Napisane przez: pirath | 16 sierpnia 2011

Gucci – Rush for Men, czyli Quo Vadis Gucci?


Bardzo długo dojrzewałem do zmierzenia się na poważnie, z próbką męskiego Rush
Jest to kompozycja nie tyleż ciężka i niepowtarzalna – co przypomina porównywanie wielkiego zmarłego przodka, do obecnie żyjących… to dziwne uczucie pisania o czymś czego już nie ma… aż zimny dreszcz po plecach przechodzi, gdy sobie pomyślę, że za 10-15 lat ktoś na moim miejscu będzie opisywał Gucci pour Homme, tak jak dziś ja zabieram się za wciąż żywą legendę Gucci Rush

Obchodzę się z tym skromnym samplerkiem jak z jajkiem… traktując go niemal z nabożną czcią, jako relikwię… nie śmiejcie się… zdobycie próbki i całego flakonu tych perfum, to dziś nie lada problem (i palpitacja dla portfela)… zapach powstał co prawda w 2000 roku, ale został skasowany…
tak to Gucci, więc nie szukajcie w tym logiki i sensu

Autorką kompozycji jest Daniela Roche-Andrier… tak ta sama, która stoi za zjawiskową męską Pradą Amber oraz Pradą d”Iris dla kobiet… a gdy Daniela bierze do ręki bloterek i pipetę – można być pewnym, że wyjdzie z tego coś niebanalnego i porywającego…

I taki jest właśnie męski Rush… jest fascynującym mariażem kadzidła, skąpanego w wielu nutach drzewnych i piżmie.. cudownym piżmie… Wyczuwam w Rush pewne subtelne podobieństwo do Gucci PH… oczywiście jest to podobieństwo bardzo powierzchowne, jednak może rzucać nieco światła na podjęcie decyzji o kasacji Rush for Men… zapewne Gucci nie było zainteresowane posiadaniem w portfolio dwóch zbliżonych do siebie kompozycji…
Zatem odpadł nieco słabszy w projekcji i mniej treściwy oraz zamaszysty Rush, którego godnie zastąpił (cóż za rzadkość) Gucci PH… szkoda wielka, ale przynajmniej na miejsce jednej wspaniałej kompozycji, otrzymaliśmy inną…

Czytam czasem uwagi o domniemanej syntetyczności Rush for Men… niestety nie mogę podzielić tej opinii, bo nic syntetycznego w nim nie znajduję… Owszem otwarcie jest niesamowicie krótkie i lakoniczne, gdyż niemal od początku w nozdrza uderza intensywna woń kadzidła – stąd zapewne takie reakcje na to pachnidło…
Rush to w sumie wyłącznie kadzidło i drewno… to głęboka, choć przeciętnie ciepła kompozycja… a do tego sucha i lekko ostra… to zapewne sprawka nuty cedrowej, uwalniającej się intensywnie w pierwszych taktach serca…

Nie mam pojęcia w jakiej kondycji jest zapach, z którego powstała moja próbka – ale wyznam, że lawendy z otwarcia i paczuli z serca po prostu tu nie czuję…
Czuję za to obecność w środkowych nutach pieprzu, którzy czyni kompozycję nieco ostrzejszą i potęguje wrażenie suchości wywołane świdrującym cedrem… Nieco później do głosu dochodzi nuta sandałowca, nadająca zapachowi cieplejszej barwy…. pojęcia nie mam jak pachnie drewno okuome, ale im akord bazy trwa dłużej, tym mocniej zapach się ociepla, wygładza i nabiera przepięknego piżmowego wykończenia…

Finisz to najpiękniej wybrzmiewający akord Rush… tak urodziwego ujęcia piżma próżno szukać… jest tak niesamowicie autentyczne, otulające, delikatne i hipnotyzujące zmysły… po prostu coś fantastycznego… takich perfum już się niestety nie robi…
Co prawda ujęcie nut kadzidła, drewna i odrobiny pieprzu przy dzisiejszej mnogości podobnie skomponowanych zapachów, nie przedstawia Rush w kontekście arcy oryginalnego objawienia, ale 11 lat temu to było naprawdę coś…
W dzisiejszych czasach, każda szanująca się marka chce mieć w swych szeregach „drzewnego kadzidlaka” (CdG ma ich nawet kilka) i sądzę, że wiele z tych kompozycji mogło zostać zainspirowanych zjawiskowym przebiegiem Gucci Rush for Men

Jest mi smutno, ponieważ moja przygoda z tym zapachem skończy się za raptem kilka godzin, gdy resztki zaaplikowanej próbki przebrzmią… Szkoda… bo męski Rush to iście pionierska kompozycja, obdarzona fantastycznym piżmowym finiszem…
Ale nie będę płakał… ukoję me smutki w ramionach innego fantastycznego kadzidła… tych akurat nie brakuje… Jednak rana na sercu po Rush wypali się głęboką bruzdą… Szczególnie gdy sobie pomyślę, ile cudownych kompozycji musieliśmy dotychczas pożegnać, nie dostając w zamian kompletnie nic… damskie Rush i Rush 2, męskie Rush, Envy i Gucci PH


Zatem Quo Vadis Gucci?

Głowa: lawenda, cyprys.
Serce: kadzidło, drzewo cedrowe, paczula.
Baza: drzewo okoumé, drzewo sandałowe, szare piżma

Reklamy

Responses

  1. Zobaczysz jak za 5 lat zapłaczą za Guilty i Gucci by Gucci hehe
    kwestia czasu i mody…

  2. nie uwierzę że ktoś zapłacze za powyższymi, a szczególnie za guilty… pierwszy jest słabiutki, a drugi denny… takich zapachów po prostu się nie zapamiętuje…
    choć może ten ostatni będzie przytaczany w podręcznikach perfumiarskich jako przestroga 8)

  3. ciekawy jestem jaka będzie wersja Intense Guilty???

  4. a ja nie…

  5. Jak się ma ten: http://www.douglas.nl/douglas/productbrand_1012509304.html do powyższego? To to samo?

  6. nie damskie rush jest inne, ale równie piękne… uwielbiam i jedynkę i dwójkę (damską)… mam do tych perfum szczególny sentyment, bo moja była ich używała i to przez damski rush zaczęło się moje zainteresowanie tematem perfum… pachniała w nich cudownie 😉

  7. Nie wiem, na ile to oryginały, ale jest tego trochę na ebay.

  8. rush 1 i 2 dość szybko 2-3 lata temu zniknęły z półek polskich sieciówek, ale często można je dostać w superfarmie…i to w dobrej cenie… zakładam że na zachodzie te perfumy są nadal oferowane, bo jest ich dość duża podaż jak an produkty wycofane z oferty…

  9. Sprawdzę jutro z ciekawości, czy są, bo może uda mi się wybrać na miasto przed pracą i może uda się przetestować. Twoje opisy są tak sugestywne, że czuję ogromną chęć wąchania 😉 No i trochę szerzej zainteresowałem się tematyką perfum.

  10. bardzo miło mi to słyszeć 😉
    ale uprzedzam, że gdy połkniesz „bakcyla” i pójdziesz z torbami, to nie chcę słyszeć żadnych wyrzutów 😈

  11. Według mnie zapach położył flakon wykonany z plastiku.

  12. według mnie patison, nie masz pojęcia na ten temat, przeczytaj jeszcze raz co napisał pirath i przemyśl, flakonem to położyli D&G serię anthology …

  13. To był naprawde niezły zapach. Czy masz jakieś info o zapachu zbliżonym do tego „nieboszczyka” ? 🙂 Może jakiś fejk ? 🙂 Szukam czegoś podobnego.

  14. no właśnie, kiedyś chłopaki na perfuforum o całkiem niezłej podróbce Rush, o włosko brzmiącej nazwie, którą ponoć jeszcze można dorwać w sklepach na południu europy…. nie pamiętam nazwy, ale ponoć był wręcz uderzająco podobny… ja niestety pamiętam Rusha jak przez mglę, dlatego wolałbym powstrzymać się od rekomendowania konkretnego zamiennika… 😉

  15. Chyba mam 😀
    Lamis Si Sure Stormy Men

    Cena około 20 zeta więc niebawem dam znać jak to się ma do oryginału.
    Żeby choć nie waliło tandetą ale bądźmy dobrej myśli 😉

  16. zatem z niecierpliwością czekam na Twoje wrażenia 🙂

  17. na początku lat 2000 kupiłem tego 20 sztuk bo był prawie nie do dostania i prawie się w tym kąpałem. To był jedyny zapach w całym moim życiu gdzie obce kobiety nawet z facetami na ulicy podchodziły do mnie i się pytały. Przepraszam czym pachniesz?

    Od lat szukam zastępstwa, nawet kupowałem końcówki tego zapachu z japonii lub USA za bajońskie sumy. Rush uzależnia, szkoda że go wycofali.

  18. to faktycznie był jeden z wielkich Guccich… wiele osób go ceni i mile wspomina… sam nie zdecydowałem się na własną flaszkę gdy była okazja, gdyż „kolekcjonerska” a kolokwialnie rzecz ujmując spekulacyjna cena sprawiła że spasowałem… 600 zł za flakon nieznanego pochodzenia to ździebko za dużo nawet jak na fobie perfumoholika 🙂

  19. Ja dostałem od mojej siostry flakon na gwiazdkę około 2000 roku. Powąchałem patrząc na nią (a była straszną maniaczką zapachów) zapytała mnie, nie jestem pewna czy ci się spodoba ale to jak dla mnie coś niesamowitego. Uśmiechnąłem się ale zapach nie podobał mi się wcale, Po kilku dniach szedłem na sylwestra i go użyłem bo nie miałem innego. Reakcje ludzi były niesamowite. Natomiast sam także przekonałem się że jego pozorna ulotność i nienachalność jest jego władzą.

    Na twojego Bloga trafiłem dzisiaj rozmawiając w firmie o legendarnych zapachach. Po artykule i komentarzach dowiedziałem się (SIC!) o zamienniku który ma taki sam skład. Zamówiłem w ciemno 2 butelki i z niecierpliwością już czekam na przesyłkę. Jeśli będzie chociaż trochę podobny to nie zdajduje słów wdzięczności za Twoją pracę! I kupię tego karton.

    Od lat kiedy już nie ma białego rush błąkam się między PH lub GbyG a ostatnio Grey Toma Forda i tak jak PH lub Grey jest pięknym zapachem tak, to nie jest nadal to.

    Opiszę wrażenia z zamienników, bo chociaż stać mnie dziś na 10 butelek białego rusha to jest on zwyczajnie nie osiągalny a aukcje ebay sprzedają produkty z 2003 roku które np nie moga mieć dobrej kondycji lawendy cyprysu lub piżma.

    Mam jeszcze jedno pytanie, tak się składa że jestem wydawcą i wręcz szukam kogoś takiego jak ty. Czy publikujesz gdzieś w prasie? Dodaj mnie na FB http://www.facebook.com/piotr.kiljanski

  20. Piotr- zerknij tutaj, bo to chyba zawsze coś 😉

    http://www.odlewkiperfum.pl/linia-meska/1069-gucci-rush-for-men-edt.html

  21. ..Bo ja zerkając dziś na ostatnie komentarze przypomniałem sobie o istnieniu w mojej skromnej kolekcji, próbki męskiego Rusha. I po przeczytaniu całego tematu dostałem nieuniknony impuls do zaaplikowania sobie co nieco na nadgarstek. 😉
    I nie wiem czy moja próbka jest już zbyt wiekowa, czy moje wspomnienia tego zapachu z czasów kiedy jeszcze stał na połkach sieciówek są zbyt podkolorowane albo tyle się już nawąchałem przez te lata,bo gdzieś uleciała ta pierwotna magia kompozycji . A kiedyś był to pierwszy zapach w moim życiu który wywoływał tak bezposrednie obrazy…
    Nie mogę powiedzieć że teraz jest źle, co to to nie..,bo nadal jest mmmmm….
    Tylko niestety szybciutko znika.
    I tak w ogóle nasuneło mi się podobieństwo z zapachem, z którym łączy białego rusha wiele cech wspólnych oraz ogólny ton i charakter. Więc jeśli szukacie alternatywy a jeszcze nie znacie to polecam z całego serca Comme des Garcons – Hinoki 🙂

  22. Piotrze – z wybitnymi kompozycjami i większością tych bardziej wymagających jest ten problem, że w przeciwieństwie do miłych, łatwych i przyjemnych kompozycji wymagają czasu, cierpliwości i poświęcenia… rzadko kiedy można się zakochać od przysłowiowego pierwszego niucha, bo cóż niby intrygującego, złożonego i pociągającego może być w zapach, który już na pierwszej randce rozkłada… tfu odkrywa wszystkie karty… 🙂
    uwierz mi, że ta niezbyt taktowna analogia do kontaktów damsko męskich w przypadku perfum znajduje praktyczne uzasadnienie… 🙂
    p.s. będziemy w kontakcie 😉

    narde – ja zapamiętałem męskiego Rusha jako wysublimowaną, szykowną delikatność, nieznacznie tylko dopełnioną kadzidłem i żywicami, tworzącymi klimat dyskretnej męskiej elegancji… coś na wzór równie genialnego Envy, choć podążającego w nieco inną stronę… sądzę, że mnogość doznań i znacznie bardziej wyrazistych perfum jakich używasz na co dzień, może mieć jak sądzę całkiem spory wpływ na odbiór tych perfum… 🙂

  23. Dla mnie Envy jest bardziej gęsty i rozbudowany, jakby szczelniej wypełniony. Mógłbym nawet powiedzieć że na tle leśnej przestrzenności Rusha to jest orientalny. 🙂

  24. Envy można jak najbardziej określić jako dyskretnie orientalizujące, bo zawiera kupę nut pokroju imbir, sandałowiec i inne charakterystyczne dla klimatów orientu…

    • A ja jeszcze pół flakonu mam, aż boję się pomyśleć, co zrobię, jak mi się skończy. Błagam, niech ktoś poleci godny zamiennik

  25. najlepszy jaki znam i moim zdaniem nawet lepszy zamiennik Envy to Santal marki Floris, zaś do do godnych zamienników Rusha to mam wstępnie dwa, czyli Embers od Rouge Bunny Rouge i dzisiejsze objawienie czyli Bottega Veneta pour Homme…

  26. Gucci Rush byl tez moim najlepszym zapachem, szczegolnie czulo sie to pizmo. Dzisiaj juz niestety nie ma takich zapachow, przynajmniej tak nie dawno myslalem. Ale ostatnio Giorgio Armani wprowadzil bardzo podobny zapach do Gucciego rusha, tylko nie pamietam dokladnie jaki, albo black code albo ultimate albo eau de nuit, w ktoryms z nich jest dokladnie Gucci Rush. Jak sie dowiem to wam napisze.

    • owszem Rush był fantastycznym pachnidłem, a Armani Nuit może go odrobinę w finiszu przypominać, bo tez jest subtelnie drzewny i lekko balsamiczny…

  27. Witam, bardzo potrzebuję tych perfum, ile ja sklepów odwiedziłam, rynków gdzie mają odpowiedniki perfum i nigdzie nie znalazłam takich perfum a to jest mój ulubiony zapach męski i bardzo bym chciała kupić swojemu partnerowi ale nie wiem gdzie 😦

    • ostatnio na allegro widzialem jako unikat za 666zl, ale poczekaj niedlugo bede testowal nowe zapachy Armaniego i powiem ci ktory jest bardzo podobny do Gucci rushh

      • unikat w nieznanej kondycji, więc zalecam daleko idącą ostrożność przy tego typu okazjach… podobnie jak w przypadku wina, można nabyć bardzo kosztowny ocet

    • niestety Rush jest już nieosiągalne, ale proponuje przyjrzeć się jednemu z zapachów Rouge Bunny Rouge w którymś z Douglasów…

      • Armani Ultimatum wlasnie go testuje, ale to nie rush podobny ale nie on. Mysle ze black code bedzie najbardziej przypominal rusha

  28. Na pewno ani Armani Code ani jego mocniejsza wersja Ultimate nie są podobne do męskiego Gucci Rush.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: