Napisane przez: pirath | 25 marca 2012

Serge Lutens – Santal Blanc EdP, czyli rosemary or Rosemary Child?…


Z bólem sięgam po ostatnią posiadaną próbkę Lutensa (gdyż odbycie kolejnego stosunku z Serge Noir postanowiłem sobie odpuścić)… Ostał się tylko sandałowy Santal Blanc z 2001 roku… szkoda, bo ostatnio Lutensy zauroczyły mnie do tego stopnia, że chciałbym poznać wszystkie dzieła mistrza Sheldrake
Pierwsze chwile z „czystym sandałowcem” przyniosły niepokój i traumę… zapach do złudzenia przypomina mi Christopher Columbus EdT, którego zrecenzowania jak dotąd unikałem jak ognia – przez wzgląd na jego wysoką „torsjogenność„… 😉

Problem nie leży w sandałowcu, którego bardzo lubię – lecz w towarzyszącej mu nucie rozmarynu… połączenie tych dwóch intensywnych składników tworzy mieszankę, od której mam ochotę odgryźć sobie dłoń i wyrzucić ją za okno, byleby przestało wonieć… niektórych może to bawić, że duży chłopiec unika niepozornych perfum jak ognia – ale gdy zapach zaczyna namawiać ostatni posiłek do opuszczenia żołądka – to znak, że coś się dzieje… a dzieje się, bo od dziecka podnosi mi się na sam widok butelki Lizolu albo Domestosu – a na woń Columbusa reaguję podobnie… Szczęśliwie Santal Blanc ma mniej intensywny przebieg, jest bardziej złożony i dlatego zdecydowałem się na jego recenzję…

Przygotowałem miskę i chusteczki (nie onaniści, to nie ta czynność… 😎 ) i zaaplikowałem małego psika na łapę… na razie trzymam się dzielnie, gdy „Columbus w wersji light” rozwija żagle i wypływa w rejs po mojej skórze… na razie czuję się dobrze… choć miarowe „bujanie” statku powoduje pewien dyskomfort… dobrze, że miska, tfu burta jest blisko… 😉 intensywna nuta sandałowca i rozmarynu stopniowo mięknie i do głosu dochodzi delikatna nuta róży… czyżby góra lodowa?

O dziwo wspomniana róża nie drażni, lecz pięknie wkomponowuje się w intensywną nutę sandałowca – nadając mu głębi i łagodząc jego dziką prezencję… ucywilizowany różą sandałowiec, staje się bardziej przystępny… a wraz z nim złagodniała cała kompozycja… gdzieś w oddali zaczyna nieśmiało pląsać nuta kwiatu irysa… niby jest to kompozycja stricte drzewa – ale kwiaty i zioła odgrywają w niej kluczową rolę, z gracją łagodząc przebieg zdziczałego sandałowca…

Uspokoiłem się… Santal Blanc przestał mi się jawić jako „Rosemary Child„… teraz to raczej kwiatowo rozmarynowy sandałowiec o umiarkowanym, dość liniowym przebiegu… sandałowe drzazgi przestały ranić przesuwane po jego powierzchni palce… stał się niemal gładki i ciepły… niemal, bo pewną szorstkość można jeszcze w nim wyczuć… szczerze powiedziawszy, kompozycja Santal Blanc nie powaliła mnie jak wcześniej poznane Lutensy, ale egzorcyzmy w wykonaniu księdza Natanka nie będą konieczne… 😉

Głowa: rozmaryn, drzewo sandałowe (majsur, indie), irys
Serce: cynamon, żywica z syjamu, róża
Baza: czerwony pieprz

Reklamy

Responses

  1. widzę, że reagujesz na rozmaryn podobnie jak ja 😉
    też mnie od tego odrzuca strasznie, może z raz lub dwa wąchałem coś, w czym ten składnik prezentował się ciekawie. Najczęściej mnie aż mdli od tego 😉

  2. też się zastanawiałem nad tym fenomenem… nie chodzi tu raczej o przykre, traumatyczne wspomnienie z dzieciństwa, lecz o samą wysoce irytującą barwę jaką przybiera rozmaryn w połączeniu z sandałowcem i tylko z nim… rozmaryn jest bardzo powszechnym składnikiem perfum i elementem bardzo wielu cenionych przeze mnie kompozycji… widać połączenie tych dwóch nut tworzy związek, na który mój organizm reaguje alergicznie…

  3. Ojeeej a tak się zasadzałam na ten zapach. To na próbce poprzestanę. Pomysł z odgryzieniem ręki żeby nie czuć bardzo mi się podoba, sama tak miałam parę razy ale chyba nie udało mi się tak ładnie nazwać. Mysza

  4. dzięki 😉
    to odgryzanie kończyny nazywają efektem „coyote ugly”
    polecam film pod tą samą nazwą, całkiem fajny… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: