Napisane przez: pirath | 8 sierpnia 2011

Comme des Garcons – Avignon, czyli zakon zielarzy…


Idąc za niespodzianką, którą sprawił mi dziś Cardinal Heeley’a – postanowiłem przyjrzeć się bliżej kolejnej „sakralnej” pozycji na mapie zapachowej…
Tym razem padło na Incense nr 3 CdG czyli Avignon… Po niezwykle gościnnym i przytulnym jak na „sakralne” klimaty kadzidlane Zagorsk’u – spodziewam się, że ujęcie kadzidła w wersji rzymsko katolickiej, będzie co najmniej równie ciekawe…
W końcu CdG wypuściło serię liczącą aż pięć jego interpretacji…

Kadzidło przedstawiane w zapachu jako „europejskie„, a konkretnie „katolickie” jest dość specyficzne… Chłodne, niedostępne i wyniosłe… zupełnie niepodobne do swoich świeckich odpowiedników… Niestety jest to wymuszone określoną formułą, której musi trzymać się nos – by osiągnąć zamierzony efekt… Tym razem również się udało, ale najpierw poranne nieszpory…

Zapach specjalnie mnie nie zaskoczył… otrzymałem niemal dokładnie to czego się spodziewałem, lecz podane w nieco innej formie… O ile Cardinal przedstawiał starą, zimną gotycką katedrę – to Avignon przedstawia co najwyżej opactwo skupiające braci zakonnych, parających się zielarstwem… Iskają całymi dniami z chwastów swoje wymuskane grządki, zbierają zioła, suszą je i przyrządzają z nich wszelakie medykamenty, nalewki i napary…

Te sprzedają później na odpustach, jarmarkach i swoich aptekach, co nie przeszkadza im jednocześnie pomstować na lokalnych zielarzy – oskarżając ich o szarlatanerię, gusła i pogańskie praktyki… jak wiadomo reklama i progresywny marketing dźwignią handlu… 8)
kij z hipokryzją i zakłamaniem, w której kościół jak wiemy przoduje już od wieków… ale wróćmy do Avignon

Czuć co prawda kadzidło… jest chłodne i surowe, ale doprawiono je sporą ilością aromatycznych ziół i wywarów… pachnie tu jak w klasztornej aptece… intensywna woń zebranego suszu miesza się z wonią palonego kadzidła… niesamowicie żywa mieszanka, ale jednocześnie bardzo monotematyczna… Avignon pachnie bardziej donośnie niż Cardinal, ale nie jest aż tak miażdżąco autentyczny jak jego purpurowy brat…
W zapachu od początku do końca w zasadzie niewiele się dzieje… cisza spokój i sielanka… byle do wieczornych nieszporów, ale najpierw obiad…

Ta cierpka ziołowa wytrawność dominuje kompozycję, sprawiając, że tytułowe kadzidło zostaje zepchnięte na dalszy tor… Ziołowy susz odgrywa tu pierwsze skrzypce, a kadzidło jest jedynie jego dopełnieniem… Zapach ten dalece odbiega od Cardinala i Zagorska… Ten pierwszy przytłacza swą sakralnością… ogromnym rozmachem średniowiecznego monumentu budowanego przez stulecia…
W Cardinal kadzidło jest na pierwszym planie… jest dumne i wyniosłe, jak przybrani w purpurę, spasieni kościelni dostojnicy, o pierścieniach wielkości śliwki…
Zagorsk
z kolei jest ciepłym, przytulnym drewnianym kościółkiem, wciśniętym gdzieś w gęstą tundrę i zasypany śniegiem… Jego wnętrze rozświetlają liczne kaganki, a powietrze przepełnione jest aromatem drewna, żywic i kadzidła… jest przyjemnie i przytulnie…
Avignon to z kolei niewielki klasztor, gdzieś na uboczu… bracia zakonni żyją tu nieśpiesznym, od wieków ustalonym rytmem dnia… żyją z plonów swojej ciężkiej pracy… to naprawdę widać i czuć na każdym kroku…

Klasztorne powietrze jest przesycone aromatem ziół i medykamentów… kadzidło jest jedynie dodatkiem, jednak w akordzie bazy kadzidło wysuwa się minimalnie na prowadzenie… wreszcie, bo w końcu to kompozycja osnuta na tej nucie…
Avignon
jest czymś pośrodku pomiędzy skromną drewnianą cerkwią prawosławną, a strzelistą kamienną katedrą… niewiele tu sakralności… słychać za to dźwięczne uderzanie moździerzy rozcierających zioła i wesołe pieśni religijne…
Ci ludzie autentycznie radują się ze swojej więzi z bogiem… czuć otuchę i radość w ich głosach…

Nuty: rumianek, mech, kadzidło, wanilia, paczula, palisander, nasiona ambrette.

Reklamy

Responses

  1. Na mnie Avignon wychodził choinkowym płynem do kąpieli, jaki znałam z czasów jedynych słusznych 😉 Polecam testom jeszcze Montalowego Full Incense.

  2. śliczne dzięki za cynk 😉

  3. musze przyznac racje, ze avignon rozwija sie w kadzidlo z ziolami i ma niewiele wspolnego z katedra. niby ok ale te ziola sa za mocne – ziola palone z kadzidlem. czyste kadzidlo jest w cardinalu, ktory jednak na mojej skorze jest mniej trwaly niz avignon i bardziej delikatny. a szkoda. jest jednak zdecydowanie bardziej koscielny.

  4. mam podobne odczucia… avignon jest odrobinę wyraźniejszy właśnie dzięki tym ziołom… cardinal jest bardziej skryty i powściągliwy, ale też to jego wyżej stawiam na piedestale…
    a znasz pro fumum arso? piękne dymno gwajakowe kadzidło…

  5. profumum znam, podoba mi sie olibanum, fumidus a nawet tundra. ale cena juz mi sie nie podoba 😉

  6. no mi cena też nie pasuje, ale liczy się zapach… koniecznie sprawdź ich Arso

  7. no i sprawdzilem Arso. Jest swietny, smiem twierdzic, ze lepszy niz Olibanum

  8. są podobne i oba to piękne kadzidlaki… Arso jest o tyle ciekawy, że nie jest takim monolitem jak Olibanum… ale z kolei Olibanum to czyste niemal kadzidło…

  9. http://sabbathofsenses.blogspot.com/2012/10/perfumy-bertranda-duchaufoura-dla.html

  10. tak, zdecydowanie tak – dla mnie nr 2 po Kyoto ale… nobody’s perfect – finish zapachu jest okropny przynajmniej u mnie kończy się jakimś przebłyskiem kwaskowości (spotkałem to coś podobnego w Encre Noire to pewnie zasługa dużej ilości zieleniny zawartej w obu zapachach). Generalnie mocno zielono i wyraźne kadzidło. Dobre połączenie i się podoba – pewnie dlatego, że jest to zapach nam dobrze znany ze świątyń katolickich ale nie tych współczesnych betonowych straszydeł ale tych małych drewnianych kościółków na wioskach otoczonych własnie zielenią. Jestem za a nawet przeciw cytując klasyka.

    • mi się Avignon kojarzy z benedyktyńskim zielnikiem z małego opactwa gdzieś na uboczu, niż ze strzelistą, zimną i wyniosłą gotycką katedrą z choćby Cardinala i szczerze powiedziawszy wolę interpretację Heeleya…

  11. „MI SIĘ Avignon kojarzy …..” – chłopie „MI” na początku zdania? prowadzisz bloga a nie znasz zasad polskiego? nie dość, że wygląd naganny, to i język fatalny.

    • a co ma z tym wspólnego mój wygląd?… nie mam zamiaru przyjmować rad od osoby, która sama nie opanowała poprawnie zasad gramatyki i interpunkcji języka polskiego… dowiodłeś/aś jedynie, że jesteś równie żałosny/a co płytki/a, gratuluję… 🙂

  12. Czy używanie słowa mi w zdaniu „Mi się to nie podoba” jest błędem? Powinienem zacząć zdanie od mnie? Celownik słowa ja to mi, mnie, więc nie powinno być błędu. Czy mam rację?
    Zaimek ja ma dwie formy celownika: akcentowaną mnie i nie akcentowaną mi. Na początku zdania używa się tylko tej pierwszej, np.: „Mnie to daj” (ale „Daj mi to”). Formy mi można też użyć na początku zdania składowego, po spójniku, jeśli pada na niego akcent: „Robię tak, jak mi się podoba”.
    To samo dotyczy kilku innych par form zaimkowych: „Nie widzę go”, ale „Jego nie widzę” (także „Widzę jego, a nie ją”); „Dużo ci zawdzięczam”, ale „Tobie wszystko zawdzięczam”. We wszystkich cytowanych przykładach form krótszych używa się w pozycji nie akcentowanej, form dłuższych – tylko wtedy, gdy są pod akcentem.
    — Mirosław Bańko, PWN

    • przede wszystkim powinieneś wrócić do pisania pod swoim dotychczasowym nickiem, po drugie skontaktować się ze specjalistą i wspólnie zastanowić się co ma Twoje czepianie się mojej pisowni oraz wyglądu z tematem dyskusji… nie podoba się? nie czytaj…
      p.s. ostatni akapit natchnął mnie by spytać, czy jesteś czasem tą samą świruską/usem od batalii na temat mojego nadużywania wielokropka?… błagam, zacznij znów brać swoje leki…

  13. Los zrobił mi śliczny prezent. Piękny zapach! Marcin prosze machnij recke Elixir des Merveilles. Pozdrawiam Tom

    • obiecuję machnąć, ale nie wiem kiedy dokładnie to nastąpi, cierpliwości… 🙂

  14. To moje ulubione na chwilę obecną kadzidło, obok Rock Crystal, Full Incense i Bois d’Encens.
    Wyczuwam zbieżność tej kompozycji z zapachem Montale. Właściwie, są to wg mnie „bliźniaki”. Czytałem też porównania do Cardinala – moim zdaniem to są całkiem odmiennie przedstawione kadzidła.
    Właśnie Avignon, a nie Zagorsk uznałbym za zapach najbliższy kościelnemu kadzidłu (chociaż czytałem opinie, że to Zagorskowi jest doń bliżej).

    Aha, do Cardinala Heeley’a podobieństw nie widzę/nie czuję….


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: