Napisane przez: pirath | 19 Maj 2012

Ramon Molvizar – Musk Oriental Goldskin, czyli w łagodnych obięciach Morfeusza…


Tę próbkę (obiecuję, że to już ostatnia) celowo zostawiłem sobie na sam koniec, ponieważ ten zapach znacznie odbiega od wcześniej poznanych i opisanych kompozycji Molvizara… jej subtelność dosłownie rozbraja swą delikatnością i obawiałem się, że mogłaby zostać stłamszona przez wrzucenie jej do jednego wora z apodyktycznym 4 Elements i ociekającym orientem Oud Secret… nie wspominając o „zwiędłym5 Elements*…

*to naprawdę propozycja dla mężczyzn? bo powiedziałbym, że to damski Czwarty Element ma więcej ikry niż dedykowana panom Piątka

Musk Oriental Goldskin to kwintesencja lekkości… nie spodziewałem się, że Molvizar jest w stanie aż tak bardzo zboczyć ze specyficznej ścieżki, którą naznacza swoje dzieła i zaserwować coś tak osobliwie ujmującego… szczególnie, że wykaz nut z imbirem, piżmem, jaśminem i lotosem raczej nie zwiastował tak lekkiej konwencji… słowa musk i oriental raczej przywodzą na myśl ciężki kaliber, a tu taka niespodzianka… pierwszy kontakt z wcześniejszymi kreacjami Molvizara wymagał raczej „ściszenia odbiornika„, ta zaś, wręcz przeciwnie – domagała się „podgłośnienia” atencji, aby w ogóle zostać dostrzeżoną…

Miękkie krągłości aranżacji roztaczają swój dyskretny urok, ścieląc się lekko na skórze… całe misterium odbywa się w kojącej, błogiej ciszy… wyobraźcie sobie przytulną sypialnię, spowitą miękkim światłem letniego popołudnia, przesączającym się przez zaciągnięte zasłony… ciepły wiatr nieznacznie porusza firanami, panuje sielankowy bezruch… niemal absolutną ciszę przerwa spokojny, rytmiczny oddech śpiącej nago na przepastnym łóżku osoby**… kładziemy się tuż obok i przytulając się, wciągamy w nozdrza ciepły zapach skóry i włosów śpiącej… prawda, że przyjemnie? tak właśnie pachnie Musk Oriental… jest jak ciepło emanujące od intymnej bliskości ukochanego ciała… wystarczy zamknąć oczy i dać się porwać objęciom Morfeusza

**sami wstawcie sobie odpowiednie imię

To zniewalające pachnidło ujmuje za serce subtelną cielistością piżma i białych kwiatów, będących jedynie transparentnym tchnieniem tych nut… tylko otulające ciepło fizycznej bliskości ukochanej osoby, jest w stanie zobrazować „klimat cielistości” tego zapachu… oddychające głęboko muśnięcia piżma i szybki, płytki oddech kwiatów tworzą odurzającą leniwym błogostanem symfonię… spokoju nie zakłóca nawet lekki świst imbiru, który do samego końca nadaje kompozycji lekkie znamię orientu – i baczy, by śpiący nie pogrążył się w śnie kamiennym…

Satynowe oblicze Musk Oriental Goldskin bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło… spodziewałem się rozmachu, wielowymiarowej, skomplikowanej artykulacji nut, charakterystycznej dla mikstur Molvizara – a dostałem niesłychanie przyjemny, otulający, lekki i ujmujący prostotą zapach… zapach tak delikatny, że z powodzeniem można nosić go upalnym latem – bez obaw, że zadusi lub zmusi do wyskoczenia przez okno przebywające w pomieszczeniu osoby… pływające również we wnętrzu próbki drobinki złota, osadzają się na skórze – nadając namacalne znaczenie słowu Goldskin… może i to przerost formy nad treścią – ale któż nie obsypałby ukochanej kobiety złotem?

Głowa: imbir, bergamotka
Serce: biały jaśmin, kwiat lotosu, lilia wodna
Baza: piżmo

Reklamy

Responses

  1. Dzisiaj dotarła do mnie ten zapach,co prawda w małej ilości, ale zapach potrafi namieszać w nosie i głowie. W pewnym momencie przypomina jakiś zapach do ciasta ale później cieszy.

  2. oj tak… RM to baaaaardzo specyficzne, wybitnie niszowe, absolutnie niepowtarzalne i zaskakująco nowatorskie kompozycje… czasem szokujące i balansujące na granicy naruszalności – ale artyzmu i kreatywności Ramonowi nie sposób odmówić… ja sobie wciąż zębiska ostrzę na jego największe szlagiery, ale nie dam 100 zł za próbkę… 😉

  3. Nie no, aż tyle za próbkę to nie. Ale coś da się z tym zrobić;-) Tak, Molvizar balansuje na granicy świadomości ze swoimi zapachami. Niuchnąłem też Opulent Shaik No77, narody klękajcie.

  4. aż tak dobry jest?
    a co do Ramona, to widać że stworzył swój własny niepowtarzalny styl i opiera go zarówno na stworzonym przez siebie wspólnym mianowniku jak i nieustających, często szokujących eksperymentach i zestawieniach… bez wątpienia jest to nisza wybitna, ale czy równie użytkowa?…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: