Napisane przez: pirath | 11 lutego 2012

Hugo Boss – Soul, czyli z duszą na ramieniu sięgam po kolejnego Boss’a…


Przyznam, że naprawdę bałem się sięgnąć po tę próbkę… w mej pamięci wciąż żyją koszmary po spotkaniu z Boss Bottled Night…  jako, że Soul też reklamują jako dodatek dla „pewnego siebie mężczyzny, znającego swą wartość i potrafiącego zdobyć serce kobiety” – przeczuwałem niechybną powtórkę z rozrywki… jednak zamiast spodziewanej katastrofy, spotkała mnie miła niespodzianka… powiem więcej – naprawdę dobra niespodzianka!

Aplikując Hugo Boss – Soul, spodziewałem się kolejnego pseudo wieczorowego pachnidła, którym zlewają się wyposzczeni bywalcy klubów i łowcy galerianek… największa IMO bolączka tego rodzaju kompozycji (aspirujących do bycia tajemniczymi i zniewalającymi eliksirami miłości) jest ich skrajność – miotająca się pomiędzy wulgarną dosadnością imprezowicza, a zmysłową dyskrecją romantyka… zazwyczaj wychodzi z tego chaotyczna kakofonia, pełna sprzecznych ze sobą akcentów – ale nie tym razem… Soul skomponowała w 2005 roku Ursula Wandel… a któż jak nie inna kobieta wie jak uwodzić i oczarować kobietę?


Już samo otwarcie nastraja pozytywnie… owszem królują tu nieśmiertelne cytrusy, ale wzbogacone pikanterią pieprzu i kardamonem – a całość zwieńcza subtelna, uwodzicielska nuta anyżku (naprawę delikatna, czym chciałbym uspokoić antyfanów Opium YSL)… naprawdę obiecujące otwarcie stopniowo przechodzi w aromatyczno, przyprawowe serce… nie byłoby w nim nic szczególnego, gdyby nie interesujące zestawienie ze sobą ostrości muszkatu i kolendry – z niemal jowialną lawendą w towarzystwie lekkiego cynamonu… czapki uszatki z głów… oto klasyczne przyprawowo ziołowe serce nabrało zupełnie odmiennego charakteru, niespodziewanej lekkości i ogłady…

Przejście z akordu serca do bazy następuje płynnie i niemal niezauważalnie… przyprawy stopniowo zanikają, a pierwsze skrzypce przejmuje sandałowiec z paczulą w towarzystwie odrobiny cedru i piżma… jako przeciwwaga pojawia się delikatna, ciepła nuta ambry… drzewno paczulowy finisz pochyla się w stronę klimatów orientalnych, dzięki czemu kompozycja zyskuje naturalną, niewymuszoną aurę tajemniczej zmysłowości…

Jestem mile zaskoczony niewymuszoną aparycją Soul… do tej pory na szczycie mojej piramidy zapachowej Bossa stał samotnie klasyczny Bottled (Grey Boss, No: 6), ale czuję że właśnie zyskał godnego kompana do towarzystwa…
Soul
to delikatna, ciepła i świetnie wyważona kompozycja na każdą okazję… jego łagodne usposobienie i umiejętnie odświeżone, klasyczne brzmienie – niewątpliwie sprawi przyjemność każdemu… a skuteczność w podrywie?
jestem zdania ze wyrafinowana delikatność zawsze zdziała więcej, niż krzykliwa nachalność… 😉

Głowa: bergamotka, mandarynka, czarny pieprz, anyż, kardamon.
Serce: muszkat, lawenda, ziarno kolendry, cynamon.
Baza: drewno sandałowe, paczula, drewno cedrowe, piżmo, ambra, wanilia.

Reklamy

Responses

  1. Czy moglibyście polecić jakiś podobny zapach do SOUL’a? Używam go i bardzo mi się podoba, ale ma zostać wycofany. Wcześniej używałem PHOTO Lagerfelda i też został wycofany – jakieś dziwne fatum.
    Próbowałem znaleźć coś podobnego porównując nuty zapachowe i wyszło mi, że zbliżone zapachowo powinny być: LE MALE, GUCCI ENVY i ALLURE EB.
    Niestety ENVY też jest wycofane. Przetestowałem Le Male i nie podoba mi się w początkowej fazie, tylko dopiero w bazie, a w Allure w zasadzie nie czuję nic innego poza cytryną … jak dla mnie jest zbyt dominująca.
    Testowałem ponadto:
    DIOR HOMME i jest dla mnie zbyt ciężki jak na dzień, chociaż bardzo mi się podoba, GUCCI POUR HOMME II ma coś w sobie jakby „chemicznego” co niezbyt mi odpowiada, po BLACK XS praktycznie od razu rozbolała mnie głowa chociaż mi się podobał. Spróbowałem nawet ACQUA DI GIO, ale przeszkadza mi tam główna nuta, która kojarzy mi sie z jakimś starszym panem popsikanym wodą kolońską, THE ONE D&G był taki trochę „nijaki” chociaż nic mi w nim nie przeszkadzało …
    No i w zasadzie nie znalazłem niczego co by mi odpowiadało tak zdecydowanie. Na zakończenie dodam, że zmysł powonienia niestety nie jest moją mocną stroną, więc moje odczucia co do zapachów opisane powyżej mogą być nieco „dziwne”.
    Mimo wszystko proszę o jakieś sugestie … chodzi o zapach na co dzień, nie męczący …

    P.S.
    Szczególne wyrazy uznania dla PIRATH’a – jestem pod wrażeniem jak można mieć taką zdolność „czucia” i na dodatek taką umiejętność pisania o zapachach …

  2. Witaj Michale, bardzo Ci dziękuję i wbrew pozorom Twoje odczucia są wystarczająco precyzyjne – wszak najczęściej zapachy interpretujemy przez skojarzenia i jest to jak najbardziej prawidłowy odruch… 😉

    Soul to bardzo cichy drzewniak, więc teoretycznie CK Encounter i Dark Obsession powinny CI się spodobać, podobnie Chanel Allure (jest nieco żwawszy), ale zdecydowanie nie Le Male… 🙂

    Photo old Karla nie znam, ale czasem widuję go w Super Farmie i Rossmanie, więc jeszcze nie wszystko stracone…

    Co do innych, a mogących potencjalnie wpasować się w Twoje gusta do Baldessarini Ambre, wszelkiej maści Dunhille, Armani Diamonds for Men, Bvlgari PH Soir, Jil Sander Men, Lacoste PH, Mont Blanc Individuel i Presence, Sisley Ikar i Burberry Brit, Lalique Hommage (jeśli będzie Ci wciąż przeszkadzać to już będziesz wiedział, że chodziło o fiołka, apropo Gucci PHII)…

    daj znać jak ich oblatywanie i powiedz, który okazał się najbliższy potencjalnego zakupu, a będziemy kombinować dalej… 😉

    pozdrawiam 🙂

  3. Po długim okresie testowania na własnej skórze, spośród chyba 50 zapachów wysoko ocenianych na wszelakich forach wybrałem ostatecznie 10, które mi sie bardzo podobają. Są to D&G The One, Armani Acqua di Gio, YSL La nuit de l’Homme, Boss no 6 Bottled, Chanel Allure pour Homme, Dior Homme, Chanel Platinum Egoiste, Hermes Terre, YSL M7 Oud Absolu i bezapelacyjny zwycięzca spośród nich:
    Taaaaaaaaaaa daaaaaaaaammmmm – Creed AVENTUS. Jest po prostu boski. Żona miała orgazm jak tylko mnie powąchała 🙂
    Zadziwia mnie jednak fakt, że testowałem 4 Creedy i podobał mi się jeszcze Millesime Imperial, ale Green Irish Tweed był juz dla mnie nie do zniesienia (jak magi w rosole), a Silver Mountain Water to po prostu jakiś koszmar…

  4. Michale, z zapachami warto się przespać i trochę ponosić je na chłodno, bez napalania się i koniecznie bez ulegania naciskom ze strony osób drugich i trzecich… 🙂 widzę, że wybrałeś dla siebie bardzo bezpieczne, uniwersalne i popularne kompozycje i w sumie mnie to nie dziwi, bo to bardzo dobre zapachy, błyskawicznie wkradające się w łaski nosiciela – tyle że używają ich wszyscy i to jest ich największą wadą, zakładając że stanowi to dla Ciebie problem lub dyskomfort… z tym Aventusem,bardzo mnie zadziwiłeś, bo nie sądziłem że zainteresuje Cię lekka woń letnia, złożona z owoców i niesamowicie odmienna od stylistyki Creeda… Aventus choć urodziwy ma jednak dość umiarkowaną trwałość i jako zapach lekki i owocowy dość średnio nadaje się na nadchodzące chłody, gdzie po prostu zginie w tłumie, choć na lato to bardzo dobra kompozycja i niezbyt popularna…
    pozdrawiam

  5. nie tak dawno oddałem szwagrowi pół butelki wspomnianego creed’a … nie mój styl. pirath – co byś polecił na letnie dni? jestem fanem świeżaków a mój zdecydowany numer jeden to dolce gabbana light blue. pozdrawiam serdcznie

    • Hermesa Eau Tres Fraiche, Cartier Roadster, Cartier Declaration L’eau, Lalique Encre Noire Sport, Gucci Pour Homme II, Kenzo L’eau par, Pradę Infision D’Homme? również pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: