Napisane przez: pirath | 6 Maj 2012

Courvoisier – L’Edition Imperiale EdP, czyli jak niemal rozbiłem 200 letnią flaszkę koniaku…


ufff, mało brakowało… aż zrobiło mi się gorąco, gdy sobie pomyślę, że ta cenna butelczyna zostałaby niechybnie rozbita przez trefną próbkę… z mojej zresztą winy… jakiś czas temu dostałem od kolegi próbkę Courvoisier L’Edition Imperiale, lecz po pierwszym niuchu – zapach niespecjalnie wstrzelił się swoją wyrafinowaną elegancją w moje plebejskie gusta i próbka wylądowała na dnie szuflady…
później postanowiłem ją przelać z epruwetki do poręczniejszego opakowania z atomizerem o identycznej zawartości – które otrzymałem od pewnej perfumerii i znów o zapachu na długo zapomniałem…

Ostatnio Courvoisier znów o sobie przypomniał w osobie Sabbath, która obdarowała mnie kolejną próbką L’Edition Imperiale i gorąco zachęcała do wnikliwego zapoznania się z zapachem… posłuchałem, powąchałem, oniemiałem i przeżyłem mini wylew z zachwytu… prawdopodobnie nigdy nie sięgnąłbym po wcześniej zmajstrowaną próbkę, gdyż skutecznie odstraszała swym odorem –  a jeśli już, to zjechałbym zapach niemiłosiernie za jego spleśniały fetor – oferowany zblazowanej klienteli za „pińćset” złotych od flaszki… któraś z wcześniejszych próbek musiała być nadpsuta, lub opakowanie było felerne i nieświadomy tego faktu, przejechałbym się po L’Edition Imperiale jak Hitler po Belgii w 1940

Jakże byłoby to krzywdzące, gdyż zapach jest powalająco piękny – choć wymagający, nietuzinkowy i przez to baaardzo niszowy… daruję sobie łzawą bajeczkę z rodzaju – jakoby to Napoleon osobiście sadził drzewa, z których zrobiono beczułki, w których leżakował przez pierdylion lat szlachetny trunek, będący ulubionym napitkiem wspomnianego mikrego tyrana z dużo za dużym ego i będący trzonem kompozycji L’Edition Imperiale autorstwa Alexis Dadier z a.d. 2007… to trudny zapach dla koneserów, ale obroni się sam… zawsze, nawet jeśli zdegustowany wąchający, będzie potrzebował wielu lat by docenić jego szlachetne oblicze – mające w dupie modę i zmienne trendy… L’Edition Imperiale to arystokrata starej daty…

L’Edition Imperiale to wytrawne, szlachetnie aromatyczne otwarcie koniaku, leżakującego od bardzo dawna w starych beczkach, składowanych w piwniczce pałacu potomka jakiegoś markiza, ocalałego z rewolucyjnej rzezi… głębia, złożoność i sugestywny autentyzm nuty koniaku dosłownie zwala z nóg…
i nie procenty mam na myśli… tylko najwyższej jakości trunek, zaserwowany w idealnej temperaturze, szkle i oprawie – może dać tak spektakularną, poruszającą zmysły orgię doznań… niemal czuć ciężar obracanej w palcach koniakówki, w blasku strzelającego w imponującym kominku ognia… opary szlachetnego trunku pieszczą nos, a sączony powolutku trunek rozgrzewa nieśpiesznie trzewia, rozlewając błogostan po spoczywającym na szezlongu ciału…

Cudownie otulające opary bursztynowego trunku unoszą się bujnymi obłokami z mojej skóry, dając niewymowną rozkosz memu powonieniu… w tle tańczą delikatne akcenty wypełniające, dyskretne – niemal niewyczuwalne… zresztą ich obecność jest zbędna, gdyż do osiągnięcia Nirvany nie potrzeba mi nic więcej oprócz kunsztownej poezji w wykonaniu aksamitnej nuty wątku przewodniego… są to niewątpliwie klimaty bliskie Frapinowi, ale dystansujące go o kilka długości… ta bezkresna głębia doznań aż poraża swą majestatyczną, wyrafinowaną elegancją… brakuje mi słów (uwierzycie?) by wyrazić głębię i złożoność bukietu L’Edition Imperiale… sprostać temu wyzwaniu może IMO jedynie muzyka… nieśmiało zaproponuję Bacha – Arię na strunie G

Najpiękniejsze jest to, że ta kompozycja perfekcyjnie odzwierciedla doznania niesione przez Arię Jana Sebastiana – przenosząc cały ten ciepły błogostan na nosiciela L’Edition Imperiale… a najpiękniejsze jest to, że potem można śmiało wsiąść za kółko i pojechać do monopolowego po kolejną flaszkę, niekoniecznie 200 letniego trunku – bez ryzyka utraty prawa jazdy… 😉

Głowa: kardamon, mandarynka, nagietek, kolendra
Serce: cedr z gór Atlas, wędzona herbata, cantedeskia,
Baza: wetiwer, olejek z jodły balsamicznej, skóra, ambra

Reklamy

Responses

  1. Ciekawe zjawisko, zastanawiam się teraz ile z zapachów zdarzyło mi się odrzucić w przeszłości z tego powodu 🙂

  2. mi się trafiła kiedyś próbka Guerlain Habit Rouge mająca 30 lat… szczęśliwie pokapowałem się w porę (co potwierdził autorytatywnie fqjcior) i recenzję napisałem na podstawie świeżej próbki… 😉

    parę razy trafiłem też na zepsuty tester w perfumerii… kiedyś zwracałem obsłudze na to uwagę, ale niezbyt się przejmowali więc przestałem się ścierać… w końcu to im pieniądze uciekają…

  3. Ok, aż jutro raz jeszcze przetestuję, ale z dotychczas przeprowadzonych kilkunastu testów, zamiast arii mam na skórze zwietrzały koniak w niedopłukanym kieliszku, z mydlinami na ściankach.
    Efekt, jak się domyślasz, nie urywa sam-wiesz-czego.

    A, właśnie, jak Ci stare Frapiny leżą?
    Bo może tu jest haczyk, jak jestem frapinolubna, to i cour… ee… courvofobna…? Nie, wykreślmy to.
    Może po prostu nie można mieć wszystkiego ;]

  4. każda skóra odtwarza zapachy inaczej… widać męska lepie współgra z alkoholem… podobnież jak wątroba 🙂
    z Frapinów to znam dobrze tylko 1697 i wprost go ubóstwiam, ale nawiązałem do tego drugiego, też popularnego którego też niezbyt dobrze ogarnąłem, bo mi tez wiesz czego nie urwał… 😉

    pachną w podobnym alkoholowym klimacie, ale Curvofil IMO wypada o niebo bardziej przekonywająco i mnie tak nie drażni alkoholowymi wyziewami… wyobrażasz sobie co musiała czuć gosposia Churchilla wchodząc rano do jego sypialni? 🙂
    niestety, nie można mieć wszystkiego, ale to chyb a dobrze prawda?
    wyobrażasz sobie inteligentną Paris Hilton bez nochala jak klamka od zakrystii? 😎

  5. I bez opadającej powieki, za to w majtkach. Mission imposible.

    Sądzę, że gosposia dawno się uodporniła. Kto wie, może raczej wychodziła niż wchodziła. A z wątrobą to bym polemizowała. Gdybym ją jeszcze miała.

  6. no co Ty w majtkach? z automatu straciła by -20 punktów do lansu…
    a gosposia Churchilla pewnie i tak skończyła w jakimś klubie AA… 🙂

  7. No ni wuja. Sam nagietek.

  8. masz selektywną skórę 😎

  9. Bardzo podoba mi się flakon tych perfum. W tym klimacie stworzono m.in. damskie zapachy Balenciaga czy chociażby Chloe. Armani Idole też ma takie żłobienia na flakonie. No ale nie ma się co dziwić, w końcu art deco jest teraz modne (może dlatego tak podoba mi się flakon Courvoisier?;-)

    Niestety, śmiem twierdzić, że zapach raczej nie przypadłby mi do gustu.
    Z ciekawości chętnie bym go jednak przetestowała (może się uda, jak przyjadę do Oppeln :P) Zaciekawiło mnie to drewno cedrowe z Atlasu (jak wiesz, zakupiłam niedawno flachę Jean-Charles Brosseau Atlas Cedar)oraz wędzona herbata (pierwsze słyszę;-) No i ta cantedeskia (aż musiałam zapytać ciotkę Wiki, co to takiego 😉

  10. he he w składzie często podaje się kosmiczne nazwy nut bo niby jak to zweryfikować? a zawsze to wygląda na pieczołowicie zestawione składniki, czyli ktoś się napracował by było ekskluzywnie i wówczas ta ciężka kasa którą za flakonik żądają jakby mniej bolała podczas opuszczania portfela 🙂

    próbkę Ci pokażę jak się zobaczymy w Oppeln i jeśli lubisz zapach koniaku to będziesz zadowolona, choć zapach do najłatwiejszych nie należy 😉

  11. Zapach uroczy, mimo mojej abstynencji tego rodzaju „trunki” ja z miłą chęcią mogę przygarnąć.

  12. prawda? aż chciałoby się nie tyleż napić, co powąchać szlachetną i bogatą zawartość szklaneczki… 😉

  13. Powiem Ci że jakby ktoś chciał się podzielić tym zacnym zapachem to ja reflektuję;-)

  14. obawiam się rexie, że dostałeś mój cały zapas… 🙂
    polecam Ci jeszcze obwąchać przy okazji Frapiny 1270 i 1697… są równie hipnotyzujące… 🙂

  15. Za cały ten zapas serdecznie Ci dziękuję. Ot tak napisałem licząc na to że jakaś dobra dusza która ma tego zapachu w nadmiarze to przeczyta i pójdzie na wymianę barterową, lub na inna formę… Ot tak sobie dywaguję.

  16. kto wie, różne dobre dusze przeglądają tego bloga, może któraś się skusi, a ja polecam Ci zajrzeć na wizaż i poszukać rozbiórek albo osób chcących sprzedać… możesz zostawić też tam wpis, że szukasz tego zapachu, albo jako komentarz na fragrantice lub jakimś forum…. nie powinni się obrazić… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: