Napisane przez: pirath | 21 września 2011

Loewe – 7, czyli babciny kompot z papierówek…


Dawno żaden zapach nie zabił mi takiego klina jak Loewe 7 (edycja 2010)… Podchodziłem do niego jak do jeża… z jednej strony kusił mnie swą oryginalnością – ale też odrzucał dzikością akcentów, które mnie w nim atakują…
Loewe 7
to bardzo niekonwencjonalny zapach… boczyłem się na niego ponad dwa tygodnie, od kiedy dostałem próbkę od sympatycznego kolegi Roberta z perfuforum.pl (pozdrawiam Robi)…

Ostatnio postanowiłem się przemóc i korzystając z możliwości iż lokalna Sephora ma go w swoich szeregach – postarałem się o dodatkową próbkę do testów… Walczyłem z siódemką tak samo jak z Declaration Essence… miałem te same mieszane odczucia… coś mi ciągle nie pasowało… mój nos buntował się… recenzja tkwiła w martwym punkcie… aż do dziś wieczór…

Zaaplikowałem solidną porcję na nadgarstek i pozwoliłem, by zapach sam mnie zaatakował… i zaatakował – ale od nieco innej strony…. natchnienie przyszło wraz z przywołanym z pamięci wspomnieniem dziecinnych lat…
Moja nieżyjąca już babcia Jadzia (dla przyjaciół pieszczotliwie Hejdwisch (niem. wojna) ) miała zwyczaj gotowania kompotu z papierówek, które w sezonie obficie rodziła nasza ogrodowa jabłonka…
Jako, że papierówki jak sama nazwa wskazuje smak mają mało wyrazisty – to babcia zwykła doprawiać kompocik solidną garścią goździków i dosładzać cukrem… wbrew pozorom smakowało to nieprzyzwoicie dobrze… korzenny aromat goździków ożywiał mdły wywar owocowy – nadając mu głębi i wybornego smaku…

Loewe 7 na mojej skórze pachnie właśnie tak, jak ten kompot z papierówek, solidnie doprawiony goździkami… co prawda skład słowem o goździkach nie wspomina, ale właśnie to je czuję najintensywniej… wspomnienia z dzieciństwa ruszyły jak lawina… kurcze przypomniał mi się nawet jego smak! 😉

Goździki z siódemki pachną nieco niewyraźnie… są jakby oddalone i cofnięte w głąb zapachu… brakuje im tej charakterystycznej ostrości, gdy wąchamy je w świeżej formie… przypominają mi te z kompotu… nieco rozgotowane i spłowiałe… w końcu ich aromat i smak został oddany kompotowi…
Gdy podnosiłem pokrywkę garnka z babcinym kompotem – do mojego nosa docierała skoncentrowana woń resztek na dnie naczynia… na dnie było pełno tych goździków i resztek rozgotowanych papierówek… właśnie ta końcówka kompotu pachniała najintensywniej… dokładnie tak jak pachnie mi Loewe 7

Nie będę próbował rozkładać tego zapachu na części… nie chcę burzyć i profanować tej chwili… musicie mi wybaczyć… Pokuszę sie jednak o stwierdzenie, że 7-ka nie posiada klasycznego podziału na trzy akordy zapachowe… Zapach zaczyna swój bieg w tej jabłkowo goździkowej postaci i po prostu przetacza się w tej formie poprzez wszystkie akordy, wybrzmiewając i blaknąć stopniowo… zapach zmienia swą barwę naprawdę nieznacznie… w tym też tkwi jego niesamowita oryginalność…

Producent deklaruje tu obecność kadzidła, róży i konwalii… proszę mi wskazać gdzie, bo nie dostrzegam… zresztą nieważne… nie będę niszczył moich wspomnień… chcę zapamiętać ten zapach i smak dzieciństwa… Loewe 7 podarował mi ponownie tę niesamowitą chwilę… pozwolicie, że tu zakończę tę dziwną historię i oddam się wspomnieniom…

Głowa: wetiwer, piżmo, neroli.
Serce
: cedr, kadzidło, róża, konwalia.
Baza
: czerwone jabłko, pieprz.

Reklamy

Responses

  1. Zwrócił moją uwagę w Sephorze głównie poprzez swoją oryginalność. Choć wąchałem tylko 2 razy, coś czuję że się polubimy.

  2. ten zapach ma coś w sobie… jestem ciekaw drugiego z loewe – solo…

  3. śledzę od dawna ceny Loewe siete i komentarze z fragrantici podrównujące 7 do Kyoto bardziej podsycał moja ciekawość a tu wg Ciebie zawiódłbym się??

  4. nie odpowiem, bo nie znam Kyoto 😉

  5. W 7 Loewe nie ma goździków – jest tam tylko 7 składników (w tym nuty kwiatowe ujęte jako bukiet kwiatowy). Porównując inne perfumy, które mają zazwyczaj grubo ponad 100 komponentów zapachowych, 7 Loewe to mistrzostwo. Bardzo lubię ten zapach.

  6. chciałbym, by to była prawda z tymi siedmioma nutami… już naliczyłem 9…
    goździków w w składzie nie ma, ale to właśnie je czuję… tym niemniej jak na tak minimalistyczny skład, wyszło co najmniej dobrze…

  7. Fajny-dość interesujący zapach-nie za świeży nie za cięzki-wiem że to banalny opis ale ten zapach coś ma takiego w sobie że nie chce się oderwać od niego nosa-ja wyczuwam w nim anyż (ale mogę się mylić)-wąchałem dziś nowego Banga Jacobsa(słaby-daleko mu do orginału),Potion DSQUARED²(fajny,mocny-jęsli ktoś lubi ich zapachy nie będzie zawiedziony) ,YSL Libre-tez fajny świeżak ale to chyba 7 bedzię tym którego przytulę;-)

  8. słyszałem o Potion D2… jest już w sieciówkach?
    jeśli chodzi o Loewe to płata nosowi niezłe figle… Ty czujesz anyż, ja goździki a skład o tym nie wspomina…
    tak enigmatyczne zapachy to obecnie rzadkość 😉

  9. Potion dzisiaj wąchałem w Douglasie(fajny,mocny zapach-moim zdaniem lepszy od 212 VIP Herrery)-a Loewe 7-poczekam aż bedzie w internetowej sprzedaży

  10. nie znam 212 vipa, a klasyka z tej serii znam gorzej niż przelotnie, ale przejdę się i obwącham 🙂

  11. polecam w pierwszej kolejności D2,YSL Libre i IKAR Sisley

  12. nie omieszkam sprawdzić, bo Ikar też mnie mocno zainteresował, podobnież nowe D2… Libre już znam i jest całkiem całkiem… recenzja niebawem 😉

  13. ja z kolei inaczej odbieram 7mke, liniowo czuję jedynie goździki z kadzidłem co daje efekt kościelnej woni, zapach jedynie uspokaja się wraz z funkcją czasu, intrygujący, wyrazisty, oryginalny, samczy, te słowa przychodza mi na myśl gdy go czuję, noszenie go sprawia mi ogromną frajdę, zapoluję na butelczynę…
    ps. Kasia przedstawiła dokładnie taką samą wersję opisu zapachu jaką stosują Panie w Sephora, 7 składników? a da się to wyczuć z kompozycji czy trzeba wierzyć na słowo?
    Solo pirath’ie polecam przetestować…

  14. mam zakopaną próbkę solo i niedługo po nią mam nadzieję sięgnąć… ostatnio próbki nowości obrodziły i nie wiem w co mam pierwsze nos wsadzić 😉

  15. Przetestuj Esencia Loewe.

    • spokojnie, na wszystko przyjdzie czas…

  16. O tak ! Esencia Loewe…na razie wąchałem tylko na papierku, ale ta marka wyróżnia sie na tle sephorowych pachnidełek. Esencia jest mega suchym i zielskim pachnidłem w starym męskim stylu. Czuć oldschool podobny do tego w Salvador Dali PH. Patrząc na rocznik powstania to prawie ta sama klasa 🙂 Test konieczny ! 🙂

  17. zanotowałem…

  18. Na skórze nie jest to suche zielsko. Sprawdź.

  19. Pirath, na mnie pachnie identycznie jak przedstawiles w recenzji – fura gozdzikow i cukru.
    niezbyt fajny

    • ja się ciągle zabieram by do niego powrócić… na chłodno i poszukać tego domniemanego kadzidła, które podobno zawiera… za cholerę nie mogę na nie trafić 😉

  20. jako kadzidlomaniak tez za cholere nie czuje go – a rzucilem sie na ten zapach jak chory psychicznie ze wzgledu na rzeczone kadzidlo.
    ale niestety, otrzymalem kompot z duza iloscia gozdzikow.

  21. witam w klubie 😉

  22. Do Andrzeja: spróbuj (męski) Catalyst Halstona.

  23. miło się gawędzi, ale ja teraz Panów opuszczam, bo planuję wreszcie popełnić jakąś recenzję… 😉

  24. zmieniam jednak zdanie po kolejnych testach: zapach swietny, intrugujacy, nadal czuje w nim duzo gozdzikow ale w otoczeniu pachnacego cieplego dymu. musze miec flaszke.

  25. zapach naprawde dobry!

  26. hmmm mnie nie przekonał… wrócę do testów za jakiś czas, bo ten akurat zapach będzie w moim przypadku wymagał niezwykłej uwagi i wysiłku…

  27. hm… co Cie w nim drazni/przeszkadza/nie przekonuje?
    rozwija sie fajnie na skorze….. wiem, ze wiele osob uwaza ten zapach za dziwaka lub (jak to okreslila pani z jednej Sephory) „ohydny smrod”
    ale na mnie rozwija sie swietnie.
    flaszke nabylem.
    jednak najwieksze zachwyty mam obecnie nad Balmain Carbone, o ktorym juz Ci wczesniej pisalem – miales okazje sprawdzic zapach?

  28. po pierwsze nie odnajduję w nim kadzidła, choć wszyscy twierdzą, że ono tam jest… po drugie zapach układa się na mnie szalenie monotematycznie… prócz goździków w zasadzie nic innego nie czuję… no i to jednoznaczne skojarzenie z babcinym kompotem… nie potrafię przebić się do serca tego zapachu…

    ja się dziwadeł nie boję, ale wszystko w rozsądnych granicach… perfum pachnących fekaliami na siebie nie włożę, podobnie jak niektórych kompozycji CK, Bossa, Paco i Davidoffa 😈

    panie z sieciówek rzadko kiedy mogą pochwalić się kwalifikacjami i wyrobionym gustem wychylającym się poza półkę z sztampowymi bestselerami, więc akurat ich opinia rzadko kiedy mnie interesuje…

    ostatnio testowałem coś szalenie traumatycznego, ale nie powiem o jaki zapach chodzi… będę go jeszcze próbował szturmować, by nie skreślać go w przedbiegach ale to dopiero wyzwanie dla nosa…

    Belmaina nie testowałem… nie byłem w Q…

  29. dla mnie najbardziej traumatyczny byl m/mink byredo…… nie dalem rady

  30. każdy ma swój osobisty ranking traumy wśród zapachów… licytować się nie będę 😀

  31. Dla mnie swietny.. Oryginalny wsrod wspolczesnego gnoju i jakies 10000 razy lepszy od brazowego gucciego ktory po poczatkowym milym ataku zamienia sie za chwile na skorze w jakis chemiczny bajzel.

  32. współczuję Ci tak anarchistycznej skóry… 😉

  33. Loewe 7-szukałam dzisiaj zapachu dla swego mężczyzny i …uwiódł mnie ten zapach… Powąchałam, zamknęłam oczy i przepraszam za trywialność… widziałam przystojnego, zadbanego mężczynę… Tak pachnie Loewe 7…
    Ponadto intyguje, zaskakuje i nie do końca wiesz o co chodzi…
    Chcę takie damskie wydanie-chcę by tak ciekawiło, inspirowało i nie dawało o sobie zapomnieć. Cudny. Mój mężczyzna musi tym pachnieć-dla mnie:-)

  34. hmmm stawiam, że nie zasugerowałaś się podobizną torreadora ze zdjęcia 😉
    proponuję jednak wpierw zaaplikować te perfumy na swojego mężczyznę i sprawdzić jak na nim samym pachną…
    męskie perfumy zupełnie inaczej układają się na kobiecie i na mężczyźnie i pierwsze wrażenie często bywa dalece mylące… no i jemu może przede wszystkim też powinny się te perfumy podobać 😉

  35. Loewe 7 skojarzył mi się z Malizia Uomo ale z tym drugim nie obcowałem z 10 lat i średnio pamiętam .Muszę gdzieś dorwać MU i zweryfikować zakres powinowactwa.

  36. zdecydowanie powinieneś dorwać gdzieś Malizję i wyprostować to spostrzeżenie 😉

  37. porównanie Malizii Uomo do 7mki jest dalece nietrafione,
    dalej upieram się, że kadzidło tam jest 😉 Bardzo oryginalna pozycja!

  38. zdecydowanie porównanie Malizji i 7-ki jest dalece chybione… zadziwiające w jak dziwnych konfiguracjach ludzie zestawiają 7-kę z innymi zapachami… sam się zastanawiam nad podłożem tego fenomenu…
    dla mnie Loewe 7 jest niepodobne do niczego innego… to wybitnie oryginalny zapach, choć przyznam że do mnie nie trafił…

  39. Mnie również przypomniał się zapach Uomo, ale na drugi dzień na koszuli. Pierwsze zetknięcie z 7mką było piorunujące, zapach mnie zniewoił, intensywe kadzidła i zioła, trochę piżma. Czyżby wyrosła konkurencja dla YSL Opium?

  40. kadzidła? Ty też?
    oddaję nos do kapitalki…

  41. Dzisiaj spróbowałem Loewe 7. Moje odczucia to moja rzecz, ale powiem Wam, że po Świętach lecę do Sephory po dużą butelkę tego zapachu.

  42. powiedz mi tylko, czy czujesz tam kadzidło…

  43. 7 to zapach kadzidła i kompotu jabłkowego. Kto nie czuje kadzidła, niech skalibruje nos 😀

  44. jak wiesz jestem wielkim miłośnikiem kadzideł wszelkiej maści, ale za cholerę nie czuję tam nic poza kompotem jabłkowym i goździkami…
    idę się ciąć…

  45. Nie lepiej miast się iść ciąć pójść do S. i jeszcze raz się z nim spotkać? 😉

  46. jakoś niespecjalnie mnie kusi ten zapach… a i tak muszę odwiedzić S., bo skończyły mi się próbki… 😉

  47. Nie kusi, bo kadzidła nie wyczułeś. Jak to nastąpi, to się zakochasz gdyż on kadzidłem stoi.

  48. nie zauważyłem 😉

  49. właśnie testuję – generalnie wrażenia zbliżone – goździki, tyle że w wersji dentystycznej (fleczer itp). Prawdopodobnie odpowiada za to duet róża + konwalia, niemniej na mojej skórze także dominuje ten motyw. Szkoda, bo na blotterze wyszło fajne „ministrantowo-zachrystiańskie” kadzidełko, niestety na skórze układa się zupełnie inaczej.

  50. no właśnie, u mnie goździki tak dominują tę kompozycję, że nie dostrzegam innych nut… a muszę zobaczyć jak to pachnie na bloterku

  51. […] i niezbyt ciekawa? Być może to kwestia indywidualnej chemii skóry, może co innego, ale jak czytam emisja w postaci goździków nie jest li tylko moim odczuciem. Prawdopodobnie więc zaliczam się […]

  52. Zdecydowanie daje się wyczuć goździki. Takie miałem pierwsze wrażenie , gdy zetknąłem się z tym zapachem. W zasadzie dojrzałem do niego po pół roku. Teraz wiem, że będzie to jeden z moich najbardziej ulubionych zapachów

  53. ja wciąż się przymierzam do ponownego testu, ale ten zapach wywołuje u mnie zbyt głęboko zakorzenione, specyficzne i jednoznaczne skojarzenia, bym mógł poczuć go i zinterpretować inaczej…

  54. Jakoś nie rozumiem zachwytów nad tym zapachem. To naprawdę już było, i w dużo lepszym wykonaniu. Wtórność, do tego droga i w tandetnym flakonie.

  55. było? a zechcesz podać w jakiej postaci? akurat oryginalność i świeżość przyjętej konwencji był w mym odczuciu największym atutem L7…
    a co do flakonu, to rzeczywiście niezbyt koresponduje z brzmieniem zawartości, zapowiadając raczej kolejnego morskiego duposzwędacza, zamiast goździkowej siekiery… 😉

  56. Dla mnie, ta siódemka to wariacja na temat Gucia. Tego wiesz… Którego nie znoszę. Z tym, że Gucio „brzmiał” mega kadzidlanie, a tu czuć eunucha…

  57. Gucio to diabelnie złożona kompozycja, oparta o przyprawy korzenne, a L7 to wyłącznie skoncentrowany goździk… aż tak bym nie upraszczał, aby je ze sobą na siłę zestawić… 😉

  58. Gucio złożony? Toż to wyciąg z sutanny księdza. Plus alkohol 🙂

  59. zabrzmiało jak spowiedź byłego ministranta… 🙂

  60. …w dodatku, po brutalnej penetracji 🙂

  61. a fuj! dżentelmen o tak intymnych kwestiach (w dodatku retorycznych) nie wspomina… 🙂

  62. No jasne. Najlepiej zamiatać pod dywan. A przecież zły dotyk boli całe życie! 🙂

  63. mnie tam nic nie boli… 😉
    p.s. nie byłem ministrantem

  64. Ja też. Chodzenie w sukieneczkach to nie moja broszka 🙂

  65. Szkoci jakoś nie narzekają 🙂

  66. Widocznie wolą wietrzyć, niż myć…

  67. powyżej centymetra samo odpada, dlatego również nie noszą bielizny 🙂

  68. …idę puścić pawia… Przepraszam 🙂

  69. wspaniałomyślnie wybaczam, tylko uważaj na brodę… 🙂

  70. Mam podobne skojarzenia związane z tym zapachem. Goździki. Wpisałem go na listę zakupów.

  71. A mi ten zapach kojarzy się z CACHAREL HOMME

  72. Na mojej skórze jedynym dominującym akordem jest kościelne kadzidło i to w niestety sporej ilości. W zasadzie oprócz gnijącego kadzidła nie czuje tutaj nic innego. PH mojej skóry sprawia że niestety „7” nie ma okazji pokazać innych nut. Osobiście nie lubię i po prostu nie mam zamiaru pachnieć jak ksiądz. Zapach warto poznać jako ciekawostkę a każdego go jest go w stanie nosić szczerze podziwiam. Flakonik całkiem ładny i ciekawie się prezentujący. Wygląda niewinnie w stosunku do tego co znajduje się w jego środku.

    • no widzisz, co skóra (jej właściwości) to inne układanie się perfum na każdym nosicielu. Stąd te same perfumy na każdym pachną inaczej i o ile często słyszę, że 7-ka to zapach kadzidlany, u mnie tego kadzidła (zakładając że wszyscy wiedzą jak pachnie w naturze) jak na lekarstwo, za to goździków tu co niemiara… ale jakby się nie układał na skórze, są to fantastyczne i nietuzinkowe perfumy i gdyby nie ta dominata goździka, sam chętnie bym je nosił.

  73. Na niedziele będzie w sam raz

  74. To ja też na dwa słowa. Dzisiaj powąchałem ten zapach na sobie. Gdzieś w internecie, a nawet tutaj przeczytałem, że zapach pachnie kadzidlano. No i uśmiechnąłem się, gdyż znam naprawdę skrajnie kadzidlane zapachy w kilku perfumach, i nijak nie jest to, to samo. A ja najpewniej mam cechy osobnicze skóry podobne jak Autor bloga, gdyż praktycznie od samego otwarcia, przez jakieś 2-3 godziny na mojej skórze jest tylko gruszka ze słodkiej zalewy (nie jabłko!) – powąchajcie to jeszcze raz (sic!) 🙂 i dużo goździków. Nie ma siły, że nie ma tam eugenolu! 🙂 A później w ciągu może godziny, zapach ten szybko gaśnie i dopiero daleko, bardzo daleko w tle czuć jakieś delikatne nuty kadzidlane. Wcześniej żadnego kadzidła niestety nie wyczuwam w ogóle…

    • ufff a już się obawiałem, że jestem osamotniony w mojej interpretacji, dzięki 🙂

      • Czuję je dokładnie tak samo – kompot gruszkowy z dużą ilością goździków, a dopiero w tle kadzidło.

        • a więc +1, pozdrawiam 🙂

  75. Zapach w 2014 roku poddany zistał reformulacji. Czy ktoś może bapisać co się zmieniło zwłaszcza w zakresie trwałości?

    • Nowa wersja to ta z nowym atomizerem. Zapach stał się mniej jabłkowy i dużo stracił na mocy.

      • Dziękuję. Zamówiłem teraz setkę L7 (sprzed reformulacji), bo ten zapach bardzo mi odpowiada swoją niesztampowością.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: