Napisane przez: pirath | 20 września 2011

Baldessarini – Ambre, czyli podniebny wieloryb w akcji…


Czego najbardziej pragnie każdy dom mody? tak dobrze myślicie – szerokiego strumienia pieniędzy, płynącego ze sprzedaży swoich produktów…
ale jest coś ważniejszego… to prestiż
To on tak naprawdę nakręca koniunkturę i powoduje, że ludzie są w stanie zapłacić każde pieniądze, by zdobyć swój upragniony przedmiot zbytku… Odnoszę ostatnio wrażenie, iż domy mody świadomie swój wypracowany prestiż odrzucają – schylając się coraz niżej, by podnieść garść drobniaków z ulicy…

Powiecie trudne czasy wymagają nagięcia zasad i większej elastyczności, bo każdy chce jakoś przetrwać… owszem… tylko nie każdy na upadku swego wizerunku ugra tyle – co nieroztropnie poświęca dla paru milionów potencjalnego ekstra zysku… świadoma utrata prestiżu i wizerunku, (nawet chwilowa) może okazać się stratą nie do odrobienia… pytanie, czy firmie z rozmysłem przekreślającej niemal cały swój dorobek (w imię świetnie sprzedających się gniotów) starczy sił, by znów stanąć wyprostowanym i z podniesionym czołem? Dziesiątki milionów wpompowane w marketing, mogą okazać się niewystarczające…

Taką ostoją normalności, prestiżu i klasy jest u Hugo Boss’a (słynącego ostatnio z wybitnego zaniżania własnego poziomu) właśnie Baldessarini… marka instytucja i niewzruszona ikona dla koneserów dobrego smaku…
Powstała by trzymać fason i nieźle opiera się zakusom cięcia kosztów i zmian wizerunku w stronę gustów bardziej plebejskich… O ile Boss-man już dawno spoufala się z kim popadnie – nie stroniąc od żłopania taniego rumu w kubryku z majtkami – to Baldessarini, pomimo sztormowej pogody niewzruszenie tkwi na mostku…

Seria zapachów Baldessarini to trzy linie… klasyczny, morski Del Mar oraz „podniebnyWTF??? Ambre? a od kiedy to „wieloryby” latają?… 8)
Dziś skupimy się na tym najbliższym piraciemu sercu… pirath – morze – wieloryb – ambra… prawda, że proste? 😉
Ambre to klasyczna kompozycja dedykowana mężczyźnie dojrzałemu i statecznemu… takiemu, który już odchował własne dzieci – ale jeszcze nie ma dotkliwych problemów gastrycznych – polegających na popierdywaniu przy każdym skłonie i większym wysiłku… 😉

Ambre jest dyskretnym, ciepłym towarzyszem, który IMO doskonale wstrzelił się w target, do którego jest adresowany… Nie uświadczymy tu rewolucji i szaleństwa cechujących często zapachy dla młodych mężczyzn… tu jest bardzo spokojnie i statecznie… ale nie nudno…
Baldessarini postanowił dojrzałego mężczyznę uhonorować… uwypuklić jego doświadczenie i mądrość życiową… i przeciwstawić te szlachetne przymioty z młodzieńczym narwaniem, chucią nosorożca w rui i naturalną tendencją do robienia głupot… a uzyskany efekt jest wprost wyborny….

Pachnidło zaczyna delikatnie pieścić nos nutami markowej whisky, odrobiną słodkiej mandarynki i zapachem dojrzałego jabłka… a wszystko solidnie unurzane w ambrze, która już od pierwszych sekund ociepla, nadaje głębi i wygładza kompozycję… bije od niej niesamowity stoicki spokój… a mówię nadal o otwarciu…

W dalszej fazie zapach staje się jeszcze bardziej miękki i przytulny… to zasługa odrobiny fiołka i akordów skórzanych… całość pachnie nieco jak wnętrze elitarnego klubu, gdzie wielkie skórzane kanapy i dym z cygar miesza się z ciepłem bijącym od wielkiego wiktoriańskiego kominka… ze szklaneczek trzymanych w dłoniach dostojnych członków – unoszą się opary szlachetnych trunków i zapach ambrowej pomady do wąsów… (tak wiem… przekombinowałem z tą pomadą 😉 )

Baldessarini Ambre jawi mi się jako szlachetna ostoja spokoju… a do tego bardzo męska… bije od tego zapachu autentyczna ojcowska opiekuńczość… czuję się komfortowo i bezpiecznie w tej ambrowej opoce… To naprawdę świetnie skomponowany zapach… jest dyskretny, wyważony, nie narzuca się i diabelnie dobrze trzyma zadany fason… Ale tak już zazwyczaj jest, że stary wyjadacz zawsze znajdzie sposób, by utemperować młodego cwaniaka, który zbytnio kozaczy… 😉

A zaprawiony w bojach wilk morski tfu „podniebny wielorybBaldessarini Ambre ma jeszcze nie jedną sztuczkę w zanadrzu…

Głowa: akord dębowej whisky, mandarynka, czerwone jabłko.
Serce: fiołek, skóra.
Baza: drewno dębowe, labdanum, ambra

Reklamy

Responses

  1. Wiesz, wszystkie kompozycje Baldessarini są generalnie przeznaczone dla dojrzałych (mocno) mężczyzn, To chyba docelowy target tej submarki Bossa.

  2. jestem skłonny w to uwierzyć, tym bardziej, że perfumy wyśmienicie się w ten target wstrzeliwują… a do tego trzymają fason, że ulala… 😉

  3. Niezły – choć obcy mi – zapach (wolę pudrowo-szminkowy Strictly Private). Tekst bdb.

  4. Właśnie kupiłem Strictly Private i zastanawiam się nad Ambre… Brać? 🙂

  5. RoQ nie warto- wali dziadem 😀

    • Dziadem wali, ale chyba tylko na reklamie 🙂

  6. Kupiłem. Czekam na dostawę… 🙂

  7. a tam dziadem wali… większość oldschoolu wali dziadem, bo dziś sygnowane zapachy to kompozycje przewidziane dla metroseksualnych eunuchów… 😉

  8. Mam, używam i mam podobne odczucia co do Ambre – „bije od tego zapachu autentyczna ojcowska opiekuńczość… czuję się komfortowo i bezpiecznie w tej ambrowej opoce…”
    Dodam jeszcze, że pomimo zdecydowanej męskości, bardzo zręcznie udało się uniknąć „dziadostwa”. Czyli, męski, ale współczesny. Czyli… Da się 🙂

  9. da się, choć pewnie z czasem go zabiją lub zmetroseksualnią troszeczkę, co by caaaaałe społeczeństwo jak długie i szerokie mogło go nosić, bo jak na gusta masowe jest zbyt wysublimowany…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: