Napisane przez: pirath | 5 listopada 2011

Comme des Garcons (Monocle Scent) – Hinoki, czyli Japoński cyprys przygrywający w tle minimalistycznemu kadzidłu


Nie przepadam za wizerunkiem Comme des Garcons… przesadna awangardowość, za pomocą której tworzą swój wizerunek outsiderów (którym to niby nie zależy i gardzą komercją, ale za pieniądze zrobią wszystko i dla każdego) odbieram jako sztuczną manierę na pokaz…
Ale cenię ich perfumy… w przypadku perfum awangarda absolutnie nie przeszkadza… powiem więcej – pozwala zachować oryginalność i sprzyja łamaniu utartych konwenansów… czuć w zapachach CdG tę ideę swobodnej kreacji… czyż nie o to chodzi w perfumiarstwie?
Aby perfumy przemawiały głosem twórcy?… aby przesłanie i wizja, które zawarto w zapachu, pozostały nieskalane przyziemnymi potrzebami rynku?

Ale tak naprawdę cenię zapachy CdG za coś innego… za umiłowanie i hołd dla kadzidła, któremu dają upust w licznych kompozycjach… Mamy słynną serię Incense, do której zalicza się mój ulubieniec – Zagorsk i co najmniej kilka innych kompozycji, w których kadzidło odgrywa znaczącą rolę… ktoś w Comme des Garcons musi bardzo lubić kadzidło, podobnie jak ja…

Dziś zajmiemy się Hinoki z 2008 roku… nazwa kompozycji pochodzi od autochtonicznej odmiany cyprysa rosnącego w Japonii
Niby cyprys jest tu wyczuwalny – ale dywaguję, że to nie cyprys miał być w zamyśle autora głównym bohaterem tej kreacji… sądzę, że był on jedynie pretekstem, do kolejnego eksperymentu z udziałem kadzidła w roli głównej… eksperymentu odważnego i bardzo udanego…

To co najbardziej uderza w tej kompozycji, to jej mocno niekonwencjonalne otwarcie… kojarzyć się może z dziwolągiem zrodzonym w laboratorium chemicznym, albo z niezwykle awangardowym podejściem do łączenia nut… niech każdy wybierze swoją wersję…
Mi otwarcie Hinoki kojarzy się z połączeniem intensywnej nuty igliwia, żywicy sosnowej, kadzidła i surowej, skoncentrowanej mięty!… tak wiem, że to brzmi kuriozalnie, bo mięty tu nie ma – ale pierwsze zderzenie z Hinoki przyniosło takie a nie inne skojarzenie… to zapewne mylna interpretacja wywołana ogromną koncentracją aromatycznych olejków i mój nos dostał halucynacji…

Na szczęście nie trwa to długo i po kilku minutach możemy cieszyć nos wonią kadzidła unurzanego w pięknym, głębokim igliwiuHinoki jest chłodne i surowe… niby jego kadzidło zostało oswojone, ale gdzieś głęboko w jego sercu daje się wychwycić dzikość jego prawdziwej natury…
Brzmienie Hinoki przywodzi mi na myśl równie doskonałego Cristal de Roche – Oliviera Durbano… w obu przypadkach kadzidło, jak i cała kompozycja ma tę samą, chłodną barwę…

Pomimo tego Hinoki jest kadzidłem niesamowicie czystym i noszalnym… jego rasowy Japoński minimalizm i prostota wręcz rozbraja… nie znajdziemy tu ciężkich ozdobników, ani jakiejkolwiek zbędnej nuty potęgującej jego wybrzmiewanie… jest tylko kadzidło i niezbędne, doskonale wyważone minimum – dodające kompozycji naturalnego, leśnego posmaku…
Z przyjemnością bym ten zapach nosił, choć trwałość i projekcję ma dość umiarkowaną… byłoby to „szebernaste” z kolei kadzidło, nad którym się rozpływam w zachwytach – ale jest to jednocześnie jedno z nielicznych o tak nienarzucającej się, neutralnej woni… Autorem kompozycji jest Antoine Maisondieu, który skomponował między innymi fenomenalnego Burberry London oraz Gucci Rush for Men… no i niestety Armani Code (why master*… why?)

* pewnie prozaicznie – dla pieniędzy 😉

Nuty: cyprys, terpentyna, kamfora, cedr, tymianek, sosna, gruzińskie drewno, kadzidło frankońskie, mech, wetiwer

EDIT z 16.01.2012

ostatnio poznałem jak pachnie terpentyna… niesamowicie intrygująca i ciekawa woń… a więc bogatszy o nowe olfaktoryczne doznania z całą pewnością mogę stwierdzić, że nutą odpowiadającą za domniemaną woń mięty – jest właśnie terpentyna…

Reklamy

Responses

  1. testowalem ostatnio hinoki – przyznaje fajny, ale niestety bardzo nietrwaly. wobec tego i cena nieadekwatna (350 zl za 50 ml)

  2. no właśnie, nietrwały jest… a szkoda…

  3. Hinoki to fantastycznie cudowna woda ale tylko dla naprawdę znających się na rzeczy ….

  4. Hinoki jest ciekawe, choć fani klasycznych kadzideł poczują niedosyt… po pierwsze trwałość, a po drugie nie każdy lubi ten rodzaj minimalizmu…
    to zapach dla ultrasów 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: