Napisane przez: pirath | 3 września 2011

Dolce&Gabbana – Light Blue pour Homme, czyli zapach, który zabiła popularność…


OMG!… kolejny cytrusowy świeżak… tym razem padło na męską wersję Light Blue z 2007 roku duetu Dolce & Gabbana… ja to mam pecha w kwestii wyboru próbek – metodą na chybił-trafił… idę się ciąć…
Jack, jeśli też to czytasz, to możesz podpowiedzieć koledze również i ten zapach… Light Blue aż kipi cytrusami… kolega będzie zachwycony… albowiem w otwarciu nie znajdziemy nic poza cytrusami, doprawionymi odrobiną jałowca…

W sumie zapach nie jest zły… jest całkiem przyjemny i całkiem poprawnie przebiega, jednak ma jedną zasadniczą wadę… jest do bólu oklepany, bo temat eksploatowany jest na potęgę i niemiłosiernie nadużywany na każdym kroku… Ten D&G po prostu gubi się w natłoku niemal identycznych klonów, którymi zlewa się na potęgę ulica…
Jeśli cenicie sobie indywidualizm i niepowtarzalność, to musicie zapomnieć o Light Blue… idziesz ulicą – Light Blue… jedziesz komunikacją miejską – Light Blue… idziesz do kina, czy galerii – Light Blue… ustawiasz się z dawno nie widzianą koleżanką na kawę – ona pachnie – a jakże damską wersją Light Blue… łaaaaaaaaa!

Mieszanina cytrusów i ziół ze środka zapachu, nieco mi przypomina całkiem poniekąd udanego Acqua Di Gio Armaniego (szczęśliwie bez wodnych konotacji)… kompozycja jest bardzo harmonijna i całkiem poprawna – dlatego nie dziwi mnie ogromna popularność tego zapachu… ale ileż można…
Duet Dolce & Gabbana wiedział gdzie nacisnąć, by pieniądze popłynęły szerokim strumieniem… zabieg udał się wybornie, bo przez długi czas zarówno damska (2001) jak i męska wersja Light Blue nie schodziła z pierwszych miejsc rankingu Top 10 sieciowych perfumerii… Kompozycja wstrzeliła się idealnie w masowe gusta… z jednej strony duet kreatorów powinien się cieszyć z sukcesu, ale czy mogą być dumni ze swego „dzieła„?

Ogólnie Light Blue jest całkiem przyzwoity… jest przyjemny, lekki i doskonale spełnia swą odświeżającą funkcję…. to, że jest niemal banalny, oklepany i wtórny to już inna bajka… w sumie można go śmiało aplikować na lato – ale zgubi się w natłoku dziesiątek mu podobnych… Ma całkiem ładny środek… subtelna nuta rozmarynu i palisandru miesza się z odrobiną pieprzu i echem soczystych cytrusów z otwarcia… to co wącham jest bardzo przyjemne i lekkie… szkoda, że nie potrafię wyzbyć się uprzedzenia i syndromu dejavu

Jeśli szukacie niezobowiązującego, lekkiego zapachu na lato to Light Blue będzie idealny… i tak wybija się pozytywnie na tle podobnych mu kompozycji – ale nie liczcie, że zaintrygujecie kogoś w tłumie… Osobiście bardzo lubię damską wersję Light Blue… jestem nawet w stanie przymknąć oko na jej niesłabnącą popularność… uczciwie muszę przyznać, że jest znacznie lepsza od wersji męskiej…

Głowa: bergamotka, sycylijska mandarynka, jałowiec, skórka grejpfruta
Serce: rozmaryn, palisander, pieprz syczuański
Baza: drzewo piżmowe, kadzidło, dębowy mech
Reklamy

Responses

  1. Wolę męską wersję, i nawet sama czasem jej używam. Damska jest za grzeczna .. 😉

  2. ale jest piękna i nie tak wyeksploatowana jak męska… 😉

  3. Racja – ten zapach jest przeraźliwie nudny, ale na upalne lato się nada.

  4. mnie też się bardzo podoba żeński L&B, miłe wspomnienia…, natomiast męska wersja jak dla mnie nie do zaakceptowania. pozdrawiam

  5. tak ja też mam miłe wspomnienia w związku z damską wersją 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: