Napisane przez: pirath | 6 października 2011

Sean John – Unforgivable Electric, czyli P.Diddy z jajami jak grejpfruty…


Pamiętacie jak nie tak dawno temu piałem z zachwytu po wstępnym teście bloterowym o I Am King – Seana Johna aka P.Diddy aka Puff Daddy?
Niestety dokładniejsze testy brutalnie obnażyły słabość tej kompozycji, ale przecież tego dnia przytachałem ze sobą z Sephory także drugą próbkę… niemal o niej zapomniałem – aż dziś znów wpadła mi w łapki…
Przeczesałem internet w poszukiwaniu wykazu nut tego zapachu oraz jakichś zdjęć – no czegokolwiek, ale nic nie znalazłem*… martwa binarna cisza…
To dość osobliwe zjawisko, bo część ludzi twierdzi, że jeśli wujek Google o czymś nie wie, to ta rzecz nie istnieje… ale przecież trzymam tego samplerka w dłoni!… czyżby konsultantka się pomyliła? przecież nie ma żadnego Seana Johna Electric!…

Okazuje się, że owszem jest… to nowa, limitowana edycja Unforgivable Electric i do tego tak świeża, że nikt jeszcze o niej nie słyszał… czyżby Sephora miała monopol, nad którego utrzymaniem w sekrecie czuwają chińscy eksperci od cenzurowania internetu? (pirath odstaw już te słodycze i kawę…)
Skupmy się jednak na samym zapachu, bo tym razem jest o czym pisać… Zaintrygował mnie już na bloterze, stąd posiadany samplerek… Unforgivable Electric uwiódł mnie interesującym ujęciem gorzkiego grejpfruta… mięsistego, soczystego i tryskającego drobinkami olejku, gdy próbuję palcami rozerwać jego grubą skórkę… owoc jest ledwie dojrzały, gorzki i stawia solidny opór przeciw próbom rozebrania go z mięsistego ubranka, które zazdrośnie strzeże cierpki miąższ…

Otwarcia cytrusowe są już tak wyeksploatowane, że pomimo ich niekwestionowanego uroku i teatralności – postrzegam je zazwyczaj jako banalne, ale nie tym razem…
to nie jest tradycyjny mix nieśmiertelnej bergamoty z dodatkiem cytryny, mandarynki, neroli, albo pomarańczy… to najprawdziwszy grejpfrut i do tego bardzo wdzięcznie przedstawiony… Co ciekawe zapach utrzymuje nutę grejpfruta na pierwszym planie, również po przejściu do kolejnych akordów…

Zapach utrzymano w konwencji zielono – ziołowej i zielenina rzeczywiście stanowi jedyne dopełnienie dla tytułowego Citrus paradisi… całość jest lekko pikantna, orzeźwiająca i przyjemnie wibruje na skórze… możliwe, że zawiera nutę jałowca i garść przypraw korzennych i drewna, które nadają zapachowi przyjemnej oprawy…  W przeciwieństwie do I Am King – ten zapach jest rzeczywiście intrygujący, oryginalny i nie próbowano go spaprać jakimś nieczystym zagraniem „pod publiczkę„… pomimo niewyszukanego głównego składnika i minimalistycznego wykazu nut dostajemy bardzo przyjemne, interesujące i niesamowicie noszalne pachnidło na wieczór…

Polecam zapoznać się osobiście i obwąchać… póki agenci „Stasi” z demobilu nie postarają się o całkowite objęcie zapachu klauzulą „ściśle tajne
Jak dotąd jest to jedyny naprawdę przyzwoity zapach (pomijając trwałość, bo ta delikatniej mówiąc zawodzi) w ofercie „domu modySean John…. muhahaha (wybaczcie) 😉

*jedyna fotka pochodzi z zasobów polskiej! Sephory

Reklamy

Responses

  1. jaja jak grejpfruty 🙂 🙂 🙂
    dobre!
    swoja droga zalamalbym sie gdybym takie mial….
    😉

  2. Nie wiem, czy wiesz, ale Unforgivable to jeden z 10 najlepiej sprzedających się „zapachów gwiazd” na świecie (zajmuje 3 miejsce w rankingu, ex aequo z takimi wspaniałościami jak NYC Sarah Jessica Parker, Fancy Jessica Simpson oraz Harajuku Lovers Gwen Stefani).

  3. to na szczęście tylko dziwny twór słowny, który wyłonił mi się pod wpływem zapachu… niby banalne grejpfruty, ale zapach ma jaja…
    p.s. też jestem rad, że moje cojones są w normie 🙂

    Olfaktorio, owszem ale ja nie o klasycznym unforgivable piszę (IMO co najmniej nieciekawy zapach), tylko o wersji electric…
    nie sądzę by zdobyła szerokie uznanie swym ciężkim ujęciem grejpfruta…

  4. Wiem, że ten artykuł jest o wersji Electric. Mój post był taki troszkę off-topic 🙂
    Ja również nie znalazłam niczego na temat tego zapachu, nawet na fanpejdżu http://www.facebook.com/SeanJohn?sk=wall -dziwne… jakby tego było mało, po wpisaniu w polu przeglądarki http://www.seanjohn.com/ wyświetla się informacja: not available in your country-zenada jakas.

    I jeszcze google adwords:
    sean john unforgivable – 12.100
    sean john unforgivable electric-0

  5. jedyną wzmiankę na temat tych perfum znalazłem na polskiej stronie sephory… strona główna sephory nawet nie wspomina o tym zapachu w ofercie sieci 😉

  6. O ile Unforgivable przypadł mi do gustu,to Electric zawiódł niestety

  7. no u mnie było dokładnie na odwrót… ale cieszę się że każdy odbiera zapachy inaczej, w ten sposób każdy z nas sięga po coś innego i nie pachniemy wszyscy tak samo…

  8. Niepotrzebny flanker niepotrzebnego Unforgivable.

    • tak pierwowzór mógłby nie istnieć, ale ten jest uwaga „oryginalny” a tego po Puff Diddy bym się nie spodziewał 😉

  9. Nijak nie mogę się przełamań by zapałać chociaż sympatią. Kompletnie nieszkodliwy i ma wielu przybranych braci. Dziś w Sephorze po 149 za 125ml. I nawet gdyby był tańszy mnie nie przekona.

  10. owszem oryginalnością nie grzeszy, ale w zestawieniu z pierdylionem mu podobnych i tak pod względem brzmienia sporo odstaje na plus…

  11. Nie znam tej wersji i raczej nie poznam ale do podstawowego Unforgivable mam sentyment do tego ponoć b.podobny do creed millesime imperial a przystępniejszy i zapach roku 2006 wg FiFi Awards i twórca też całkiem dobry (Pierre Negrin)

    • akurat nagroda FiFi zwykle nie świadczy o wysokiej jakości laureata, to wręcz kula w plecy dla perfum… najlepszym tego przykładem jest wyróżnienie Gucci Guilty… 🙂

  12. Może i tak, ale nie wiem czy przez pryzmat jednego wyboru można oceniać całą imprezę – (to że Chicago czy Angielski Pacjent dostały Oskara za najlepszy film nie znaczy chyba, że odtąd nominacje czy nagrody przestały mieć znaczenie, co nie…?) – tym bardziej że Unvorgivable dostał tą nagrodę „ex aequo” z Terre Hermesa.

    • szczerze? co do nagrody Nobla nominowano min. Hitlera i Stalina, więc jaka to nobilitacja dla laureata stanąć w gronie wyróżnionych razem z ludobójcą? i tak samo postrzegam nobilitację genialnego Terre z w niczym nie mogącym się z nim równać, Unforgivable… niestety nagrodami i konkursami rządzi dziś polityka, układy i lobbing, więc na wybory szacownego jury trzeba spoglądać przez potężną lupę…

  13. Powiem Ci pirath, że ten SJ to taki dla mnie Happy Clinique na sterydach, są tam grejpfruty, ale jest też bardzo duzo pomarańczy.
    Ogólnie w stosunku do innych SJ prezentuje się na plus

    • zupełnie inaczej je odbieram i osobiście bym ich nie powiązał, CH to mimo wszystko zapach bezprecedensowy i dużo lepszy.

  14. Mnie zaś przywodzi na myśl Kenzo L’Eau Par 2, gorzkie cytrusy z delikatną drzewną słodyczą.

    • nie znam Leu Par 2, ale całkiem możliwe, skoro Leu Par pierwszy też był orzeźwiającym cytrusowym mohito, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: