Napisane przez: pirath | 11 grudnia 2011

podrożały próbki w Q… pora przerzucić się na mainstream?


temat trochę offtopowy, ale jako osoba pisząca recenzje perfum, jestem nim żywotnie zainteresowany… kilka dni temu na fqjciorowym forum gruchnęła nowina, że Quality podniosło ceny próbek perfum z 7 zł  do 9-12 zł… oczywiście takie ich prawo, ale czy ten zabieg przełoży się na zwiększenie zysków ze sprzedaży flakonów i prestiż samej perfumerii?

Kolega Niszka (pozdrawiam serdecznie) zauważył, że cena 9 zł a nawet 12 zł lub 20 zł! za samplera to i tak niewiele, w porównaniu z cenami na Lucky Scent, czy też 10-12 euro na niemieckim ALzD… wszystko super, ale ja zwróciłbym raczej uwagę na drastyczną przepaść w zarobkach i sile nabywczej naszej waluty, w zestawieniu ze średnią pensją w Polsce, Niemczech i USANiemiec za swoją pensję kupi 10-15 flakonów! przykładowo Amouage Gold Woman po 220 euro/100 ml, a Polak? 1,5-3 flakony, jeśli szczęśliwie zarabia realną średnią krajową…
pomijając znaczną różnicę w sile nabywczej naszych pensji, czy nawet w przypadku próbek trzeba łupić biednego recenzenta?
żeby była jasność… ja te próbki muszę pozyskać samemu, opłacić je z własnej kieszeni, a prowadzę bloga absolutnie niekomercyjnego… więc podniesienie cen za próbki do aktualnego poziomu spowoduje, że po prostu przestanę je pozyskiwać w Quality i będziecie więcej czytać o mainstreamie… przykro mi…

Czym jest próbka? formą reklamówki, którą klient (nie mogący odwiedzić z jakichś przyczyn perfumerii osobiście) nabywa i w jej oparciu podejmuje decyzję, czy dany zapach mu odpowiada czy też nie… jest to niestety nieodwracalny koszt (do tego dochodzi każdorazowo transport), który potencjalny klient pokrywa z własnej kieszeni, a przypominam ryzyko, że zapach nam nie przypadnie do gustu jest całkiem spore…
a bezskutecznie próbować można i kilkadziesiąt razy…

Próbka jest IMO artykułem, na którym perfumeria akurat nie powinna zarabiać…
i nie mam na myśli akurat specyfiki mojego hobby, polegającego na recenzowaniu zapachów… nie wierzę, by dostając darmowe samplery od producentów i nabywając jak zakładam testery w preferencyjnej cenie, dotychczasowe 7 zł/sampler nie pokrywało z godziwą nawiązką ceny zrobienia odręcznej próbki, lub odsprzedaży fabrycznej… teoretycznie nie przeznaczonej wg intencji producenta na sprzedaż

Może szanowni decydenci z „wiodącej perfumerii” nie zauważyli, ale w tym kraju nie każdy rozbija się Bentleyem po pięciogwiazdkowych hotelach w stolicy… oczywiście prowadząc luksusową perfumerię, raczej celuje się w zamożną klientelę, o wypchanych portfelach – jednak ja nie mam zastrzeżeń do cen samych perfum, lecz cen ich próbek!…
Ja wiem, że świat oglądany z okien Marriotta może przybrać nieco inne barwy, ale zapewniam Państwa Missalów (mam nadzieję, że to przeczytają i wyciągną stosowne wnioski), że w tym kraju perfumami interesują się również osoby zarabiające mocno poniżej średniej krajowej lub studenci, którzy nie zarabiają wcale – ale też chcieliby móc przynajmniej poznać wybrane zapachy i choćby przez chwilę poobcować z ich pięknem… dlatego uważam, że obecne ceny próbek w Waszej perfumerii raczej zwiększonego ruchu i zainteresowania perfumami Państwu nie przysporzą…

Czyż między innymi nie chodzi Wam o to, by stale rosła świadomość i rozpoznawalność marek, które z pietyzmem umieściliście w Waszej ofercie? podnosząc ceny próbek nie pomagacie ani sobie, ani Waszym klientom, ani recenzentom, którzy by móc coś rzetelnie opisać (między innymi w Waszym interesie), muszą sobie to najpierw kupić…

Reklamy

Responses

  1. Zgadzam sie z Twoimi argumentami, mnie równiez zabolały podwyżki cen w Q (szczególnie RC Durbano 😦 ), ale nie wszystkie ceny próbek poszły w góre, tylko ceny tych bardziej… hmm powiedzmy luksusowych zapachów.
    Pobieżnie przejrzałam oferte próbkową i granica pomiedzy 7 a 9 lezy gdzieś przy cenie 500 z kawałkiem za 100 ml…Ale czesto przy tych droższych próbkach jest napisane 0,5 ml! Co to za objetość? typowa fiolka, do ktorej robią próbki, przynajmniej na miejscu, ma ok 1,5 ml

  2. sądzę, że część cen po prostu nie zdołano jeszcze zmienić, bo niektóre marki drożały z dnia na dzień…
    pojemność 0,5 ml też jestem skłonny zrozumieć, bo niektóre koszmarnie drogie i o niewielkiej pojemności zapachy (Nasomatto) taniej byłoby kupić jako 30 x sampler 1 ml, niż cały flakon 🙂

  3. Super, że będzie więcej o mainstreamie. Ostatnio wogóle przestałem zaglądać na blog fqjciora bo tam już same pierdyliony jubilacje amuagi ludwiki XIV i inne lipy które i tak pachną gorzej od Kourosa a mają trwałośc gorszą od Joopa więc… Dla mnie to dobre dla Sherlocków Holmesów i Ostatnich Kastratów, ewentualnie uczestników balu charytatywnego pod patronatem Gali i Flesza z udziałem Radosława Majdana, Michała Piroga i Roberta Kozyry.

  4. hahahaha 😀 coś w tym jest… sam nie mogłem się powstrzymać, by napisać fqjciorowi, iż cieszę się, że stary dobry mainstream znów wrócił na łono jego bloga… dziwnie się czyta o elitarnych, butikowych kolekcjach prive, w zasadzie nieosiągalnych w Polsce…

    ale wbrew pozorom i takie opisy znajdują swoich wiernych odbiorców, tym bardziej że fqjcior często wraca do zapachów już w zasadzie zapomnianych…

  5. Temat już dyskutowany na forum i mam podobne zdanie jak Twoi adwersarze. Piszesz, że „studenci (…) też chcieliby móc przynajmniej poznać wybrane zapachy i choćby przez chwilę poobcować z ich pięknem…”, ale zapominasz niestety, że perfumy nie są dobrem pierwszej potrzeby. Z powodu braku próbki nowego Amłaża student raczej nie zaniedba swoich uczelnianych obowiązków, a i z głodu nie będzie cierpiał. Przyjmując podobny do Twojego punkt widzenia mogę równie dobrze napisać: Wiem, że świat oglądany z Sant’ Agata przybiera inne barwy ale poprzez dyskryminacyjną politykę cenową koncernu nie dane jest nie zamożnym obywatelom interesującym się motoryzacją im się przejechać Lamborghini i muszą poprzestać na swoich VW i Fiatach.. Podobne kawałki można napisać o bezdusznych producentach kawioru czy białych garniturkach z Moet&Chandon…

  6. Rozumiem, ze próbki silnie skoncentrowanych perfum o małych objętościach są sprzedawane w odpowiednio małych próbeczkach z powodów, o których piszesz, ale setki EdP np. BtV (chyba, ze to fabryczne próbki)?

  7. domurst – oczywiście, że perfumy to dobro luksusowe… nie każdy musi je kupić, ale każdy ma prawo się nimi interesować i móc poznać ofertę danej marki, poprzez nabycie próbek ich produktów – bez konieczności zbytniego drenowania portfela…
    takie doświadczenie ma sporą szansę zaowocować w przyszłości, gdy student zacznie pracować zawodowo i w niedalekiej przyszłości będzie go teoretycznie stać na trwonienie pieniędzy na niewątpliwy przedmiot zbytku, jakim są perfumy… a opcji do wyboru będzie miał bez liku, więc jak zwiększyć szansę, że akurat wróci do miejsca X?

    w branży dóbr czysto zbytkownych jakim są niewątpliwie perfumy dbanie o wizerunek, świadomość marki i przychylność klienteli to dobro nieocenione…
    jak chcesz obudzić w kimś chęć do zapoznania się z ofertą i zrobienia zakupów, gdy zaporowe ceny próbek onieśmielają i tym samym torpedują wszelkie przyszłościowe zakupowe zapędy? próbka, pozostawi w pamięci ślad, dzięki któremu gdy zapach się spodobał, rokuje to duże prawdopodobieństwo, że klient kiedyś wróci i nabędzie cały flakon…

    próbka nie jest sama w sobie produktem na jakim się zarabia… to tylko półśrodek mający zdobyć przychylność klienta… sądzę, że intencją ich producenta nie było, by sprzedawać je drogo, lecz by dotarły do jak najszerszego grona potencjalnych klientów… sądzisz, że podniesienie ich cen przełoży się na zwiększoną sprzedaż zarówno próbek jak i flakonów?

    a skoro już jesteśmy przy luksusowych samochodach i ubraniach na które mało kogo stać, to zauważ, że przymierzenie drogiego artykułu i jazda próbna luksusowym samochodem są w standardowej ofercie każdego szanującego się dealera/sprzedawcy… i to całkowicie bezpłatnie…
    nie słyszałem żeby Bugatti kasowało swoich potencjalnych klientów za jazdę testową, ani kazało płacić za katalog produktów… czy to tak naprawdę trudno pojąć, że przystępny cenowo sampler jest świetną i najbardziej efektywną formą reklamy?

  8. zaczarowany pierniku – próbki BtV które ostatnio nabyłem były fabryczne… i mają co najmniej 1,2 ml pojemności…

  9. „…ale każdy ma prawo się nimi interesować i móc poznać ofertę danej marki, poprzez nabycie próbek ich produktów…”

    A dlaczego miałby mieć takie prawo? I skąd to prawo się wzięło?
    Interesowac sie każdy może czym chce ale żeby od razu roszczyć sobie pretensje do spróbowania bo mi sie należy? To już trochę komuną powiało. A czym się kończy komuna wiadomo: prastarą i warsem.

    Skoro klientów nie stać na całe flakony to firma postanowiła zarabiać na próbkach. I tyle. Jej prawo. Chyba, że mają umowę z producentami, że próbek sie nie sprzedaje ani na nic nie zarabia (w co wątpię) co i tak jest sprawą pomiędzy producentem a dystrybutorem i klientowi nic do tego.

    To czy strtegia podwyższenia ceny przełoży sie na większy zysk czy nie to już sprawa firmy. Ich decyzja i ich zysk lub strata.

  10. szczerze mówiąc podwyżka cen próbek nie robi na mnie żadnego wrażenia, nie tylko dlatego że ich nie kupuję, ale raczej z bardziej – hmm – „praktycznych” względów. W zasadzie wszystko drożeje, niedawno podrożało kilka niszowych marek, dlaczego nie miałyby rosnąć ceny próbek? Ceny mercedesów czy topowych linii BMW też rosną i zwyczajnie mnie to nie dotyka, bo to nie mój target. Co z tego, że „stać mnie” na zakup próbki, skoro nie stać na cały flakon? Wiem, że analogia nie jest pełna, ale skok ceny jazd próbnych ww autkami też nie byłaby tragedią w kontekście tego jaki to produkt i do kogo adresowany. Natomiast współczuję tym, którzy kupują w tej perfumerii próbki, co by na ich podstawie testować. Droga przyjemność 😉

  11. Well… szkoda, bo naprawdę ceniłam ceny próbek w Quality. Nie kupowałam ich po to, by opisać zapachy na blogu, tylko dlatego, że lubię perfumy i ciągle poszukuję czegoś nowego. Nie mieszkam w Warszawie, żeby móc powąchać na miejscu, więc to dzięki tym próbkom nabyłam już parę pełnych flakonów w Quality. Podwyżka mnie zniechęci do zamawiania próbek akurat w Quality; jeśli mają kosztować więcej, to mogę je zamawiać na Luckyscent albo na stronach poszczególnych producentów; dzięki temu będę mogła odkryć marki inne niż te, które sprzedaje Quality. A jeśli perfumy w Quality też podrożeją, to pełne flaszki też będę zamawiać gdzie indziej. Ich prawo, by podnieść ceny i moje prawo, by kupować gdzie indziej. Choć wolałabym, żeby perfumy już nie podrożały, bo nie zarabiam kokosów, a nigdy nie byłam fanką perfum selektywnych.

  12. Marcinie – „„…ale każdy ma prawo się nimi interesować i móc poznać ofertę danej marki, poprzez nabycie próbek ich produktów…”

    A dlaczego miałby mieć takie prawo? I skąd to prawo się wzięło?

    Marcinie, to proste… ponieważ Quality prowadzi publiczną, ogólnie dostępną działalność handlową, skierowaną do ogółu społeczeństwa i oferują w regularnej sprzedaży próbki… oczywiście ceny mają w pełni prawo regulować sami… otwarte pozostaje jedynie pytanie, jak zareaguje na to klientela i jak przełoży się ten zabieg na realne zyski…
    moim jako klienta prawem, jest móc otwarcie skrytykować takie praktyki, co też właśnie czynię… to element mechanizmu swobody wypowiedzi, który przyniosła ze sobą tzw. demokracja… w komunie tego nie było…

    p.s. naprawdę chcesz sprowadzać tę rozmowę do poziomu łapania się za poszczególne słówka? ja swoje powiedziałem, Ty również wyraziłeś swoją opinię, więc po co te dalsze dywagacje?

    Belor – z Twojego punktu widzenia, gdy nisza kompletnie Cię nie interesuje – rozumiem, że jakiekolwiek ruchy cenowe nie robią na Tobie wrażenia…
    na mnie niestety robią, bo mnie nisza niezwykle interesuje i materiały do kolejnych tekstów muszę jakoś pozyskiwać…
    szkoda, że muszę zrezygnować z najszybszej i najmniej absorbującej formy zaopatrywania się w samplery, bo przestał mi się ten biznes po prostu kalkulować…

    Xiaoxongmao – dziękuję Ci za wyłuszczenie funkcjonowania mechanizmu na żywym przykładzie 😉

  13. Missalowie poprostu chą więcej zarobić na sprzedazy całych flakonów, dlatego też zminili możliwość zakupu próbek tego samego zapachu po raz drugi trzeci itd

  14. teraz zamiast 3 próbek – 1 próbka. Albo kupować produkt i prosić o darmowe semplery

  15. to niech zarabiają, ale beze mnie 😉

  16. Ale w czym problem, przecież wystarczy jedna reklama na blogu i po problemie.

  17. to jest blog niekomercyjny więc reklamy, których szczerze nienawidzę odpadają…

  18. No ok, ale to Twój świadomy wybór, więc nie powinieneś narzekać, że komercyjny sklep podnosi ceny wraz z coraz wyższymi kursami walut, cenami benzyny i rosnącymi kosztami prowadzenia firmy.

  19. ehhh sorry ale temat był baaaardzo długo i drobiazgowo wałkowany na perfumum fqjciora, więc nie obraź się, ewentualnie odsyłam Cię tam, bo nie chce mi się ponownie wałkować temat…

  20. Tak czy siak na Quality świat się nie kończy, są inne perfumerie.

  21. dokładnie… jest też niezwykle rozległy mainstream, którego poznanie potrwa całe lata…

  22. heh, po wielu wielu miesiącach…dopisze swoje 3 grosze.
    Zgadzam się z wnioskiem, że mieszkamy w kraju, gdzie zarabia się o wiele mniej niż na zachodzie, a często produkty sa droższe niż tam.
    Sama cena próbek to pal licho, z reguły jak komuś zalezy to wyskrobie pieniądze na ten cel.Jednak co do perfumerii quality chodzi o to, że próbki mozna kupić tylko i wyłacznie jeden raz.
    Gdy chciałam drugi raz założyc konto (do starego zgubiłam dane) odmówiono rejestracji.Czyli dane zostaly z bazie i to już zdyskwalifikowalo mnie jako klientkę.
    W innych perfumeriach nie ma z tym problemu.
    Chodzi o to, że próbka 0,5- 1 ml to maleństwo, a czasem dpiero po 4 próbie przekonywałam sie do zapachu. Żeby tych prób było kilka, potrzebuję czasem zużyc 2 albo i 3 próbki w długim czasie.
    Dziwna filozofia, skoro odmawia się potencjalnemu klientowi wypróbowanie zapachu w dostateczny sposób. Niektóre marki są dostepne tylko w tej perfumerii, więc szkoda.

  23. zgadzam się, że zapora polegająca na uniemożliwianiu ponownego zakupu danej próbki jest frustrująca, między innymi z podanego przez Ciebie powodu – bo rzeczywiście pojemność niektórych próbek jest niedostateczna, choć na szczęście w większości przypadków da się zrobić kilka globalnych testów przy użyciu jednego atomizerka/epruwetki o pojemności ~1 ml… inna sprawa to przykładowo próbki Nasomatto i innych koszmarnie drogich zapachów sprzedawanych w niewielkiej pojemności flakonach, gdzie faktycznie 0,3 ml może się okazać niewystarczające… ale i tu zapewne po konsultacji z perfumerią można poprosić o podwójnej pojemności próbkę, uiszczając oczywiście podwójną zapłatę…

    perfumeria w ten sposób pośrednio wymusza koniec końców zakup całego flakonu, choć umówmy się jeśli ktoś chce kupić całą flaszkę to i tak ją kupi – a ten kto nie chce całej, powinien mieć choćby możliwość kupienia po jakimś czasie kolejnej próbki w celu powtórzenia testów (inna pora roku, przypomnienie sobie zapachu, zniszczenie/zgubienie wcześniejszej próbki), albo ze względów finansowych bazowanie wyłącznie na próbkach… z własnego doświadczenia i perspektywy czasu widzę, że mając odpowiednio rozbudowaną paletę próbek, mógłbym śmiało obejść się bez całych flakonów (bazując wyłącznie na próbkach), szczególnie uwzględniając rozpiętość i różnorodność oferty rynkowej…

    osobiście uważam, że w końcu pieniądz to pieniądz i żaden nie śmierdzi – ale niestety polityka sprzedaży próbek to indywidualna sprawa każdej perfumerii… sądzę, że da się obejść bezduszny automat i po merytorycznej konsultacji telefonicznej lub mailowej jest możliwość ponownego zakupu danej próbki, gdyż automat ma prawdopodobnie za zadanie nie dopuszczać do rażących nadużyć…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: