Napisane przez: pirath | 16 maja 2012

Ramon Molvizar – Oud Secret, czyli cesarzowa…


Dziś kolejny dzień rosyjskiej ruletki… sięgam na oślep, drżącą dłonią do pudełeczka z Molvizarami, po kolejną fiolkę… łapię wylosowaną zdobycz i wydobywam ją w zaciśniętej pięści… chwyt zaciśniętych kurczowo palców nieco zelżał, dłoń otwiera się i wreszcie odczytuję nazwę kolejnej próbki… Oud Secret z 2011 roku, więc tym razem mi się upiekło – bo zapach poznałem znacznie wcześniej i zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie… za to wczorajszy wstrząs wywołany epizodem z King Secret, prawdopodobnie znów napełni portfel mojego psychoanalityka… 😉

Oud Secret to w zasadzie pierwsza próbka, po którą sięgnąłem po sforsowaniu pancernych zabezpieczeń i kilometrów zasieków z taśmy klejącej, którymi Sabbath zabezpieczyła cenne samplerki na okoliczność wysyłki… w sumie od tamtej pory kombinowałem w jaką scenografię ubrać ten zapach – ale dopiero dziś mnie olśniło… pierwszy poznany zapach z serii Secret okazał się jednocześnie tym najciekawszym, najbardziej urodziwym i charyzmatycznym – pomijając przy tym jego donośne brzmienie – podsycone intensywną oudową podszewką…

Wyniosłe, targane bólem, pełne mrocznych, głęboko skrywanych tajemnic oblicze kwiatowo orientalnego Oud Secret – przypomina mi postać podtruwanej przez męża cesarzowej z Course of the Golden Flower… piękno i majestat, skrywany ból i cierpienie – wreszcie nieludzko upadlający teatr i maskarada dla zachowania konwenansów za wszelką cenę… kwiaty, przyprawy i wpleciony między nie oud tworzą fascynującą, wręcz onieśmielającą swą złożonością mieszankę… to orient aż kipiący przepychem pałacowych komnat… to bogactwo jest jak przysłowiowa złota klatka, w której cesarzowa przełyka gorzkie łzy bezsilności…

Jednak pomimo bólu rozdzierającego jej serce trwa niewzruszenie w swojej roli… podobnież Oud Secret onieśmiela nienaganną artykulacją nut zestrojonych w idealnie harmonijny przekaz… tło zapachowe to ta sama misternie zaaranżowana wizytówka Molvizara… specyficzna, niepowtarzalna i budząca niepokój dzielony z podziwem dla kunsztu jego blotera… jej scenerię wypełniają szczelnie różnobarwni aktorzy, odgrywając z przejęciem swoje role… zaskakujące swym wyrafinowaniem otwarcie, to jedynie przedsionek pałacowych komnat, ale i to wystarczyło bym oniemiał z zachwytu… cierpka, żywiczna woń drewna sosnowego została wzbogacona pomarańczowym szeptem… delikatny anyżek kłania się w pas, a nadobne geranium łapie rzucone mu niedbale okrycie…

Serce to delikatne płatki miliarda róż złożonych w ofierze przed majestatem cesarzowej… tysiące służek wyłaniają się z setek pałacowych bram i zasypują ten różany kobierzec naręczami jaśminowego kwiecia… potężne wazy wypełnione kminem stają za jednym skinieniem jej dłoni wzdłuż ogrodowej alei… i wówczas przez główną bramę wjeżdża królewski oud… w misternej szczerozłotej zbroi, odbijającej blask tysiąca lampionów… rzuca gniewne spojrzenia i miota się na wierzgającym kopytami wierzchowcu – w końcu dobywa miecz i tnie na oślep zebrane wokół niego naręcza kwiatów… zacięty bój trwa ze trzy kwadranse, nim opadły z sił, osaczony i pobity przez przeważające siły pada na ziemię…

Cieple powietrze wypełnia zapach oudowego potu i zmasakrowanych ciał różnobarwnych kwiatów… ich przejmująca woń miesza się i łączy z zapachem dyszącego oprawcy… jakież to piękne i przejmujące widowisko… posągowe oblicze cesarzowej uroniło łzę… po chwili wstała z gracją i rzucając oudowi nienawistne spojrzenie, odwróciła się i szeleszcząc jedwabiami, skierowała swe kroki do wnętrza pałacu… wieczorny wiatr osuszył łzę na jej policzku i uniósł ze sobą w dal woń kwiatów skąpanych w szlachetnym oudzie… tyle ofiar by okiełznać i dobitnie wyrazić furię jednej nuty… ale chyba było warto, gdyż całość ułożyła się w niezwykłej urody pośmiertny całun…

Czy naprawdę warto było aby umierały miliony, dla koncelebracji tej jednej ulotnej chwili? do cholery tak!… baza to upajająca mieszanina delikatnych akcentów drzewnych, muśniętych jedwabistą paczulą i zroszona waniliowym obłokiem… w tle dogorywają miriady kwiatów… cóż za delikatność i godna cesarzowej oprawa… pewnie siedzi teraz w swym buduarze i wpinając we włosy kolejne ozdoby rozmyśla jak dopiąć swego nim do reszty postrada zmysły, od płynącej nieustannie w jej żyłach trucizny… Oud Secret opowiada smutną, chwilami przerysowaną – ale piękną baśń i choćby dlatego warto zakosztować tej magii…

zdjęcia przedstawiają sceny z filmu Course of the Golden Flower, rozpowszechnianego w krainie donnerów jako Cesarzowa… również fabuła niniejszego wpisu jest mocno inspirowana scenami z tego filmu… nie jestem z tego dumny, ale ten film wprost idealnie oddaje klimat Oudowego Sekretu Molvizara… mam nadzieję, że wybaczycie mi to zapożyczenie… 🙂

Głowa: pomarańcza, drewno sosnowe, anyż, geranium
Serce: płatki róży, fiołek, jaśmin, kminek
Baza: wanilia, oud, drewno cedrowe, paczula

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: