Napisane przez: pirath | 3 marca 2012

Pro Fumum Roma – Eccelso, czyli historia pewnej magnolii…


W Chinach kwiat magnolii utożsamiany jest z czystością i szczerością… każdej wiosny dziko porastające ogromne połacie Azji magnolie, pokrywają się bujnym kwiatostanem… niewiele wiosennych widoków może konkurować z obsypanym kwieciem drzewem magnolii… w szranki z magnolią stanąć może jedynie IMO japoński kwitnący sad wiśniowy… w każdym przypadku jest to dogłębnie poruszające serce i zmysły misterium…

Magnolia jest motywem przewodnim Profumum Roma – Esselso z 2011 roku, którego dzięki uprzejmości bliskiej mi osoby, miałem okazję zakosztować… jest to zapach, w którym niemal niezauważalnie toczy się wojna przeciwieństw… blask i ciemność, radość i smutek, euforia i melancholia, narodziny i przemijanie… a przy tym Eccelso wciąż pozostaje delikatną i niesamowicie ujmującą swą lekkością kompozycją… każda pojedyncza nuta pachnie szeptem… tak jakby zapach bał się podnieść głos i zakłócić tym harmonię wiosennego cyklu odradzania się…

Poruszyła mnie niewymuszona delikatność tej kwiatowej kompozycji… czystość nuty magnolii zderzono z niemal brudną oleistością umieszczoną w tle akordu… może to zabrzmieć dziwnie, ale dokładnie tą samą upojnie oleistą barwę posiada uwaga: Black Afgano – Nasomatto… i gwoli ścisłości zaznaczam, że absolutnie nie zasugerowałem się wcześniejszą recenzją Sabbath z SoS… ten niemal mistyczny element istnieje i naprawdę go czuć…
i wiecie co? to niecodzienne połączenie brzmi wprost fantastycznie… szczególnie, że wspomniana głęboka oleistość to jednocześnie najpiękniejszy element Black Afgano i oto ten sam element niespodziewanie odnajduję w Eccelso… swoją drogą pojęcia nie mam jaki składnik, lub korelacja nut odpowiada za to wrażenie – co doprowadza mnie do szewskiej pasji…

Mamy zatem kwiecistą magnolię, której IMO w otwarciu towarzyszy ździebko kwiatu pomarańczy… odurzającą woń kwiatową zręcznie przełamano delikatnie aromatyczną pikanterią muszkatu… pod koniec serca daje się wychwycić wspomnianą nutę oleistą – tworzącą kapitalny i zarazem doskonale korespondujący z całością kontrast… prawdopodobnie to sprawka połączenia nut drzewnych z labdanum i piżmem, ale nie potrafię tego zweryfikować…
Eccelso pachnie niezmiennie delikatnie w każdym swoim akordzie… jest jak muśnięcie ciepłego wiosennego wiatru na policzku…

Eccelso to kompozycja kwiatowa… delikatna i łamiąca stereotypy – ale wciąż kwiatowa i dlatego częściej i chętniej sięgną po nią panie… jak przystało na Profumum zapach ma wysoką koncentrację – o czym świadczy tłusty film olejowy, który pozostaje na skórze w miejscu aplikacji…
jednak wspomniana wysoka koncentracja nie do końca przekłada się na trwałość kompozycji… zapach w stopniu dobrze wyczuwalnym towarzyszył mi wyjątkowo krótko, bo niecałe 8 godzin – co kłóci się ze standardami, do których przyzwyczaiło mnie Profumum

[EDIT]

blisko skórny ślad Eccelso utrzymuje się na skórze bardzo długo, ale nie oczekiwałbym, że ktoś będzie siebie lub nas obwąchiwał w poszukiwaniu tego zapachu…

Głowa: bergamotka, kwiat pomarańczy, magnolia
Serce: gałka muszkatołowa,
Baza: paczula, labdanum, piżmo, drzewo sandałowe,

Reklamy

Responses

  1. Przegapiłam tę recenzję. Naprawdę odniosłeś wrażenie, że po Eccelso chętniej sięgną panie? Bo, jak dla mnie, dla pań jest zbyt męski. Może dla panów zbyt damski? Bardzo dobra kompozycja, ale (w moim odczuciu) jak na Profumum, nie wystarczająco bardzo dobra. 🙂
    Cieszy mnie, że moje skojarzenie z BA ktoś potwierdził. Dziwne to jest, ale… Ale jest. 🙂

  2. jestem pewien, że po Eccelso sięgną niemal wyłącznie panie, bo po pierwsze to kompozycja kwiatowa (miłośników delikatnej magnolii wśród panów próżno szukać) – a po drugie jak sama wspomniałaś, ten zapach raczej wyłamuje się delikatnością z kanonu Profumum… jakby nie przystawał do intensywnych, wręcz bezkompromisowych kompozycji rodziny Durante… a już na pewno mocno odstaje od tego co dotąd dane mi było poznać… 😉

    co do BA, pełna prawda… bardzo się krępowałem o tym w ogóle wspomnieć, by nie zostać znów oskarżonym o plagiat… ale w końcu doszedłem do wniosku, że prawda jest ważniejsza od czyjejś paranoi i postanowiłem to wrażenie jednak opisać – nie zapominając przy tym o linku do źródła… 😉
    jestem jednak naprawdę zaskoczony tą niespotykaną nutą… jak myślisz Sabb, co to może być? bo w BA obstawiałem olejek haszyszowy…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: