Napisane przez: pirath | 3 kwietnia 2012

Dolce & Gabbana – The One for Men, czyli ten pierwszy…


Właśnie kolejny raz potwierdziła mi się teza, że nie kupuje i nie ocenia się zapachów po testach bloterowych… swoją dotychczasową, bardzo pobieżną ocenę The One, duetu Dolce & Gabbana, musiałem w świetle gruntownych testów skórnych, znacznie doszacować
The One for Men jest autorską kompozycją samego Stefano Gabbana z 2007 roku… i jak na debiut zapach wypada całkiem nieźle, a już niezwykle poprawnie w kwestii bardzo czytelnego i wyraźnego podziału na trzy akordy… każdy z nich wybrzmiewa wyraziście i zaskakuje swym odmiennym, konkretnym brzmieniem… a najbardziej akord bazowy, ale do niego wrócimy za chwilę…

The One to nie jest skomplikowany zapach… odbiera oraz nosi się go łatwo i przyjemnie, nie wymaga też wytężonego wysiłku, w celu wychwycenia poszczególnych elementów jego składu… a sklecono go dosłownie z garści nut, co dodatkowo podkreśla klarowność i czytelność kompozycji… The One w chwili premiery stał się hitem, co poniekąd mnie nie dziwi… prosta, czytelna, całkiem urodziwa – a do tego bardzo poprawnie skomponowana mikstura…

Otwarcie co prawda wieściło kolejnego banalnego świeżaka, utrzymanego w cytrusowo ziołowej tonacji – ale szczęśliwie akord ten trwa krócej niż wietrzenie pokoju, po siarczystym bąku – więc zapach bardzo szybko przechodzi do epatowania swym szykownym, mocnym i bezsprzecznie męskim tytoniowym sercem… i to jest właśnie gwóźdź programu… intensywna, głęboka nuta tytoniu, dopełniona soczystym imbirem – dodającym akordowi masy, siły i wytrawnej szlachetności…

Zapach jest wyrazisty, mocny i bezapelacyjnie samczy… pokuszę się nawet o stwierdzenie, że ma większe jaja, niż jego młodszy brat The One Gentleman… chociaż kompozycję TOG i tak cenie odrobinę wyżej za jej niewinną ckliwość…  intensywna woń tytoniu i imbiru, w towarzystwie bazylii, kolendry i cedru dba, aby poziom wytrawności z lekką nutą szorstkości odpowiednio podkreślał niewątpliwą męskość tej kompozycji… czego o Matthew McConaugheyu w roli totalnie bezpłciowej twarzy zapachu już nie można powiedzieć… ale to unisex (perfumy, nie Matthewchoć patrząc na poniższe zdjęcie jego wydepilowanej, zapadłej klaty mam uzasadnione wątpliwości… 😉 )…

Jedyna kwestia której się uczepię, to zbyt szybki przelot przez wszystkie akordy w pogoni ku bazie… dosłownie w niecałą godzinę od aplikacji przebiegamy przez mocno oklepane cytrusowo ziołowe otwarcie, zaliczamy checkpoint na tytoniowo imbirowym wirażu i paląc gumy, gnamy do znajdującej się na mecie bazy… Jak na moje gusta trochę za szybko… akord serca mógłby śmiało wybrzmiewać dłużej i mniej intensywnie, pozwalając dłużej cieszyć się jego prostym,  szlachetnym brzmieniem…

A na mecie (w formie bazy) czeka na nas z otwartymi ramionami nie kto inny tylko…. The One Gentleman!… tak to nie żart… końcówka klasycznego The One to wręcz wykapany, o rok młodszy The One Gentleman… Widać komuś w D&G tak bardzo spodobała się baza The One, że zapragnął kompozycji pachnącej niemal niezmienne w tym właśnie klimacie, od początku aż do końca… trudno temu się dziwić, bo trzeba przyznać, że jest to niesamowicie urodziwy, sowicie doprawiony ambrą finisz…

Podsumowując, jest to naprawdę bardzo przyzwoicie skomponowany zapach… pełen zaskakujących zwrotów akcji, mający szyk i epatujący męskością… prawdziwy 007 wśród dyskretnych casualowców… do tego nie jest krzykliwy i bezpiecznie można nosić go niemal przez cały rok… Kompozycja co prawda nieco za szybko przelatuje przez dwa pierwsze akordy, ale przepiękna baza całkowicie rekompensuje tę drobną niedogodność… z czystym sumieniem polecam…

Głowa: kolendra, grejpfrut, bazylia
Serce: kwiat pomarańczy, imbir, kardamon
Baza: szara ambra, tytoń szlachetny, cedr

Reklamy

Responses

  1. „z czystym sumieniem polecam…” – zanotowałem 😀 muszę go sprawdzić przy najbliższej okazji. Jakoś nie bardzo mnie ciągnie do testów perfum spod szyldu D&G, ale może się to zmienić.
    A flaszka to bezczelna zżynka z Narciso Rodriguez For Him. Chociaż korek wydaje się metalowo-drewniany. Prawda to?

  2. a zauważyłeś tą małą czcionkę na 1 pixel, że zastrzegam sobie iż nie ponoszę odpowiedzialności za własne rekomendacje? 😀

    ja też podchodzę z dużą rezerwą do zapachów designerskich znanych projektantów, ale duet D&G ma kilka naprawdę niezłych kompozycji…

    ponieważ oba zapachy powstały w 2007 roku, trudno ocenić kto od kogo zżynał, bo rzeczywiście są łudząco podobne 😉

    korek Dolce jest metalowy z zewnątrz, a w środku plastik,, ale swoje waży 🙂

  3. Zauważyłem, ale nie ma to znaczenia, bo Ty dobrze rekomendujesz 🙂
    Byłem przelotem sprawdzić tę wodę i prawdopodobnie używa jej mój znajomy z pracy. Muszę go zapytać o to i jeśli tak, to nie bardzo mi się podoba. A jeśli nie, to przyjrzę się jej bliżej.
    Faktycznie korek jest metalowy i robi bardzo dobre wrażenia. Flaszka na żywo już na taką zżynkę nie wygląda i jest naprawdę bardzo elegancka w swej prostocie.

  4. tu Grzegorzu sporo zależy od indywidualnych gustów… a flakon rzeczywiście ładny, choć prosty…

  5. przeszła reformulacje czy jakis wywietrzały trafiłem ostatnio w sephorze , zniknał po godzinie….

  6. ciężko powiedzieć, bo producenci się z reguły reformulacjami nie chwalą (nie chcą i nie muszą), ale wadliwy flakon też jest całkiem prawdopodobny… z tym, że przy przeterminowanych perfumach z testera czasem zalatuje specyficzną wonią maggi…

  7. witam was, używałem D&G the one jakiś rok temu (tester) a teraz dostałem w prezencie z perfumerii (Duglas) zauważyłem, że zapach jest inny, mniej intensywny, i krótko trzyma. Czy D&B też przechodzi reformulacje?

  8. hmmm reformulacje to dość powszechne zjawisko i producenci się tym raczej nie chwalą – a i sami konsultanci w sklepach nierzadko nie wiedzą co to jest i czy miało miejsce… skoro zmieniono skład i brzmienie klasycznego Pour Homme, to całkiem możliwe, że coś stało się z The One, ale nie uprzedzałbym faktów gdyż:

    – tester nie ma z tym nic wspólnego – gdyż zawartość testera i flaszki na półce jest ZAWSZE taka sama…

    – zastanów się czy testera nie używałeś czasem gdy było cieplej, a wtedy odbiór i projekcja używanych zapachów jest dużo lepszy i intensywniejszy niż zimą, gdzie dobrze radzą sobie wonie cięższe, a The One raczej się do nich nie zalicza…

    – kolejna kwestia to możliwość iż się przyzwyczaiłeś do tego zapachu i nie odczuwasz go już tak intensywnie jak kiedyś – bo używałeś go przez dłuższy czas i Twój nos zaczyna ten zapach ignorować…

    jakbyś miał jeszcze wątpliwości, polecam sprawdzić inne testery w innych perfumeriach, albo spróbować go przetestować za kilka miesięcy… 😉

  9. Polecam EDP tego zapachu 🙂 Jest jeszcze bardziej intensywniejsza no i trwała 🙂

    • nawet nie wiedziałem, że takowa jest 🙂

  10. Niestety posty stare, ale i tak spróbuję:) Jak z projekcją tego zapachu? Ktoś się orientuje?

    • przyzwoita, ale to zależy od skóry nosiciela więc dopóki nie sprawdzisz na własnej, to nie wyrabiaj sobie zdania na cudzych opiniach, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: