Napisane przez: pirath | 17 października 2011

Juicy Couture – Dirty English, czyli zapach, który rozłożył mnie na łopatki…


Kiedy kilka dni temu całkiem w ciemno kupowałem od kolegi z forum odlewkę Dirty English z 2008 roku, nie miałem pojęcia co mnie czeka… Brudny Angol okazał się najlepszym zakupem w ciemno w całym moim piracim życiu… tak wiem, rzucam mocnymi słowami, ale absolutnie nie koloryzuję…
Brudny Angol poruszył mnie do żywego… ta kompozycja zaspokaja niemal w 100% moje olfaktoryczne ciągoty… jest mocna, mroczna, wyrazista, złożona, ma jaja i do tego pachnie fantastycznie… ostatnim zapachem, który tak mnie spacyfikował, był Black Turmaline Durbano

Czego więc chcieć więcej? ano więcej Dirty English – więc bez wahania kliknąłem i już jedzie do mnie 100 ml, dostępne w bardzo atrakcyjnej cenie w pewnym sklepie internetowym… przy okazji nabyłem też Gucci pour Homme 100 ml i będę bawił się w vintage przy użyciu domowej lodówki… 😉
Pierwsze zetknięcie z zapachem to konsternacja i dejavu… czuję coś co doskonale znam, ale ni w ząb nie mogłem rozkminić co to…
Dirty English zręcznie miota się pomiędzy paroma dobrze znanymi mi kompozycjami i miałem nie lada zagwozdkę, by wyłuszczyć o który konkretnie chodzi… zapach czynił niezliczone uniki, ale wreszcie go dopadłem!… i choć rozsądek oraz skład temu zaprzeczają – to serce podpowiada mi: Zirh – Ikon!

WTF? (zapytacie z nutką empatii…) – gdzie tu czujesz kadzidło wodolejco?
Otóż wcale nie twierdzę, że tu jest kadzidło – ale Dirty na mej skórze przybrał wręcz identyczną do kadzidlanego Ikona barwę… do złudzenia ten sam początek i środek… można też odnaleźć w Brudnym Angolu elementy takich kompozycji jak: Gucci PH, Christian Lacroix Tumulte, CdG Zagorsk i paru innych utrzymanych w drzewno – kadzidlano – żywicznej tematyce… są tu wszystkie razem i każda z osobna…
(od razu nadmienię, że nie jestem pod wspływem silnych środków psychotropowych, jestem trzeźwy i nie miałem urazu głowy…)
Dirty English bezczelnie i z premedytacją podsuwa mi te wszystkie nazwy – i zapewniam, że nie są to moje urojenia… to wszystko naprawdę tu czuć!
a efekt końcowy… ehhh jest po prostu piekielnie dobry!…

Dirty English mną wstrząsnął… wyzwolił olbrzymie pokłady pozytywnych emocji… czuję podniecenie i po plecach przebiegają mi dreszcze za każdym razem, gdy wtulam nos w nadgarstek… coś pięknego… a wiecie co jest w tym wszystkim najpiękniejsze?
Wciąż odkrywam nowe zapachy, które na nowo mnie nakręcają… to dodaje mi otuchy i sprawia, że wciąż uparcie sięgam po nowe próbki, w poszukiwaniu kolejnych objawień i podniet… przecież mając już ponad 60 flakonów, pierdylion próbek i dekantów – spokojnie mógłbym sobie odpuścić dalsze poszukiwania i używać tego co mam… ale dzięki takim momentom, utwierdzam się, że to co robię ma głębszy sens… że ciągle przede mną stoją nieodkryte, nieprzebrane zapachowe bogactwa, które wciąż potrafią nieźle zaskoczyć i poruszyć me cyniczne serce do żywego…

(przepraszam za to uwewnętrznienie się… ale musiałem to z siebie wyrzucić… a któż jak nie miłośnik perfum jest w stanie mnie zrozumieć?)

Nie mam siły porwać się na wnikliwą ocenę wnętrzności Dirty English… równie dobrze mógłbym też wkleić gotowca z recki Tumulte, Ikona, albo któregoś z kadzidlano drzewnych CdG…. każda by pasowała… English to przepiękna i pełna subtelnych niuansów kompozycja… nie jestem w stanie oddać słowami tego co czuję… to zbyt trudne… nie potrafię trzeźwo, racjonalnie i beznamiętnie podejść do tej kompozycji… jest tu wszystkiego po trochu – ale dużo więcej, by zdobyć się na trywialny opis w rodzaju: przyprawy, skóra, szlachetne drewno i żywice

Ten nieudolny zarys recenzji będzie musiał na ten moment wystarczyć… gdy nieco okrzepnę i oswoję się z przepięknym obliczem tego zapachu – skrobnę coś bardziej rzeczowego… dlatego proszę nie odbierać jego jak recenzję… to raczej tekst wymuszony nagłą potrzebą chwili… czymś w rodzaju konieczności wykrzyczenia przed całym światem: – zakochałem się!

Głowa: mandarynka, bergamota, nasiona marchwi.
Serce: majeranek, kardamon, nuty skórzane, cyprys.
Baza: drewno drzewa agila, drewno hebanowe, wetyweria, mech dębowy, drewno sandałowe

Reklamy

Responses

  1. No proszę, a jednak się da 😉 Gratuluję odkrycia i pozdrawiam!

  2. dzięki 😉
    a co konkretnie się da?

  3. No… no da się pozytywnie zaskoczyć Piratha 😉

  4. hm… zaciekawiles mnie tym zapachem…..

  5. Gryx – mnie to cieszy jeszcze bardziej 😉 a kompletnie się nie spodziewałem 🙂
    Andrzeju – spróbuj koniecznie…

  6. Ja juz jestem gotów do zakupu, ale to może w przyszłym miesiącu 🙂

  7. szczerze Maniuś polecam, nie będziesz zawiedziony… jeśli kochasz klimaty Tumulte, Gustawa 1-go i Ikona to będziesz równie wniebowzięty jak ja… szkoda, że te po 95 zł w pewnej perfumerii już wyszły…

  8. Pewnie, że to moje klimaty !!! 🙂 Wiem, w której perfumerii kupiłeś bo obserwowałem ta pozycje i prawie sie skusiłem. Jest w jeszcze w innym sklepie w podobnej cenie. Juz wiem, że to bedzie mój kolejny zakup. Bankowo ! 😛

  9. he he trzymam kciuki 😉
    a zauważyłeś, że w tej innej perfumerii (o ile myślimy o tej samej), oferują o 11 zł drożej ale 50 ml? ten zakup to była mega okazja 😉

  10. Miałem Dirty English i przypominam sobie,iż trwałość była słabiutka niestety….dosłownie do góra 3 godzin

  11. 60 flakonow?!?!?!?!
    to ja jestem perfumowym biedakiem przy Tobie. Obecnie mam tylko:
    1. Zagorsk (dwie flaszki)
    2. Olivier Durbano Rock Crystal
    3. L’artisan Timbuktu
    4. Ikon
    5. Avignon
    6. Montale Full Incense

    a na liscie MUST HAVE do zakupu: Olibanum Profumum Roma, Bond no. 9 Brooklyn, Cardinal Heeley’a, Prada Infusion, Fleur du Male JPG.

  12. Faktycznie trwałość tak kiepska, możesz napisać coś więcej?

  13. Peter – po powrocie z pracy nie stwierdziłem, że czymkolwiek pachnę… nawet tradycyjne pomizianie zewnętrzną stroną dłoni szyi w miejscu aplikacji nie przeniosło na dłoń żadnych pozostałości zapachu… będę musiał dłużej go ponosić, albo zwiększyć aplikację do 8 chmurek, to powiem coś więcej… na razie psikałem się z odlewki, której atomizer w działaniu przypomina kichnięcie chomika 😉

    Andrzeju, nie ważna ilość ale jakość… ja zachłanny jestem i miesiąca bez zakupów wytrzymać nie mogę… potrafię nie dojadać, ale nowa flaszka zachcianka zawsze musi być 😉

    Wicked – jak wyżej… aczkolwiek wczorajszego wieczornego psika w nadgarstek czułem jeszcze dziś rano…

  14. no ja podobnie – nie kupie spodni a perfumy musze miec….. Am I psycho? 😉

  15. nie, jesteś całkiem normalny 😉

  16. Napaliłem się na ten „perfum” po twojej recenzji ale zaniepokoiła mnie trwałość, a już miałem lecieć i kupić w ciemno

  17. najlepiej samemu przetestować… jeszcze nie testowałem zapachu w warunkach bojowych (8 chmurek) więc też sam nic na ten temat nie mogę powiedzieć..

  18. yyyyyy
    trwałosć kiepska,
    porównywac do takich hitów jak IKON, GPH i o zgrozo TUMULTE…??Ja sie pytam gdzie tam podobieństwo? Ani DIrty kadzidlane ani żadne… nei przemówiło do mnie. O ile początek jeszcze trzymał poziom czegoś fajnego to już faza koncowa pobytu na skórze była tak irytująca że momentami chciałem to zmyć z nadgartska-dla mnei to było zbyt słodkie, przypominajace Kenzo Jungle pour Homme albo Antidote…ja tam nie widze niczego nadzwyczajnego…

  19. no cóż… każdy ma prawo do własnego odbioru i interpretacji tego co czuje – więc pozwolisz, że pozostanę przy swojej wersji? 😉
    p.s. czy ja gdzieś zasugerowałem, że w DE jest kadzidło?
    Antidote? (Kenzo Jungle pomijam, bo nie znam) teraz ja zrobiłem wielkie oczy 😯 😉

  20. Nie zasugerowałes ze jest kkadzidło, ale i w GPH i w Tumulte i w IKonie jest a w Dirty go nie ma… Ale tak jak piszesz kazdy inaczej mozę go odebrać… Dla mnei ww zapachy są ULTRA-męskie, ten natomiast kiepski i sporo brakuje mu do innych. Nie polecam

  21. proponuję pozostawić ocenę jakości kompozycji Dirty English osobom, które zechcą go poznać…

  22. dziś postanowiłem przetestować DE globalnie w warunkach bojowych, czyli 8 chmurek i wyjście z domu… jest wietrznie i około 8 stopni na plusie…
    minęło około 5 godzin od aplikacji i ciągle go na sobie czuję…

  23. Genialny !!! Połączenie drewnianych nut z Gucci PH i spopielonych drzew niczym w Ikonie osnutych pięknym dymem. Te wszystkie piękne aromaty w jednym flakonie. To musiało się udać.
    Rozłożył mnie na łopatki Tak jak Ciebie. Dzięki 🙂

  24. he he wiedziałem, że Ci się spodoba 🙂
    czyli próbeczka dotarła cała i zdrowa…

  25. Pirath, zastanawiam się nad zakupem Dirty English. Porównanie nut do Ikona i Zagorsk mi odpowiada muszę przyznać.

    I zaciekawiło mnie jedno Twoje zdanie powyżej: „(…) będę bawił się w vintage przy użyciu domowej lodówki…”. TZN?
    Czy przechowujesz zapachy w lodówce?

  26. nie, ale gdy cena Gucci PH dojedzie do 1000 zł za 100 ml, to zacznę 😉

  27. gucci PH to Twoj ulubieniec?

    Gucci PH podobny do Dirty English?

  28. PIRATH, istotny news dla Ciebie: Douglas wycofuje sie ze sprzedazy Gucci pour homme!

  29. tak, to jeden z mojej świętej szóstki 😉
    o ile w niszy niepodzielnie rządzi BT, to w w tzw. mainstreamie – króluje Gustaw I-wszy 😉

    spodziewałem się, że się wycofują, bo Gucci PH został przez Gucci skasowany… napisałem o tym parę miesięcy temu…
    ale dzięki za oficjalne potwierdzenie…

    p.s. a skąd wiesz?

  30. z douglasa wiem

  31. tylko znów mi się nasuwa podejrzenie…. bo wiedza panienek konsultantek odnośnie asortymentu ogranicza się wyłącznie do ich własnego poletka:
    – czy zapach znika z douglasów?
    – czy zapach znika u dystrybutora?
    – czy zapach znika u Gucci?

  32. zapach znika z douglasow
    w Gucci na oficjalnej stronie nie ma

    wiecej newsow nie mam 😦

    w niektorych perfumeriach w necie tez nie ma.

    zatem, zaczynasz robic zapasy? 😉

  33. jak fortuna pozwoli, to tak 😉

  34. cholera, nie ma gustawa w zadnej perfumerii internetowej w rozsadnej cenie….

  35. a nie mówiłem… uważam się za szczęściarza, że dorwałem setkę za 192 zeta…

  36. cholera, nie wiem czy kupic dirty english w ciemno…..
    tylko, czy nie za bardzo jest podobny do gustawa I, ikona? czy inaczej pachnie?
    nie chce pachnidla z tej samej nucie numer X 😉

  37. a czemu nie, jeśli to Twoje klimaty?

  38. no i kupilem w ciemno dirty english. wroce do domu i zrobie pierwszy test

  39. trzymam mocno kciuki 😉

  40. nie mam zdania jeszcze
    nie powalil mnie od poczatku tak jak ikon czy gucci czy carbone musze przyznac…..

  41. … ale na pewno jest fajny, ciekawy. przyprawowy, dymny, drewniany….
    nie zaluje, ze kupilem ale … no wlasnie, nie rozplywam sie nad nim jak nad innymi.
    musze jeszcze sie „wwachac” 😉

  42. daj mu czas… Dirty ma nieco słabszą projekcję i trwałość od Ikona i Gucci, więc trzeba się bardziej nad nim pochylić…

  43. ikon na mnie trzyma sie dobrze, ale gucci slabo, podobnie do dirty e.
    musze duuuzo na siebie wylac by byl efekt, jaki lubie

  44. ale widze bo Twojej opinii i komentarzach, ze DE jest chyba w Twojej czolowce

  45. oj tak, to jeden z moich ulubieńców 😉

    p.s. sprecyzuj co to znaczy dużo wylać w kontekście Dirty?
    10-12 chmurek? sam tyle go daję 😀

  46. mysle ze tak do 16

  47. latem i wiosna tez uzywasz ciezszych zapachow?
    jak juz sam wiesz, ja uwielbiam ikon, gucci ph, avignon, zagorsk, rock crystal
    carbone
    o ile ostatni i ikon moze byc na wszystkie pory roku to reszta raczej nie, zatem moj wiosenno-letni repertuar jest ubogi: wowczas uzywam timbuktu, prada infusion, bede na pewno carbone, wieczorami ikon.
    i nie wiem co moze byc dalej…. 😦

    na wiosne i lato zastanawiam sie nad zakupem ninfeo mio (annick goutal), moze tez Gucci II…. nie wiem co dalej ciekawego….
    aventus creeda – next check

  48. generalnie staram się używać latem lżejszych zapachów a zimą cięższych, ale gdy mnie najdzie chcica to sobie nie żałuję…
    Gucci PH II na wiosnę to świetny wybór…

  49. jednak DE to w moim przypadku zakup nietrafiony. totalnie na mnie to nietrwale i jednak niezbyt mi lezy. coz, bedzie drogi zapach do odswiezania mieszkania i lazienki 🙂

  50. bardzo mi przykro, że Ci nie pasuje,a tym bardziej że zakup za moją namową… 😦
    w razie czego chętnie odkupię DE w bardzo korzystnej cenie, by zdjąć z Ciebie jarzmo tego chybionego balastu… 😈

  51. alez ja nie mam do Ciebie ani zalu i nie odbieram, ze z Twojej namowy – mam przeciez swoj mozg i wolna wole 🙂 widac na mojej skorze nie idzie to tak ladnie jak na Tobie niestety 😦

  52. mimo wszystko, strasznie mi przykro…
    dlatego zawsze przestrzegam przed zakupem w ciemno… już wiesz dlaczego…

  53. wiem wiem
    ja jestem brunetem, dosc sniadym i czasami w szale zakupow, jak widze sklad, ktory mnie porwie, zapominam, ze z moim PH skory nie wszystko gra. czasem cos co jest ladne na mnie niezbyt pachnie lub cos co na innych jest intensywne na mnie znika i nie trzyma sie….

  54. na to też jest rada
    perfumuj włosy i ubranie, np t-shirt pod koszulą…
    na tym zapach trzyma się najdłużej…

  55. wiem wiem
    ale mimo wszystko DE jest nie dla mnie
    poszukiwan nowych zapachow ciag dalszy 🙂

  56. Pirath, odstapie Ci DE free of charge, tylko nie wiem jak to zrobic

  57. kusząca propozycja, ale tak hojnego prezentu nie mógłbym przyjąć… ale opcja odkupienia w dobrej cenie jak najbardziej wchodzi w rachubę 😉
    jesteś teraz w kraju?

  58. Testuję go cały dzień i faktycznie lawiruje między nutami bardzo zręcznie. Otwarcie bardzo mylące, bo to w zasadzie same pomarańcze/mandarynki. Nawet się bardzo zdziwiłem, gdy przed aplikacją powąchałem sam atomizer: wtf?! Jakieś cytrusowe cuś?! Po aplikacji i odczekaniu mocna konsternacja i wtf po raz drugi. Tym razem drewno plus coś jeszcze. Tylko co? Znam to skądś. IKON! Wtf po raz trzeci 😀 Wchodzę na Twoją stronę, bo może zwariowałem. Ale nie- w Twojej recenzji też przewija się Zirh. Czyli wszystko ze mną w porządku. Przez parę godzin pachnie tak samo jak wyżej wspomniany z domieszką mandarynki, ale bez tej kadzidlanej nuty. Baza to już czyste, suche drewno.
    Niestety niezbyt trwały, jednak projekcja jest na bardzo dobrym poziomie. Nie dopatruję się żadnych podobieństw do Gucia, ale jest to ta sama grupa zapachowa. Tak podejrzewam przynajmniej.
    Dodam jeszcze, iż w połączeniu z nowym M7 pozostawia na ubraniu bardzo przyjemny zapach 😉

  59. Faktycznie Ikon i DE są do siebie podobne… fizyczne podobieństwo to oczywiście nie jeden aspekt podobieństwa, dlatego wtrąciłem słówko o tematycznej konotacji z Gucci PH, bo pomijając brak fizycznego podobieństwa (poza kolorem cieczy) mają podobny klimat… przynajmniej tak odbieram DE…

  60. Klimat owszem. Ale gdybym miał porównać nie znając ich wcześniej raczej podobieństwa bym się nie dopatrzył. GPH jest bardziej złożony, natomiast DE nieco lżejszy. Jednak oba zapachy grają w tej samej lidze, dlatego nie są w ogóle popularne na perfumeryjnych półkach. Dla mnie bomba.
    Swoją drogą zarówno w tutaj, jak i w Holandii nikt o nim nie słyszał. Panie konsultantki z wielkimi oczyma pytają czy to aby na pewno męski zapach. Tylko nie wiem, czy świadczy to rzeczywiście o niepopularności DE, czy raczej braku kompetencji sprzedających.

  61. JC to marka raczej słabo znana na starym kontynencie… zwłaszcza w perfumeriach ich zapachów próżno szukać… więc to raczej tym razem nie wina konsultantek, lecz w ogóle kameralnej dostępności i świadomości marki…

  62. Masz sporo racji. Jednakże damskie zapachy JC wcale tak mało popularne na półkach w stacjonarkach nie są.
    Udało Ci się może już wyłuszczyć zapach drewna agarowego, które wg Fragrantici jest mocno wyczuwalne? Ja póki co czuję jakieś takie suche drewienko, ale gatunku nie znam.

  63. damską półkę z perfumami znam bardziej niż słabo… przeraża mnie wizja poznania tego wszystkiego… mam na myśli nieprzebraną ilość…przyznam, że drewna agarowego nie wychwyciłem… prędzej sandałowiec

  64. Myślę, że życia by Ci zabrakło by wszystko chociaż powąchać. Zresztą chyba damska strona jest mniej interesująca niż męska.

  65. też odnoszę takie wrażenie… męskie perfumy wydają mi się ciekawsze, bogatsze i bardziej złożone… zresztą często spotykam się z tą opinią, zwłaszcza z ust samych Pań 🙂

  66. witam,kupiłem w ciemno ten zapach i jestem mile zaskoczony,piękna,męska kompozycja

  67. cieszę się, że przypadł Ci do gustu, wszak to naprawdę piękny i niepowtarzalny zapach i niewielu mężczyzn go używa…

  68. Że ja dopiero teraz wpadłem na ten zapach u ciebie. Ale lepiej późno niż wcale 🙂
    Tumulte nie znam, Ikona doceniam choć obyło się bez fajerwerków. Natomiast wielbie sobie Gutka i wszelakie CdGowskie żywiczne drewniaki. Dlatego obawiam się kolejnego zauroczenia, bo kto wie co było by później. Chociaż flakony oobecnie kusząco tanie to jednak nie kupię sobie w ciemno bo pewniaka nie mam że mnie zmiecie (kompozycja jednak intryguje)… Do tego ta trwałość. hmm…
    I bądź tu teraz narde spokojny. 🙂

  69. DE jest piękny i jedyny w swoim rodzaju… wprawdzie trwałością nie powala, ale uwielbiam go za ten ocean labdanum w otwarciu… polecam nabyć, bo czasem można go trafić w dobrej cenie, a z ewentualną odsprzedażą nie powinno być kłopotu…

  70. Jest spora szansa że po świętach będe właścicielem tej butelczyny znalazłem sklep , cena też okazyjna jeśli nikt go nie podkupi będe mega szczęśliwy.

    • no to trzymam kciuki, bo ten zapach wart jest niejednej mszy… 🙂

  71. Piracie jaki on podobny dostarego Gutka, nie tylko barwą cieczy 🙂 !

    • troszkę tak, ale GuteK jest bardziej korzenny i zdecydowanie cięższy…

  72. Oczywiście Gutek ma więcej mięcha ale moje skojarzenie było natychmiastowe. Wspominałeś coś o oceanie labdanum ale ja raczej widziałbym go w Incense Normy Ka oraz Amber Absolute Forda gdzie został ustylizowany na ambrę.. Tak czy siak jest wiele z tego, czego się spodziewałem. Dzięki za tę możliwość 😉

    • he he Norma Kamali to jest hardcor, choć przepiękny i wagowo chodzi kilka klas wyżej od DE, ale wątku przewodniego nawet w tak łagodnej formie nie sposób zignorować… 🙂

  73. Oby się udało bo to mega okazja 100 ml za niecałe 100zł a pisałeś że trudno go ustrzelić ale lepiej nie zapeszać .Dam znać jak już będzie mój

    • no to poluj, a trudno go dostać, bo tego zapachu nie ma żaden dystrybutor w oficjalnej dystrybucji (bo nikt tego nie kupuje), a to co rzucą czasem na półki to prywatny import którejś z większych perfumerii internetowych… dzię ku je my!… 😀

  74. Udało się ,po Nowym Roku będzie już w moich łapskach .Nie moge uwierzyć że poszło tak łatwo ale ciesze sie jak diabli.Gdybyś chciał namiar na perfumerie to daj znać.

    • mam spory zapas, ale jakby kto pytał to Was skontaktuję… 🙂

      • Cześć, dwa razy próbowałem kupić DE by internet i dwa razy skucha. Mam wrażenie, że nie sposób kupić już oryginału, wszędzie serwowane są mniej lub bardziej udane podróbki. Jakie są Twoje spostrzeżenia? Masz namiar na sprawdzonego sprzedawcę oryginałów?

        • sprecyzuj skucha… osobiście wątpię by ktoś podrabiał tak niszowe i mało znane perfumy ktoś podrabiał…

          • Znam ten zapach ze Stanów i przymierzając się do zakupu poczytałem trochę o tym zapachu na anglojęzycznych stronach i tam znalazłem informację, że Juicy już nie produkuje DE i że w sieci roi się od podróbek. Ten zapach jest niszą w Polsce, ale w stanach jest/był b. popularny. Ponoć niedobitki można dostać jeszcze gdzieniegdzie w outletach. Co do skuch: w pierwszym przypadku (bardzo znana e-perfumeria) plastikowy korek bez zawieszki, byle jak przyklejony emblemat i pudełko z odwrotnie niż w oryginale zapisanymi danymi o pojemności. Reklamację uwzględniono, otrzymałem pieniądze.
            W drugim przypadku (również zakup by internet w internetowej perfumerii), korek metalowy z zawieszką, pudełko ok (po stwierdzeniu tych dwóch faktów ciężki oddech i łzy szczęścia) ale zapach… to nie był nawet cień tego, co miałem okazję używać dawno temu. Znów reklamacja uwzględniona i propozycja zwrotu pieniędzy. Myślę, że zdecydowana większość DE oferowana w Polsce to podróbki. Z nadzieją, że zaprzeczysz, pozdrawiam:-)
            ps. b. fajny blog, moja żona go uwielbia

          • bardzo smutne wieści przynosisz, uwielbiam DE i bardzo będzie mi tych perfum brakowało… są prześliczne, choć trwałością i mocą w dojrzałej fazie nie grzeszą…. ja oba moje flakony kupiłem necie (Polskie e-perfumerie, za każdym razem inna), bo w stacjonarkach i sieciówkach próżno szukać tych wybitnych perfum… ale za każdym razem trafił mi się oryginał z metalowym korkiem i zawieszką (podwójną), do zapachu też nie mam najmniejszych zastrzeżeń więc albo miałem niebywałego farta, albo perfumy poddano reformulacji… w przypadku perfum importowanych z rynku amerykańskiego, trzeba się liczyć, że tam panuje inna stylistyka aranżacji 9zapachy są wyraźnie delikatniejsze i mniej trwałe), stąd częste doniesienia o podróbach (w co osobiście wątpię), gdy tak naprawdę zapach ma koncentracje i parametry dostosowane pod gusta amerykanów a nie europejczyków i na to przede wszystkim proponuje brać poprawkę… dziękuję, bardzo mi miło i proszę koniecznie pozdrowić ode mnie małżonkę… 🙂

  75. Można też na allegro dostać 15 ml do przetestowania w cenie (kup teraz) 29 a przy licytacji poniżej 20 pln

    • mam dwie setki, ale nie wykluczone, że ktoś się skusi… 🙂

  76. konkretna flaszka ,owszem jest odrobinke podobny do Gucci ale ma jeden minus- trwałość. Musze go troche dłużej potestować ale pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Ciesze się że dałem się skusić.Dzięki

    • owszem tytanem trwałości nie jest – ale i tak uwielbiam te perfumy dla samej niebiańskiej błogości jaką sobą rozpościerają na skórze… 🙂

  77. wybacz że tak to się ciągło we wtorek lecą do ciebie obiecane próbki , co do DE to 14 psików trzyma na mnie 8 /9 godzin. Pierwsze 3,5 godziny jest świetnie wyczówalny potem robi się bliskoskórny ale daje się wyczuć

    • z góry pięknie Ci dziękuję… a co do trwałości DE, to zdaje się, że na Twojej skórze zapach uzyskuje zdecydowanie lepsze wyniki niż na mojej… z tym , że ja aplikowałem do 8-9 chmurek… owszem jest dyskretny, ale jego finezja w połączeniu z tą niemal owocową, powidlaną soczystością rozbraja mnie przy każdym użyciu…

  78. Chyba zamówie jeszcze jedną setke bo boje się że w tym tępie za szybko osusze flakon . Miałeś racje co do tych perfum , są wyśmienite a sama flaszka w realu wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciach tylko ten korek mgłby być bez tych zawieszek . ps. jak dojdą do mnie atomizerki to podeśle Ci jeszcze Elixir des Mereviles bo narazie krucho ze szkłem u mnie i jeszcze pytanko znasz może Darck Aoud od Montale bo korci mnie własna flacha a nie chce żałować kupna.

    • zawieszki z korka zawsze można usunąć, a dodatkowy flakon zawsze warto mieć, bo te perfumy pojawiają się na rynku dość rzadko i nie zawsze w atrakcyjnej cenie…
      p.s. dostałem puste szkło, mam Ci wysłać?

  79. Nie trzeba lada dzień powinny dojść do mnie te które zamówiłem a co do DE to masz racje więc zamówie jeszcze jedną flachę bo nigdy nie wiadomo jak długo będzie dostępny w tej cenie. Interesowały by Cię może próbki Givenchy Gentleman i Ysl Jezz bo jeśli tak to dożuce je jak będe wysyłał Elixir des Merveiles

    • Givenchy mam, a YSL nawet już zrecenzowałem, więc dziękuję… 🙂

  80. Marcinie recenzowałeś LJ a ja Ci proponuje klasyczną wersje Jazz w starej wersji flakonu ale jeśli nie chcesz to trudno .

    • a w takim razie, bardzo chętnie… 😉

  81. ok

  82. Czy on naprawdę jest aż tak dobry ze stoi u Ciebie na półce obok Gucci PH, EN, Zirh Ikon, Carbone, Terre itd. ?

    • tak, uwielbiam te perfumy, głównie ca cudownie żywiczny akord labdanowy, który stanowi esencję lekko pikantnego bukietu tych perfum.

  83. Tak czytam tą recenzję, później czytam inne recenzje internetowe…aż mi ślinka cieknie! Bardzo żałuję, że nigdzie nie mogę znaleźć perfumerii, która ma te perfumy, bo chciałbym go poczuć na własnej skórze. Też go znalazłem w jednej perfumerii internetowej i kosztuje tam prawię stówkę za 100ml, co jest ceną bardzo niewygórowaną, jeśli ten angol rzeczywiście jest tak ujmujący 🙂
    No nic, poszukam jeszcze, bo nie chcę kupować w ciemno, a jeśli nie znajdę to może zaryzykuję. Ciekawe jak ta mikstura działa jesienią i zimą.

    • Własnie znalazłem info, że ten zapach można kupić w…empiku. To dziwne, bo bywałem w różnych empikach niezliczoną ilość razy i nigdy nie widziałem tam perfum. Jutro jadę bo mnie zżera ciekawość. Obym znalazł i oby były testery..

      • bywa tam i jeśli go dorwiesz to kupuj i najlepiej daj znać, bo mi się właśnie kończy jedna z 2 posiadanych flaszek i trzeba zrobić zapasy na okoliczność głodu i wojny 🙂

    • jesienią i zimą jest najpiękniejszy, bo jego koniakowo labdanowe konotacje pięknie rozświetlają mroki średniowiecza podczas jesiennych wieczorów. Owszem trudno te perfumy dostać, nie mają swego dystrybutora w Polsce, a szkoda. Słyszałem też że JC przestało je produkować ze względu na ilość podróbek, ale nie wiem ile w tym prawdy.

  84. Kilka dni temu odesłałem do perfumerii Dirty English, choć na zdjęciu przedstawiony był oryginał, dostałem butelkę z plastikowym korkiem i bez zawieszek, a sam zapach to kiepska imitacja oryginału. Perfumeria, ma dość dobre opinie więc jest ryzyko, że wysyłają ten szajs nieświadomie, pudełko ofoliowane, więc nie mają nawet jak sprawdzić… prawdopodobnie jakiś łosiek wprowadził na nasz hurtowy rynek spore ilości tych podróbek….

    • I bardzo dobrze zrobiłeś! Polscy klienci powinni twardo domagać się jakości i nie bać się o nią walczyć. Może wówczas coś drgnie i perfumerie przestaną oferować towar pochodzący z niepewnego źródła. Jak im klienci zaczną masowo kwestionować jakość i domagać się ujawnienia dostawcy, to być może perfumerie zaczną podchodzić do tej kwestii poważniej i dociekliwiej kontrolować dostawców i importerów. Słyszałem, że ponoć Dirty został przez JC wycofany – właśnie ze względu na skalę podróbek i coś mi się wydaje, że na taką mogłeś się nadziać.

      • Dzięki za informację o wycofaniu zapachu to wiele tłumaczy, dla ciekawostki ten egzemplarz dostałem z perfumerii o dobrej opinii – glamour.pl

      • Poszukałem i wszystko jasne. Nie dawało mi to spokoju, bo butelkę bez zawieszek widziałem już w wielu dobrych perfumeriach, więc pogmerałem w necie na forach i perfumeriach i obejrzałem też film w którym gość wypowiada się właśnie na tego zapachu i różnic… uwaga… po reformulacji. Więc jednak DE został zmieniony, przy okazji też zrezygnowano z masywnego korka i zawieszek, a sam zapach nie jest ponoć mniej trwały, ale na pewno odrobinę lżejszy, osobiście wolałem poprzednia wersję ale przynajmniej wiem, że to nie podróba. facet w ręku miał dokładnie nową butelkę bez rzemienia, a na temat zapachu przeprowadził 10 minutowy wykład 🙂 Poprzednią odesłałem myśląc, ze to podróba o czym już pisałem, a dzisiaj dostałem z glamour.pl i już miałem ją pakować do zwrotu, ale chyba teraz dam sobie spokój. Mam ten zapach dopiero 3,5 godziny na sobie, ale jak do teraz wyczuwalny jest na podobnym poziomie jak resztka moich starych DE, tyle że tamte sa trochę cięższe w odbiorze (w dobrym tego słowa znaczeniu)

        • a widzisz, dzięki za cynk, bo nie wiedziałem. Zresztą co tu ukrywać, reformulacja to nie jest coś, czym jakikolwiek producent chce się chwalić publicznie, bo zwykle kojarzy się klientom z pogorszeniem, a nie polepszeniem jakości. Czyli zupełnie odwrotnie co proszki do prania, chemia i jedzenie, reklamowane formułą, że teraz jeszcze lepsze/skuteczniejsze/wydajniejsze. U mnie DE też projektuje dość oszczędnie, czasem mnie to irytowało, więc dopsikiwałem – ale tytanem trwałości i projekcji nigdy nie był, nawet w wersji predreformulacyjnej z wisiorkami i rzemykami (pewnie poszło o koszta)

  85. Witam. To mój pierwszy wpis na tym blogu i pierwszy na jakimkolwiek blogu dotyczącym zapachów. Tak się składa bowiem, że, drogi pirathcie, będziesz miał chyba kolejnego perfumomaniaka na sumieniu.
    Nigdy w zasadzie nie interesowałem się zapachami na tyle świadomie, żeby o nich czytać, chodzić i wąchać, czy wreszcie kupować kolejne flakony – a na to się zanosi. Zanosi się, że ja, stary chłop, wpadłem i cieszę się z tych buteleczek jak małe dziecko.
    A nawiązując do tematu Dirty English – kupiłem, mam i… sobie wącham (siebie samego oczywiście). Czy to normalne?
    Butelka jest oczywiście bez zawieszki, naklejka na niej skromna, a co do zapachu to nie mam odniesienia – nie znam wersji sprzed reformulacji.
    Psiknąłem z ostrożna i praktycznie po 3 godzinach już nic nie czułem. Dopsikałem więc jeszcze trochę i po kolejnych 3 godzinkach i po wypiciu gorącej herbaty (jest wieczór, noc prawie) leżę sobie z laptopem. Zrobiło mi się ciepło, błogo i zaczynam parować (i pachnieć Brudnym Angolem).
    Zapach wspaniały – rzeczywiście na początku były cytrusy, takie lekko wytrawne mandarynki, z przyprawami, które teraz wychodzą wyraźniej (czuję moje ulubione goździki), drewniane nuty, jakaś kalafonia, czy inna żywica. Naprawdę super, choć zapach jest faktycznie dość intymny, bliskoskórny.
    Aha, z ciekawości sprawdziłem numer seryjny na opakowaniu i wychodzi, że data produkcji to październik 2014, ale nie wiem, na ile to może być wiarygodne.
    To tyle, pozdrawiam z Anglii – Mariusz.

    • A więc witam Cię serdecznie na moim blogu i bardzo mi miło że blog przypadł Ci do gustu 🙂 Tak to normalne, ja też lubię kontemplować ulubione zapachy z nadgarstka, bo zaaplikowane globalnie cieszą jakby mniej i mniej je czuję. Dirty nie ma jakiejś powalającej projekcji i trwały powalająco też nie jest, ale każde perfumy gdy dać im dużo ciepła i odrobinę wilgoci zaczynają pachnieć intensywniej i mają tzw obfity drydown (finisz). Z Dirty w Polsce jest ten problem, że zapach nie ma oficjalnej dystrybucji nad Wisłą, perfumerie ściągają go na własną rękę i skąd popadnie, do tego dochodzi import prywatny i niestety podróbki, gdyż zapach jest ponoć na zachodzie nagminnie podrabiany, więc trzeba uważać co się kupuje. A ze nie ma oficjalnej dystrybucji nad Wisłą, no to jest swoisty totolotek co do jakości poszczególnych serii i spore ryzyko trafienia podróbki. Mieszkając w Anglii masz ten plus, że tam jest dystrybutor DE i przynajmniej kupisz Dirty z oficjalnej dystrybucji, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: