Napisane przez: pirath | 21 grudnia 2011

Emanuel Ungaro – pour L’Homme III EDT, czyli różana maskarada…


ten wpis chciałbym zadedykować bardzo szczególnej dla mnie osobie…
jej wyjątkowy gest, serce i szlachetność niejednokrotnie dogłębnie mnie poruszyła… aż serce się raduje widząc, że w dzisiejszych czasach można jeszcze spotkać tak spontaniczne, szczodre i absolutnie bezinteresowne osoby… zdaję sobie sprawę, że niniejszy wpis jest nader skromną i nieadekwatną formą podziękowania – ale również powstał szczerze i od serca… mam nadzieję, że czytanie sprawi Ci przyjemność choćby zbliżoną do niespodzianki, którą Ty mi sprawiłeś…
pozdrawiam Cię serdecznie – pirath

Tyle tytułem wstępu… przepraszam Was za tę swoistą „prywatę„, ale szczególne okoliczności wymagają szczególnych względów… dziś zajmiemy się bardzo szczególnym dla mnie zapachem… oto powstały w 1993 roku Ungaro III pour L’Homme… niezwykłość tego zapachu wynika z dwóch cech, a mianowicie: jest to kompozycja kwiatowa, a po drugie – intensywnie osnuta na kontrowersyjnej i niecodziennej w przypadku kompozycji stricte męskich – nucie róży

Róża w kompozycjach męskich to wysoce wymagająca i łatwa do pogrążenia się ingrediencja… sam składnik jest wysoce trudny do wiarygodnego wkomponowania i samą swoją nieuzasadnioną lub nazbyt wyeksponowaną obecnością, potrafi wyrządzić kompozycji niemałą szkodę… ale szczęśliwie nie tym razem, ponieważ za tę kompozycję odpowiada niezrównany duet – Jacques Polge i Francois Demachy, czyli „wirtuozi blotera” najwyższych lotów… już możecie wstać z klęczek… 😉

Choć zapach nie posiada imponującej brody – to już jego pierwsze takty uświadamiają, że mamy do czynienia z silną, męską i wysoce klasyczną kompozycją… imponująco wybrzmiewające cytrusy, zioła i nieśmiertelna lawenda nie pozostawiają najmniejszych złudzeń co do charakteru kompozycji… zapach otwiera się z rozmachem, na bogato – atakując soczystą mieszaniną nut…
gdy już jesteśmy absolutnie pewni z czym mamy do czynienia i domyślamy się jak może przebiegać dalsza część – wówczas następuje szok, jak podczas czytania nominacji do kolejnego rankingu FIFI

Jeszcze nie wybrzmiało ostatnie tchnienie ziołowo cytrusowego otwarcia, gdy w sercu kompozycji zaczyna rozkwitać okazały kwiatowy bukiet… konsternacja… nie tego się spodziewałem (Wy udajecie, że nie zerkaliście na wykaz nut – a ja, że wącham Ungaro pierwszy raz)… w sercu tej wybitnie samczej, tradycyjnej jak republikańskie południe kompozycji – pojawia się nieśmiało najprawdziwsza róża… i w dodatku nie sama… towarzyszą jej nieśmiała konwalia, cichy jaśmin i świdrujące geranium – podkręcające brzmienie nuty różanej do niebotycznie wysokiego poziomu… ale skąd królowa kwiatów w męskim zapachu?

Powinienem się skrzywić z niesmakiem na tak odważne połączenie, ale… to pachnie pięknie! ponieważ róża otrzymała wykwintne uzupełnienie w postaci innych składników i wciąż wybrzmiewają elementy tła z otwarcia – całość przedstawia się niesamowicie szykownie… róża w Ungaro III absolutnie nie razi… wręcz przeciwnie – stanowi niesamowicie oryginalny i elegancki element przewodni…
zapomnijcie o ciężkich, przynudzających monotonią i zwalistością różanych wodach dla starszych pań… to nie ten klimat… różane serce Ungaro wprost kipi życiem, intensywnością i złożonością bukietu nut… jest świetliście i wielowymiarowo…

Duet Polge – Demachy wspiął się na wyżyny swego kunsztu… udało im się połączyć w spójną i wysoce czytelną całość – pozornie sprzeczne ze sobą akcenty… część kwiatową utrzymano w podobnej do otwarcia tonacji zapachowej, przez co obecność kwiatów została zmyślnie zamaskowana i zapach nadal utrzymuje niewzruszenie swoją wybitnie męską fasadę… nikt z naszego otoczenie nie pokapuje się, że pachniemy tak silnie kwiatowym zapachem… a już na pewno nie dostrzeże zręcznie przemyconej nuty róży… no chyba, że będzie bardzo wnikliwie drążył, albo zacznie lustrować skład… w końcu róża, to nietypowy i nie ukrywajmy – raczej niepożądany element bezsprzecznie męskich kompozycji…

Kiedyś na przełamanie lodów w relacji pirath – róża, polecono mi bliższe zapoznanie się z Amouage Lyric… wysoce monotematycznej kompozycji, będącej hołdem dla róży damasceńskiej… doceniam kompozycję, choć nie takiego ujęcia nuty królowej kwiatów się spodziewałem… i na pewno nie odważyłbym się użyć tych perfum idąc z kumplami na piwo… dlaczego o tym piszę? róża nijak mi nie pasuje do tematyki męskich zapachów… jakoś tak mi się utarło (i chyba nie jestem w tym odosobniony), że jest to nuta zarezerwowana dla płci piękniejszej (obdarzonej ponadto większym progiem odporności na ból fizyczny)…
róża
otwarcie wyeksponowana na mężczyźnie zawsze będzie się kojarzyć ze zniewieściałym lalusiem… IMO wysoce konserwatywna natura polaków odpowiada prawdopodobnie za taką, a nie inną reakcję na ten składnik w męskich zapachach…
a w wyniku tego utarł się stereotyp… jednak okazuje się, że róża z powodzeniem może uświetniać również męskie zapachy, choć jak widać na niniejszym przykładzie – nieoficjalnie…

Wysoce aromatyczne, złożone i kwieciste (dosłownie i w przenośni) serce trwa około godziny, po czym kompozycja zaczyna stopniowo wygaszać poszczególne dźwięczne nuty i przymierza się do bazy… baza z kolei jest kolejnym zaskoczeniem… jest dużo mniej wylewna i stonowana… choć może to efekt przytępienia węchu niezwykle intensywnym brzmieniem dwóch pierwszych akordów… ale mimo wszystko baza jest najcichszym – choć wcale nie mniej interesującym akordem tego dzieła…

Przede wszystkim jest tu sucho i skromnie… wysoce powściągliwy minimalizm, choć niezwykle urokliwy i pieczołowicie zestrojony… głównymi bohaterami bazy są cedr, piżmo i mech dębowy… zestawione tak, by pachnieć jednym tchnieniem – a przy tym wyraziście i nie wpadając wzajemnie na siebie… po prostu wirtuozeria z najwyższej półki… no ale takie rzeczy tylko w Erze, tfu u Polgea i Demachy
zapach może sprawiać wrażenie głośnego i nazbyt wylewnego, dlatego zalecam umiarkowaną aplikację, która i tak pozwoli cieszyć się Ungaro III przez co najmniej 10 godzin… zapach klimatem i mocą (którym zaatakuje, nie jeden niewprawiony nosek) dość mocno przypomina mi Drakkar Noir  – Guya Laroche, choć w kompozycji Larocha próżno szukać róży… 😉

Głowa: pomarańcza, mahoń, kolendra, lawenda, wódka, szałwia, cytryna
Serce:
jaśmin, konwalia, róża, geranium
Baza:
drewno sandałowe, paczula, piżmo, mech dębowy, wetiwer, cedr

Advertisements

Responses

  1. Nie bój róży, Pirath 😛 Ja noszę z uwielbieniem paczulowo-różane Midnight Poison czy też aoudowo-różane Black Aoud (kocham oba), i jakoś nikt mi jeszcze nie powiedział, że „zajeżdżam babcią”, a wręcz przeciwnie – zapachy oba zostały już nie raz skomplementowane na mej skromnej osobie. A Ungaro, no niestety – i zbyt wiele nut, których nie lubię, i nie mój „typ perfum”. Pozdrawiam!

  2. szkoda… ale nie ma róży bez kolców 🙂

  3. Na Fragrantice w spisie nut występuje wódka. Wg mnie wódka nie pachnie, tylko „wali wódą”. Da się jakoś wyczuć te nuty?

  4. ciężko powiedzieć… dla mnie to raczej abstrakcja niż konkretny składnik… wódę zresztą czuć w każdych perfumach na samym początku, bo alkohol jest nośnikiem perfum… ale mimo wszystko dla mnie wąchanie w perfumach wódki to raczej wątpliwa przyjemność…

  5. Cieszy mnie, że doceniłeś kunszt Ungaro III. To rzeczywiście wyjątkowe pachnidło, które – mam wrażenie – kilka godzin po aplikacji pachnie lepiej niż zaraz po niej. No a poza tym jak zwykle stylowa recenzja 🙂 I ta fotka – ładna, no ładna naprawdę.

  6. dziękuję… Ungaro skrycie cenię od bardzo dawna, ale nie dysponowałem próbką na tyle dużą by popełnić w oparciu o nią rzetelny tekst…
    mi się bardzo podoba baza Ungaro III… jest prosta, ale cóż za fantastyczne wyważenie i koncertowe zestrojenie nut…

    a która fotka? róża czy balony? 😀

  7. Róża oczywiście. 🙂

  8. oczywiście 😉

  9. Jestem uwiedziona sposobem niezwykłego kunsztu recenzji perfum ,brawoo 🙂

  10. dziękuję 😉

  11. Ja jak zwykle analitycznie ;)Zapach cenię wyjątkowo za to że nie pachnie ani różą ani paczulą ani piżmem tylko pachnie sobą.To tak pięknie zrównoważona kompozycja że składniki układają się w jedną piękną i wyrażną całość.Skomponowałem swój odpowiednik wg tej formuły:Nuty zapachowe

    Nuty głowy: pieprz, cytryna, pomarańcza.
    Nuty serca: geranium, paczula.
    Baza: wetyweria, drewno sandałowe.I dodałem kroplę syntetycznego piżma bez dodatku żadnej róży i efekt jest doskonały prawie identyczny zapach jak oryginał.Ja szczerze to róży nie wyczuwam w żadnej fazie a może jej tam nie ma?Bo geranium w składzie ma prawie te same substancje chemiczne (cyt:gdy nie masz drogiego olejku różanego to do 10ml olejku geraniowego dodaj 10 kropli olejku gożdzikowego i gotowe-prawie nie do rozpoznania jak róża i chemicznie nawet podobnie a tańsze)A jaśmin i konwalia to chyba abstrakcja albo tylko śladowe ilości.nie omieszkałem do próbki dodać te kwiatowe składniki po lekturze twojej recenzji do na szczęście połowy swojej kompozycji iii-koszmar z różą,konwalią i jaśminem to jakaś tandeta wyszła.Moim zdaniem głównym akordem tego zapachu jest połączenie wetivery z sandałem i pomarańczą i już tylko te skłedniki dają prawie cały kompletny zapach a dodanie akordu pieprzowo cytrynowego z piżmem dopełnia całość.Nawet geranium jeśli tu jest to tyle co kot napłakał.Prosta kompozycja a bardzo męska i piękna może dlatego że może wcale bez tej róży z odrobiną geranium?Kto to może to na 100% wiedzieć.

  12. A swoją drogą różany Burberry Brit for man jest super.na wielu moich młodych znajomych zrobił ogromne wrażenie a dostałem wtedy od 19 letniej córki której też bardzo się podobał.Tu róża jest bardzo wyrażna-polecam testy.

  13. Piotrze – również bardzo cenię ten zapach, właśnie dlatego, że zawarta w nim róża, choć z pozoru różana – nie wyznacza i nie definiuje tej kompozycji jako typowo różaną, sprowadzając jedynie obecność tej nuty do smaczku, dodającego kompozycji polotu, głębi i masywności, miast ściśle różanego charakteru… co do geranium, to też często zdarza mi się je pomylić z różą (zwłaszcza tą ogrodową, parkową, dziką)… co innego róża damasceńska… ta nie ma w swym arystokratycznym rodowodzie ani krzty spolegliwości, ciepła i uroku swej nieco mniej zadzierającej nosa siostry i choć obie wonie cenię za moc i wyrazistość – jednak w perfumach osobiście od nich stronię, zwłaszcza w tych które sam mam nosić… 😉

    inna sprawa, że na każdym z nas dany zapach układa się i przedstawia swój bukiet nieco inaczej, a piramida nut przybiera nieco inny charakter – więc trudno tu o powtarzalność i miarodajność przy tworzeniu perfum wedle cudzego opisu… 😉

    zaciekawiłeś mnie tym mieszaniem olejków, choć już od jakiegoś czasu marzy mi się stworzenie własnego zaplecza do eksperymentowania z nutami…

    co do Brita, to muszę do niego kiedyś wrócić, bo spodobał mi się po pobieżnym teście bloterowym – choć wówczas mianem „różanego” bym go nie określił… 😉

    pozdrawiam pirath

  14. Emanuel Ungaro Ungaro pour L Homme III Parfum Aromatique – co to jest? Coś jak wersja Intense? Ale co tu intensyfikować?

    • prawda? no ale marketing rządzi się innymi prawami… 🙂

  15. Wąchał to ktoś? Na przykład drogi Gospodarz? 🙂

    • niestety muszę Cię rozczarować drogi gościu… 😉

  16. Podobno po sprzedaży firmy Włochom z bohaterem niniejszej recenzji stało się coś bardzo złego i nie pachnie juz tak jak dawniej

    • już parę lat temu obiło mi się o uszy, że przy Ungaro trzecim grzebano, ale nie miałem jak tego zweryfikować.

  17. Piracie, polecam do porównania van cleef & arpels pour homme.
    Podobne klimaty. Też „czarna” róża. Zapach, który przypomina jak kiedyś pachniały perfumy dla faceta – nawet w wersji po reformulacji. Kwintesencja klasy. No i świetna cena.

    • tylko gdzie ja go dostanę, ale dzięki za rekomendacje i oczywiście pozdrawiam 🙂

  18. Tak tak Van cleef super. Niedawno zakupilem na internetowej perfumerii. Dobry zapach. Jesli Ungaro ma cos z klimatu Drakkara i Van Cleefa to juz wiem jaki bedzie moj kolejny zakup.to musi byc po prostu piekne.

    • myślę że ten Ungaro jest na tyle wyrazisty i stylistycznie wpisany w „stylistykę gatunku i dekady”, że będziesz na 100% zadowolony 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: