Napisane przez: pirath | 22 kwietnia 2012

Smoła by aleksander, czyli paczula saute, obficie posypana wiórkami drzewnymi…


Dzięki uprzejmości belora, miałem rzadką sposobność poznać autorskie perfumy naszego kolegi aleksandra z perfuforum.pl… przygodę z ważeniem własnych mikstur aleks zaczął już jakiś czas temu, problemem jest natomiast fakt, iż powstają w iście ekskluzywnych seriach (sztuk jeden) i dodatkowo w niewielkiej gramaturze – przy czym mistrz nie gwarantuje, że kolejna partia w ogóle powstanie…
oto rasowa, absolutnie niekomercyjna nisza pełną gębą… 🙂

Po cichu liczę, że aleks pójdzie z czasem na całość i wzorem Andyego Tauera uruchomi kameralną, domową manufakturę – w czym zamierzam go aktywnie wspierać – ponieważ uważam iż warto promować tak utalentowanych ludzi… kompozycja którą miałem przyjemność poznać zwiastuje spory potencjał autora i choć aleksander to jeszcze nie Tauer, czy Durbanoale nie od razu Rzym zbudowano… zatem do roboty nicponiu!… 😉

Belor wspominał, że Smoła kojarzy mu się z działem drzewnym wielkiego marketu budowlanego… i coś w tym jest… początkowo zapach kipi od przenikających się woni drewna, płyt wiórowych i OSB… otwarcie, to rzeczywiście ostra, wręcz agresywna woń wspomnianych materiałów, jednak z czasem łagodnieje – przypominając zawiesinę wypełniającą wnętrze starego warsztatu stolarskiego… tu wiekowy pył drzewny miesza się z wonią świeżo składowanego drewna, które gdy swoje odleży – przerodzi się w okazałe, ręcznie robione meble…

Pomarszczone dłonie sędziwego stolarza, nieśpiesznie sięgają po równie leciwy hebel… wkrótce długie, poskręcane strużyny opadają rytmicznie na kamienną posadzkę warsztatu… w powietrzu zaczyna unosić się aromat obrabianego drewna… intensywna woń żywicy, szczelnie wypełnia powietrze… krzątanina unosi ku górze zalegające wszędzie drobiny pyłu, które tańczą w promieniach słońca wpadającego przez wielkie, przeszkolone okno…

Smoła to głównie wszelakie drewno i paczula, przy czym aleksandrowi udało się połączyć te nuty niezwykle harmonijnie, przystępnie i na ciepło… zamiar ten nie powiódł się IMO w Etro – Patchouli, a zwłaszcza u Lorenzo Villoresi – gdzie wspomniana paczula przypomina osamotnioną, zaborczo duszącą – pleśniejącą płytę paździerzową… przy czym paczula aleksa wcale nie jest pozbawiona swoistego dla tej nuty sznytu… da się przedstawić paczulę naturalną, wyrazistą i noszalną? no da…

Mam szczerą nadzieję, że zobaczę kiedyś kompozycje z dopiskiem by aleksander na pólkach niszowych perfumerii… mam też cichą nadzieję, że wkrótce poznam inne, równie barwne i autentyczne kompozycje – a tymczasem zachęcam aleksa, do przygotowania większej ilości Smoły i zaoferowania jej w formie odlewek… dla miłośników paczuli pozycja obowiązkowa…

skład: cyprys, pieprz, kadzidło, drewno różane, paczula, cedr, vetiver, drewno sandałowe

Reklamy

Responses

  1. O co chodzi z Aleksandrem? i dlaczego ja nic o nim nie wiem? Czy mogę prosić o więcej informacji o tym mężczyźnie? 🙂

  2. aleksander, to kolega udzielający się na perfuforum… proponuję skrobnąć do niego PW, za pośrednictwem forum… jak znajdzie chwilkę, to odpowie… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: