Napisane przez: pirath | 4 października 2011

Givenchy – Xeryus Rouge, czyli dyskretny powiew elegancji…


Katar męczący mnie od ponad tygodnia odpuścił, więc wreszcie mogę normalnie odczuwać zapachy… na osłodę po perfumowym celibacie postanowiłem sięgnąć po wychwalany Xeryus Rouge Givenchy z 1995 roku… ciężko znaleźć nieprzychylną opinię na temat tego zapachu, więc tym mocniej chciałem go poznać…
z pomocą przyszedł mi jarosword z forum perfuforum.pl, który podesłał mi ogromną odlewkę do testów (jeszcze raz śliczne dzięki kolego 😉 )

Rzadko zdarza się, by perfumy zostały tak ciepło przyjęte w środowisku, ale wystarczyło popatrzeć na nazwisko autora, by wszystko stało się jasne…
za Xeryus Rouge stoi Annick Menardo… nazwisko legenda… pozwolicie, że wymienię tylko niektóre kompozycje z jej portfolio?
Azzaro Visit, Jaipur Boucheron, Black Bvlgari, Fuel for Life Homme Diesel, Hypnotic Poison Dior, Potion DSQUARED², Armani Attitude Giorgio Armani, Boss Bottled Hugo Boss, Kokorico Jean Paul Gaultier, Jil Sander Man, Style in Play Lacoste, Hypnose Lancome, Patchouli 24 Le Labo!, Lolita Lempicka, Body Kouros Yves Saint Laurent, ufff… 🙂

Teraz gdy już wiemy z jakim KALIBREM mamy do czynienia, nie trudno pojąć, że Givenchy sięgając po talent i warsztat Annick Menardo wiedziało co robi… a efekt pracy pani Menardo jest zachwycający… Spodziewałem się klasycznego, ostrego zapachu pokroju Chanel Pour Monsieur albo Habit Rouge Guerlain – a tym czasem objawiła mi się doskonale zbilansowana hybryda
Zapach, który łączy elementy starej szkoły i niesamowicie noszalnej nowoczesnej kompozycji na co dzień… a co w tym wszystkim najpiękniejsze – Annick nie pokaleczyła sobie przy tym palców i nie tracąc nic z bogactwa oraz klimatu męskich oldskulowych kompozycji z przed wielu dekad – zaserwowała (klimatycznie) kwintesencję uroku Habit Rouge i Heritage w niezwykle przystępnej postaci…

Xeryus Rouge to dyskretna elegancja i klasa… jest doskonale wyważony, ma charakterek, prezencję i silną, acz dyskretną barwę… nie jest przy tym dominującym taranem dla nosa, którego strach użyć na swobodne wyjście – z obawy przed aktywowaniem tryskaczy przeciwpożarowych w restauracji…
Menardo zawarła w tej kompozycji najlepsze akcenty klasycznych męskich zapachów i przedstawiła w nowej, oszlifowanej, przystępnej dla nosa i obecnych czasów (cóż za wizjonerstwo) formie…

Otwarcie to mieszanina cytrusów i estragonu… delikatna, przystępna i pozbawiona drapiącej goryczki… rozwija się dostojnie i stopniowo przechodzi do intensywniejszej fazy serca, wzbogaconej o ostrzejszą nutę ziela angielskiego, ziół i cedru… całości dopełnia wibrująca nuta geranium symbolizująca zapewne „Rouge z nazwy… 😉
Zapach ma przyjemną ciepłą barwę i niezbyt przesadną projekcję… nie dominuje, lecz uświetnia nosiciela… Finisz, który nastaje po kilku godzinach, to ciepła mieszanina szlachetnego drewna, odrobina piżma i słodka, delikatna ambra ocieplająca epickie konanie Xeryus’a na skórze… Żaden z elementów kompozycji nie wyskakuje przed orkiestrę i jej nie dominuje… idealny constans…

Trwałość kompozycji jest bardzo dobra, oscyluje około 7-9 godzin i przede wszystkim nie przytłacza, dlatego z powodzeniem można się z Xeryus’em obnosić cały dzień, bez obawy o nadmierną głośność i terroryzowanie otoczenia… Jest to zapach wybitny i w pełni zasługuje na uznanie…
Z racji dość klasycznej konwencji proponuję go raczej dojrzałym mężczyznom (~30)… na młodym chłopaku ten zapach może zagrać pretensjonalnie i groteskowo…

Głowa: pomarańcza, estragon, kaktus
Serce: geranium, ziele angielskie, papryka, drewno cedrowe
Baza: drzewo sandałowe, drewno cedrowe, piżmo, ambra

Reklamy

Responses

  1. To naprawdę piękny zapach. Nigdy dobrze nie sprzedawał się w perfumerii (co akurat uznaję za plus). Pytali o niego jednak sami wyjątkowi mężczyźni: z klasą, charyzmą, wyróżniający się z tłumu. Zawsze zastanawiałam się, z czego to wynika…Nie może to być przecież zwykły zbieg okoliczności.Zdecydowanie nie jest to zapach dla każdego (i całe szczęscie). Stanowi cudowną przeciwwagę dla dresiarskich zapachów Lacoste i Boss. W ramach ciekawostki powiem Ci, że Xeryus Rouge namiętnie od lat używa Barbara Hoff 🙂

  2. no proszę, to się nazywa awangarda 😉

  3. Bardzo ciekawa recenzja. Ja ten zapach odbieram jako na pewno taki na zimę/wieczór. Określiłbym go nawet jako uwodzicielski po wybrzmieniu nuty głowy, która, mówiąc szczerze, najmniej mi się podoba. Pamiętam jak byłem w klubie „ubrany” w ten zapach (spora dawka jak to do klubu;)) i tańczyłem z pewną niewiastą.A co ona na tą woń? Nie mogła oderwać nosa od mojej szyi, a głowę cały czas miała zwieszoną na mym ramieniu:) Choć uczciwie muszę przyznać, że jak na wyjście do klubu ten zapach jest o wiele za dobry, ale kiedyś przeprowadziłem taki eksperyment z pozytywnym skutkiem:)

  4. na pewno była to miła odmiana dla jej nosa po „sztandarowych” zapachach klubowych… Xeryus jest na pewno oryginalny i zapada w pamięci…

  5. No jest recenzja tego wspaniałego zapachu, posiadam butelke i wiem,że robi niesamowite wrażenie, świeżość łączy się z orientalno – drzewną bazą i to niepowtarzalna aura jaka rozciąga się za osoba ,która spryska się to wodą !!! pozdrawiam

  6. Trwałość średnia, tekst znakomity.

  7. piracie, wąchaliście może monsieur de givenchy z ’69 roku ?

    • dosłownie, czy masz na myśli tego dostępnego w sieciówkach?
      tak wąchałem i jest ok… tyle mogę powiedzieć po kilkunastu sekundowym, przelotnym spotkaniu…
      do testów kiedyś wrócę…

  8. jestem ciekaw bo cena obiecująca w sieci, u mnie wszak nigdzie go nie ma, lecz pomny doskonałego „gentlemana”, zastanawiam się jak pachnie wcześniejszy produkt ów zacnej marki.

  9. na pewno kompozycja Cię nie zawiedzie… to stare dobre Givenchy…
    gorzej z noszalnością samej kompozycji… to bardzo specyficzny zapach… i obawiam się, że ktoś tak młody nie do końca może się dobrze czuć w tak wyrafinowanym oldskulu 😉
    lepiej najpierw powąchaj próbkę…

  10. Ja akurat nie przepadam za Xeryus Rouge, ale doceniam – i myślę, że warto łamać stereotyp pt. ‚Perfumy dobierać według wieku’. Zwłaszcza że Twój nos wyrafinowanym mi się widzi. 😉

  11. Poza tym – prócz niektórych ciekawych nisz (Parfumerie Generale, Parfums de Nicolai, na przykład) – tak naprawdę ciekawe i natchnione są właśnie wonie starej szkoły.

  12. a to z prostej przyczyny… stara szkoła nie szła na kompromisy… zapach był dokładnie taki, jakim widział go twórca… ponadto wówczas kreatorzy mieli głęboko w d… jak zapach przyjmie rynek i jak będzie się sprzedawał…

    oldskul w tych czasach trafia na wysoki mur niezrozumienia i panicznego lęku, przed zdecydowaną, silną projekcją takich kompozycji i ostrym brzmieniem… to raz, a po drugie będę się upierał, że zapach do wieku i predyspozycji też trzeba umieć dobrać… nie wyobrażam sobie pryszczatego wyrostka w spodniach z krokiem po kolana (pampers nie zmieniony od miesiąca) i majtami na wierzchu śmigającego po szkolnych korytarzach w oparach Habit Rouge… groteskowo prawda?

    a wracając do tematu upadającej branży…
    teraz mamy tendencję do spłycania kompozycji i dopasowywania ich do mało wyrafinowanych gustów masowych… i to IMO zabija tę sztukę… całe szczęście, że jest jeszcze nisza i parę marek mainstreamowych, które mają gdzieś badania rynku (Lalique, Hermes) i w nich pokładam nadzieję, że rzemiosło artystyczne w tej branży nie umrze…

  13. Words of wisdom, Marcinie.
    A propos, czarująca dziewczyna w perf. niszowej, którą dzisiaj odwiedziłem, skomplementowała mojego Lapidusa i dodała: ‚Sądziłam, że to nisza’. Pzdr.

  14. dziękować… ciekawe jakie były intencje uroczej dziewczyny z niszowej perfumerii… tuszowała w wysublimowany sposób braki w swej olfaktorycznej edukacji, czy też w wyrafinowany sposób sprawiła Ci komplement?

    w bezstronne i szczere uwagi (zwłaszcza komplementy) odnośnie moich perfum wierzę tylko wtedy, gdy pochodzą z grona osób, będących ze mną w na tyle bliskiej komitywie – że nie krępują się puszczać w mym towarzystwie gazów (na dworze off course) 😀

    p.s. mam nadzieję, że ta pochodząca od serca uwaga Cię zbytnie nie zniesmaczyła 🙂

  15. Dziewczyna ma potężna wiedzę i wrażliwość, niczego nie tuszowała. Znam ją i wiem, że jest uczciwa.

    Daj spokój – niesmaczny jest besserwisseryzm i brak kultury, a Ty poszukujesz, co ogromnie cenne. 😉

  16. PS Wspominając tu i ówdzie o Lapidus PH, próbuję, rzecz jasna, zachęcić Cię do zapoznania się z tym niezwykłym zapachem. Bo trudno mi wyobrazić sobie, że uznasz go za ‚dziadkowe’ pachnidło.

  17. słyszałem o Lapidusie… słyszałem też, że jest trudny… Dla mnie trudny jest Fumidus… mocowałem się z nim długie tygodnie, nim przemogłem organiczną niechęć i doceniłem jego szorstkie, agresywne, surowe piękno…
    nie wiem co uznam, bo każdy zapach jest dla mnie zagadką i do każdego podchodzę w sposób neutralny… czekam cierpliwie co ma mi do zaoferowania i jak się sprzeda opowiadając swoją historię na mej skórze… tak naprawdę piszę recenzje na gorąco i to czy dany zapach wyjdzie z tego na lub z tarczą, zależy od bardzo wielu zmiennych i nigdy nie wiem jak sprawy się potoczą…
    zdarza mi się zachwycić czymś niespecjalnie szczególnym jak i zjechać „świętość”…

  18. W pełni zgadzam się z opisem pirath-a, to mój ulubiony zapach z połowy lat 90-tych, jego brak popularności wśród mężczyzn też jest in plus, obecnie sytuacja jest analogiczna, z tamtego okresu pamiętam również dziś już niedostępny ( nawet google milczy na ten temat ) obłędnie trwały i niepowatarzalny zapach firmy Jade , rozszerzony gdzie w okolicach 1998 roku o Jade zoon lub zoom ,nie pamiętam dokładnie) . Czy ktoś z was kojarzy ten zapach? Pirath może jakaś recenzja choć w sumie jak opisać zapach niedostępny.., pozdrawiam

  19. bardzo chętnie, a dostarczysz próbkę? 😉

  20. Moim zdaniem to zapach bez przeszkód wiekowych. Bardziej przeszkodą może okazać się pora. Moim zdaniem to nie jest zapach do klubu lub na co dzień. Ta kompozycja wybitnie pasuje do wieczornej randki we dwojga w eleganckiej restauracji. Kelner właśnie otwiera butelkę winą. Jesteś tylko ty i ona przy wykwintnych daniach i dwóch dodających uroku świecach. Zadziwia mnie ewolucja tego zapachu. Od świeżego lekko gorzkiego początku po niezwykle ciepłą i otulającą bazę. Zapach na pewno już gdzieś poczułem. Ciekawe uczucie ponieważ mam z nim bardzo pozytywnie skojarzenia ale nie wiem dokładnie skąd i jakie 🙂 Całość ogółem jest świetna i zasługuje na 5 + .

    • bez wątpienia jest to bardzo elegancki, tzw. wyjściowy zapach i choć wiek, porę dnia i roku dla każdych perfum określa się z pewną dozą subiektywizmu (a każdy z nas ma te widełki rozstawione inaczej), to uważam, że wiek nosiciela powinien mieć wpływ na dobór floty zapachowej… owszem są odszczepieńcy i jednostki którym dobrze i dobrze się czują we wszystkim, ale wyobraź sobie nastolatka w oczojebnie kolorowych ciuchach, beatsach Dre, czerwonych conversach i bluzie z kapturem, który użył Xeryusa… czyż nie prezentowałby się w tym zestawieniu groteskowo i nieadekwatnie? 🙂

  21. I tutaj w pełni się z tobą zgadzam pirath ! Są zapachy do których trzeba po prostu dorosnąć aby móc je nosić i dzielić się ich pięknem. Oczywiście pisząc o Givenchy Xeryus Rouge nie miałem na myśli nastolatków.Jednak taki mężczyzna w wieku 25 lat który ma gust i chce zdobyć serce kobiety na wykwintnej kolacji myślę że nie pachniał by w nim zbyt pretensjonalnie 😉

    • tyle, że młody mężczyzna z gustem i wyrobieniem na etapie mężczyzny dojrzałego to rzadkość, stąd osobiście przychylam się tezie, że do pewnych brzmień trzeba dojrzeć i dorosnąć, podobnie jak dorasta się do kawy, flaczków, piwa, wieloletniej whisky i noszenia kalesonów… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: