Napisane przez: pirath | 25 grudnia 2011

tegorocznych premier niewielkie podsumowanie – edycja 2011…


Wielkimi krokami zbliża się koniec roku… tradycyjnie jest to dobry moment na wszelkie podsumowania i snucie pierwszych nieśmiałych oczekiwań względem kolejnych 12 miesięcy… co przyniesie ostatni rok kalendarza majów? moim skromnym życzeniem jest, by przyszłoroczne premiery mainstreamowe były chociaż porównywalne pod względem poziomu do tegorocznych… przyszłoroczna nisza przyniesie zwyczajowo kilka spektakularnych objawień… o to jestem spokojny… jednak kategorię „the best crap of the year” w przyszłym sezonie naprawdę ciężko będzie przebić…

Rok 2011 przyniósł całkiem sporo godnych uwagi nowości (w dodatku tam, gdzie się ich nie spodziewałem) na przeważającym tle tych mniej porywających… pojawiło się też kilka zapachów, na które wypadało by opuścić zasłonę milczenia… dziś skupię się na IMO najlepszych i najgorszych premierach zapachowych mijającego roku…
Zacznijmy od rzeczy przyjemnych… mijający rok uważam za całkiem udany pod względem ilości udanych premier i choć nie wszystkie nowości udało mi się poznać osobiście i co za tym idzie zweryfikować – to jednak ich pozytywne przyjęcie w środowisku całkiem dobrze im rokuje na przyszłość… oby aktualna tendencja wysypu potencjalnych hitów na tle wszechobecnej słabizny, zechciała utrzymać się jak najdłużej… czego Wam i sobie szczerze życzę…

oto moja subiektywna (zweryfikowana) lista hiciorów mijającego 2011 w kategorii mainstream

Calvin Klein – One Shock For Him – aż trudno uwierzyć że to na prawdę CK… ale to prawda… słodkawy, soczysto owocowy i naprawdę intrygujący…
Carolina Herrera – 212 VIP Men – VIP pełną gębą… coś pikantnego, interesującego i wyrafinowanego w jednym…
Christian Dior – Fahrenheit Aqua – godny nosiciel imienia po swoim wielkim przodku… wysublimowane połączenie tradycji z new lookiem…
DSquared2 – Potion – po delikatnych drzewnych biszkoptach – D2 wreszcie zaserwowało nam intrygujący, korzenny piernik…
Moschino – Forever – klasyka zawsze dobrze się prezentuje i sprzedaje… choć zapach nie odkrywa ameryki, jednak zręcznie wybija się ponad przeciętność…
Sean John – Unforgivable Electric – wariacja na temat klasyka okazała się wielokrotnie lepsza niż sam oryginał… wybitnie rzadkie zjawisko w przyrodzie…
Yves Saint Laurent – L’Homme Libre – niby banalny świeżak ale tak skomponowany, że dystansuje flagowe L’Homme… co zresztą nie było specjalnie trudne…

w kategorii najlepszej niszy roku 2011 będzie bardzo skromnie, ponieważ nowości było tradycyjnie sporo, a zapachów z którymi miałem bezpośrednią styczność niewiele… najlepsza znana mi trójka w tegorocznym rankingu przedstawia się następująco…

1697 – Frapin – przepiękny, ciepły i szalenie ujmujący zapach… wyrafinowanie i poezja w jednym… kto by pomyślał, że z ostu, rumu i czekolady można wyczarować coś tak pięknego…
Arso – Profumum Roma – kadzidło podane na modłę leśną… może i jestem stronniczy, ale za sam rozmach i stężenie godne rasowej niszy należą się Profumum gromkie brawa na stojąco…
Honour Man – AmouageAmouage inny niż wszystkie… subtelny, delikatny i osnuty na historii pisanej przez życie, którą czyta się jednym tchem… podobnie jak jednym tchem chłonie się ten zapach…

nad kategorią „the best crap of the year”  można by rozwodzić się bez końca – tylko po co? walka była zacięta, ale zwycięzca wyścigu i tak wyprzedził konkurencję o prawie dwie długości… ostatnio nawet się sklonował – aby ze zwielokrotnioną mocą móc powalczyć o palmę pierwszeństwa z takimi tuzami jak Lacoste 12.12 i Boss Orange

Gucci – Guilty Pour Homme for men – Porażka przez duże P… epicki popis braku gustu, polotu i partactwa… kwintesencja totalnej beznadziei…
Gucci – Guilty Intense Pour Homme for men – dno dna doczekało się wersji Intense… czy można upaść jeszcze niżej i pogrążyć się jeszcze bardziej?
Gucci
udowodniło, że potrafi stoczyć się na dno jak mało kto…

Advertisements

Responses

  1. A gdzie Loewe 7 ? Powinien sie znaleźć w tych bardziej udanych premierach. No, ale to jest Twoja lista 🙂 Pozdrawiam.

  2. tak, to moja lista a Loewe 7 jest z 2010 roku 😛

  3. The crap of the year 2012 Gucci Guilty Sport 😀 podaję jako pomysł 😉
    Z ww tegorocznych premier największe wrażenie zrobiło na mnie Potion. A cała reszta mam nadzieję przede mną.
    Tobie pirath zaś życzę wielu olfaktorycznych zwrotów i odkryć, które porządnie kopią w dup…yyyy znaczy w nos i dają natchnienie do kolejnych recenzji, które stanowią inspiracje dla innych 🙂

  4. dziękuję Ci, jestem wzruszony 🙂

  5. W kwestii niszy: dla mnie Amłaże są takie wygłaskane, odpicowane. Najgwałtowniej do mnie przemówił Arso właśnie. sale i na flakon Frapina się sadzę.
    Wszystkiego najpiękniejszego, Piracie. Z każdej dowolnej okazji, w każdej wymaganej ilości. 🙂

  6. he he przypomniałaś mi o Sale Sabb… dzięki 🙂 co do odpicowanych kAmałarzy to polecam poznać Memoir… szok gwarantowany….
    i Tobie również samych olfaktorycznych wspaniałości życzę w nowym roku 😉

  7. Nie potrafie zrozumieć tego ogólnego zachwytu nad Potion, przeciez to rozwodniona wersja Nature Millenaire pour Homme do tego o kiepskiej trwałosci, ale jeśli ktoś lubi „piernikowate” zapachy to Potion mu podpasuje, ja natomiast omijam szerokim łukiem i zatykam nos co by go nie czuć 😛

  8. nie znam wymienionego przez Ciebie zapachu, więc ciężko mi się odnieść – ale w tej branży naprawdę ciężko uniknąć podobieństw…

  9. Loewe 7 owszem jest z 2010 roku lecz w Polsce, jak to w Polsce premierę miał w 2011 roku więc trzymajmy się faktów 😉

  10. „Nie potrafie zrozumieć tego ogólnego zachwytu nad Potion, przeciez to rozwodniona wersja Nature Millenaire pour Homme do tego o kiepskiej trwałosci” – nowy48 – co prawda nie zestawiałem ich obok siebie, ale korzystając z pamięci zapachowej, w mojej opinii, co dwa całkiem inne zapachy.

  11. aleksandrze oba maja w swoim skłądzie cynamon z tym że w NM jest go nadmiar a Potion jest nieco uboższy ale wg mnei w jednym i w drugim to dominujaca nuta która powoduje ze zapach jest trudny w odbiorze(przynajmniej dla mnie),
    a juz porównywanie Potion do Gucciego PH jest profanacją! A często się spotykam z takim wąłsnei zestawianiem. Guci to piękny zapach a Potion-cóż nikt nie chciałby pachnieć cynamonem doprawionym szczyptami innych nut… 😛

  12. kwiatku – więc trzymajmy się faktów… premiera Loewe 7 odbyła się w minionym roku… częste poślizgi i opóźnienia charakterystyczne dla premier w naszym kraju niewiele zmieniają…

  13. Chętnie bym przeczytał o nowościach spodziewanych na początku roku. Pewnie wielu zainteresuje przed Walentynkami i Dniem Kobiet.

  14. o nowościach można poczytać w wielu lepiej poinformowanych miejscach… po co backupować internet, skoro są miejsca szybciej i lepiej doinformowane? jak zapewne zauważyłeś zajmuję się opisywaniem istniejących zapachów, bo co odkrywczego można napisać o zapachu w oparciu o lakoniczne zapowiedzi producenta?

  15. Ależ ja znam Memoiry. No fajne. Piękne nawet. Nastrojowe i w ogóle. Ale wciąż takie bez temperamentu.
    Ja chyba potrzebuję skazy na krysztale. tak, jak w kwestii urody męskiej czy kobiecej preferuję oblicza interesujące, nie śliczne, tak i zapachy wolę charakterystycznie, niż akuratne.
    Jeśli mogę skorzystać z Twojego porównania z kolejnego posta, to Amouage robi perfumy w drugim typie urody męskiej. A dla mnie nawet pierwszy za ładny…

  16. po czasie stwierdzam, że Memoir to mój ulubiony Amouage… oczywiście dalej wysoko cenię Golda i Jubilation, ale to nieco inna kategoria zapachów przeznaczona do bardzo wąskiego grona miłośników orientu w wysoce bezkompromisowym wydaniu… szczególnie Gold…
    Memoir jest z tej kategorii zapachów które byłbym skłonny nosić na co dzień i na każdą okazję… to najbardziej uniwersalna kompozycja Amouage obok delikatnego Honour jakie dane mi było poznać… i ujmując ją w Twe słowa – najbardziej akuratna…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: