękna), Robert Piguet Bandit (ok 8 godzin), Montale Full Intense (ok 7 godzin) z czego ostatnia nuta – mocno kwiatowa, wręcz różana zupełnie do mnie nie pasuje, Montale Dark Aoud (ok 7 godzin), Oud Imperdial Perris Monte Carlo (ok 4 godzin), BOIS d’ECENS Armani Prive (ok 2 godzin) piękny niestety na mnie zupełnie nietrwały – lub go zwyczajnie przez zatrucie dalej nie czuję, Amouage Epic Men (ok 9 godzin), Amouage Interlude Men (ok 50 godzin), koszulka pachniała nim nawet po długim praniu w automacie, zaś nieprana bluza po dwóch tygodniach pachniała, jakbym wbił w nią świeżą chmurę woni.

    Odnośnie kompleksów, nie będę Ci prawił, wiedz tylko, że jedno życie masz spożytkuj tak, byś na starość mógł powiedzieć – dałem z siebie wszystko.

    Resztę kadzideł na pewno sprawdzimy, dzięki za sugestie – notuję, by wybrać jeszcze kilka dzieł.
    Odnoście Castle Party, nie uciekamy od ludzi, nic interesującego po prostu nie widzimy w tej imprezie. Muzyka zaciągająca nudą, brak oczekiwanej mocy, dobrej rozrywki i zwyczajni ludzie, tylko trochę poprzebierani (w większości spora część szarej Warszawki w czarnych strojach). Mogą zakryć ciało czarnymi szatami, ale swojego gustu, codzienności i sposobu bycia nie da się zakryć. Ja na gotyku się nie znam, bo go nie słucham, nudzi mnie, mdli i mierzi, od czasu do czasu dobre brzmienie gitarowe i dobry zmodulowany ryk jest ok, ale to też nie mój kierunek. Z muzyki polecę również coś niszowego, zasługującego na miano dobrej nuty w kręgach w których się obracam. Dla mnie Insectrum – Desinfektionskammer to taki Cardinal właśnie (nazwałbym oba w skrócie: porządne grzmotnięcie), ale odradzam słuchać z YT i na laptopie. Takie nuty wymagają szczególnej pielęgnacji odsłuchowej, co najmiej Pioneer albo AKG. Ów twórca udostępnia swoje utwory całkowicie bez dodatkowych opłat.

  57. o tak, pora dnia, nastrój, uczucie sytości, a u kobiet nawet menstruacja mają pływ na postrzeganie woni i ich trwałość na naszej skórze… chemia naszych organizmów potrafi naprawdę zachwycić i zniechęcić do danej woni w ułamku sekundy… dlatego zawsze staram się (na ile próbka pozwoli) powtarzać testy w różnych porach dnia, aby wykluczyć rozbieżności spowodowane odmiennym nastrojem, PMS (miewam), samopoczuciem, nawet porą roku… na mojej skórze zapachy wodne dają w efekcie zapach padliny, zgnilizny i zatęchłego bajora pełnego zastałej, butwiejącej wody… pomyślałbyś, że Bvlgari Aqua, albo l’artisan parfumeur passage d’enfer może tak zagrać na skórze?

    sądzę, że rozbieżności w przypadku trwałości poszczególnych zapachów na naszej skórze to już indywidualne, swoiste i specyficzne właściwości skóry każdego z nas, odmiennego PH, grupy krwi, ciepłoty właściwej ciała, rodzaju diety i trybu życia… osobiście nie perfumuję ubrań, więc 50 godzinny rekord Interlude na ubraniu nie biorę za wyrocznię, gdyż wspomniany Black Tourmalin na odzieży pachnie u mnie około 2 miesięcy, a Tobaco Vanille Forda zagościł na mankiecie mej kurtki ponad pół roku, więc jak widać niektóre wonie są rzeczywiście tytanicznie trwałe, ale na odzieży – a mnie interesuje wyłącznie trwałość osiągana na skórze…

    co do Castle Party masz sporo racji, ta impreza ostatnio umiera wraz ze śmiercią samego gotyku, ale gotyk to nie sama Warszawka ubrana na czarno… Gotyk to sposób na życie, a nie moda i spotkałem kilka osób na prawdę żyjących i przesiąkniętych tym klimatem… to nie było tylko starannie dobrane ubranie na jeden wypad, czy ostentacyjnie rozstawiona trumna na tyle kombika… oni rzeczywiście tak żyją i za to mają mój big szacun za szczery, nie udawany na pokaz indywidualizm i totalną wyje… na to „co ludzie powiedzą”, szczególnie iż wiem, że mroki lekko w Polsce nie mają…

    p.s. muza fajna i jak najbardziej mieszcząca się w moich preferencjach… to w sumie takie Combichrist, ale jeszcze bardziej industrialne… sprzęt do odsłuchu też mam odpowiedni, więc profanacji na czymś gdzie bas przypomina stepowanie mrówki na blaszanej puszcze nie będzie… 😉

    p.s.2 masz może namiar na stronę zespołu z linkiem do zassania całej dyskografii? torrenty o kapeli milczą, a do osiołka nie mam cierpliwości… 😉

  58. Ja się zastanwiam jak wygląda mężczyzna który nosi Cardinala na codzień. Ile ma lat, w co i jak jest ubrany, czym się zajmuje??? Po przeczytaniu recenzji skojarzyło mi się jedynie z pracownikiem prosektorium 😉 Wydaje mi się, żeby nosić taki zapach na codzień trzeba na pewno mieć jakiś charyzmtyczny dobrze rozpoznawalny styl, bo nie wyobrażam sobie „dresa spod Żabki” o 23:00 w tym zapachu 😉

  59. ja też nie wyobrażam sobie dresa w tym zapachu, choć z powodzeniem mógłby go używać i Hannibal Lecter i mój były proboszcz… sam nie wiem który z nich był większym krwiopijcą… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: