Napisane przez: pirath | 25 października 2011

Pro Fumum Roma – Arso, czyli to co tygryski lubią najbardziej…


Jestem wniebowzięty! to znaczy byłbym, gdybym wierzył w aniołki i tę całą mitologię… Otrzymałem zapach, który zadowala mnie na 110%… co prawda nie jest tak przejmujący jak Czarny Otoczak Durbano, ani tak bogaty jak król Gustaw I-szy, ani tak ujmujący jak ostatnio odkryty Dirty English – to jednak połechtał mnie za uszkiem tak wprawnie, że aż zacząłem mruczeć z rozkoszy…

Arso to kompozycja utkana z najwyższej jakości składników, których tradycyjnie Pro Fumum nie pożałowało… to dosłownie widać na gołej dłoni… po aplikacji na skórze pozostaje oleista plama… namacalne świadectwo, iż deklarowane stężenie tych perfum, nie jest chwytem marketingowym…
Ta niewielka rodzinna manufaktura szczyci się, że ich perfumy zawierają aż czterdziestu trzy procentową (43%) koncentrację olejków!… przyznacie, że to naprawdę imponujące stężenie – szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę iż perfumy (EDP) zwyczajowo mają około 20-25%…

Arso to również uosobienie prostoty…. kompozycje rodziny Durante słyną też z tego, że ich perfumy mają bardzo minimalistyczny, wręcz okrojony skład… zawierają dokładnie i tylko to co niezbędne… a efekt? wręcz porywający… są sugestywne, pełne rozmachu za sprawą niesamowitej wręcz koncentracji olejków i pachną niesamowicie naturalnie… gdyby ich perfumy porównać do jedzenia, to byłyby to domowej roboty obiady… tu nikt nie kantuje na składnikach, wszystko jest takie, hmmm…. swojskie… tak to odpowiednie określenie… w zapachach Pro Fumum (pomimo iż marka często podejmuje w swych kompozycjach dość trudną tematykę) nie znajdziemy ani grama pretensjonalności i często spotykanego w niszy zadęcia…

Czym Arso z 2011 roku mnie tak zachwycił? A więc mamy moje ulubione składniki, czyli żywicę i kadzidło,  a całości dopełnia miękka i przytulna nuta skórzana… czyli to co tygryski lubią najbardziej… Ponadto z tego arcy minimalistycznego i dość trudnego w opanowaniu zespołu – udało się wykrzesać fantastyczną, ciepłą i szalenie przekonywującą kompozycję… Zapach z pozoru ciężki, duszący i zwalisty, jest w istocie niesamowicie noszalny, lekki i czytelny…
Nie znajdziemy tu zwalistej, przytłaczającej żywicy z Fumidusa… ciężkiego kadzidła jak u Andy Tauera Incense Extreme, a nuty skórzane nie przypominają „nawalonego jak PKS” Rosjanina, w oczojebnej malinowej marynarce… Mamy za to ład, harmonię i przepięknie wyartykułowaną kompozycję…

Ostrość żywicy sosnowej i surowość kadzidła łagodzą delikatne nuty skórzane… coś pięknego… i ta ujmująca prostota… coś czuję, że Arso na stałe zagości na mojej liście AMH (tuż obok Pro Fumum Olibanum) – a gdy dzięki zabiegom połączonych sił medycyny ludowej i NFZ moja nerka odrośnie, to z pewnością zapach dołączy do mojej skromnej kolekcji… 😉
Do tego dochodzi tytaniczna wręcz trwałość i fantastyczna projekcja… wystarczył jeden psik, by z każdego zakamarka domu dało się słyszeć pozytywne komentarze i jedną prośbę, bym paląc kadzidełka zamykał drzwi… 😀

Pro Fumum Arso zawiera w zasadzie wszystko to co najbardziej lubię w perfumach… jest szlachetna głębia, tajemnicze ciepło, majestat i odrobina wyszukanego mroku… to w gruncie rzeczy ciężkie perfumy i zdaję sobie sprawę, że nie każdy zdzierży na sobie tak dosadną i specyficzną woń – ale jeśli jesteś miłośnikiem cięższych perfum i w dodatku z mocną domieszką skóry, żywicy i kadzidła, to będziesz wniebowzięty…

skład: liście cedrowe, żywica sosnowa, skóra, kadzidło

Reklamy

Responses

  1. w pelni sie zgadzam – zapach swietny ale chyba jednak osobiscie wole Olibanum.
    Jednak oba wraz z innymi zapachami z kadzidlem w skladzie: Zagorsk CdG, Rock Crystal Durbano, Full Incense Montale sa dla mnie arcydzielami.

    Mam przyznaje jedynie lekki problem z Cardinalem Heeley’a i Avignon CdG czy sa rownie dobre – lub: ktory z nich zasluguje rowniez na peany….

  2. faktycznie Arso jest piękny…. ale… ostatnio za dużo tego wącham… mam już swoisty przesyt… wąchanie zapachów tak mocno schlebiających mym olfaktorycznym gustom za bardzo mnie rozpieszcza…
    przyjemności, by poruszały muszą być dawkowane w niewielkich ilościach i dość rzadko…
    a tym czasem zapachów o zbliżonej nucie i osadzonych w podobnym klimacie naliczyłem już około 10… wszystkie są na liście AMH… a na kiego grzyba mi 10 podobnie pachnących kompozycji?
    przecież nie kupię wszystkich? to trochę tak jak kupić sobie 10 sztuk tego samego modelu auta, ale każde w nieco innym kolorze… z czasem to zaczyna nużyć i powszednieć… a to wróży kłopoty…

  3. …. glownie klopoty finansowe 🙂 🙂 🙂

  4. to swoją drogą, ale bardziej obawiam się spowszednienia…

  5. mysle ze od tych ktore wymienilem jako top, cardinal sporo odstaje…. jest nizej…. zgadzasz sie?

  6. cardinal jest specyficznym kadzidłem… mocno sakralnym, ale IMO dzielnie trzyma się czołówki… po prostu taka jego specyfika i IMO udało się im to kadzidło rewelacyjnie…

  7. Zastanawiam się jak im się udało stworzyć produkt, który przy koncentracji 43% olejków nie piecze na skórze.

  8. też nie mam pojęcia, tym bardziej, że u mnie kilka o słabszym stężeniu wywołuje czasem pieczenie 😉

  9. Mięta, cytryna, pieprz, przy stężeniu większym niż 15% już zaczynają piec.
    Przynajmniej przez pierwsze minuty.

  10. hmmm nie zauważyłem, by piekła mnie skóra w kontakcie z cytryną… zapewne olejki zapachowe mają nico inny odczyn i skład chemiczny niż sok z cytryny i pieprz na żywca zaaplikowany/wtarty w skórę…

  11. Olejki eteryczne to koncentracja wyjściowego surowca, weź to pod uwagę. Z kilograma cytryn (strzelam) otrzymujemy 1 ml olejku. Nie ma co porównywać soku cytrynowego z olejkiem. Chociaż wtarcie cytryny w twarz, zaowocuje pieczeniem. (sprawdzone – moja kuzynka to robiła. Chciała się pozbyć wągrów)

  12. Piracie,może odbiegam od tematu,ale tu akurat o tym wspomniano,ja taki przypadek oleistosci mialem w próbce perfum
    FRAPIN L’Humaniste,przyznam,że wcale mi to nie przeszkadzało,a zapach utrzymywał sie dobre 10 godzin.
    Pamietam,że to napewno ten bo to pierwsza próbka z niszy jakie miałem i cholernie mi sie spodobał.
    Czemu wszyscy nie stosują tej >oleistosci< zeby zwiekszyc trwałosc i projekcje zapachu…….?

    • obawiam się, że bardzo wpłynęło by to na koszt wytworzenia perfum i na ich cenę ostateczną, co skutecznie odstraszyłoby większość potencjalnych nabywców… wysoka koncentracja ekstraktu w produkcie końcowym ma wpływ na cenę… szczególnie w przypadku niszy, gdzie do jakości składników przykłada się wysoką rolę… pachnidła Profumum kosztują cirka 800 zeta, więc wyobraź sobie ile musiałyby kosztować inne perfumy na rynku – nie wspominając o istotnym aspekcie iż znacząco zmieniłoby się ich brzmienie i odbiór końcowy wraz ze wzrostem ich koncentracji, a to dość istotny szczegół… przy ich używaniu… czasem niewielkie zwiększenie stopnia koncentracji olejków w roztworze powoduje diametralnie inne brzmienie perfum na skórze…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: