Napisane przez: pirath | 1 stycznia 2012

Chanel – Pour Monsieur Concentrée, czyli zapomniana męskość i elegancja…


Na wstępie pragnę życzyć Wam z okazji nowego 2012 roku dużo zdrowia, anielskiej cierpliwości i systematyczności (by nie zabrakło Wam sił i chęci do regularnego przedzierania się przez moje elaboraty) oraz powodzenia z życiu prywatnym i zawodowym… niech wszystko idzie po Waszej myśli, tak jak sobie zaplanujecie…
(nie Aniu… od jedzenia samych czekoladek nie schudniesz 20 kilo… wiem, bo próbowałem… 🙂 )

Dzięki uprzejmości Grzegorza z forum Fqjciora dostałem kilka nowych próbek, a wśród nich prawdziwą perełkę… pour Monsieur Concentrée EdT z 2001 roku, autorstwa Jacquesa Polgea – nadwornego perfumiarza domu mody Chanel… czemu perełkę skoro to Polge i stare dobre Chanel? ano wersja Concentrée to swoista wariacja (wersja intense) znanego klasyka Henriego Roberta z 1955 roku – Chanel pour Monsieur… podobno te zapachy mają ze sobą niewiele wspólnego, a sequel lepszy od pierwowzoru – to wciąż osobliwość na miarę sprzątania przez właściciela kupy po swoim pupilu z chodnika…

Już pierwszy niuch nie pozostawia najmniejszych złudzeń z czym mamy do czynienia… klasyczny, rasowy, ultra męski oldschool… gorzka nuta cytrusowa została przełamana toną dystyngowanej słodyczy pod postacią petit grain i lawendy oraz doprawiona paczulą… tą prawdziwą… ciężko nie zgodzić się z Grzegorzem, że ten zapach ma coś w sobie z Guerlain Heritage… rzeczywiście w otwarciu podobieństwo jest znaczne… mi ponadto ten zapach pod względem charakteru przypomina Cartier Santosa… to nie jest zapach dla młodego chłopaka…

W zasadzie przez cały swój bieg zapach zachowuje niezmiennie swój charakter… nie czuć tu wyraźnego podziału na trzy akordy… coś tam dochodzi, coś ubywa z bukietu – ale kompozycja wciąż zachowuje swój szykowny i bezspornie męski sznyt… lawenda i petit grain stały się delikatnym tłem dla paczuli i przypraw… pięknie prezentuje się dostojny mech dębowy i vetiwera… zapach jest z rodzaju poważnych, ale naprawdę przyjemnie się go nosi, a obecna w bazie wanilia jeszcze mocniej go ociepla…

Nosząc na sobie ten zapach czuję się nader hmmm dojrzale… lawenda, paczula, muszkat, kardamon, mech dębu… połączenie tych nut tworzy niesamowicie elegancką, dostojną i stateczną mieszankę brzmiącą jak facet po 40-ce
to niesamowicie szykowny zapach, ale niemal dosłownie wyryto na nim napis:
use only when you have finished forty years„… poczekacie?
ja poczekam w nadziei, że do tej pory nie zostanie zdjęty, albo poddany kastracji – mającej uczynić go bardziej dopasowanym, dla obecnie obowiązującego wzorca mężczyzny…

(nie znam się na kanonach męskiej urody, ale pour Monsieur Concentrée pasuje mi do Marlona Brando ze zdjęcia poniżej…)

(obecne trendy w męskiej perfumerii próbują stworzyć wzorzec męskości wg poniższego schematu…)

(a kolejne pokolenie już rośnie i strach pomyśleć co wymyślą, aby JEGO móc nazwać symbolem męskości… mam nadzieję, że tego nie dożyję…)

Pour Monsieur Concentrée, choć to przykre jest przez dzisiejsze czasy skazany na śmierć i zapomnienie… to wspaniała kompozycja ale nigdy nie będzie popularna i nigdy już nie zostanie doceniona… po pierwsze jest to zapach zbyt zdeklarowany dla określonej grupy docelowej, a po drugie dziś zapachy eleganckie, obdarzone temperamentem i szykiem minionych dekad – przegrywają w wyścigu z rozcieńczonymi popierdółkami dla całej rodziny…

Zauważyliście, że teraz (poza niszą) już nie wypuszcza się zapachów skierowanych dla określonych grup odbiorców? teraz wszystko ma być uniwersalne, również unisexowe i przez to pozbawione wyrazistych detali?… nieuchronne przy takim modelu komponowania kompromisy – zawsze będą stwarzać wrażenie wypłycania i celowego pozbawiania kompozycji ostrych krawędzi nadających jej charakteru i niepowtarzalności…

Winne temu jest czysto biznesowe założenie producentów… zapach ma się przede wszystkim dobrze sprzedawać i generować duże zyski, więc trzeba mu to maksymalnie ułatwić… prawdziwej sztuki perfumeryjnej należy zatem szukać w ekskluzywnych kolekcjach butikowych, niszy i starych kompozycjach nie skażonych ręką reformulacji, póki jeszcze są osiągalne…
(oraz w stałej ofercie u Lalique i Hermesa 🙂 )
Czy coś co jest uniwersalne może być dobre? czy gdyby opony wielosezonowe zaiste były tak dobrym rozwiązaniem – to po co miliony ludzi dwa razy do roku bawi się w przekładkę ogumienia w swoich czterech kółkach?

Głowa: liść gorzkiej pomarańczy, lawenda, petit grain
Serce: gałka muszkatołowa, kardamon, paczula
Baza: opoponax, wanilia, mech dębu, wetiwer

Advertisements

Responses

  1. Piraciku drogi Tobie też samych szczęśliwych chwil w tym Nowym Roku. I mnóstwa odkryć perfumowych. ( a skąd Ci przyszło do głowy ze chcę schudnąć 20 kg 😀 – tylko 19… )czy mnie się wydaje czy niejaki Bieber ma oczy podmalowane? Zapach Monsieur by go pewnie przyprawił o omdlenie…

  2. Wszystkiego Najlepszego, Pirathcie. Obyś w tym roku trafił na więcej tak inspirujących i pięknych pachnideł, jakim jest PM Concentree. Ja bardzo wierzę w to, że ten zapach jednak pozostanie w ofercie Chanel na długie lata, choć pewnie jeśli będą musieli wybrać, to zostawią klasyka z 1955 roku. No cóż – zobaczymy. Może w tym roku uda mi się w końcu uzupełnić brak Concentree w mojej szafce, tak jak to zrobiłem pod sam koniec 2011 z Antaeusem (nowa wersja – nie miałem pojęcia, że aż tak okaleczyli klasyka reformulacją, ale wciąż da się to nosić i można nieco swobodniej traktować atomizer).

  3. hanka: przede wszystkim photoshopowane 😉 Piracie, zdrowia ponad wszystko i takich recenzji jak dotychczas (może być jak najbardziej mainstream).

  4. Życzę Ci Piracie (pozwoliłem sobie „spolszczyć” mam nadzieję, że nie pogniewasz się 😉 ) zrealizowania wszelkich planów i satysfakcji z życia, tak żebyś każdego dnia roku, który właśnie się rozpoczął miał poczucie, że Twoje życie zmierza dokładnie w tym kierunku, który sobie obrałeś.

  5. dziękuję wszystkim za miłe życzenia i również życzę Wam i sobie masy olfaktorycznych niespodzianek w ostatnim roku kalendarza majów 🙂
    albo idzie koniec świata, albo na wielkim kamieniu gdzie wyryto kalendarz zabrakło miejsca 🙂

    haniu – zdecydowanie nie Ciebie miałem na myśli z tym odchudzaniem 😉
    a co do młodego Bobra to owszem fotkę dla jaj retuszował grafik, ale idealnie wstrzelił się w nadchodzące trendy…

    fqjciorze – Antaeusa rzeczywiście chyba sknocono, bo choć nie znam wersji przed reformulacyjnej, to jednak obecna wersja bardzo mnie rozczarowała, szczególnie w świetle tego co o tym zapachu przeczytałem…

    Kamolskee – oj mainstreamu będzie teraz baaaardzo dużo 🙂

    Legis – oczywiście, że się nie gniewam – brzmi brzmi bardziej swojsko i lepiej 😉

  6. Oj wiem ze nie mnie . Ale aż się prosiło. 😀

  7. Widzę, że dokładnie tak samo definiujesz męskość, jak mój facet – nawet przykłady podajecie te same 😉

    Z tą okładką z Bieberem to była niezła afera. Choć gołym okiem widać makijaż, pismo wszystkiego się wyparło sugerując, że to wina… złego oświetlenia 😉

    Zgadzam się z Tobą, Marcinie – ten zapach nie jest dla każdego. A już z pewnością nie dla zniewieściałych chłopczyków jak Bieber, Efron czy Timberlake.

    Odnośnie tego, że się nie wypuszcza zapachów skierowanych do konkretnych grup odbiorców… Możesz powiedzieć, co dokładnie masz na myśli? Pytam, bo wydaje mi się, że jest wręcz przeciwnie – wszystkie zapachy (mam tu na myśli te, które sprzedawane są na masową skalę), są kierowane do konkretnych grup odbiorców, po to są przecież robione wszystkie badania marketingowe oraz testowanie zapachów przed ich wprowadzeniem na rynek w określonych grupach focusowych, składających się z przedstawicieli danej grupy. Na większości materiałów szkoleniowych, jakie otrzymują konsultanki, znajduje się informacja o tym, do jakiej grupy wiekowej są kierowane dane perfumy. Inna sprawa, że jednocześnie na tych samych szkoleniach mówi się, że wiekiem sugerować się tak do końca nie należy, bo przecież nie to jest najważniejsze i że zapach może spodobać się przecież każdemu.

    Myślę, że to nie jest tak, że nie tworzy się zapachów kierowanych do konkretnych grup. Powiedziałabym raczej, że jest tak, że tworzy się zapachy kierowane TYLKO do jednej i TEJ SAMEJ grupy docelowej, powiedzmy: 25-35 (tej najwięcej wydającej) – stąd uniformizacja formuł tych zapachów.

  8. Ehh…wiedziałam, że o czymś zapomniałam. Miałam jeszcze napisać, że zauważyłam, że pojawił się trend na to, by wprowadzać do sprzedaży „odmłodzone” (czyt. bardziej masowe, dostępne, lżejsze w odbiorze) wersje klasycznych perfum. Wystarczy wspomnieć chociażby o Miss Dior Cherie, Chanel Premiere (przeznaczone dla tych, którym nie podoba się kultowa, babcina piątka) Lancome Midnight Tresor (wariacja na temat kultowego Tresor, którego twarzą została Emma Watson) czy wreszcie Shalimar Initial (dla młodszych wielbicielek Guerlain’a) – wszystko po to, by przyciągnąc do marki jeszcze więcej klientów.

    To samo dzieje się zresztą już od dłuższego czasu w biznesie modowym, z którym to perfumy są nierozerwalnie związane. Kolekcje dla dzieci cieszą się bardzo dużą popularnością. Domom mody przynoszą korzyści nie tylko finansowe, ale również psychologiczne, bo skutkujące przywiązaniem do marki i zwiększeniem jej świadomości wśród najmłodszych klientów, którzy w końcu kiedys tez przecież dorosną i będą (przynajmniej w zamierzeniu) kupować rzeczy marek dobrze sobie znanych (czyli tych, z którymi mieli stycznośc od dziecinstwa).

  9. Musiałem się pozbyć tego pachnidła, bo powodowało u mnie halucynacje i ziewanie, a w efekcie sen. Osią wokół której kręcą się inne składniki jest gałka muszkatołowa. Zawsze też wydawało mi się, że czuję na początku mandarynkę.

  10. Olfaktorio, sorki, że tak długo czekałaś na moją odpowiedź ale obowiązki…
    owszem jestem nieco skostniałym tradycjonalistą i jak dobrze wiesz nie znoszę udziwnień i kombinowania ze swoim wyglądem… jeśli jest jakaś granica określająca „męskość”, to jest nią ilość zabiegów i kosmetyków stosowanych przez faceta by utrzymać dobry wygląd… i jeśli ta ilość zabiegów jest większa niż u jego dziewczyny – to jest to już co najmniej niepokojące… niestety czasy się zmieniają… kobiety zamieniają się w krwiożercze chłopczyce, a faceci niewieścieją i to widać w klubach, galeriach i na ulicy…

    czy aby podobać się kobietom naprawdę trzeba wysmażyć się jak skwara na solarce, wcierać kremy, balsamy, chodzić na manicure i hodować misterną szopę na głowie (której ułożenie zajmuje około godziny), by zwrócić na siebie uwagę i dobre wyglądać? facet powinien wyglądać bezsprzecznie jak facet, a nie wypindrzone metro w różowej bluzeczce swojej dziewczyny…
    i te wojny o suszarkę do włosów… 🙂
    perfumy dla faceta też IMO powinny być bezsprzecznie męskie… a coraz częściej nie są… nawet stare dobre kompozycje poddawane są zabiegom kastrującym je z ogromnych pokładów testosteronu jakie zawierały…

    pojęcia nie mam skąd przywlókł się ten trend, ale upowszechnia się i wzrasta błyskawicznie wraz z popularnością marketingowo wylansowanych gwiazdeczek z Hollywood i pseudo wokalistów popowych lansowanych przez stacje muzyczne… ludziom to się naprawdę podoba, czy chcą po prostu zwrócić swoim wyglądem na siebie uwagę? czy chodzenie z grzywką jak u Yorka mojej sąsiadki jest naprawdę takie cool? może się starzeję, ale ogarnia mnie śmiech gdy spojrzę na taki koszmarek…

    i właśnie ten wypindrzony, natapirowany i wymalowany współczesny „macho” jako symbol męskości staje się ideałem piękna i pożądania milionów kobiet… to z myślą o ich wydelikaconym looku powstają kolejne wodnisto wodno cytrusowe banały… równie niewyraźne, pozbawione polotu ikry i jąder jak noszący je „model”… przecież zapach ma korespondować z nosicielem tak?

    napisałem że nie robi się już zapachów dla konkretnych grup docelowych… pisząc to miałem na myśli że grupa docelowa to teraz ogół społeczeństwa… zapach ma sie podobać młodym i starym, kobietom i mężczyznom… to obecna recepta na sukces komercyjny… zrobić coś co nosić może każdy? ale czy coś tak płytkiego, nijakiego i uniwersalnego może w ogóle podkreślić indywidualizm? wzbudzić zainteresowanie i wyróżnić nosiciela, w gronie podobnie pachnących osób?

    czy trend komponowania grzecznych, poprawnych politycznie zapachów przypominających raczej płyn do płukania tkanin niż perfumy ma szansę zastąpić w dłuższym czasie tradycyjny podział na zapachy na dzień i swobodne okazje, kompozycje wieczorowe i wyjściowe i wreszcie zatrzeć różnicę pomiędzy podziałem perfum ze względu na płeć? IMO to utopia… czy kultowy czarny Adidas byłby takim hiciorem gdyby powstał jako utemperowany i niezdefiniowany unisex?

    czy kilkunastoletni chłopak ma używać tych samych perfum co jego ojciec i dziadek? dlatego uważam że obecna koncepcja robienia zapachów, które mają podobać się wszystkim jest apogeum komercjalizmu, od której już tylko krok do totalnego upadku tej dziedziny sztuki… ale przecież na tym świetnie się zarabia bo popularne zapachy, które podobają się wszystkim ludzie często i chętnie kupują…a koncern zarabia krocie… klient i podejście indywidualne do zaspakajania jego potrzeb poprzez tworzenie kompozycji na różne okazje i dla różnych grup wiekowych – przestał się IMO liczyć…

    zwróć uwagę, że nawet w niszy – bastionie indywidualizmu coraz więcej powstaje uniwersalnych uniseksów… dla mnie to trochę tak jakby na rynku był tylko jeden krój ubrań w jednym uniwersalnym rozmiarze… sądzisz że ludzie wyglądali by w tym dobrze? czy pani w rozmiarze XXXL wbita w sukienkę w rozmiarze L naprawdę prezentuje się dobrze? oczywiście w drugą stronę wygląda to równie groteskowo…

    zdjęcie Biebera zamieściłem celowo i z premedytacją… tym razem nie chodziło akurat, że za nim nie przepadam – lecz o przedstawienie nurtu w stronę którego podąża perfumeria i równocześnie współczesna męska stylizacja… patrząc na tę złośliwie przerobioną w fotoszopie fotkę w zasadzie nie widać zacierającej się granicy pomiędzy twarzą kobiety i mężczyzny… widać obojnaka… i w tę stronę IMO podążają współczesne trendy w perfumiarstwie… bardzo mi się to nie podoba…

    Czując Chanel No 5 czujesz wybitnie damskie perfumy… zmysłowe i eleganckie… widzisz oczami duszy kobietę… czując Fahrenheita zawsze będziesz miała na myśli mężczyznę… czy wtulając się w mężczyznę pachnącego Chanel No 5 czułabyś się komfortowo i nie miała byś wrażenia, że Twój umysł płata Ci figla? to oczywiście skrajny przykład, ale skoro perfumy maja nas utożsamiać, to czy możemy godzić się by pachnieć czymś tak bezpłciowym i bezosobowym jak pozbawiony głębi i maksymalnie uproszczony zapach dla każdego? co w tym pięknego i zaskakującego? czy odnalazła byś tę iskrę niepowtarzalności, gdyby każdy wyrażał się za pomocą zapachu wyzbytego unikalności i szczególnych cech do których trzeba dorosnąć, wyewoluować do nich lub po prostu zestarzeć się?

    p.s. ten trend odmładzania i niestety uproszczania kompozycji o którym wspomniałaś w drugim poście – to właśnie nic innego jak próba złagodzenia (i niestety uproszczenia, kosztem charakteru i trwałości) , mająca IMO uczynić zapach przystępniejszym i łatwiej strawnym dla szerszej grupy odbiorców… kasa… kasa… kasa…

    pozdrawiam, i mam nadzieję, że starczyło Ci baterii w lapku, by to doczytać do końca 🙂

  11. Starczyło, starczyło 🙂 Zgadzam się z Tobą w pełni – i odnośnie zapachów, i odnośnie facetów. Nie dość, że pojawia się coraz więcej zapachów typu uniseks, to jeszcze, tak jak powiedziałeś, coraz częściej tworzy się słodkie, kwiatowe zapachy dla mężczyzn i męskie dla kobiet. Dla mnie świadczy to tylko o tym, że wszystko podlega procesowi uniformizacji, począwszy od ubioru, poprzez wygląd, a kończąc na zachowaniu. Tym bardziej podoba mi się obserwowanie tego wszystkiego z boku oraz tego, jaki to ma wpływ na biznes perfumeryjny.

    Jeżeli chodzi o sposób podejścia koncernów do klientów. Prawda niestety jest smutna i okrutna zarazem, a mianowicie: większość ludzi traktuje się jak idiotów, bo… większość ludzi to niestety idioci (pamiętasz krzywą Gaussa, o której mówiłam Ci ostatnio?) Dlatego demokracja to taki durny system sprawowania władzy, w której rządzi durna większość, a inteligentniejsza mniejszość kombinuje na boku 😉

    Jeżeli chodzi o męskich facetów. Zauważ, że w większości reklam perfum występują właśnie tacy metroseksualni faceci. Na typowo męskich wyglądają dziś już tylko Ci „starzy”, wychowani w poprzedniej „epoce”, których rzadko pokazuje się w mediach. Tak się nawet ostatnio zastanawiałam, czy znam jakiegoś typowo męskiego faceta mającego mniej niż 40 lat. I wiesz co? Z trudem przypomniałam sobie o kilku…

  12. Aleksandrze – nie mów, że sprzedałeś tak zacny zapach, jak Pour Monsieur Concentree?? 😉

  13. Olfaktorio – dokładnie… teraz pokazuje i lansuje się zunifikowaną bezpłciowość… zawsze byłem przeciwnikiem uniwersalności… zaczynając od wielosezonowych opon, przez wielozadaniowe wiertła do wszystkiego, by skończyć na dosłownie bezpłciowych uniseksowych zapachach…

    niestety ta uniwersalność przemielona i wypluta przez wielkie koncerny i domy mody przypomina mi wrzucanie wszystkiego do jednego wora… nic dobrego z tego nie będzie, a sztuka perfumeryjna IMO wiele na tym traci… niestety najwięcej tracą klienci, a szczególnie ci mało wyrobieni, którzy nawet pojęcia nie mają jak piękne perfumy są na rynku i sięgają ufnie po to co się im podtyka w sieciówkach…

    a co do typowo męskich facetów…. może wypadałoby ich częściej pokazywać publicznie? aby najmłodsze pokolenie fanek Vivy i Justina B. również miały szansę zobaczyć jak strasznie media wypaczyły im gusta i okaleczyły ich odbiór męskości… 😉

  14. Olfaktorio, Piracie, przeczytałam Waszą dyskusję z wielkim zajęciem i przyjemnością. Moja przekorna natura skłania mnie ku protestom i oświadczeniu, ze na męskim mężczyźnie każde perfumy będą męskie i tak dalej, ale… No właśnie nie do końca mogę. Są pewne granice, po przekroczeniu których męzczyzna nadal będzie męski, ale perfumy będą od niego odstawały.
    Przyznam natomiast, że dynda mi ideał męskiej urody i to, co robią z nim media. Normalnych, męskich mężczyzn jest na swiecie dosyć i tego żadna moda nie zmieni. Depilacja klaty, fryzjer, nawet makijaż w mojej opinii męskiej godności nie uwłacza. Uwielbiam facetów w spódnicach: kiltach, sarongach, gotyckich męskich, długich kieckach. I ogólnie wychodzę z założenia, ze każdy ma prawo nosić się jak chce.
    Inna kwestia, że na żadnego z panów zaprezentowanych powyżej bym nie „poleciała”, bo wszyscy zbyt wypicowani. Marlon Brando z tymi wydętymi usteczkami, drugi pan (pojęcia nie mam kto to) może być ciekawy kiedyś, kiedy nabierze charakteru, trzeci pan mi się w kategorii meżczyzn nie mieści: to biedne dziecko wkręcone w tryby pop biznesu, przemielone na pop papkę, zapakowane tak, by się jak najlepiej sprzedało. Robią mu krzywdę jak Britney Spears kiedyś. Naprawdę biedne dziecko. Nie wiem, co na to jego rodzice, ale nie podoba mi się, kiedy ktoś pozwala robić ze swego dziecka towar. Dziecko potrzebuje dzieciństwa. To go nie miało.

  15. Dobra recenzja i dobry zapach. Faktycznie nie dla dzieci. Czyli to co lubię. A patrząc na kolegę Biebera to boję się, że tak pojęta męskość wymaga zapachu klasy Hannah Montana.

  16. Sabb masz rację… po przekroczeniu pewnej granicy (za pomocą ewidentnie nietrafionych perfum) nawet najbardziej toporny i zgrubnie ociosany symbol męskości przeistoczy się w wydającą sprzeczne sygnały atrapę… a w drugą stronę?

    i tu pojawia się pytanie gdzie kończy się granica przy której zapach przestaje podkreślać nosiciela, a gdzie próbuje go kreować? i czy to w ogóle możliwe?
    perfumy potrafią silnie oddziaływać na nasze otoczenie, wpływają na nasze postrzeganie innej osoby… ale czy tak wypaczone kompozycje, tak dalece rozmijające się z dawnymi kanonami męskich pachnideł nadają się w ogóle do podkreślania mężczyzny? czy też są sztuczne, miałkie i wyreżyserowane by tylko się sprzedać?

    Piszesz że Bieber to biedne dziecko wrzucone w bezwzględne tryby maszyny showbiznesu… owszem często chore ambicje i parcie na sukces niespełnionych rodziców potrafi wyrządzić wielką krzywdę… Jackson, Culkin, Spears… a ja zapytam inaczej? sami nie mają rozumu? przecież nikt nikogo nie zmusza do chałturzenia… podobno każdy człowiek ma swoją cenę… ich jest IMO powszechnie znana… oczywiście tradycyjnie upraszczam, ale coś w tym jest i abstrahując od koniunkturalności najbliższych – sprzedają się świadomie…

    FourOfKind – coś jest na rzeczy… to ta liga 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: