Napisane przez: pirath | 22 sierpnia 2011

Puma – Free Flowing Man, czyli owocowy rabarbar…


Sięgając po próbkę Free Flowing z 2008 roku – byłem przekonany, że zapach okaże się katastrofą i znów będę mógł sobie poużywać… 8)
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na kolejnego lekkiego „psiukacza” dla młodzików – a oficjalna myśl przewodnia wręcz te domysły potwierdziła…
Dostajemy kolejny ograny jak stary winyl zapach, o przebiegu przewidywalnym jak retoryka byłego premiera… żartuję… Free Flowing jest bardziej złożony… 😉

Prawdziwą ozdobą i gwoździem kompozycji jest pięknie ujęta nuta rabarbaru… soczystego, świeżo zerwanego i ani trochę mdłego… Ów rabarbar skropiono obficie sokiem cytrynowym, doprawiono odrobiną kolendry oraz dosłodzono lawendą i słodziutkim sokiem z granatów
Uzyskano bardzo ciekawy efekt świeżości za sprawą rabarbaru i owocowej soczystości za sprawą cytrusa i granatu… za głębię odpowiada nuta lawendy i imbiru… całość jak na kategorię „odświeżacza” prezentuje się naprawdę nieźle…

Szczęśliwie nie próbowano zapachu załatać po najmniejszej linii oporu, wykorzystując akordy morskie, ozonowe i świeżej roślinności (za co jestem dozgonnie wdzięczny) – lecz postanowiono pobawić się owocami, przyprawami i ziołami… wyszło naprawdę ciekawie… głównie za sprawą rabarbaru, którego byt trwa niestety za krótko… a szkoda, bo był prawdziwą ozdobą kompozycji…

Kompozycja przez cały swój niezbyt długi byt zachowuje równowagę i spokój pomiędzy słodyczą owoców, a wytrawnością przypraw i ziół… jest przyjemnie, niezobowiązująco i przede wszystkim interesująco… Delikatne geranium rozświetla środek, odrobina muszkatu go wyostrza, a dzięki temu zabiegowi zapach posiada ładną, choć nieskomplikowaną duszę… Pod względem aranżacji bliżej Pumie do CK IN2U Kleina, a w pewnym stopniu przypomina też Kenzo L’eu Par… co w przypadku podobieństwa do tych zapachów, absolutnie nie należy postrzegać jako wadę…

Niestety największą wadą FF jest słaba trwałość i sprint w stronę lakonicznej i słabej bazy… raptem 4-5 godzin i czmycha w siną dal… ale cudów za tę cenę nie ma co oczekiwać… Pomimo tego uważam, że jest to całkiem interesująca propozycja na upały… nie zmęczy, nie przytłoczy i bardzo pozytywnie odcina się od segmentu, w którym Free Flowing usytuowano…

Głowa: bergamotka, granat, kolendra, lawenda
Serce: imbir, rozmaryn, rabarbar, geranium, gałka muszkatołowa
Baza: drzewo sandałowe, mąkla tarniowa, ambra, piżmo

Reklamy

Responses

  1. Klikając na tytuł tej recenzji spodziewałam się, że pojedziesz po bandzie…Ale jak widać, nie jest tak źle 😉 Jestem pozytywnie zaskoczona 😀

  2. he he sam jestem zaskoczony 😉

  3. Wiele lat temu dostałem ten zapach w prezencie. Długo się z nim męczyłem, mimo, że posiadałem wtedy jedynie 2 lub 3 zapachy (nie to co teraz – o matko!). Chyba nie przepadam za tego typu świeżakami. Jedyny plus, to to, że podobał się kobietom.

  4. absolutnie mnie to nie dziwi… jest lekki, owocowy i bardzo przyjemny w odbiorze… szczęśliwie pozbawiono go dziwactw i sztucznie podbarwiających zabiegów… mi się nawet podoba, choć nie na tyle bym go kupił 😉

  5. Fajna recenzja, ale autorze – „iść po linii najmniejszego oporu” 🙂 To opór ma być najmniejszy, nie linia. Zazwyczaj nie czepiam się błędów, ale ten wyjątkowo mnie drażni.
    pozdrawiam

  6. heh, rzeczywiście szpetny błąd, dzięki bo nawet nie zauważyłem… zresztą często zdarzają mi się Joda’izmy… dziękuję za czujność i już poprawiam… 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: