Napisane przez: pirath | 25 września 2011

Cartier – Declaration Cologne, czyli über Declaration w wersji light…


Deklaracja jest tylko jedna, ale ponieważ to wspaniałe pachnidło (a dobrych rzeczy nigdy za wiele), więc strasznie się ucieszyłem mogąc poznać jej kolejną odsłonę… 😉 Kojarzycie Mathilde Laurent? tak to ta sama, która skomponowała dla Cartier’a w 2008 roku Roadster’a i nieco później nieco mniej udanego Roadstera Sport...
W określeniu „Sport” tkwi chyba jakieś fatum, bo każdy zapach opatrzony tym dopiskiem obwieszcza katastrofę… ale nie o tym chciałem…

Cartier Declaration Cologne z 2010 roku to nic innego jak odświeżona (dosłownie) tradycyjna Deklaracja Ellenowa w nowych szatach… i jest to niezwykle udane przebranie… Mathilde szczęśliwie nie próbowała poprawiać „Mistrza Elleny” (co zapewne skończyłoby się na siarczystym piorunie w pupę – nadlatującym przy wtórze głośnego grzmotu – wprost z olfaktorycznego Olimpu 8) ) lecz dodała do kompozycji garść cytrusowych akcentów, dzięki czemu stanowcza Deklaracja stała się bardziej przystępna w noszeniu, podczas cieplejszych pór roku i mniej napastliwa dla nosów nieprzyzwyczajonych do dosadności „oldskulowych” kompozycji…

Niektórym osobom przeszkadza w Deklaracji nuta kminu, która w pewnych sytuacjach może się kojarzyć z zapachem potu… Laurent’owa Declaration Cologne zręcznie tuszuje tę przypadłość aromatycznymi cytrusami z otwarcia, nie tracąc jednocześnie nic z esencji i barwy pierwotnej kompozycji…
Otrzymujemy Declaration w wersji light… to nadal Deklaracja, choć wygładzona – pozbawiona ostrych krawędzi i nazbyt dosadnych dla niektórych osób niuansów…

Otwarcie jest złożone wyłącznie z miksu cytrusów… mamy tu zarówno woń świeżej mandarynki, jak i olejku ze skórek cytryny… składniki są najwyższej jakości, dlatego uzyskana barwa jest niesamowicie autentyczna i naturalna… dopiero po dłuższej chwili do nosa docierają pierwsze lekkie takty Declaration
Wersja Cologne pozwala się oswoić nosicielowi z majestatem arcydzieła… a do tego powstało doskonale odświeżające pachnidło na letnie upały…

Pomimo tego, że większość tego co dociera do nosa to gra nut cytrusowych, w tle nieustannie przygrywają takty oryginalnego dzieła Elleny… nieco wyciszone, taktowne i nienarzucające się… Tak więc, jeśli przeraża Cię lub odrzuca klasyczna Ellenowa Deklaracja – śmiało sięgnij po Mathilde’ową wersję Cologne… jest bardziej przystępna i niesamowicie oryginalna… nie ma w sobie nić z banalności i powierzchowności klasycznych cytrusowych świeżaków…
Declaration Cologne, to świeżak, ale wybitnie wyśmienity i niepowtarzalny…

Głowa: Cytrusy, Neroli, Artemisia, Kolendra
Serce: Kardamon, Pieprz, Jaśmin, Imbir, Orris
Baza: Drzewo cedrowe, Wetiweria, Skóra, Amber

Reklamy

Responses

  1. pirath, popraw błąd w tytule („Declatarion”) 🙂

  2. śliczne dzięki 🙂
    nawet nie zauważyłem, bo moje oczy i tak ślepo przeczytały swoje 🙂

  3. a ja Szczekam na reckę wersji Bois Bleu.. 😉

  4. a ja piszczę z desperacji, drapiąc pazurami w drzwi – skąd tu wytrzasnąć próbkę 😉

  5. a jeszcze na poczatku tego roku były dostępne na allegro a ja głupi olałem sprawę echh…. z recenzji na innych portalach wynika ze jest baaardzo przyjemny wiec chyba sie zaopatrzę w flakona 😛

  6. nie zapomnij o próbce dla starego biednego piratha 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: