Napisane przez: pirath | 27 kwietnia 2012

Viktor & Rolf – Spicebomb, czyli niewypał…


Dzięki uprzejmości Olfaktorii, która z narażeniem życia, omijając w przebraniu 78 letniej luterańskiej zakonnicy amerykańskie przepisy bezpieczeństwa dotyczące kontroli pasażerów na lotniskach – przemyciła flakon tych perfum i możecie cieszyć się recenzją Spicebomb
Szmuglowany z narażeniem życia zapach jest najnowszym dzieckiem holenderskiej pary, tfu duetu Viktor & Rolf… a przypominam, że w jankeskiej „krainie wolności” wystarczy powiedzieć „bomba” – aby zostać prewencyjnie obezwładnionym przez policję strzałem ostrzegawczym w potylicę… 😎

Spicebomb jest męskim wariantem legendarnego Flowerbomb z 2005 roku, również skomponowanego przez Oliviera Polge… co by nie myśleć o lekko bezpłciowym Antidote – już samo nazwisko Polge niosło nadzieję, iż zapach będzie reprezentował sobą więcej niż reality show z udziałem Joli Rutowicz
niestety znane nazwisko autora i intensywnie przyprawowe brzmienie nie wystarczyło, by me cyniczne serce drgnęło… a może ma niechęć wynika z absolutnie niezamierzonego (tia…) podobieństwa Spicebomb, do popularnego niczym sex przedmałżeński wśród szwedzkich nastolatków – One Milion / L’Homme / Code*?

*niepotrzebne skreślić

Jedno jest pewne, niczym nieprzyjemne swędzenie po wyjściu z przykoszarowego „domu łaskotek„… zapach będzie się podobał i błyskawicznie zdobędzie rynek… powstał wedle sprawdzonego wzorca, zaspokajającego potrzebę pachnięcia zajebiście zauważalnie i jednocześnie w relaksująco nieabsorbującym i przyjemnym stylu… można śmiało powiedzieć, że żadna dziunia w białych kozaczkach nie będzie musiała użyć więcej niż jednej szarej komórki – aby zwietrzyć, iż za mijanym frajerem w skarpetach i sandałach, spryskanym Spicebomb stoi większa kasa i warto się zakręcić… skóra z Paco niemal żywcem zdarta…

Nie chcę byście pomyśleli że się pastwię… no dobra pastwię się, bo organicznie nie znoszę perfidnych zrzynek z czyjegoś sukcesu… ale ponieważ nie jestem pracownikiem Urzędu Skarbowego i okazuję litość leżącemu – wspomnę iż zapach ma naprawdę dobre otwarcie, które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło…
początek to słodkawa bergamotka w towarzystwie gorzkawego grejpfruta i elemi… naprawdę duże WOW! szczególnie jeśli dodać do tego odrobinę przyprawowej pikanterii i słodyczy, która powoli przebija się z serca kompozycji… naprawdę oryginalne i urodziwe brzmienie… gdyby zdecydowano się pociągnąć ten wątek przez całą kompozycję – to zapach mógł spokojnie powalczyć o rynek, nie stając się przy tym oklepanym, bezczelnym klonem…

Serce to nic innego jak One Million przelany z jakże gustownej i dyskretnej flaszki w kształcie sztabki złota – do nie mniej pretensjonalnej butelczyny w kształcie granatu ręcznego… co następne? męskie przyrodzenie w pełnym wzwodzie?
Baza to akord silący się na skórzano tabakowe klimaty, ale podane w tragikomicznie nieudolnym wydaniu… skóra przypomina wyroby oferowane przez „przypastowanych” sprzedawców – wprost z bagażnika ich 25 letniego mercedesa, na parkingu pod Biedronką – a tabaka przypomina zwietrzałą kostkę do toalet, stylizowaną na schyłek Tobacco Vanille Toma Forda

to naprawdę Polge? nie wierzę, nie polecam i coś Wam powiem… jeśli już naprawdę chcecie pachnieć jak „ziszczenie marzenia galerianki” – to wydajcie te pieniądze na One Million albo galeriankę – gdyż Paco w przeciwieństwie do Spacebomb trzyma względny poziom i mimo wszystko był tym pierwszym… 😉

Głowa: bergamota, grejpfrut, różowy pieprz, elemi
Serce: szafran, cynamon, papryka
Baza: vitiver, tabaka, skóra

Reklamy

Responses

  1. Testowałem dwa razy i za każdym razem kojarzył mi się z Londonem, ale bez tej charakterystycznej winnej nuty. Może na skórze inaczej pachnie? Nie wiem. W każdym razie nie zachwycił mnie.

  2. rzeczywiście ma tembr brzmienia zbliżony (podkreślam zbliżóny) do Londona, ale IMO nie może się z Burberry równać… nie powiem Spicebomb nie jest brzydki, nie odstrzęca mnie – jest całkiem przyjemny (podobieństwo obliguje), ale to zdecydowanie nie ten poziom olfaktorycznego warsztatu, którego spodziewałem się po Polgeu…

  3. Tak tak, zgadza się- zbliżony. Tylko zbliżony.
    Dlaczego nie jest to poziom jakiego oczekiwałeś? Miał za zadanie stworzyć pachnidło podobające się (i tym samym dobrze sprzedające się). Nie udała mu się ta sztuka? 😉 To też trzeba umieć.

  4. to zrozumiałe, ale gdzie się podział jego legendarny warsztat?
    Załóżmy czysto hipotetycznie, że Ellena machnął chałturkę na boku i skomponował coś mainstreamowego… założę się, że i tak czuć byłoby w tym jego rękę…

  5. Twórcą Spicebomb jest Olivier Polge, nie Jacques, perfumiarz marki Chanel. 😉
    Syn, nie ojciec. 😀

  6. no przecież właśnie to napisałem i wbrew pozorom ich odróżniam… 🙂

  7. No cóż- Olivier ma nad sobą cień geniuszu swego ojca, z którym będzie mu ciężko. W dodatku stworzył kilka kompozycji naprawdę genialnych. Ale czy chałturka jest zła? W końcu z czegoś trzeba wyżyć 🙂

  8. IMO za pomocą Dior Homme dobitnie wykazał, iż nazwisko Polge nosi nie od parady… zresztą czy ten kaliber perfumiarzy musi chałturzyć?

  9. No ale model z reklamy fajny :3

    Czasem się zastanawiam, czy to naprawdę już ten moment, kiedy nie jesteśmy w stanie stworzyć nic nowego i całkowicie oryginalnego? W muzyce zrzynki [„inspiracje”, że niby], przeróbki albo remiksy, książki falami mielą te same [modne] tematy, zapachy też ciągle „coś” przypominają… Tak jakby wszystko już było, oklepane, przerabiane, nudne.
    Dammit, co dalej?

    P.S. Tag „galerianka” mnie zabił.

  10. daj mi fotoszopa i pół godzinki i też będę tak wyglądał 🙂

    można robić oryginalne perfumy, ale jest spore ryzyko, że nie będą na siebie dostatecznie zarabiać – albo znacznie mniej niż kompozycja wzorowana na innym (sprawdzonym) bestsellerze… nie łudźmy się, ten zapach nie powstał dla sztuki – lecz z potrzeby zysku…

    faktycznie, gafa z tym tagiem… już usunąłem i dzięki za wnikliwe oko… 😉
    tak to jest, jak klikasz z automatu na sugerowane przez skrypt propozycje…

  11. a jak Pirath z projekcją i trwałością wg Ciebie?

  12. bardzo przyzwoita, a tytoniowo waniliowa baza wyraźnie utrzymuje się na skórze około 12 godzin (wyraźne dejavu z Tobacco & Vanille Forda, ale nie aż tak wykwintne)

  13. Zamieściliśmy recenzję perfum Spicebomb w tym samym czasie (nie napiszę, że zrobiliśmy, bo ja zrobiłam pewnie wcześniej, tyle że obróbka filmu na YouTube zajęła mi trooooochę czasu) – to się nazywa wyczucie 😉 A to wszystko pewnie przez Oppeln i wspólne pogaduszki 😉

    Spicebomb to milusia kompozycja, która miała na celu dorównanie wynikom sprzedażowym Flowerbomb. Jak wiadomo, z Antidote to się nie udało, więc trzeba było stworzyć coś „lepszego”. Żeby podkreślić ten fakt, zastosowano prosty psychologiczny trik, nadając temu zapachowi nazwę zbliżoną do damskiego pierwowzoru, w wyniku czego nastąpił tzw. efekt pławienia się w cudzej chwale (w tym przypadku w chwale Flowerbomb), co automatycznie powoduje pozytywne konotacje 😉

    Flakon taki seee, ale zważywszy na fakt, że wszystkie sztangi, hantle, pięści i inne sprzedają się całkiem dobrze, to myślę, że i ten odniesie sukces 😉

    W przeciwieństwie do Ciebie, na mojej skórze zapach ten utrzymuje się tylko (i na szczęście) kilka h…

  14. naturlich 🙂
    ja z pisaniem o granacie i tak musiałem czekać aż wrócę z wycieczki służbowej, ale nie zmienia to faktu, że Ty rzeczywiście musiałaś napracować się ciężej i dłużej… ale też efekt osiągnęłaś IMO znacznie lepszy 😉

    tak to prawda, coraz częściej nawiązujące kształtem do przedmiotów codziennego użytku flakony to nowa metoda na chwyty reklamowe… bazowe skojarzenia są najskuteczniejsze i wręcz działają na klienta odruchowo… ja czekam na flakon w kształcie dildo… jestem ciekaw kto się odważy jako pierwszy 🙂

  15. Właśnie, wiedziałam, że o czymś zapomniałam! Chciałam się ustosunkować do tego dildo. Słyszałeś, że ponoć jest tak, że flakony damskich perfum tworzy się z myślą o tym, żeby przypominały swoim kształtem wspomniane przez Ciebie dildo? Oczywiście chodzi tu o działanie na emocje na poziomie podświadomym.

  16. he he, a kto powiedział, że jedynie przaśny ogórek, albo banan może służyć do czynności samozaspokojenia?
    albo wodoodporne telefony komórkowe z funkcją wibracji… 😀

  17. wez sie schowaj, pajac ktory sie tutaj wypowiada nie ma kompletnie pojecia. pozdrawiam a spicebomb jest genialny

  18. pomijając Twoje wyrafinowane podniety z nicka, które pozwoliłem sobie wymoderować – wierzę, że akurat Ty i reprezentowany przez Spicebomb poziom zaiste pięknie do siebie pasujecie… 🙂

  19. Głupszej recenzji perfum nie czytałem w życiu – porównania na poziomie 8latka i płytkie inwektywy świadczą o tym, że autor to pajac bez absolutnie żadnego warsztatu. Grafomanię pomijam. Antidote jest bezpłciowy ? Większych idiotyzmów nie czytałem dawno. Może przerzucisz się chłopaczku na recenzje tanich win albo proszków do prania ?

  20. również pozdrawiam i sugeruję zażyć valium oraz z podobną wnikliwością przyjrzeć się własnym niedomaganiom… najlepiej w asyście lekarza prowadzącego… 🙂

  21. Cholera!
    Jestem tylko szarym zjadaczem zapachów (nie mam „nosa”, lub nie wiem, że mam), ale Spice Bomb mi się podoba…
    Odnoszę nieodparte wrażenie, że dyskretna „sztaba złota” ma nieco bardziej duszący zapach i nie za bardzo nadaje się do biura=na codzień.
    Nie sprawdziłem SB na skórze, tylko na papierzysku, wąchając co kilkanaście minut i szczerze przyznaje, że ładnie się wygasza.
    Nie cierpię zapachów, które pozostawiają za sobą taki mydlany ślad.

    Tyle od amatora 😉

  22. przecież nikt Ci nie zabroni, ani nie będzie za to potępiał… to moja prywatna opinia, z którą wcale nie musisz się zgadzać… 😉

  23. moim skromnym zdaniem, spicebomb są „zbyt ładne, zbyt delikatne, zbyt metroseksualne”. Raczej dla współczesnej młodzieży do rureczek 😉

    • od siebie bym dodał że nudne, bo wtórne jak śnieg zimą… 😉

  24. To nie jest zły zapach tyle że zbyt „milusi” . Mnie się podoba ale nie kupie go , wystarczy mi od czasu do czasu mała próbka wole Lagerfeld Clasic i jego nute tytoniową.

    • nie jest zły, jest nijaki, bo bardzo starano się w nim odtworzyć i skopiować sprzedające się aktualnie wzorce… tylko co będzie jak ludziom w końcu się znudzi, albo co gorsza przejrzą na oczy…

  25. Jak zwykle powstanie flanker a spragniony nowości lud łyknie i ten haczyk i tak w kółko .

    • pytanie co teraz… były przyprawowo orientalne słodziaki na modlę Paco, oudowe szlagiery w niszy – teraz stawiam na histerię związaną z ISO E Super w konfiguracji ze zdawkowymi, bardzo ulotnymi woniami casualowymi… 🙂

  26. A mi się szalenie ten zapach spodobał. Jest trwały ma dobrą projekcję i piękny zapach. Zamierzam niedługo kupić na http://www.e-glamour.pl tam jest za 221 zł !! Pirath co sądzisz o tej perfumerii internetowej jest zaufana? Mogę tam kupić bez obaw?

    • kupuję u nich od lat i bardzo sobie chwalę… 🙂

  27. Dziękuję pirath. W takim razie zamawiam tam ten zapach.

    • drobiazg 🙂

      • Kiepska reklama sklepiku. Mogłeś się bardziej wysilić.

        • Truth – wiem, że dziś 1 kwietnia, ale też mogłeś się bardziej wysilić…

  28. Dla mnie Spicebomb to obecny London „na sterydach”. Albo inaczej – przypomina mi nieco starego Londona (nie to, co można powąchać dzisiaj w perfumeriach). Nie jest zły… Chociaż Antidote wg mnie jest od niego lepszy. Piracie – wąchałeś może najnowsze dzieło Polge’a jr – Valentino Uomo? 🙂 Jeżeli nie, zachęcam – warto.

    • dla mnie Londyn jest arcydziełem skończonym, zapachem diabelnie przyjemnym i komercyjnym a jednocześnie niepowtarzalnym… niestety Valentino jeszcze nie dopadłem, ale od miesiąca wiem, że takie cuś bydzie… 🙂

  29. Pachnie jak dziecko Givenchy Very Irresistible Men i Diora Homme wg mnie. Z tym, że po tym drugim odziedziczył tylko kakao, absolutnie nie ma tam pudru/szminki wg mnie. W skrócie – orzechy laskowe w kremie kakaowym(tak, w pewnym sensie pachnie jak Nutella 😀 )

    • dla mnie VIM pachnie jak ordynarna kawa rozpuszczalna… nie ogarniam, wysyłamy łaziki na Marsa, ale na odtworzenie aromatu zwykłej palonej lub zaparzonej kawy nikt się jeszcze nie porwał…

  30. A to ciekawe, bo ja tam czuję jeszcze ciut mięty, cytrusa, no i, przede wszystkim, orzechy!

  31. Spicebomb, słodki, nudnawy i podobny do One Milion ? To chyba dwa różne zapachy testujemy. Mnie dzisiaj Spicebomb zachwycił. Cudowna słodka żywica, cynamon i piękna pieprzno tytoniowo męska otoczka. Prawie każdemu się podoba. Gusta, guściki 🙂 Jedyne słodkie perfumy, które bardzo polubiłem.

    • No cóż gusta i skóra, a z tym się nie polemizuje…

  32. Autorze, gdzie Ty tam do jasnej ciasnej czujesz One Million? Nic nie kumam, taki ponoć spec…. Robisz te recenzje aby zniechęcić czy w innym celu? Chociaż, recenzja jest z 2012r może działałeś pod wpływem chwili, a teraz sam go używasz i sobie chwalisz:)
    Spicebomb to świetny zapach, życzyłbym sobie żeby każdy który posiadam miał taką trwałość i projekcję (rok powstania 2012, moja flaszka z 2015 i ciągle jest mocccc, żadnych reformulacji, a to chyba ważne, nie?) Jak na EDT to jest naprawdę bomba, a kobietom podoba się jak mało który. Jak ogólnie wiadomo podobny najbardziej do Bvlgari Man in Black i do Londona, żadnego one million tam nie ma, gdyby był to bym spicebomby nie zakupił bo złotej sztaby nie znoszę (niedawno się pozbyłem). Pozdro!! PS: jestem po 40-tce, nie lubię nosić dresów i nie mam bmw jakby ktoś pytał:)

    • Czyżby?, zatem odwróćmy pytanie. Nie rozumiem jakim cudem można nie czuć w Spicebomb perfidnej i oczywistej inspiracji One Milion… Ale abstrahując od subiektywizmu i prawa do wyrażanie własnej opinii, percepcja percepcji nierówna… I tak, ta recenzja miała na celu zniechęcić potencjalnych nabywców, właśnie ze względu na perfidne zrzynanie cudzego pomysłu – i od tamtej pory moje stanowisko w tym i każdym innym przypadku się nie zmieniło, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: