Napisane przez: pirath | 19 października 2011

Guerlain – Vetiver, czyli wirtuozeria wetivery…


Dziś na tapecie zapach z brodą… dosłownie i w przenośni, bo pierwowzór trafił na rynek już w 1959 roku… zapach ponoć w wersji niezmienionej (ponoć jedynie flakon, w co nie bardzo wierzę) doczekał się remake’u w 2000 roku… Mowa o legendarnym Guerlain Vetiver – kompozycji osnutej na fantastycznej nucie wetivery grającej pierwsze skrzypce, bez której ten zapach nie byłby tym czym jest…

Dominująca, tytułowa wetivera przenika na wskroś i definiuje całą kompozycję… to nie jest klasyczna dziadkowa woda kolońska… Guerlain Vetiver jest czymś więcej… dzięki swej świeżej, widowiskowej, wyrazistej i wysoce rozpoznawalnej nucie przewodniej, zapach zyskał dodatkowy wymiar i ponadczasowość – sprawiającą, że pomimo upływu dekad, nic nie stracił na aktualności i nienagannej prezencji…

Za kompozycją stoi sam mistrz Jean-Paul Guerlain i to naprawdę czuć… Vetiver to najwyższych lotów „bloterowa” wirtuozeria…  jest jak wybitny skrzypek, któremu „przygrywa” w tle cała orkiestra symfoniczna… jest swoistą gwiazdą na firmamencie… wyrafinowaną kwintesencją swego gatunku… czymś doskonale klasycznym, ujmującym i perfekcyjnym zarazem… prawdopodobnie Vetiver miał być wariacją na temat klasycznej wody toaletowej dla panów, lecz dzięki niezwykle umiejętnie wplecionej nucie wetivery – wyewoluował poprzeczkę wyżej… owszem są tu charakterystyczne dla wód kolońskich cytrusy, lecz szybko ustępują pola radosnej, barwnej i niezwykle widowiskowej wetiwerze…

Wetivera Guerlain’a jest wytrwania i ostra, ale nie pozbawiona wdzięku i swoistej „lotności„… soczysta, wyrazista i doskonale wyważona pomiędzy nachalnym krzykiem, a statecznym „przymulaniem„… to prawdziwa ozdoba tej kompozycji… dla mnie ujęcie tej nuty jest po prostu fantastyczne… Dzięki zabiegowi wyciszenia cytrusów i lepszemu wyeksponowaniu wetivery, zapach bardzo zręcznie mija się z utartym schematem wody kolońskiej, co zdecydowanie wyszło kreacji na dobre…

Im dłużej obcuję z tym zapachem, tym mocniej jestem nim oczarowany… nie potrafię wskazać słabych stron tej kompozycji… jest po prostu wybitna… z jednej strony mamy rześkie, cytrusowe otwarcie – które po chwili ewoluuje w stronę wyrafinowanego ziołowo przyprawowego serca – by skończyć na dyskretnej, nieco cierpkiej wetiwerze, skąpanej w miękkich nutach skórzanych i mchu… konotacji fekalnych szczęśliwie tu nie odnajduję (cywet)… a całość dzięki talentowi mistrza Guerlain’a utrzymana w niezwykle noszalnej formie…

Jeśli szukacie wyrafinowanej i klasycznej zarazem wody toaletowej, zdolnej skutecznie rozświetlić każdy poranek (jak i mroki średniowiecza) – Guerlain Vetiver będzie wybornym rozwiązaniem… jego projekcja, trwałość i barwa są najwyższych lotów… niewątpliwie są to „solidne” Perfumy przez duże P…. takich mebli, tfu perfum w świecie zdominowanym przez Ikeę, już się nie robi… a dla miłośników wetivery jest to pozycja obowiązkowa… 😉

Głowa: cytryna, mandarynka, neroli, koriander.
Serce: wetiwer, szałwia, goździk, drzewo sandałowe .
Baza: mech, mirra, skóra, cywet

Reklamy

Responses

  1. Tak. Pełna zgoda z Twoją oceną, Pirath. Kiedyś napisałem, że dla mnie to wetiwer wzrocowy, którego flakonik powinień znaleźć się w Sevres. Recenzenci często przywołują zauważalną w nim nutę tytoniową, która mocno wpływa na wyjętkowy charakter tej kompozycji. Doskonałej kompozycji – dodam.

  2. cieszę się, że odbiór Vetiveru mamy podobny… a sugerowałeś mi bym dla kontrastu szpetnie się po nim „przejechał”…. oj niedobry fqjcior :twisted:… IMO to byłoby ludobójstwo zbliżone do zabrania gimnazjaliście jego darmowych minut i odcięcie go od fejsbloga… 8)
    to genialny zapach… kwintesencja klasyki, wyrażona w niesamowicie ponadczasowej formie…
    ten zapach nawet za 50 lat i tak będzie na czasie… niestety klasyczne wody kolońskie będą już miały baaardzo długie brody 😉

    a co do wetiveru, to jest faktycznie przepiękny… i do tego niesamowicie żywy… obok Encre Noir i Malizia Uomo, to jedno z moich ulubionych jego wcieleń 🙂

  3. Cieszy mnie, że Twa szpileczka nie zdołała wbić się w powłokę flakonu Guerlain Vetiver 🙂 Wiesz, że Jean-Paul, choć już leciwy, to jednak bywa mało tolerancyjny dla odmiennych poglądów, a do tego jest bogaty i ma wpływy. Mógłby namierzyć Oppeln na mapie Rzeszy i wsyłać grupę ostrego reagowania….Albo nie. Lepiej zadzwoniłbym do mnie, a ja przyjechałbym do Ciebie ze śnieżno białą butla Kourosa… 😉

  4. ha! przyjmuję wyzwanie… mam Joop! Homme w arsenale obronnym i 12 kilowego kota 🙂
    taaak… jego małą tolerancyjność ostatnio dała mu się we znaki i nawet tęgie wpływy nie pomogły… 😈

  5. Pytanie na wstęp- jak pachnie wetyweria?

  6. wytwornie i wytrawnie… to połączenie cierpkiej, wpadającej w lekką goryczkę nuty roślinnej… ciemno zielonej i trawiastej z nutą ciemnego zamszu…
    sorry, że tak lakonicznie, ale ciężko opisać nutę 😉

  7. No to już wiem. Dla mnie jest to zapach wyrwanego z ziemi korzenia, albo kępy trawy. Podobna nuta jest przez chwilę wyczuwalna w nowym M7. Sorry, że tak prostacko, ale mam takie skojarzenia 😉 co oczywiście nie jest minusem.
    Co do tego Guerlain-a, to akurat te cytrusowe otwarcie mi się podoba. A potem szok, bo zapach ewoluuje w zupełnie innym kierunku. Kupując tylko na podstawie otwarcia można się rozczarować. Później już pozostało na mnie to ziemiste coś (czyli wetiwer) jednak mój nos odbierał je już bardzo słabo. Całej kompozycji nie można nic zarzucić. Zdziwiłem się, że jest aż tak stara.

  8. sam nie wiem jak pachnie stara wersja… oryginał jest bardzo stary, a to co jest na sklepowych półkach to reedycja z 2000 roku… podobno zmieniono tylko kształt flakonika, choć nie bardzo chce mi się wierzyć, że to ta sama woda co kiedyś… tu by musiał się wypowiedzieć ktoś kto zna Vetiverę w starych i nowych szatach…

    p.s. pytałeś o zapach perfum, czy składnika?

  9. Składnika. Bo perfumy poznałem i nawet mi się podobają. Domyślałem się jednak, że to wetiweria odpowiada za ten ziemisty zapach, gdyż identyczną nutę wyłapuję i w M7, jak i Encre Noire.

  10. hmmm przyznam że w M7 nie odnajduję wetivery…
    ale jej ziemistość w EN jest przepiękna…

  11. Gdzieś mi się rzuciło, że w tym nowym jest w składzie. Ale nie znajdę teraz tego niestety. Chyba, że coś mi się myli. Jednak ten ziemisty zapach jest wyraźnie wyczuwalny jakąś godzinę po aplikacji i trwa może z 30 minut.

  12. Ziemisty, gorzki, wytrawny i ciężki. Bardzo klasyczny zapach wetywerii. Trudny dla nosa ale piękny i niebanalny. Testowałem go w takim flakoniku jaki ma m.in HR. Raz spotkałem wersję w takim flakonie jak na zdjęciach i pachniała prawie identycznie. z tym że w przeciwieństwie do tej obecnej miała w sobie coś z EN.

  13. Na początku byłem zachwycony tym zapachem ale po jakimś czasie przestałem go używać. Są takie dni kiedy czuję sie w nich staro. Moja luba zresztą to potwierdza. Wrócę pewnie do nich za jakieś 10lat. Na dziś króluje u mnie Grey Vetiver Forda w wersji perfumowanej – jest zdecydowanie bardziej nowoczesny i sprawia mi więcej przyjemności.

    • i słusznie, co kto lubi i bardziej mu leży…

  14. Wetivery?! Czyżby nigdy nie widział Pan słowa „wetyweria”? Bo chyba obiło się Panu o uszy…

    • Wetivery, wetiwery ot literówka, ale będąc równie upierdliwy – odpowiem na Pana pytanie następująco: tak słyszałem, ale „wetyweria” również nie jest poprawną formą zapisu tej nazwy – więc tak trochę przygadał kocioł garnkowi, nie?… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: